Skocz do zawartości

BeheGrzmot

Użytkownicy
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O BeheGrzmot

  • Ranga
    1/10

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. https://linia.com.pl/2019/05/15/10-groszy-za-butelke/?fbclid=IwAR1sV4zi62QkvTampEfycDibMyaol9JxiB45llGOyQzehq8yBI5QJy_FZLI Jakby się to opłacało, to można by założyć własny skup plastiku - żeby były mniejsze koszty i przekręty, to przyjmowaniem musiałby się zająć człowiek - najlepiej jakiś emeryt, znajomy, rodzina itp. Można skupować np. po 5-7gr, by móc w razie potrzeby odsprzedać "miastu" za 10gr, albo wykorzystać dla siebie do przerobienia na filament i dopiero na nim zarobić lub po prostu mieć go dużo dla siebie.
  2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Oznaczenie_CE i wszystko jasne - tyle biurokracji, że szkoda zachodu jak się chce zarobić, to można co najwyżej sprzedawać pliki STL itp., albo liczyć na dobrowolne dotacje przez PayPal itp.
  3. Podczas posiedzenia "w sali tronowej" wpadło mi do głowy kilka pomysłów. 1. Nie wiem, czy ABS albo PLA jest dozwolony do użytku z żywnością, a w szczególności jakiś chiński "nieznanego" pochodzenia. Ale pomyślałem, że ten PET z butelek powinien być względnie zdrowy (obrońcy środowiska i antyszczepionkowcy mają nieco inne zdanie). Można więc to wykorzystać do produkcji własnych sztućców, talerzy, kubków, dzbanków herbacianych itp. A to już ogromna zaleta - można sobie wydrukować kubek z wygodnym uchem. Chociaż w ostateczności można z dowolnego materiału wydrukować samo ucho, do którego wkłada się dowolną szklankę. 2. Myślałem także o tytułowym urządzeniu (sergiuszf, nadajmy mu jakąś krótką nazwę?). Przy założeniu, że czas to pieniądz, a wyrób filamentu to czas, więc żeby to miało większy sens - pasowałoby uruchomić kilka takich maszynek jednocześnie, by w tym samym czasie zrobić więcej. Ale znów - jeżeli nie planujemy tego odsprzedawać i wyprodukujemy w ten sposób dużo za dużo - więcej niż będziemy w stanie zużyć (pojęcie względne, poza tym darmowego "paliwa" nigdy za wiele), to też później będzie nam to zalegać na magazynie. I tu mój kolejny pomysł - można by taką maszynkę nieco odchudzić i zintegrować z drukarką (jako odłączalny komponent). Dzięki temu zaoszczędzimy czas i energię, gdyż wyprodukujemy dokładnie tyle filamentu ile zużyjemy, a ponadto czas produkcji filamentu będzie również czasem wydruku. Można co najwyżej zrobić mały bufor (mała rolka) na wypadek, gdyby drukowało się szybciej niż produkuje. 3. Podobnie jak elementy tej maszynki - czasami łatwiej, szybciej lub taniej jest wyprodukować elementy na frezarce niżeli na drukarce. W związku z czym, zastanawiam się, czy można w jakiś łatwy chałupniczy sposób przerobić butelki na sztabki lub płyty (o grubości co najmniej kilku mm), do późniejszej obróbki na cnc? 4. Druk także jest dość czasochłonny. Zastanawia mnie także, czy można i w jaki sposób w domowych warunkach robić odlewy z ABS/PLA/PET o zadanym kształcie, np. korzystając ze wzorników zrobionych z aluminium bądź mosiądzu (inne materiały - jakie?). Dlaczego taka metoda nie jest popularna? Czyżby wymagała znacznie wyższych temperatur, a może wydzielają się przy tym chemiczne opary, które wymagają specjalnego pomieszczenia? A może na filamentach i drukarkach można po prostu więcej zarobić? 5. To już w sumie PS: Urządzenia z Aliexpress i innych tego typu chińskich stron także (chyba?) nie posiadają certyfikatu CE i podobnych, a kupujemy je bez większego zastanowienia pod tym względem. Ja osobiście kiedyś się jeszcze obawiałem jakichś chorób przenoszonych na sprzęcie zza granicy, ale to prędzej przy używanym, a poza tym i tak raczej małe prawdopodobieństwo.
