Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 21.09.2020 we wszystkich miejscach

  1. 2 punkty
    @Emerid, do tego dokumentacja Nucleo się przyda: (30. strona) https://www.st.com/resource/en/user_manual/dm00105823-stm32-nucleo-64-boards-mb1136-stmicroelectronics.pdf Też tego nie mogłem znaleźć jak zaczynałem
  2. 2 punkty
    To będzie zbiór kilku projektów, które zrobiłem przez ostatnie kilka lat, związanych z klawiaturami. Zorientowałem się, że nie pisałem o tym tutaj jeszcze nigdy (poza krótką wzmianką w "nad czym teraz pracujesz"), a temat jest bardzo głęboki i potencjalnie ciekawy dla wszystkich użytkowników komputerów, szczególnie gdy spędzają przy nich dużo czasu. Z góry ostrzegam o dwóch sprawach: po pierwsze, klawiatury mechaniczne (a tylko takie moim zdaniem jest sens samemu budować) są dość drogą zabawą, ze względu na wysoki koszt mechanicznych przełączników no i ich dość dużą liczbę w takim projekcie. Owszem, w minimalnych klawiaturach możemy się obyć 40-klawiszami, ale i tak wychodzi to drogo. Na pewno nie ma co liczyć na zrobienie klawiatury taniej niż sklepowa, chyba, że przerabiamy klawiaturę znalezioną na złomowisku (co tak naprawdę jest doskonałym pomysłem, bo drzewiej klawiatury były znacznie wyższej jakości niż dziś). Po drugie, osobiście skupiać się będę na klawiaturach do pracy, czyli do pisania dużych ilości tekstu. Nie interesują mnie klawiatury zaprojektowane do jak najszybszego wykonywania combosów albo oddawania jak największej liczby strzałów, czy też najskuteczniejszego oślepiania użytkownika migającymi animacjami we wszystkich kolorach tęczy. To są osobne nisze, które nieco się pokrywają, ale mają odmienne wymagania niż moje. No więc zacznijmy może od najbardziej oczywistego pytania: po co robić własną klawiaturę, skoro te ze sklepu będą tańsze, w ładnej obudowie i od razu działające. Normalnie w takim przypadku odpowiedź brzmi "żeby się nauczyć i wiedzieć jak działa", ale akurat w tym przypadku mamy znacznie lepsze powody: ergonomia, wybór i jakość. Zacznijmy od ergonomii. Każdy, kto czytał o alternatywnych układach klawiatury, takich jak Dvorak czy Colemak, na pewno wie, że tradycyjny układ QWERTY nie został jakoś specjalnie zaprojektowany dla optymalności. Krążą nawet legendy, jakoby niektóre klawisze zostały poprzestawiane specjalnie, żeby maszynistki spowolnić, bo w przeciwnym razie mechanizm maszyny nie nadążał i zacinał się. Legendy te są nieprawdziwe. Owszem, poprzestawiano klawisze, ale nie w celu spowolnienia, tylko w celu oddalenia od siebie młoteczków tych liter, które często występują obok siebie, żeby właśnie zmniejszyć szansę zacięcia. Ale nie miało to na celu spowolnienia piszących i nie da się takiego efektu zauważyć. Drugą legendą jest większa "prędkość" pisania na nowych, zoptymalizowanych układach — niestety ten efekt jest zauważalny wyłącznie w badaniach przeprowadzonych przez proponentów tych układów i jak dotychczas nie udało się go powtórzyć w niezależnych badaniach. Zatem standardowy układ klawiatury jest jednak optymalny? Niekoniecznie, szczególnie gdy będzie nam wolno zrobić więcej niż tylko pozamieniać klawisze miejscami. Klawiatura w tej formie, którą znamy, powstała niemalże 150 lat temu, gdy ustandaryzowały się maszyny do pisania i od tamtego czasu prawie się nie zmieniła, poza dodaniem kilku klawiszy tu i ówdzie, no i oczywiście zmianach w technice produkcji. Na pewno zauważyliście, na przykład, że klawisze nie są ustawione w równych kolumnach, tylko w każdym rzędzie przesunięte są o ¼ albo ½ szerokości. Dlaczego tak? Bo w maszynach do pisania klawisze zamontowane były na metalowych dźwigniach i trzeba było na te dźwignie mieć miejsce. Inna rzecz, że nie wszystkie klawisze są tej samej wielkości. Oczywiście częściowo związanie jest to ze wspomnianym już ich poprzesuwaniem, żeby całość jednak mieściła się w prostokącie, ale częściowo związanie jest to z tym, że taka maszyna do pisania jest w zasadzie napędzana siłą ludzkich mięśni, i o ile taki zwykły młoteczek z literką da się poruszyć jednym palcem (choć kto próbował kiedyś mechanicznej maszyny ten wie, że żeby się dobrze odbiło, a jeszcze w kilku kopiach przez kalkę, to nieraz trzeba nieźle w taki klawisz przyłożyć), o tyle klawisz "shift" na przykład podnosi praktycznie cały mechanizm do góry, a do tego trzeba go przytrzymać — łatwiej to zrobić gdy klawisz jest większy. Podobnie inne "specjalne" klawisze są zazwyczaj traktowane specjalnie, do tego stopnia, że "enter" oryginalnie nawet nie był klawiszem, tylko dźwignią umieszczoną przy wałku. Wszystkie te kompletnie nieistotne dziś detale zachowały się w tradycyjnym układzie i utrudniają nam życie. Budując własną klawiaturę możemy je zignorować i zaprojektować ją od początku dobrze. Drugi powód to wybór. Oczywiście można dzisiaj znaleźć w sklepach szeroki wybór klawiatur w różnych kolorach, z touchpadem, z migającymi światełkami, bezprzewodowych, do tabletów, z kucykami, etc. Ale nawet jeśli sięgniemy po te z wyższej półki, to nie mamy za bardzo wyboru w kwestiach, które się liczą dla wygody pracy. Klawiatury niskoprofilowe wyglądają jak skopiowane z kalkulatorków, klawiatury mechaniczne są tak wysokie, że można dostać lęku wysokości patrząc między klawisze, producenci często wykazują się fantazją przestawiając niektóre klawisze albo zastępując klawisze funkcyjne klawiszami do zmiany głośności albo uruchamiania kalkulatorka. Pewien producent urządzeń domowych udających komputery nawet stwierdził, że klawisz Esc w zasadzie nikomu do niczego nie jest potrzebny (lata wcześniej usunęli klawisze Ins i Del i też było dobrze). Zatem w praktyce wybór rozsądnych klawiatur do pracy jest zatrważająco mały. Nie pomaga przy tym fakt, że producenci wprowadzając nowe udziwnione produkty lubią usuwać z oferty te dobre i sprawdzone, więc jeśli zepsuje się wam dobra klawiatura, której używaliście przez lata, to zapomnijcie o kupieniu takiej samej. No i wreszcie jakość. Trochę to dziwne, że coś, co możemy zbudować domowym sumptem będzie mieć wyższą jakość niż zaprojektowane przez profesjonalistów i wyprodukowane w fabrykach towary, ale tak jest — głównie dlatego, że większość ludzi kupując komputer nie myśli o jakości klawiatury, tylko o tym, żeby jakaś była, i być