Skocz do zawartości

ebucior

Użytkownicy
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutralna

O ebucior

  • Ranga
    2/10
  1. Witam, jestem zupełnie zielony, niedługo po kursie elektroniki, jaki odbyłem na Forbot, natchniony zdobytą wiedzą postanowiłem zrobić swój pierwszy projekt (trochę posiłkując się też internetem). Chciałem zrobić czujnik poziomu wody, który pokazywałby na diodach jaki poz iom w zbiorniku osiągnęła woda. Mój zbiornik ma utrudniony dostęp - jedynie przez rurkę PCV o średnicy 3/4 cala. W zasadzie jest to dolna część skrzyni w której rosną rośliny. Wodę wlewam na dno i stamtąd podsiąka do gleby nawadniając całość. Nie mogłem znaleźć niczego co byłoby w miarę niedrogie, umożliwiało wprowadzeni przez rurkę 3/4 cala i jeszcze spełniało moje wymagania. W założeniu miało to wyglądać następująco (załączam też schemat): 4 diody LED (LED2 - LED 5) miały wskazywać 4 poziomy wody, a dodatkowo jedna (LED1) wskazuje, że układ jest pod napięciem. Przewód "Common" miał być cały czas zanurzony w wodzie (najniższe położenie), a kolejne, połączone z bazami tranzystorów miały znajdować się coraz wyżej i w miarę podnoszenia się poziomu wody włączać poszczególne diody. Stabilizator napięcia podłączony do diody zielonej (LED4) miał w przyszłości posłużyć do wyprowadzenia sygnału do Arduino (małe marzenie na przyszłość ,ale na tej funkcji bardzo mi zależy). Całość planowałem zasilać (przynajmniej na początku) baterią 9V. Na płytce stykowej całość działała dobrze, więc zlutowałem układ na płytce uniwersalnej (pierwsze lutowanie w życiu, ale wyszło)- pierwsze testy wypadły pomyślnie. Zanurzałem po prostu kolejne przewody w szklance a diody zapalały się i gasły po wyjęciu przewodu. Przykleiłem następnie przewody do plastikowej płytki i wsunąłem do mojego zbiornika. W miarę podnoszenia się poziomu wody zapalały się kolejne diody. Woda powoli opadała wsiąkając w glebę, ale diody nie gasły całkowicie. Założyłem, że na powierzchni plastiku pozostaje cienka warstwa wody, która umożliwia przewodzenie i kilka razy zmodyfikowałem projekt części wsuwanej do zbiornika (odsunąłem niezaizolowane części przewodów od powierzchni plastiku). Niestety w dalszym ciągu przy dłuższym zanurzeniu diody nie gasły całkowicie - żarzyły się (szczególnie fioletowa i czerwona). Używanie baterii stało się nieekonomiczne, bo wyczerpywały się po 2-4 dniach, więc kupiłem najprostszy zasilacz, w którym mogłem ustawić napięcie 9 V (tabliczka znamionowa podaje prąd wyjściowy 600mA). W tym momencie po podłączeniu okazało się, że nawet bez zanurzenia cały czas żarzą się diody: fioletowa i czerwona (ta druga słabiej). Przy okazji odkryłem, ze dotknięcie dowolnego przewodu (podłączonego do bazy) powoduje włączenie odpowiadającej mu diody. W niektórych przypadkach nawet dotknięcie zaizolowanej części. Stworzyłem więc "klawisze indukcyjne" wbrew zamierzeniom. Czy mój projekt da się jakoś uratować? Bardzo proszę o pomoc i sugestie - być może zrobiłem jakiś głupi błąd, który dla kogoś bardziej zaawansowanego jest oczywisty, a dla mnie niedostrzegalny. 2019.04.28 schemat Water level indicator.pdf Pozdrawiam Ernest
