Skocz do zawartości

mwwojcik

Użytkownicy
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

3 Neutralna

O mwwojcik

  • Ranga
    2/10

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Kraków
  • Języki programowania
    C++, ale słabo
  • Zainteresowania
    Technika zasilająca, elektronika sprzętowa, Arduino, IoT

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Rzecz w tym, że forum, jak sama nazwa sugeruje, służy do dyskusji i wymiany poglądów - jesli powstają spory to tym lepiej, bo to oznacza że każdy z uczestników czegoś się nauczy! Wystarczy jedynie uszanować osobę a weryfikować czyjeś zdanie Co do naszego tematu, to owszem masz sporo racji w tym co piszesz i cieszę sie że w jednym jesteśmy absolutnie zgodni - z napięciami wewnątrz zasilacza komputerowego nie ma żartów i naprawdę trzeba uważać. Chciałbym natomiast dodać jeszcze, że lepiej i taniej wyjdzie kupić gotowy regulowany zasilacz w dowolnym porządnym sklepie niż kombinować z komputerowym. Myślę, że wydatek rzędu 100-200 PLN wynagrodzi z nawiązką straty i rozczarowanie związane z eksperymentami. I nie chodzi mi tu absolutnie o żadne mity czy gusła, jak róznież chciałbym podkreślić, że nie zajmuję się zarabianiem na przeróbkach i modyfikacjach więc piszę o tym zgodnie z własnym sumieniem i doświadczeniem a nie marketingiem czy chęcią zysku. żeby było jasne: 1. Zasilacz komputerowy wytwarza napięcia +3,3 +5 i +12V z tego samego transformatora impulsowego i po wyprostowaniu oraz odfiltrowaniu możemy je obciążyć płytą główną i urządzeniami peryferyjnymi - łączenie tychże napięć w szereg jest niemożliwe, a odejmowanie owszem działa, ale tylko trochę - otóż jesli zasilacz pracuje w komputerze możesz faktycznie podłączyć wiatraczek pomiędzy +12 i +5 aby z tych 7V uzyskać mniejsze obroty (taki trick niektórzy stosują i stąd ta miejska legenda) ale to wszystko. Pisanie, że dostajemy w ten sposób wydajne prądowo źródło jest nieprawdą i tego będę sie trzymał. Przeanalizuj schemat takiego połączenia i napisz co o tym sądzisz. 2. Zasilacz komputerowy dostarcza wydajnych prądowo napięć wyjściowych +3,3V +5V i nieco mniej +12V, które zazwyczaj nie są super stabilizowane każde z osobna (generalnie im tańszy zasilacz tym gorzej - prościej) więc podłączając właśnie nie to specyficzne obciążenie które zostało założone przy projektowaniu wszystko moze się rozjeżdżać, np. +5V może sobie wzrosnąć jak obciązymy jedynie +12V itp. Dodatkowo, zabezpieczenia w takim zasilaczu są projektowane na okoliczność znacznego poboru prądu bądź zwarcia i faktycznie to co proponujesz czyli dokładanie rezystorów zabezpieczających pomoże ale to dalekie jest od pełnej kontroli nad napięciem i prądem w badanym układzie, zapomnieć można też o stabilizowaniu. Po raz kolejny sugeruję użycie bądź gotowego zasilacza stabilizowanego z regulacją prądu 3. Zasilacz komputerowy i to każdy z którym się zetknąłem ma filtracje zakłóceń w postaci dwóch kondensatorów połączonych z biegunami zasilania i obudową. Podłączenie do gniazda bez prawidłowego uziemienia skutkuje utrzymaniem na obudowie ok 115V które potrafią ładnie trzepnąć, aczkolwiek reaktancja tych kondensatorów ogranicza prad do bezpiecznych wartości. Dlatego podkreślałem to wcześniej, można sobie z tego sprawy nie zdawać i albo zostać porażonym albo sobie układ podłączony do takowego zasilacza uszkodzić. 