  4. Witam Wszystkich, jest to mój pierwszy post na tym forum. Projekt ten mi się podoba, szczególnie, że spożywam dużo butelkowanej wody i rosną sterty pustych butelek. Czasami myślę o tym, że to nadmierna rozrzutność i woda z kranu jest tańsza, ale ostatnio butelkowana posmakowała mi bardziej. A miesięcznie nie jest to ostatecznie aż tak duży wydatek. Temat rzeka - nie ma co o tym dyskutować w tym wątku. Otrzymany filament ze względu na gorszą jakość można wykorzystywać do prototypowania, oszczędzając w ten sposób docelowy markowy filament. W razie gdyby jakość wydrukowanych w ten sposób elementów była zadowalająca - na własny użytek można śmiało używać do wszystkiego, natomiast przy ew. sprzedaży wydruków wypadałoby poinformować o sposobie pozyskiwania materiału. Chociaż przede wszystkim przydałoby się wycenić, ile faktycznie kosztuje wyprodukowanie takiego filamentu, przyjmując, że butelki i czas mamy za darmo, jednakże warto też ocenić w podsumowaniu, ile czasu to zajmuje. Fajne jest także to, że można wykonać jeden wielokolorowy filament i z niego tęczowe wydruki. Na Allegro czasami są obrazki z wielokolorowymi filamentami, ale ostatecznie się okazuje (w tych które sprawdzałem), że to tylko grafika poglądowa informująca o możliwości zakupu różnokolorowych filamentów, ale jednak każdy kolor osobno. Zaletą jest także brak konieczności podgrzewania stołu w drukarce 3D. Można (jeśli to opłacalne w dłuższej perspektywie) skonstruować osobną drukarkę bez podgrzewanego stołu, a może nawet do jej konstrukcji wykorzystać ów filament. Właściwie to, Pan sergiuszf mógłby się pokusić o wykonanie Swojej Maszynki z tego materiału - rozwiałby ew. wątpliwości, zaprezentował jakość, a przy okazji zapewniłby sobie odrobinę spokoju przed kolejnymi komentarzami na ten temat. Jako (na razie) laik, jestem pełen podziwu dla Pana sergiuszf i jemu podobnych konstruktorów za pomysłowość (nawet jeżeli projekt nie jest całkowicie autorski), umiejętność, a także chęć i cierpliwość. Pozwolę sobie na oko ocenić Pana wiek - na około 65-70 lat, za co również należy się Panu szacunek, szczególnie zważywszy na te dość nowoczesne zainteresowania, choć domyślam się, że temat jest stary, a jedynie techniki i trendy coraz nowsze - mimo wszystko szacunek. Ja także czytając pierwszy post dostrzegłem błędy składni języka polskiego, a tego słowniki nie podpowiadają. Natomiast buenduf ortograwidżnyh niewidziauem - przeciwnie, słowa są napisane poprawnie pod tym względem. Zatem pisownia wygląda albo na jakąś polską gwarę albo na obcokrajowca. Tekst jest napisany zrozumiale i to jest najważniejsze. Równie dobrze Pan sergiuszf mógłby się skupić na pisowni i... nic nie napisać, a my nie moglibyśmy się dowiedzieć o tej konstrukcji. Czasami lepiej pominąć pewne szczegóły dla dobra ogółu. Poza tym osoby starsze również posługują się często nieco innym językiem niż my obecnie - wynika to z gwar, poziomu edukacji, stanu wojennego itp. Zatem miejmy więcej wyrozumiałości. Natomiast Pan mógłby na początku posta wspomnieć kilkoma słowami, o swoim pochodzeniu i "z góry przeprosić" za ewentualne błędy. Jak to mówią - lepiej zapobiegać niż leczyć - lepiej uprzedzić niż się tłumaczyć. Wracając do tematu... Nie ukrywam, że już po obejrzeniu pierwszych filmów miałem kilka pomysłów na ulepszenie tej maszynki, jak chociażby zmniejszenie wymiarów, bądź ustawienie kolejnych elementów w pionie, by na biurku zajmowały mniej miejsca. Podobnie jak moi Przedmówcy - nie do końca rozumiem, jaki jest sens podziału na rozcinarkę i docelową maszynkę (gdyby miała jakąś nazwę, to byłoby o niej łatwiej rozmawiać ;)). Tłumaczę to sobie mniejszą awaryjnością oraz możliwością jednoczesnej pracy - jeśli np. rozcinarka jest szybsza i może w tym samym czasie przerobić więcej butelek. Przydałaby się możliwość automatycznego ładowania butelek, albo przynajmniej łączenia pasków z kilku butelek w jeden dłuższy.Czytając opinie na temat (nie)opłacalności