może, jeśli to do gier, to żeby migała. Istnieje kilka firm specjalizujących się w rzeczywiście dobrych klawiaturach, ale ponieważ nie sprzedają ich dużo, a celują głównie w profesjonalistów, to ich ceny są naprawdę wygórowane. Jeśli chcemy coś dobrej jakości, ale tańsze od używanego samochodu, to pozostaje nam polować na klawiatury gamerowe, którym przypadkiem trafiły się akurat lepsze części. Wymaga to cierpliwości i dobrego oka. No albo uda się nam zdobyć "starą" klawiaturę, która okaże się dla nas skarbem. Alpen Clack Moja przygoda z klawiaturami rozpoczęła się właśnie od takiego przypadku — dostałem "ze złomu" starą klawiaturę, która przeleżała u mnie kilka lat, aż któregoś dnia postanowiłem przerobić ją na klawiaturę USB (oryginalnie była oczywiście PS/2, i to ze starą, dużą wtyczką DIN). Słyszałem co prawda o rozwiązaniach polegających na zrobieniu adaptera, a stwierdziłem, że będę ambitny i wymienię w niej całą elektronikę. W tym samym czasie zaczęły też pojawiać się klawiatury bez numpada (tak zwane "tenkeyless") i spodobał mi się pomysł zostawienia więcej miejsca na myszkę, szczególnie, że komputera nauczyłem się używać na klonie IBM XT, który nie miał osobnych strzałek, więc NumLock musiał być zawsze wyłączony by był dostęp do strzałek, więc nigdy nie nauczyłem się używać numpada. Z usuniętych klawiszy postanowiłem zrobić brakujące klawisze "super". Klawiatura przed operacją wyglądała tak: Wtedy o tym nie widziałem, ale okazało się, że trafił mi się nie mała rarytas: klawiatura z mechanicznymi przełącznikami firmy ALPS. Dzisiaj takie są bardzo poszukiwane. Ale nie wiedząc o tym z zadowoleniem zabrałem się za jej masakrowanie. Trzeba było ją rozmontować, wylutować wszystkie przełączniki, umyć klawisze no i obciąć ten nieszczęsny numpad: Oraz wyciąć dziury na dodatkowe klawisze: Następnie powtykałem wszystkie przełączniki na miejsca, przylutowałem do nich wylutowane z płytki klawiatury diody, i połączyłem wszystko mniej więcej w matrycę, podłączając do nóżek płytki prototypowej Pro Micro. Niestety nóżek nie starczyło, więc musiałem też wylutować z Pro Micro jedną z diod świecących i użyć jej jako dodatkowej nóżki. Tutaj wypada się zatrzymać na chwilkę, żeby wyjaśnić po co te diody i jakim cudem da się podłączyć niemalże 100 przełączników do mikrokontrolera, który ma tylko jakieś 20 nóżek. Odpowiedzią jest wspomniana wcześniej matryca. Przełączników nie podłączamy tak jak się to zazwyczaj robi, pomiędzy nóżkę a masę, tylko pomiędzy dwie nóżki. A dokładniej, pomiędzy nóżki podłączone do kolumn, a nóżki podłączone do rzędów. No i teraz ustawiamy masę tylko na jednym z rzędów (lub kolumn), pozostałe zostawiając w trybie wejścia, a na kolumnach (lub rzędach, odpowiednio) ustawiamy rezystory podciągające i odczytujemy wartości. W ten sposób sczytamy stan klawiszy z jednego rzędu (lub kolumny) i operację powtarzamy dla innego. Robimy to bardzo szybko, więc opóźnienie jest niezauważalne dla człowieka. Ale po co te diody? No bo niestety może się zdarzyć, że wciśnięte zostaną dwa (lub więcej) klawisze, wówczas rząd na którym ustawiliśmy masę będzie połączony przez przełącznik jednego z tych klawiszy z kolumną, a ta z kolei będzie połączona z innym rzędem przez przełącznik innego wciśniętego klawisza — w rezultacie masę będziemy mieć na dwóch (lub więcej) rzędach jednocześnie i nie będziemy mieć sposobu na zgadnięcie które dokładnie klawisze są wciśnięte. Tanie klawiatury radzą sobie z tym prosto: po prostu uznają, że wciśnięte są wszystkie, przez co uzyskujemy zaskakujący wynik: tak zwany "ghosting". My chcemy porządną klawiaturę, więc na każdym przełączniku jest dioda zapobiegająca połączeniu rzędów. Dalej poszło już z górki: użyłem gotowego oprogramowania z projektu TMK (https://github.com/tmk/tmk_keyboard), więc jedyne, co trzeba było napisać, to dwie funkcje: jedna do ustawiania odpowiedniego rzędu i jedna do sczytywania jego stanu. Skopiowałem i przerobiłem po prostu przykłady. Do tego definicją który klawisz ma wysyłać jaki kod (lub modyfikator) i gotowe. Na koniec dołożyłem ładny kabel USB w otulinie z plecionki i dorobiłem obudowę z arkuszy tworzywa sztucznego: Troszkę ta obudowa wyszła niechlujnie, ale klawiatura działa i jest nawet wygodna — byłem z projektu zadowolony. Tylko pojawił się jeden mały problem: pracując nad tym projektem odkryłem bardzo dużo narzędzi i informacji o robieniu klawiatur. W tym między innymi oprogramowanie do projektowania własnych układów klawiszy i do generowania z nich plików do wycięcia laserem własnej obudowy. Znalazłem też gdzie można kupić mechaniczne przełączniki i same klawisze okazyjnie, postanowiłem więc zbudować kolejną klawiaturę od zera. Alpen Clack 2 Stanąłem przed kilkoma ważnymi wyborami. Po pierwsze, chciałem standardowy układ amerykański (ANSI), ale bez numpada (tenkeyless). Użyłem zatem jednego z presetów na http://www.keyboard-layout-editor.com/ i usunąłem numpad. Przy okazji przesunąłem nieco też klawisze funkcyjne i zrobiłem tam miejsce na dodatkowy klawisz. Następnie skopiowałem json-a z definicją klawiatury i wkleiłem do http://builder.swillkb.com/ aby wygenerować pliki do wycięcia laserem. Lokalny FabLab wyciął mi je bez problemu. Wybór przełączników miałem ograniczony budżetem, ale zdecydowałem się na brązowe Gaterony. Czemu brązowe i czym się one różnią od niebieskich albo czerwonych? Albo innych jeszcze kolorów? Długo by tłumaczyć, ale w dużym skrócie różne "kolory" przełączników mają różnie ustawione mechaniczne elementy tak, aby dawać odpowiednie wrażenie przy ich wciskaniu. Niebieskie przełączniki to te najbardziej znane z klawiatur mechanicznych, wydają przy wciśnięciu charakterystyczne głośnie kliknięcie, które odczuwane jest też w bardzo satysfakcjonujący sposób dotykiem. Czerwone przełączniki natomiast nazywane są "liniowymi" bo nie wydają odgłosu ani nie mają żadnego dotykowego powiadomienia o tym, że się włączyły. Przełączniki brązowe są pewnym kompromisem — wyczuć można w nich przełączenie, ale nie hałasują tak głośno, jak niebieskie. Nie mając doświadczenia postanowiłem pójść na ten kompromis. Klawisze wybrałem z tego co akurat było w danym momencie dostępne za rozsądne pieniądze i w ładnym kolorze. Nie widziałem wtedy jeszcze nic o profilach, różnych