4. Jesli faktycznie chcemy z zasilacza komputerowego coś na kształt dobrego źródła zasilania zrobić to oczywiście jest to możliwe i są strony temu poświęcone oraz szczegółowe opisy. Temat jest trudny i wymaga wiedzy i doświadczenia ale jesli się do tego podejdzie rozsądnie możemy uzyskać nawet kilkaset watów mocy. Widziałem opis zasilacza do CB o wydajności 20A, opis ładowarki do akumulatorów, sam zrobiłem sobie zasilacze do wkrętarek 14,4 - 18V. Natomiast do chwili obecnej nie udało mi się jeszcze rozwiązać tematu ograniczenia prądu, zawsze po takich przeróbkach zasilacz ma sporą wydajność więc trzeba uważać co się do niego podłącza. 5. Jeżeli w zasilaczu komputerowym spalił się bezpiecznik, to oznacza że wymaga naprawy bo poleciały tranzystory albo mostek. Wymiana samego bezpiecznika nie rozwiąże tematu. No ale my tu gadu gadu a autor tematu pewnie sie zastanawia co ma z tym wszystkim zrobić? Otóż proponuję poszukać na giełdzie albo u znajomych czy internecie jakiegoś sprawnego zasilacza od starego laptopa (dają one napięcie powyżej 18V, często 24V) i dokupić gotowy moduł regulowanego zasilacza 0-30V 0-3A (uwaga dla sklepu Botland, brakuje tego w ofercie, widzę jedynie moduły z regulacją samego napięcia) najlepiej od razu z wyświetlaczem i sprawa załatwiona. Mało tego, jeśli potrzeba dwóch napięć - zakładając ze podobnie jak to dostarcza ATX-owy, czyli ze wspólną masą - można zawsze dołożyć drugi tani stabilizator (np taki: https://botland.com.pl/pl/przetwornice-step-down/2967-przetwornica-step-down-lm2596-32v-35v-3a-5903351241397.html) Oczywiście, służę pomocą w razie potrzeby. Natomiast używanie zasilacza komputerowego jest złym pomysłem. Pozdrawiam i powodzenia!
  2. Podziwiam pewną beztroskę z jaką do tematu podchodzisz - chodziło mi o pracę z napięciami niebezpiecznymi dla życia i poczuciem odpowiedzialności gdy zachęcam do pracy z napięciami przekraczającymi zasilanie +5V czy +12V. Gdy chodzi o zagrożenie zdrowia lub życia robię sie bardzo poważny i radzę wszystkim żeby robili to samo, bo prąd uczy pokory i szacunku. Jeżeli faktycznie jest tak jak piszesz - że zasilacz ATX wzięty z półki od razu spełnia Twoje wymagania i nie musisz w niego ingerować (czyli nie otwierasz jego obudowy) i na dodatek zawsze zasilasz go z gniazdka z prawidłowym uziemieniem - to pełna zgoda, doświadczenie zostanie a zasilacz najwyżej się spali podczas prób i ekperymentów . Zachęcam jednak do uważnego obejrzenia schematu takowego typowego zasilacza komputerowego zanim stanowczo odrzucisz moją tezę o specyficznym obciążeniu. Podaj proszę jakiego zasilacza używasz, spróbujemy omówić dokładniej schemat i skupimy się na merytorycznych punktach o które mi chodziło. Właśnie, o tej dowolnosci pisałem, jeżeli przy +12V zasilacz może dostarczyć powiedzmy 10A to zasilając układ z błędem spokojnie Ci go odparuje niestety. I tego nie przeskoczysz, a sytuacja którą opisujesz czyli wyłączenie przy zwarciu to tylko jeden z przypadków zadziałania zabezpieczenia zasilacza która jest faktycznie w miarę bezpieczna dla badanego układu. Ale to nie wyklucza potraktowania porządnym prądem układu, który takiego zabezpieczenia nie uruchomi - miałeś po prostu do tej pory dużo szczęscia. Podkreślam raz jeszcze, nie ominiesz sytuacji kiedy będzie trzeba ograniczyć prąd wypływający z zasilacza do bezpiecznej wartości i tego nieprzerobiony zasilacz komputerowy Ci nie zapewni, bo nie do tego służy. Jak obejrzę schemat Twojego zasilacza chętnie o tym podyskutuję, bo mam na ten temat też swoje zdanie. Generalnie, chętnie zobaczę zdjęcie albo filmik który potwierdzi to, o czym tutaj piszesz. To nie są mity, to trzeba sobie na schemacie zobaczyć żeby