  2. Właśnie skończyłem Wasz kurs i gratuluję świetnego pomysłu i jeszcze lepszej realizacji. Z czystym sumieniem będę polecał każdemu, kto kiedykolwiek zapyta mnie o zdanie. Następny etap to Arduino, o którym dowiedziałem się nota bene własnie z tego forum. Wygląda na bardzo ciekawą i użyteczną platformę - może w końcu coś zaprogramuję;). Jeszcze raz dziękuję za fantastyczny kurs.
  3. OK, dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Z odbiornikiem to rzeczywiście był problem z nazewnictwem (powoli postaram się tego nauczyć). Arduino zaplanowałem jako drugi kurs po elektronice, ale trochę czasu jeszcze upłynie zanim go rozpocznę. Z tego co widziałem Arduino ma 6 złączy analogowych, a w mojej głowie jest pomysł na wykorzystanie większej liczby podłączeń (czujników) analogowych, więc chyba będę musiał kiedyś zgłębić temat podłączenia zewnętrznego ADC, ale to już chyba wykracza poza zakres kursu elektroniki.
  4. Dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że praktyka to podstawa, jednak mam nawyk, że zaczynam od "kartki papieru" (wieloletnia indoktrynacja w tym podejściu chyba daje się we znaki . Zastanawiałem się tylko, czy przed złożeniem całego układu można wyliczyć napięcie na konkretnym oporniku modyfikując wzór tak jak to opisałem w poście: Uwyj = Uzas (R3/(R1+R2+R3+R4) => dla R3 ...i dla każdego innego, podstawiając jego wartość w liczniku zamiast R3. Szukałem wczoraj wpisu dotyczącego tego zagadnienia i niestety nie znalazłem, ale może było już późno i poziom krwi w mojej kofeinie niebezpiecznie wzrósł skutkując zmniejszeniem zdolności poznawczych Generalnie wiem, że to sztuka dla sztuki, ale nie dawało mi to spokoju, a wydaje mi się, że dzielnik napięcia może mieć sporo zastosowań (pewnie przekonam się w dalszych częściach kursu). Próbuję po prostu lepiej to zrozumieć.
  5. Cześć, Bardzo ciekawy i wciągający kurs. Gratuluję pomysłu i wykonania. Mam pytanie o dzielnik napięcia. Zakładam, że da się zbudować taki dzielnik z kilku rezystorów (więcej niż 2) i podłączyć równolegle odbiorniki do poszczególnych oporników, aby zasilić je rożnymi napięciami. Prawdopodobnie jest lepszy sposób aby regulować napięcie, ale pytam czysto teoretycznie. Czy przy takich założeniach, aby policzyć to napięcie wystarczy w liczniku podstawić wartość rezystancji danego opornika a w mianowniku sumę oporów wszystkich oporników? Np. dla 4 rezystorów, gdy chcę zmierzyć napięcie na R3: Uwyj = Uzas (R3/(R1+R2+R3+R4)). Czy takie rozumowanie jest poprawne? Co stanie się, jeśli taki odbiornik podłączę szeregowo pomiędzy konkretnymi opornikami (np pomiędzy R3 i R4). Jakim napięciem będzie wtedy zasilany (czy będzie to napięcie obliczone dla opornika poprzedzającego taki odbiornik[R3])?
  6. Cześć, mam na imię Ernest, mam 36 lat i jestem zupełnie "zielony" jeśli chodzi o tematy elektroniki oraz programowania Arduino/ RPi. Jedyny mój kontakt z tą tematyką to lekcje fizyki w liceum. Szczególnie interesowały mnie wtedy zagadnienia dotyczące prądu. Nigdy jednak nie miałem okazji zająć się tym praktycznie. Zainteresowały mnie możliwości jakie daje Arduino na poziomie czysto hobbistycznym, więc kursy Forbot spały mi z nieba. Mam nadzieję, że dzięki zdobytej tu wiedzy uda mi się zrealizować kilka prostych i nieco zwariowanych projektów, które zaczęły chodzić mi po głowie;). Choć może porywam się z motyką na słońce.
×
×
  • Utwórz nowe...