wysokościach klawiszy i różnych sposobach ich wykonania. Oprócz tego kupić trzeba było też tak zwane "stabilizatory", czyli kawałki drutu i plastikowe uchwyty do nich, które montuje się pod wszystkimi dłuższymi klawiszami po to, aby wciskały się zawsze całe naraz, bez względu na to w którym miejscu je naciśniemy. Jako mózgu użyłem tym razem płytki Pololu A-Star 32U4 Mini ULV — bo ma ten sam mikrokontroler ATmega32u4 co Pro Micro, ale z wyprowadzonymi wszystkimi nóżkami. Spodobała mi się tez biała płytka PCB, która w tamtych czasach była jeszcze rzadkością, Diody musiałem kupić tym razem własne, podszedłem też nieco bardziej profesjonalnie do połączeń: Przezroczysta obudowa w końcu trochę zobowiązuje. Oprogramowanie w zasadzie jest takie samo, musiałem tylko zmodyfikować definicje który klawisz jest który. Gotowa klawiatura wygląda tak: Niestety, pomimo faktu, że jest to dobra klawiatura, jakoś nie nauczyłem się jej używać. Znacznie później uświadomiłem sobie dlaczego, kiedy wypróbowałem kilka innych mechanicznych klawiatur: standardowe mechaniczne klawiatury, z pełnowymiarowymi przełącznikami są dla mnie za wysokie. Zazwyczaj rozwiązuje się ten problem stosując podkładki pod nadgarstki, ale dla mnie to nigdy nie działało, tym bardziej, że droga klawisza jest dla mnie zbyt wielka, nawet po dodaniu do nich "uszczelek" aby ją zmniejszyć. Wciskając klawisz mam wrażenie, że za chwilę wpadnę do środka klawiatury. Kiedy sobie to uświadomiłem, dałem sobie spokój z klawiaturami mechanicznymi ma ładnych kilka lat. 5plit Któregoś dnia dowiedziałem się, że w moim mieście odbywa się spotkanie miłośników klawiatur. Postanowiłem na nie pójść nie tyle z miłości do klawiatur, co z chęci pochwalenia się moimi dwoma projektami. Okazało się, że spotkanie było bardzo ciekawe i dowiedziałem się na nim o wielu rzeczach, między innymi o planowanych przez firmę Kailh przełącznikach o niskim profilu, zwanych "czekoladowymi" (choc switches). Sprawdzałem od tego czasu stronę tej firmy regularnie, niestety najmniejsze zamówienie jakie można było zrobić to 800 sztuk, więc pozostawały poza moim zasięgiem. Zastanawiałem się czy nie złożyć się może w kilka osób, ale jakoś nigdy z tego nic nie wyszło i o sprawie zapomniałem. Rok później spotkanie odbyło się ponownie i tym razem pojechałem bardziej żeby pooglądać ciekawe klawiatury i dowiedzieć się nowinek. No i dowiedziałem się, że Kailh sprzedaje swoje przełączniki na sztuki na Aliexpressie, razem z pasującymi klawiszami, a do tego kupiłem od jednego z uczestników płytki do dwuczęściowej klawiatury jego projektu używającej tych przełączników: Klawiatura nazywa się 5plit is jest minimalistyczna, ale jak tylko jej spróbowałem, to wiedziałem, że to są przełączniki, na które czekałem całe życie. Po zmontowaniu jej własnej wersji i zabawie z różnymi układami klawiszy odkryłem też uroki minimalistycznych klawiatur z "warstwami" — czyli różnymi funkcjami poszczególnych klawiszy przełączanymi za pomocą dodatkowego klawisza. Niestety na tym etapie nie potrafiłem jeszcze pisać poprawie wszystkimi palcami, głównie używając trzech palców u każdej ręki i czasem wciskając klawisze z lewej strony klawiatury prawą ręką, więc taka dwuczęściowa klawiatura nie była dla mnie łatwa w użyciu. Starałem się na niej ćwiczyć, ale do codziennego korzystania z komputera preferowałem jednak klawiaturę kupną (udało mi się w końcu znaleźć kupną klawiaturę używającą tych samych przełączników i jest to najlepsza kupna klawiatura jaką kiedykolwiek miałem, choć nadal jest dość wysoka). Flounder Na tym etapie postanowiłem, że skoro w sklepach nie ma takich płaskich klawiatur jak ja bym chciał, to sam sobie taką zrobię. Postanowiłem, że posunę się tak daleko jak to tylko możliwe używając nawet niższych przełączników niż te w 5plit — wpuszczanych w płytkę drukowaną. Chciałem też, żeby klawiatura miała tradycyjny układ, ale była minimalistyczna, więc tym razem zdecydowałem się na układ 65%. Zamówiłem na Aliekspresie przełączniki i zestaw klawiszy i zabrałem się do projektowania płytki. Tak naprawdę to ten projekt stał się możliwy tylko dlatego, że mniej więcej w tym czasie płytki drukowane większe niż 10x10cm stały się dostępne cenowo dla hobbysty, choć nadal była to inwestycja. Zaprojektowanie płytki wymagało trochę pracy, bo trzeba było zrobić wycięcia na każdy klawisz, a następnie poprowadzić ścieżki pomiędzy nimi. Udało mi się to z tylko dwoma małymi błędami, które poprawiłem drucikami. Pożegnałem się także z wysłużoną Atmegą32u4 i użyłem SAMD21, który stał się na tym etapie moim ulubionym mikrokontrolerem. Dodanie do CircuitPythona obsługi USB pozwoliło mi napisać kod kontrolujący klawiaturę w tym języku, co też było miłą odmianą. Z fizycznych problemów najgorsze okazały się stabilizatory. Kailh oferuje specjalne stabilizatory dla tych klawiszy, ale montowane są one po drugiej stronie PCB, co w moim przypadku jest niedopuszczalne, bo płytka ma leżeć płasko na stole. W ostateczności zbudowałem własne stabilizatory ze spinaczy do papieru: Generalnie rzecz biorąc projekt okazał się przełomowy, bo nauczyłem się na nim bardzo dużo. Niestety, ostateczny jego wynik, czyli sama klawiatura, okazała się nieużywalna z trzech powodów. Po pierwsze, postanowiłem ją zrobić tak małą jak się da, więc popełniłem kardynalny błąd eksperymentując z odstępami klawiszy i zamiast użyć standardowego 1U (czyli 0.75" albo 19.05mm) upchnąłem je tak gęsto, jak na to pozwoliła wielkość klawiszy. Okazuje się, że to źle współpracuje z ludzką pamięcią mięśniową i po prostu nie trafiam w klawisze. Po drugie, przełączniki wpuszczane w płytkę okazują się być znacznie gorszej jakości niż zwykłe choc switches i po prostu nie są tak przyjemne. Po trzecie, nie udało mi się zrobić tak, żeby płytka była całkowicie płaska z tyłu, a przy tej wielkości niestety lekko się ona wygina. Można zatem powiedzieć, że operacja się udała, ale pacjent zmarł. Klawiatura jest i wygląda i działa dobrze, ale nie da się jej używać. Dorsch 40k i 48k Minął rok. Spotkanie klawiaturowe nie odbyło się z powodu plagi, ale naszła mnie ochota ponownego eksperymentowania z klawiaturami. Zniechęcony flądrą postanowiłem jednak ograniczyć ryzyko i zrobić małą klawiaturę — mając mniejszą płytkę i mało