dało się wyjaśnić i sprostować. Starsze albo prostsze zasilacze komputerowe wszystkie napięcia wyjściowe mają uzyskiwane z odczepów tego samego transformatora i są one wyrównywane nieco dławikiem wyjściowym, stabilizacja jest robiona za pomocą pomiaru wszystkich napięć zakładając, że zasilacz ma obciążenie w postaci płyty głównej. Pewnie taki lepszy zasilacz ze stabilizatorami na wyjściu każdego z napięć wjściowych poradzi sobie nieco lepiej, nadal - to nie jest takie zupełnie dowolne i beztroskie jak sądzisz. Czekam na model Twojego zasilacza, schemat czy zdjęcia wnętrza to chętnie podyskutuję o szczegółach. Wierz mi, od paru dobrych lat przerabiam stare zasilacze komputerowe AT do różnych celówm więc to o czym piszę nie są mity zebrane z sieci. Mam nadzieję, że wszystko co powyżej uznajesz za merytoryczne i nie traktuj tego proszę jako osobiste uwagi, mi też chodzi o fakty.
  3. No i dokładnie tak to też widzę. Sprawa jednak wygląda tak, że pisząc o kursie z elektroniki i wspominając o prądzie "z gniazdka" - potocznie mówiąc - powinniśmy podkreślić że to faktycznie jest prąd przemienny. Termat poruszył ze mną niejeden elektryk, a nawet ludzie z którymi prowadziłem warsztat z Arduino dla początkujących. Ponieważ odsyłam ich do lektury "Forbota" pomyślałem że zaproponuję i tutaj usprawnienie żebyśmy wszyscy spójnie używali właściwej terminologii i nazewnictwa. Oczywiście, można sie czepiać Wikipedii ale to nie tam o tym wyczytałem akurat, artykuł tylko potwierdza moją sugestię. Dzięki za odzew, no i gratuluję kursu - jest naprawdę świetny, nieważne czy mamy prąd zmienny czy naprzemienny
  4. Oczywiście, że zauważyłem i tym bardziej uważam, że mała poprawka nikomu nie zaszkodzi a będziemy posługiwać sie prawidłowymi sformułowaniami - zresztą, zobacz wypowiedzi innych którzy prostowali pojęcia tamy i zapory, oraz opis rezystora zwanego też opornikiem. To wszystko ma sens i nie czepiam się tylko próbuję pomóc i nadal nie widzę sensownych argumentów z Twojej strony co złego w nazwaniu prądu przemiennego (szczególnego przypadku prądu zmiennego) zgodnie z oficjalną wykładnią. https://pl.wikipedia.org/wiki/Prąd_przemienny Zamiast toczyć nadal akademickie spory czy warto czy nie, proponuję autorowi poprawić treść artykułu z: "Napięcie może być: stałe lub zmienne. W naszym przypadku będziemy zajmować się tylko napięciem stałym, bo to z niego korzysta się głównie podczas majsterkowania, zabaw z Arduino oraz Raspberry Pi. Wszystkie baterie i akumulatory są właśnie źródłem napięcia stałego. Drugi rodzaj, napięcie zmienne, ma bardziej złożoną naturę i nie będzie tu szerzej opisywane." na: Napięcie może być: stałe lub zmienne (przy czym zmienne może mieć charakter cyklicznej, naprzemiennej zmiany biegunowości, tak własnie mamy dostarczane napięcie z elektrowni do naszych gniazdek domowych). W naszym przypadku będziemy zajmować się tylko napięciem stałym, bo to z niego korzysta się głównie podczas majsterkowania, zabaw z Arduino oraz Raspberry Pi. Wszystkie baterie i akumulatory są właśnie źródłem napięcia stałego. Drugi rodzaj, napięcie zmienne - wlaściwie poprawnie nazywane "napięcie naprzemienne", z jakim mamy do czynienia przy zasilaniu urządzeń z sieci energetycznej - ma bardziej złożoną naturę i nie będzie tu szerzej opisywane." To co, skupimy się na merytoryce? Nawet początkujący powinien być poprowadzony od razu poprawną ścieżką, nawet jeśli upraszczamy temat, na co się w pełni oczywiście zgadzam.
