Skocz do zawartości

MichalEm

Użytkownicy
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

MichalEm wygrał w ostatnim dniu 13 października 2018

MichalEm ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

6 Neutralna

O MichalEm

  • Ranga
    1/10

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Kolego, gdyby sama teoria była najważniejsza, to w ogłoszeniach o pracę nie byłoby "wymagane 5 lat doświadczenia na podobnym stanowisku" - a dość często się to zdarza. Doświadczenie to synonim praktyki. Badania, przykłady? Pytasz o to, aby ktoś udowodnił Ci, że czarne to czarne, a woda jest mokra? Patrząc kilka postów wyżej widzę, że skończyłeś AiR, jak teraz zaczniesz pracować w tym zawodzie i wykonasz kilkadziesiąt projektów zamkniętych sukcesem, popracujesz z wieloma osobami w zespole, to się przekonasz i wtedy można będzie wrócić do takiej dyskusji. Tymczasem jako dalej student a nie osoba pracująca w zawodzie, niestety nie masz porównania ani punktów odniesienia. Skończysz studia, to sam do dostrzeżesz. Wszystko? Właśnie chodzi o to, że nie wszystko. Wyraźnie napisałem, że "doświadczony konstruktor przewidzi i w odpowiednich miejscach zaprojektuje elementy tak, aby miały możliwość regulacji względem siebie". Czytanie ze zrozumieniem to też dobra praktyka I to kolejny argument, że niestety nie masz wiedzy jak to jest w przemyśle. Załóżmy, że konstruktor popełnia błąd i przez to jest przestój linii. Podchodzi do Ciebie dyrektor zakładu i mówi, że każda godzina przestoju linii to 50tys Euro w plecy i obciąża tymi kosztami firmę w której pracujesz. Wtedy nasuwa się pytanie, czy nie lepiej było coś zrobić lepiej i drożej niż brać na klatę koszty związane z opóźnieniem projektu czy usługi, jakie zawsze są w karach umownych. Ot - znów doświadczenie! Zawsze lepiej wydać 1000zł niż wyrzucić 300 i myśleć, że się zaoszczędziło - nie tylko w przemyśle, a również w życiu codziennym. Nie, nie oglądania rysunku. Elementy wracają do poprawek już po ich wykonaniu, bo okazuje się często, że teoria teorią, a wychodzi inaczej. Część rzeczy można przewidzieć w miarę zdobywania doświadczenia, że w danym procesie tu lub tu może być zagrożenie i można wyeliminować, części się nie da - w kwestii technologa również doświadczenie odgrywa rolę. Oczywiście, każdy niech robi w wolnym czasie co tylko ma ochotę. Nie będę Cię przekonywać do swoich racji, bo nie mam w tym kompletnie żadnego celu, dopóki nie jesteś w moim zespole projektowym - a prezentując się tak podczas spotkania projektowego, zapewne w nim byś nie był Wracając do tego co napisałeś - jeśli osoba w zespole projektowym pracującym przy elektrowni nie umie odczytać ze schematu elektrycznego podpięcia dwóch czy trzech kabelków, to... Potem mamy wybuchy w elektrowniach Nie wiem skąd wzięło Ci się porównanie, że każdy musi się znać na wszystkim , jest jednak pewna grupa zagadnień, którą inżynier musi znać, stąd pierwszy rok studiów na wielu uczelniach wygląda podobnie. i na zakończenie tej myśli - miałem okazję być na konferencji gdzie byli tacy specjaliści i uwierz, że to bardzo doświadczeni ludzie i przede wszystkim inżynierowie, techniczni, co umieją sobie poradzić jak nie ma obok nich montera, co kabelek położy za nich czy zarobi tulejkę Wracając do głównego wątku - przedstawiony artykuł miał za zadanie opisać jak przekłada się wiedza zdobyta na uczelni w pracy w przemyśle - uruchamianiu linii produkcyjnych składających się z maszyn, z urządzeń automatyki i robotów. Jest to oczywiście moje zdanie, możesz mieć inne. Jednak po Twoim sposobie