przełączników będzie tańsza. Pogodziłem się już z używaniem kupnej klawiatury na co dzień i to miał być bardziej eksperyment. Chciałem mianowicie zobaczyć jak wygodna będzie klawiatura z zaledwie 40-ma klawiszami, ale używająca niektórych klawiszy w podwójnych rolach. Pomysł był taki, żeby na przykład przy naciśnięciu i puszczeniu klawisza wysyłać Esc, ale przy przytrzymaniu i naciśnięciu jednocześnie innego klawisza traktować to jak Ctrl... Klawiaturę nazwałem Dorsch kontynuując nazewnictwo płasko-rybne. Zacząłem oczywiście od zaprojektowania układu klawiszy. Zmienił się on potem kilka razy w miarę jak używałem klawiatury, więc zamieszczę tutaj wersję ostateczną: Dolne legendy mówią jak klawisz działa gdy się go przytrzyma, górne co gdy się go wciśnie normalnie, a te po prawej co jak z klawiszem Fn. Zamówiłem 40 przełączników i zestaw klawiszy, zaprojektowałem i zamówiłem płytkę — ponownie użyłem SAMD21. Wszystko przyszło po dwóch tygodniach, więc zmontowałem i zacząłem testować: Pierwsze zdziwienie: tego się nawet da używać! Ręce trochę uciekają do backspace-a w złym miejscu i do esc, ale po jednym dniu udało się pokonać odruchy. Drugie zdziwienie — ja piszę poprawnie wszystkimi palcami! Jak to, przecież nigdy się tego nie mogłem nauczyć! Czyżby fakt, że klawisze są w prostych kolumnach i nie ma gdzie przesuwać rąk to spowodował? Po używaniu tej klawiatury jako głównej przez tydzień stwierdziłem, że jest bliska ideału, ale jednak to jeszcze nie to. W międzyczasie ktoś na Twitterze zauważył, że taka klawiatura, ale z efektami świetlnymi programowalnymi w CircuitPythonie byłaby fajna. Zaprojektowałem i zamówiłem zatem jeszcze dwie płytki (i jeszcze jeden zestaw przełączników): Pierwsza to to samo, tylko z LED-ami RGB pod każdym klawiszem. W zasadzie nuda, tylko strasznie ciężko było polutować APA102 w opakowaniach QFN, dużo poprawiania zanim wszystkie zaświeciły. Biblioteki do animacji Adafruit ma gotowe, więc nawet mi się po zmontowaniu nie chciało tego programować. Jest ten sam kod co na oryginalnej klawiaturze, z której zresztą przełożyłem przełączniki. Druga natomiast to jest to, na czym piszę ten artykuł. Z ilości tekstu możecie się zapewne domyślić, że bardzo mi pasuje. Dwie dodatkowe kolumny pozwoliły umieścić backspace, tab, enter i esc na ich prawowitych miejscach, a drugi klawisz przełączający warstwy zapewnia dużo wygodniejszy dostęp do symboli. Stabilizator pod spacją sobie odpuściłem, choć może kiedyś zrobię jakiś ze spinacza znowu i przylutuję go na górze płytki tym razem, ale klawisz jest na tyle mały, że nie jest to konieczne. Turbot Pomyślelibyście, że po tym wszystkim będę wreszcie zaspokojony klawiaturowo. Ale okazuje się, że sukces zachęca do dalszego działania i eksperymentów. Nie chcąc chwilowo wydawać więcej pieniędzy na kolejne przełączniki postanowiłem, że skoro flądra nie działa jak należy, to szkoda trochę żeby tak leżała — wylutuję z niej te nieszczęsne przełączniki i spróbuję zbudować coś ciekawszego. Usiadłem do tego na poważnie, konsultując się na klawiaturowych forach z ludźmi z doświadczeniem i popełniłem taki projekt: Tym razem mamy do czynienia z klawiaturą w pełni ergonomiczną, złamaną na środku, ale nadal z 65% klawiszy, bez warstw (no, chyba, że do F1-F12). Klawisze w kolumnach, kolumny poprzesuwane zgodnie z długością i zasięgiem palców. Zrobiłem do tego płytkę: Tym razem od razu zakładam stabilizatory ze spinaczy, ale na górze płytki, więc dół ma być płaski. Odstępy między klawiszami takie jak mają być. Płytka powinna przyjść za tydzień, to napiszę co wyszło...
  3. 2 punkty
    Jak szybko przygotować STM32F746G-DISCO do pracy. Do zainteresowanych dodam Video.STM32.pdf
  4. 2 punkty
    Cześć, udało mi się uruchomić projekt gry "Breakout" (opisany powyżej) na bardzo taniej płytce FPGA za 40 PLN - "Sipeed Tang Nano". Patrz linki: https://botland.com.pl/pl/moduly-i-zestawy-fpga/15813-sipeed-tang-nano-plytka-rozwojowa-fpga-gw1n-1.html?search_query=FPGA&results=20 https://www.seeedstudio.com/Sipeed-Tang-Nano-FPGA-board-powered-by-GW1N-1-FPGA-p-4304.html Jest to całkiem fajnie zaprojektowany zestaw FPGA oparty na układzie FPGA "GW1N-1-LV" chińskiej firmy "Gowin Semiconductor Corp.". Ten zestaw FPGA ma ilość zasobów logicznych bardzo zbliżoną do łytki "Elbert V.2": 1152 LUT4 oraz 864 przerzutników. Nie ma co prawda sprzętowych układów mnożących (jak Spartan3 z Elberta), ale w zamian za to ma w układzie FPGA 72 kb pamięci SRAM i 96 kb pamięci flash oraz pamięć PSRAM: 64 Mb. Posiada też 40-to pinowe złącze do wyświetlacza RGB LED - jest do niego dedykowany (5 cali) taki wyświetlacz firmy Sipeed: https://www.seeedstudio.com/5-Inch-Display-for-Sipeed-Tang-Nanno-p-4301.html Software do syntezy i symulacji układu w FPGA jest też produkcji firmy "GOWIN" nazywa się "Gowin EDA"- patrz link: https://www.gowinsemi.com/en/support/home/ Środowisko jest bardzo proste - chwilami przypomina "ISE" Xilinx'a i działa szybko. Projekt udało się przenieść bardzo szybko, trzeba było tylko zmienić IPCore z modułem zegara PLL ze standardu Xilinx'a na standard Gowin IPCore oraz zmienić plik "user constraints" na format tego producenta FPGA. Ponieważ płytka nie ma wyjścia VGA użyłem wersji z kilkoma rezystorami opisanej w tym poście: Projekt działa poprawnie (nie widać różnic w stosunku do wersji na Elbercie). Jak będę miał chwilę czasu to opisze wersję projektu na płytkę ""Sipeed Tang Nano". Pozdrawiam
  5. 2 punkty
    Czujnik przeszkód zadziałał mi dopiero po złożeniu go drugi raz, rozrysowując wszystkie połączenia na kartce. Z początku przy czujniku myślałem, że już uszkodziłem NE555 lub dioda IR była wadliwa ale na szczęście żadnej awarii w sprzęcie nie było. Takim samym sposobem udało się złożyć sterownik serwa bez żadnych problemów
  6. 2 punkty
    Po prostu enkoder ma co prawda przycisk, ale nie wyprowadzony na gniazdo. Na płytce po przeciwnej stronie niż gniazdo masz dwa piny, jeden z nich podłączony do masy, drugi do przycisku. Podłącz ten drugi do jakiegoś wejścia Arduino i wykrywaj jako normalny przycisk (przez digitalRead). A następnym razem kup np. coś takiego: https://botland.com.pl/pl/enkodery/6903-enkoder-z-przyciskiem-20-impulsow-12mm-ec11-pionowy.html - też trzeba lutować ale dwie dychy tańszy.