  5. I to jest oczywiście racja co piszesz, ale kluczowe jest "jesli sie wie co się robi", otóż prościej jest kupić jakiś gotowy moduł zasilający z regulacją napięcia i prądu i zasilić to z jakiegoś wydajnego zasilacza (np od laptopa albo urządzeń sieciowych czy starej drukarki) - myslę że wyjdzie poniżej 100 PLN a będzie działać i nie uszkodzi tego co zasilasz. Zasilacz komputerowy akurat ma pracować pod specyficznyym obiążeniem i bez gruntownych przeróbek nie będzie dobrze działał dostarczając pojedyncze napięcie np +12 czy +5V (zwłaszcza +12V). Te 10 czy 25A da się oczywiście uzyskać, ale raz jeszcze podkreślam po przeróbkach. Jeśli nie jesteś absolutnie pewny co robisz lepiej sie za to nie zabierać. Poczułem się zmotywowany i może coś więcej na ten temat napiszę wreszcie jak czas pozwoli. Polecam przyglądnięcie sie dokładne schematowi typowego zasilacza AT/ATX.
  6. W czym niby przeginam? Akurat odwołałem się do oficjalnej terminologii i nazewnictwa i tyle... Czy napięcie trójfazowe powinniśmy tutaj nazywać "siłą"? Co złego w zasygnalizowaniu błędu (owszem, nie aż tak istotnego) który można łatwo naprawić? Uważam, że takie artykuły jak ten, które reprezentują dużą wartość i są godne polecenia powinne być wspólnie redagowane, poprawiane i doskonalone. Poproszę o inne, bardziej konstruktywne uwagi.
  7. Witam, W kursie pojawiło się pojęcie "prąd stały i prąd zmienny" - żeby było bardziej precyzyjnie to mamy generalnie trzy rodzaje prądu a mianowicie dodatkowo prąd przemienny i pewnie autorowi o taki oto chodziło. Jest to oczywiście potoczne określenie i pewne uproszczenie ale sugeruję żeby to sprostować jednak. Wyjaśnia to rysunek na przykład tutaj, na Wikipedii: Co ciekawe, wg mnie wystarczyłoby tętniący podpiąć pod zmienny i byłoby po sprawie. Co o tym sądzicie?
  8. Jak już koledzy pisali - opis jest niezgodny z tytułem, jedno z drugim nie gra. Nie do końca. To nie jest w ogóle zasilacz do czegokolwiek. PWM na wyjściu nie nadaje się do zasilania urządzeń. Generalnie, jeśli faktycznie tak ładną obudowę i urządzenie zmajstrowałeś sam w wieku 14 lat to zrobiłeś to lepiej niż ja - mój pierwszy zasilacz wygląda o wiele gorzej Pozdrawiam i zachęcam do rozbudowy / doskonalenia swojej konstrukcji - ale w żadnym wypadku nie nazywaj tego zasilaczem.
  9. To ja też się przywitam bo dołączyłem jakiś czas temu ale się jeszcze tutaj nie pokazałem Jestem całe życie związany z elektroniką - głównie projektowaniem, naprawą i ulepszaniem, co prawda od wielu lat hobbistycznie natomiast dzięki Arduino i IoT ostatnio mocno odżyłem i uwierzyłem z powrotem że to jest świetnne i godne polecenia hobby. Jako że zbliżam się do pięćdziesiątki i nie jestem bardzo wielkim fanem udzielania się masowo na różnych forach nie obiecuję częstego komentowania, ale będę czytał i śledził kursy bo uważam że sporo fajnych i naprawdę rzeczowych wiadomości tutaj można się dowiedzieć. Tak trzymać!!! Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
  10. OK, proponuję zatem zmienić opis: "Co prawda są to zasilacze na mosfecie P, a nie liniowe, ale uznałem, że na moje potrzeby będą jak znalazł na początek. " - to jest trochę niefortunne zdanie bo wprowadza w błąd, co do reszty - bardzo fajnie i estetycznie wykonany projekt. Gotowiec na LM2596 z radiatorem potrafi "pociągnąć" nawet ze 3A - trzeba pamiętać żeby do uruchamiania układów używać tej sekcji z ograniczeniem prądu.
  11. Lukaszd82, mam pytanie który z tych zasilaczy na schemacie jest impulsowy? Te SN15xx zawierające MOSFET-a typu P są jak najbardziej liniowe.
×
×
  • Utwórz nowe...