pisania, braku czytania ze zrozumieniem myślę, szkoda mojego czasu na przekonanie Cię, że czarne to czarne a ogień jest gorący - stąd to moja ostatnia odpowiedź skierowana do Ciebie, nie chcę brać udziału w "gównoburzy". Pracowałem z co prawda garstką (na szczęście!) osób, co myśleli, że w teorii są nie wiadomo kim, a praktyka sprowadziła ich na ziemię. Sądząc po Twoim wieku, nie masz jeszcze za dużego doświadczenia (skąd pewnie promowanie teorii) i spojrzenia jak studia wpływają na pracę w przemyśle gdzie wszystko musi działać jak należy w praktyce, produkować i zarabiać pieniądze, a nie być pięknie zrobionym w teorii, a w praktyce generować straty. Trzymaj się!
  2. Hmm... Być może źle się wyraziłem. Konstruowanie "elektrowni atomowej" było ironią i oczywiście nikt na studiach z mojego rocznika takich rzeczy zrobić nie umiał. :) Sęk w tym, że sama teoria i trochę praktyki nie czyni dobrego inżyniera. W solidWorksie też się wszystko ładnie zgadza, ale jak przyjdą elementy po cięciu i przygotowaniu, to już nie jest tak różowo i okazuje się, że doświadczony konstruktor przewidzi i w odpowiednich miejscach zaprojektuje elementy tak, aby miały możliwość regulacji względem siebie, a teoretyk powie, że tak mu wyszło i tak jest dobrze. Dotyczy to każdej branży u potwierdziło mi się to już wielokrotnie. Osobiście nie chciałbym, aby w projektowaniu elektrowni atomowej brał udział inżynier, który nie umie tak prostych czynności jak podłączenie dwóch kabelków i uziemienia w gniazdku, oczywiście gniazdko było przykładem ;) Ale to tylko moje zdanie.
  3. Myślę, że bardzo przyda Ci się komputer - laptop, taki w rozmiarze 13 cali z łatwym dostępem do podzespołów, sugerowałbym używany DELL E6330, telefon z możliwością przeglądania slajdów z prezentacji, czyli każdy Android się do tego nada. lata 2007-2012 (studia inżynierskie opisane w artykule oraz studia magisterskie). Tak, kursy o ile kogoś stać, to bardzo dobra sprawa - raz, że można załapać sporo praktyki (to za takie umiejętności płaci klient), a dwa, że sam papierek to dobra sprawa, bo najczęściej panie z HR lecą na coś takiego jak przysłowiowe muchy do g... ;-) Tak - bardzo często to taka pani po socjologii przeprowadza pierwszy etap rekrutacji, a nie inżynier. Groteskowe, ale prawdziwe. Na moim kierunku były osoby, które umiały w Matlabie skonstruować elektrownię atomową, a jak przyszło co do czego i trzeba było sieciowe gniazdo naprawić, to rozkładały ręce. W mojej ocenie studia powinny bardziej przygotowywać do zawodu, dużo mniej teorii, dużo więcej praktyki - studia inżynierskie to jednak studia techniczne. Niestety nie każdego stać, aby kupić sobie sterownik PLC do zabawy i samorozwoju, można kombinować z symulatorami, ale nic tak nie uczy jak praktyka przy "żywym" obiekcie. Dodatkowe szkolenie też nie należą do tanich (KUKA, ASTOR, ABB to koszty ok 1500 Euro za 2-3 dni szkolenia). Podobnie z oprogramowaniem, pamiętam laborkę z systemów wizyjnych gdzie całe programowanie odbywało się pod zabytkowym Windowsem 3.11. Systemu wizyjne w przemyśle to COGNEX, KEYENCE, BALLUFF, OMRON. Podobnie z laboratorium z robotyki, za moich czasów był zabytkowy robot, którego nazwy nie pamiętam oraz jedno stanowisko z Mitsubishi, gdzie w przemyśle najczęściej używa się ABB, KUKA, FANUC. Nie wspomnę, że laboratoriom było jedno ;) Poza tym większość osób po studiach pracuje jednak w zawodzie jaki po danym kierunku się robi, a nie zostaje na uczelni jako wykładowca. Jak to mówią ci co umieją - pracują - ci co nie umieją - uczą ;)
×
×
  • Utwórz nowe...