  7. 2 punkty
    To już konkretnie trzeba sprawdzić w nocie katalogowej danego czujnika - są tam przeważnie informacje co do minimalnego podłączenia układu. Do tego niektóre rzeczy wie się z doświadczenia. Możesz też przejrzeć produkty jakiś bardziej znanych, markowych producentów modułów - oni udostępniają dokładne schematy i dokumentacje do konkretnych produktów. Przykładowo tutaj znajdziesz dobry opis dla jednego z czujników wraz ze schematem: https://www.pololu.com/product/2867 Inny przykład: https://www.pololu.com/product/4202
  8. 2 punkty
    Jeśli zastosujemy transparentne tworzywo w instalacji - tak jak na zdjęciach - wewnętrzne powierzchnie rurek i zbiornika zarosną glonami w jeden tydzień. Tworzywo powinno być nieprzepuszczające światła. System nawadniania kropelkowego opracował pod koniec lat 50-tych XX wieku Simcha Blass (1897–1982; Hebrew: שמחה בלאס‎), który był polsko-izraelskim inżynierem i wynalazcą, oraz założycielem firmy Netafim. https://www.netafim.com/48f2d3/globalassets/products/flexible--pe-pipes/pipes-catalog.pdf Wychodzi na to, że najprostszym i najtańszym rozwiązaniem przy wielogatunkowym zbiorowisku roślin, będzie zastosowanie prostego systemu kropelkowego - bez sensorów i elektroniki, ale z 1 pompką i regulowanymi końcówkami do aplikacji wody. Na każdej końcówce możemy indywidualnie ustawić ilość dozowanej wody w jednostce czasu. W przeciwnym razie wartość instalacji do nawadniania, przekroczy wartość nawadnianych roślin. https://en.wikipedia.org/wiki/Drip_irrigation
  9. 2 punkty
    Udało się doprowadzić wszystko do porządku. Z miejsca przeskoczę na nowszą wersję kursu. Dziękuję za pomoc
  10. 2 punkty
    Dla jakich warunków pracy? Producent to podaje? Bo prąd wyjściowy tego typu przetwornicy zależy od dwóch czynników: użytych elementów (ich ograniczeń) i na to nie masz wpływu oraz od stosunku Uwy/Uwe. Pomyśl zatem ile prądu będziesz ciągnął z tego biednego akumulatorka. Dla silnika serwa stresem jest nie tylko generowanie momentu pod obciążeniem, ale także sam start. A przecież te 500mA przy napięciu 5V nie weźmie się z powietrza - musisz odpowiednio więcej prądu wziąć z wejścia. Zatem jeśli serwo będzie chwilami chciało pobrać kilkaset mA to mały akumulatorek może "zobaczyć" ponad 1A i szczerze mówiąc wątpię, czy 150mAh chuchro tyle wytrzyma. Chyba, że o jakaś specjalna wersja do mikrokopterków. Generalnie używanie przetwornic nie jest bezkarne, trzeb bardzo uważać, bo nie są panaceum. Tu w szczególności wziąłbym serwo przystosowane do pracy bezpośrednio z 1S a najpierw wręcz sprawdził, jak działa sg90 wprost z aku. Do mikromodeli nikt nie wkłada żadnych przetwornic, wszystko chodzi wprost z akumulatora: odbiornik, serwa (lub jakieś inne aktuatory) i silnik napędowy wraz ze swoim sterownikiem.
  11. 2 punkty
    Dość dawno tego używałem, wtedy było tak że działała około miesiąca ale pod koniec zwalniała. W sumie stówka za paragona to nie jest dużo - szczególnie, że nie jest to żadna nowość, pierwszych wersji używałem jakieś 20 lat temu (wtedy potrafił tylko czytać ext2, jak ktoś był odważny to mógł próbować coś zapisać). A, teraz doczytałem że działa 10 dni.
  12. 1 punkt
    @Ilona pamiętaj, że fotorezystor działa podobnie jak rezystor - a rezystor ogranicza prąd, a nie napięcie. Dopiero korzystając z prawa Kirchhoffa, po zbudowanie dzielnika napięcia możemy właśnie wykorzystać rezystory do zmiany napięcia. Zerknij na poniższe dwa filmy:
  13. 1 punkt
    @Ilona witam na forum I tu Cię zaskoczę, fotorezystor w Twojej konfiguracji zawsze podaje 5V, ponieważ niewielkie zmian rezystancji nic tu nie zmieniają. Arduino rejestruje zmiany napięcia czyli potrzebny jest dzielnik napięcia
  14. 1 punkt
    To chyba najdziwniejsza rzecz związana z modelami, jaką widziałem. Oni ścigają się na liczbę okrążeń? To zatrzymanie to dolanie paliwa? Po wyścigach haftują godzinę w krzakach? Tyle pytań!
  15. 1 punkt
    Na licznych forach istnieje tradycja witania się nowych użytkowników z aktualnymi członkami społeczności. Ostatnio na Forbocie pojawia się coraz więcej nowych osób - głównie za sprawą naszych kursów elektroniki. W związku z tym zakładam oficjalny temat do takich powitań. Na pewno takie miejsce sprawi, że nasza społeczność będzie jeszcze lepsza Jesteś nowym użytkownikiem? Jeśli chcesz możesz się przywitać z innymi. Napisz czym się zajmujesz, skąd zainteresowanie elektroniką. Nad czym teraz pracujesz itd.
  16. 1 punkt
    @Emerid na początku kursu było wspomniane w dokumentacji, tam są wszystkie potrzebne informacje.