recyklingu butelek w ten sposób, wymyśliłem, że można by się pokusić o wersję maszynki napędzaną siłą mięśni - czyli korbka i przekładnie zębate zapewniające odpowiednie prędkości poszczególnych elementów. Jedynie ekstruder by pobierał energię, bo tego się już raczej nie przeskoczy, ale ogólnie pobór prądu, a także hałas byłby mniejszy. Można by również wpleść tam mechanizm (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa) umożliwiający nakręcanie urządzenia - jak w zegarku lub zabawkach - kręcimy parę razy, a później samo się kręci przez jakiś czas, zapewniając również w miarę stałą prędkość pracy, jeśli jest wymagana. Byłby to krok w kierunku DIY oraz oszczędnego recyklingu. Zawsze można dać taką zabawkę dzieciom (nie za młodym) w zamian za cukierki, bądź samą satysfakcję z zabawy i pomocy, albo za możliwość wydrukowania nagrody w 3D. Reklama produktu czy nie - cieszę się, że ten post się tu pojawił. Od jakiegoś czasu "Lubię" profil Forbota na Facebooku i często oglądam na nim ciekawe projekty. Gdyby nie ten post, możliwe że nie dowiedziałbym się w ogóle o istnieniu takich urządzeń i pewnie nie prędko bym wymyślił je od zera. Poza tym w przeciwieństwie do typowo komercyjnych projektów, ten jest dość prosty i można podpatrzyć, w jaki sposób działa i spróbować wykonać własną wersję. Leniwi mają możliwość zamówienia działającego egzemplarza, a czy się to opłaca - niech każdy sam sobie odpowie. Czym się to będzie formalnie różnić od własnoręcznie wykonanego projektu? Nie wiem, chyba niczym poza kosztami i jakością wykonania. Bezpieczeństwo, certyfikaty itp. będą na tym samym poziomie. Aczkolwiek Pan Elvis poruszył ważną i również interesującą mnie kwestię. Sam mam wiele pomysłów do zrealizowania i zapewne chciałbym na nich w przyszłości zarobić (po założeniu działalności). Często zastanawiam się czy trzeba i jakie konkretnie spełniać wymogi, normy itp., by produkować i sprzedawać tego typu urządzenia, bądź nawet same wydruki 3D, które urządzeniami nie są. Czy są prawnie wymagane jakieś specjalistyczne warunki pracy, zakładając że hałas nie jest większy niż stara lodówka i raczej nieodczuwalny dla sąsiadów, a lokal jest zarejestrowany na działalność (cały lub częściowo). Jakie normy, certyfikaty itp. są obowiązkowe przy sprzedaży w PL i UE. Czy... testy jakości, szczelności itp. są prawnie wymagane? W jaki sposób je przeprowadzać? Czy można się wzorować na tym i jemu podobnych urządzeniach, a także na innych powszechnie komercyjnych produktach? W jaki sposób można się dowiedzieć, czy konkretne urządzenie lub jego cechy są chronione patentami/prawami autorskimi? Np. chcąc wyprodukować własną (być może innowacyjną?) kołatkę do drzwi lub ramę do roweru - jest tego pełno na rynku, ale czy mogą to chronić jakieś patenty? A jeśli tak, to w jaki sposób można się ubiegać o zgodę na ich wykorzystanie? No i najważniejsze pytanie - czy spełnienie wszystkich wymogów jest w ogóle opłacalne dla typowego Kowalskiego, który ma 1001 pomysłów? Czy lepiej po prostu zatrudnić się w firmie, która wykonuje profesjonalnie takie produkty i mieć nadzieję, że władza firmy wysłucha naszych propozycji? Ew. Kickstarter itp., ale później i tak trzeba te wymogi spełnić raczej. Polecacie jakieś konkretne źródło takich informacji? A może jest już na Forum lub stronie na Forbot dział, w którym można o tym poczytać? Będę wdzięczny za linki. Poszukam również samodzielnie, ale już pewnie nie dzisiaj, bo późna godzina, a i ten post pisałem dłuższą chwilę. Czytałem kiedyś artykuły na stronach typowo "prawniczych", ale tam jest wszystko tak ciężko napisane, że trudno zrozumieć niektóre kwestie, bądź do ich zrozumienia potrzeba przeczytać kolejne artykuły, a po 10 już się nie pamięta, o co chodziło, albo nadal nie jest właściwie wyjaśnione i trzeba czytać dalej zawiłości przepisów. Czekam na kolejne postępy tego projektu, pozdrawiam ;) Wyrażam zgodę na użycie moich pomysłów, acz nie zmuszam ;)
×