  17. 1 punkt
    Właśnie pomysł ze wstawieniem przetwornicy "aby włożyć większy silnik" jest bardzo zły. Albo dajesz mocniejszy silnik pracujący przy tym samym napięciu albo podnosisz zasilanie do 2S. To drugie wyjście jest lepsze o tyle, że nie zwiększasz prądów, tylko napięcie. Kable mogą zostać te same, straty w ESC i okablowaniu są tylko liniowo większe (a nie w kwadracie) no i akumulatory czują obciążenie dokładnie takie samo jak poprzednio. Zwiększanie prądów rozładowania to spadek pojemności i szybsza degradacja ogniw. Gałąź zasilania związana z odbiornikiem o największej mocy (tutaj: silnik napędowy) musi być zrobiona optymanie, tj. żadnych niepotrzebnych konwersji mocy: akumulator -> regulator -> silnik, bo inaczej straty energii bądą największe właśnie w tej części. To dlatego co szybsze kopterki latają na 4S a helikoptery na 6S. Gdyby ktoś próbował ciagnąć 200-300A z akumulatora 3S to z samych przekrojów kabli i liczby tranzystorów w regulatorze masa AUW by go uziemiła. Oczywiście każdy model jest inny. Czasem trzeba iść na kompromisy, szczególnie gdy brakuje miejsca, czasu albo nie dysponuje się odpowiednimi elementami. Te moje "porady" sa bardzo ogólne i stanowią raczej zbiór dobrych praktyk (trochę popartych jakimś tam doświadczeniem) niż sztywne przepisy, także w Twoim konkretnym przypadku może sprawdzić się (czyt: być wystarczająco dobry) jakiś niestandardowy pomysł. BTW: A przechodząc na 2S i chcąc użyć dotychczasowego odbiornika Low_Voltage (3V?) właśnie jemu możesz zafundować jakiś regulatorek napięcia 7V -> 3.3V i to nawet jakiś tani, liniowy za 2zł. Przy 10mA to nie boli. Gorzej z serwami, bo te pracujące bezpośrednio z 2S są drogie (i zwykle wielkie), a wszystkim innym trzeba zrobić osobne zasilanie. W mniejszych modelach, do kompletu 4 serw wystarcza 2x7805, ale coś większego/szybszego musi już dostać przetwornicę impulsową. Na szczęście 10-100 razy słabszą niż ta, która musiałaby być użyta do głównego napędu. W samochodach jest łatwiej, bo serwo jest tylko jedno więc i stabilizacja prostsza. No i w dół zamiast w górę zawsze prościej, taniej i więcej opcji do wyboru.
  18. 1 punkt
    Cena płytki idealna dla mnie hah. Bardzo ciekawe, jak będę miał FPGA to sprobuje takie coś wykonać.
  19. 1 punkt
  20. 1 punkt
    Cześć, Z tej strony Mateusz, lat 27. Interesuję się szeroko pojętym IoT. Ostatnio wzięła mnie ochota na zrealizowanie projektu dotyczącego zarządzaniem kurnika (m.in. sterowaniem jego zasuwy, liczeniu rezydujących tam delikwentów, wystawieniem interfejsu na stronie WWW lub aplikacji na Androida). Z Forbot'a już dawno temu korzystałem ale jakoś konta nie posiadałem . Nurtują mnie pewne kwestie co do tego projektu i będę szukał skwapliwie odpowiedzi na niniejszym forum. Pozdrawiam!
  21. 1 punkt
    Hej. W pierwszym zadaniu/teście dobrze by było, żeby informacja o tym, że jedna dioda będzie świeciła mocniej, a druga słabiej (a nie w ogóle) była napisana wcześniej. Zrobiłem układ samodzielnie na podstawie schematu i szukałem ponad 30 minut błędu w podłączeniach... Dopiero wtedy zdecydowałem się iść dalej z tekstem i znalazłem informację o tym, że tak ma to wyglądać. Tak czy inaczej - dzięki za poradnik/szkolenie - jest bardzo fajnie napisany @Patrick2000 zobacz czy Twój problem nie jest identyczny z tym opisanym przeze mnie
  22. 1 punkt
    @wn2001Polutowałem, zasilacz to 5V 1A USB sytuacja dalej taka sama, przepraszam że długo nie odpisywałem, ale miałem baardzo dużo na głowie. Dałem rezystor 22R, zasilacz 5V 2.1A USB, Ic = 400mA
  23. 1 punkt
    Określ co oznacza "dużej". Czas reakcji Arduino jest na tyle długi, że oprócz fotorezystora i ślimaka wszystko jest szybsze A czemu nie fototranzystor? Np. taki za całe 60 groszy: https://botland.com.pl/pl/fototranzystory/271-fototranzystor-l-53p3c-5mm-940nm.html
  24. 1 punkt
    Super, że wrzucacie foto złożonych zestawów, właśnie rozwiązałem swój problem ze świecącą diodą LED przeglądając zdjęcia innych zestawów (nie zawsze widać wszystko na zdjęciach w kursie) ale jak napisał @Treker artykuły były by zbyt długie i to prawda. Popełniłem błąd, nie zaglądając do noty, sugerując się poglądowym schematem podłączyłem źle diodę LED na nóżkach odbiornika podczerwieni co spowodowało, że świeciła ciągłym światłem. Wrzucam foto działającego zestawu
  25. 1 punkt
    Witam ponownie. W tak zwanym między czasie (brr jak to brzmi), sporo się działo a to kaleczny remoncik, a to choróbsko, ale udało się uszczknąć trochę czasu i oto moje malinowe ciasteczko dorobiło się ubranka. Ubranko oczywiście do poprawy (inaczej nie był bym sobą), ale póki trwa eksperyment to niech tak zostanie. Jak widać na fotkach dwa wentyle i w środku w stres testach max temp. to 40 st. no i cisza. Jak na razie to hula SAMBA, serwer DLNA i Motion testowany do przyszłego monitoringu. Jeszcze czekam na filtr od Pana Chińczyka, a w zasadzie to łuny utknął gdzieś w Polszy i jedzie kulawym wołem i do tego tyłem. Nie działa automatyczne usuwanie starych nagrań z monitoringu i Automatyczny start DLNA, o dziwo restart działa i aktualizuje bazę. Jak to posprzątam to zamieszczę kod może komuś się przyda. Na dziś podaję rysunki obudowy do np. wycinarki laserowej, a nóż ktoś się skusi . PS. Dostęp do Google Drive się robi, a w zasadzie się zrobił tylko niekompletny, za cholerę nie montuje się z automatu. Cierpliwości, tylko cierpliwości. 01-Raspberry Pi dół- do wycięcia-02.pdf 02-Raspberry Pi filtr_zew - do wycięcia-02.pdf 03-Raspberry Pi filtr_wew - do wycięcia-02.pdf 04-Raspberry Pi wentylator - do wycięcia-02.pdf 05-Raspberry Pi bok Karta - do wycięcia-02.pdf 06-Raspberry Pi przód - do wycięcia-02.pdf 07-Raspberry Pi bok złącza - do wycięcia-02.pdf 08-Raspberry Pi góra - do wycięcia-02.pdf
  26. 1 punkt
    Cześć wszystkim, Mam na imię Piotr, 39 lat, zawodowo projektant/programista. Elektroniką interesuję się od czasów technikum. Teraz kupiłem zestaw i przejrzałem kurs podstaw ponieważ nadszedł czas aby zainteresować dzieci elektroniką.
  27. 1 punkt
    Czy nie było by to bardziej uniwersalne i kompatybilne z "dużymi" zestawami gdyby komunikacja było po dcc?
  28. 1 punkt
    No to nie sterujesz przekaźnikiem lecz "modułem przekaźnika", a to zupełnie inna sprawa. Z tego co pamiętam na portach NodeMCU obowiązuje logika 3.3V, a podejrzewam, że Twój moduł przekaźnika zasilany jest inaczej i to pewnie z tego powodu miałeś problemy.
  29. 1 punkt
    Kiedyś miałem taką przygodę, ale karta była włożona przez adapter. Męczyłem się dopóki ktoś mi nie zasugerował, aby odblokować zapis na adapterze
  30. 1 punkt
    Cześć, myślę że motion to dobry wybór. Skoro motion wykrył ruch i zrobił zdjęcie, a ty manualnym wyzwalaczem wysłałeś e-mail, to teraz powinieneś napisać w Pythonie skrypcik, który po stwierdzeniu pojawienia się nowego pliku wysyła go e-mailem. Ja z mojego monitoringu chce wysyłać info o zdarzeniu smsem. Nie mam pojęcia jak do tego podejść, ale cóż wszystko to, to kwestia czasu i się uda.
  31. 1 punkt
    Siemka, projekt motion powinien zaspokoić twoje potrzeby. Ja zrobiłem na nim monitoring z nagrywaniem filmów po wykryciu ruchu, ale możliwości konfiguracji jest masa. sudo apt-get install motion /etc/motion/motion.conf Tam jest masa ustawień, reszta na ich stronie.
  32. 1 punkt
    W kółko wykonuje ci sie fragmen "else" - czyli ciągle uruchamiasz czekanie na 2 sekundy, jak w tym czasie "wciskasz" przycisk to nic się nie dzieje, bo wykonuje się delay(2000). Przenieś delay i digitalwrite zaraz za mruganie() i po sprawie. Else jest w ogóle niepotrzebne.
  33. 1 punkt
    @mikihisa123 witam na forum powodzenia w nauce, elektronika to bardzo obszerny i ciekawy temat. Java też, serdecznie polecam
  34. 1 punkt
    Dla większej i największej skali też przygotowałem propozycję:
  35. 1 punkt
    Ciekawe informacje dla programistów pojawiają się od 6 minuty: Do tego kolejny film na naszym kanale:
  36. 1 punkt
    @Treker Przeglądając odpowiedzi tutaj odnalazłem pańską odpowiedź w której osoba miała taki sam problem. Pomogło ustawienie opcji "brak zakończenia linii".
  37. 1 punkt
    Cześć Wszystkim! Bardzo się cieszę, że dotarłem do tego forum! Od lat interesuję się elektroniką, ale nie miałem nigdy motywacji, aby zacząć. Cieszę się, że w końcu wziąłem się na odwagę i jestem tutaj Jestem Mikołaj i jestem studentem 3. roku informatyki we Wrocławiu. W pracy aktualnie piszę małe wewnętrzne programy w języku C#, aczkolwiek bardzo chciałbym przenieść się na Javę Miłego dnia wszystkim i powodzonka w nauce!
  38. 1 punkt
    @DziadekJohnson jak podłączysz zasilanie do Arduino z USB to będzie działać. Grunt że masz wspólną masę. Możesz jeszcze dać jeszcze kondensatory na wejściu zasilania serwomechanizmu.
  39. 1 punkt
    Rozumiem teraz, czyli chcesz taki wskaźnik że silnik się kręci. To poczytaj o połączeniu rezystora z LED i weź pod uwagę prąd najlepiej max 20mA.
  40. 1 punkt
    Układ NE555 i wzmacniacz LM741 to popularne układy, z którymi prędzej lub później spotka się prawie każdy elektronik. Występują one najczęściej w formie małych scalaków w 8-pinowych obudowach. Oto modele, które pozwalają niejako zajrzeć do ich wnętrza. [blog]https://forbot.pl/blog/jak-zbudowac-samodzielnie-uklady-ne555-i-lm741-id39677[/blog]
  41. 1 punkt
    Witam wszystkich mam na imię Adam. Bardzo dawno temu zaczynałem od zestawów Młodego elektronika była to świetna zabawa na zimowe wieczory. Zima się zbliża i myślę że ten kurs przyniesie mi trochę radości .
  42. 1 punkt
  43. 1 punkt
    Cześć wszystkim, dołączyłem do forum, aby poczytać o Raspberry Pi gdyż zamierzam na początek uruchomić Pi-hole. Myślę, że to nie jedyny projekt jaki zrealizuję przy pomocy malinki Prywatnie programista w jednej z największych korpo Poza siedzeniem przy klawiaturze, można znaleźć mnie na strzelnicy gdyż od lat związany jestem z kolejną pasją jaką jest współczesna broń palna
  44. 1 punkt
    Witam wszystkich !!!!!! Bardzo się cieszę ze jestem na tym forum i pozdrawiam
  45. 1 punkt
    Cześć Wszystkim, mam na imię Piotr. Elektroniką zainteresowałem się jeszcze jako młody dzieciak (lata 90). Teraz ta pasja wróciła, może za sprawą wieku i kryzysu wieku średniego ;) kto wiem. Zgromadziłem już pokaźne komplety elektroniki w tym arduino, raspery oraz ARM. Zacieram rączki. Cieszę się że takie forum istnieje.
  46. 1 punkt
    Nie mówię o elektrodach, te mają złocenia i lepiej tego przy obranej zasadzie pomiaru zrobić nie można. Myślałem o całej reszcie płytki - elementach, lutowaniach, odsłoniętych fragmentach miedzi lub pokrycia HAL i kabelkach/złączach. To zabawka do wstawienia w doniczkę kaktusa na biurku, ostrożnego podlewania i pracy w stabilnych warunkach środowiskowych. Może zalanie tego w specjalnej żywicy w formie kostki z wystającymi elektrodami z jednej strony i "widłami" z drugiej oraz wstawienie w ziemię w zacienionym miejscu dałoby jakąś szansę, ale prymityw tej konstrukcji nie jest dobrą przepowiednią. Moim zdaniem na wynikach wilgotności będą wyraźne ślady okresu dobowego związane z nasłonecznieniem. A im dłuższy kabel tym dłuższa antena, tym większe spadki na masie itd itp.. Bo samo podłączenie do procka to już mały pikuś, choćby multiplekser analogowy z wbudowanym SPI. Kilka takich umożliwi wprowadzenie kilkudziesięciu (Nx8, gdzie N to liczba scalaków) sygnałów analogowych na jeden pin ADC a zajmie 3 piny SPI (MOSI, SCK i jakiś CS). Albo tańsze bez szyny szeregowej, ale wtedy 3+N pinów wyboru wejścia. Plus rzecz jasna jakiś system ochrony delikatnych wejść przed przepięciami ESD/EMI.
  47. 1 punkt
    Tworzenie obwodów PCB we własnym warsztacie nie jest zbyt łatwe i przeważnie zajmuje bardzo dużo czasu. Ten sposób umożliwia szybkie wykonanie ścieżek za pomocą zwykłej drukarki atramentowej. Co najciekawsze, takie połączenia można umieścić później na dowolnej powierzchni. [blog]https://forbot.pl/blog/tworzenie-sciezek-pcb-za-pomoca-drukarki-atramentowej-id42891[/blog]
  48. 1 punkt
    A rozumiesz różnicę między liczbą 1 a cyfrą "1"?
  49. 1 punkt
    Kiedy zaczyna się zabawę z lampami, czy to do budowy radia, czy wzmacniacza audio, należy załatwić sobie dobre zasilanie. Zwykle to zasilanie jest wbudowane w urządzenie, więc co nowe urządzenie lampowe (czy to radio, czy wzmacniacz) musiałbym kupować nowy transformator. To czego potrzebowałem to zasilacz, jak najbardziej uniwersalny (układy lampowe buduję bardziej w celach edukacyjnych niż praktycznych), co pozwoli mi na wykorzystanie tylko jednego transformatora do wszystkich moich projektów lampowych. Chciałem, aby zasilacz był podobny do szkolnych zasilaczy laboratoryjnych, i był możliwie bezpieczny. Zacząłem sobie od rozrysowania schematu, a zarazem obliczeń: Jak widać, wiele do szczęścia nie potrzeba. Jest to jeden z najprostszych zasilaczy jaki można zrobić - i to wykorzystując elementy głównie z odzysku. Zaczynając od lewej: zasilanie do układu jest dostarczane przez popularne złącze IEC. Faza jest odcinana pierwszym wyłącznikiem, nie można było także zapomnieć o bezpieczniku. Transformator jaki wykorzystałem to TS50/5 polskiej firmy Zatra, który dostałem od znajomego nauczyciela. Posiada on 3 uzwojenia wtórne - 2x 270v, 6.3v i 4v (na schemacie dwa ostatnie powinny być rozłączone). Jeżeli ktoś nie ma takiego transformatora, może wyprostować bezpośrednio napięcie gniazdkowe, ale tylko przy zastosowaniu transformatora o przekładni 1:1. Będzie on stanowił izolację galwaniczną. Napięcie żarzenia wielu lamp to 6.3v. Niektóre lampy grzeje się wyższym napięciem, którego ten transformator niestety nie dostarcza, więc musiałem się zadowolić tymi ponad 6 woltami. Uzwojenie to od razu zasila małą żaróweczkę sygnalizującą pracę zasilacza. Dla jasności: lampy można żarzyć napięciem zarówno stałym, jak i przemiennym. Napięcie anodowe lamp (to wysokie, niebezpieczne) jest prostowane scalonym mostkiem greatza (z zasilacza komputerowego). Wyprostowane napięcie jest wygładzane przez filtr RC, a następnie ograniczane bardzo prostym układem z wykorzystaniem tranzystora MOSFET. Ten także jest z odzysku, posiada niską rezystancję w stanie przewodzenia, wytrzymuje dużą moc - i co najważniejsze - posiada zabezpieczenie w postaci diod zenera między bramką a źródłem. Działają one jako zabezpieczenie przeciwprzepięciowe - w teorii, potencjometr tutaj służy jako dzielnik napięcia, a rezystor obniża napięcie (gdyż mosfet to element sterowany napięciem). Jeżeli nastąpi tam przebicie, tranzystorowi na szczęście się nic nie stanie. Ale dlaczego w ogóle ten tranzystor dałem? Nie wszystkie lampy mają jedno napięcie anodowe, więc napięcie to można ograniczać - w czym pomaga panelowy woltomierz wskazówkowy, z posobnikiem w szeregu. Trudno znaleźć cyfrowe woltomierze na tak wysokie napięcie. Na samym końcu układu - jest przełącznik, który pozwala na zasilenie docelowego urządzenia, lub poprowadzenie napięcia przez rezystory mocy. Mają one 2 zastosowania: pozwalają dobrać napięcie, kiedy zasilacz nie jest zewnętrznie obciążony, oraz rozładowują kondensator, co jest bardzo ważną rzeczą. I najważniejsza rzecz - cała obudowa jest porządnie uziemiona. Aby wyrównać potencjały, masę napięcia anodowego także uziemiłem. Obliczenia skomplikowane nie są - na początku potrzebowałem znać moc urządzenia, aby wiedzieć jaki bezpiecznik dobrać. Z racji tego (a przynajmniej tak myślę, może błędnie myślę ), że poza transformatorem nie ma elementów LC (po stronie napięcia przemiennego), cos fi jest bliski 1, a więc moc bierna jest niewielka - dlatego jej nie brałem pod uwagę (równania 1.1-2). Nie brałem pod uwagę także strat na samym transformatorze. Następnie obliczyłem rezystor jaki jest potrzebny do filtru RC, oraz prąd i napięcie jakie będą po wyprostowaniu. Miałem na uwadze, że napięcie w gniazdku wynosi 240v, a transformator był na 220v, i że napięcie to może być wyższe (równania 3.1-3.4). Na samym końcu, korzystając z praw Ohma i Kirchoffa, obliczyłem posobnik dla woltomierza. Oryginalnie wyskalowany był na 0-40v, więc zmieniłem to na 0-500v. Woltomierz miał rezystancję 48kΩ. Starą skalę zeskanowałem, w gimpie przerobiłem, i wydrukowałem na papierze samoprzylepnym. Po zebraniu wszystkich potrzebnych elementów, wziąłem się za obudowę. Trochę mi to zajęło, ponieważ prawie wszystko robiłem ręcznie. Bazą obudowy jest aluminiowy radiator z starego zasilacza impulsowego - do którego z boku są przykręcone blachy aluminiowe, a u góry profil. Wszystko ze złomu. Rączka została wykonana z stali nierdzewnej. Najwięcej czasu zajął front obudowy, do którego wykonałem rysunek, a następnie wyfrezowałem blachę zgodnie z tym rysunkiem. (Niestety zdjęć z tego procesu nie mam). Następnie zasilacz zacząłem lutować - oczywiście wszystkie przewody są zakończone termokurczkami, wszystko jest porządnie przykręcone, a obudowa działa jak świetny radiator. No i podsumowanie. Zasilacz działa, bez obciążenia napięcie anodowe wynosi maks. 428v, oraz 375v z obciążeniem. Maksymalny prąd wynosi 48mA, co można zwiększyć, podłączając równolegle drugą połówkę uzwojenia. No i - zgodnie z przewidywaniami, napięcie faktycznie jest wyższe. Napięcie żarzenia wynosi obecnie 6.8v, ale jest to dość nieznaczna różnica. Rozładowanie kondensatora trwa ok. 5 sekund, z włączonym obciążeniem. Myślę że bez obciążenia, nawet w ciągu doby nie rozładowałby się do zera. Przy budowie jednak popełniłem kilka błędów: górny łącznik, łączący front z górą obudowy, ma źle umiejscowione utwory, przez co górna blacha trochę wystaje. Żarówka (jak i kondensator) trzyma się na kablach, co nie jest dobrą praktyką. Mogłem także dać więcej zabezpieczeń, np. ograniczenie prądu, zabezpieczenie przeciw odwrotnej polaryzacji, czy przeciw zwarciowe. Rezystor filtru także jest mocno przedobrzony - moc którą pobierze wynosi mniej niż 1 wat, i bardziej on służy za element montażowy. Mimo wszystko, zasilacz działa, poza obciążeniem nic się nie grzeje. Projekt tym samym uznaję za udany.
Tablica liderów jest ustawiona na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Utwórz nowe...