Skocz do zawartości

TheRatchet2056

Użytkownicy
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

8 Neutralna

O TheRatchet2056

  • Ranga
    2/10

Informacje

  • Płeć
    Brak informacji
  • Języki programowania
    C, C++, Java

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. W czym robiłeś schemat i projekt PCB? W eaglu?
  2. Najprościej co mi przychodzi do głowy, żeby sterować tym ogniwem i go nie popsuć to: 1) przetwornik C/A 2) tranzystor IGBT -> dwie zalety duże prądy oraz możliwość sterowania napięciowego właśnie przez przetwornik C/A. Oczywiście dołóż do tego jakiś wzmacniacz operacyjny jeśli masz potrzebę na większe napięcie. No i jakiś optoukład, żeby nie spierdaczyć przetwornika jak ogniwo by się spaliło przypadkiem
  3. Skąd wziąłeś tę częstotliwość dla PWM? Szukałem co nieco informacji na temat sterowania ogniwami Peltiera i praktycznie jest jeden wielki stek wzajemnie wykluczających się bzdur: 1) https://forum.arduino.cc/index.php?topic=508799.0 2) https://pdfs.semanticscholar.org/f836/73755d07c5947235f6f57adcaf1cb0d7cd0f.pdf 3) https://www.edaboard.com/showthread.php?261919-Driving-high-power-peltier-cooler-with-PWM 4) https://softsolder.com/2012/12/03/peltier-module-pwm-frequency/ W 1) odradzają w ogóle stosowanie PWM do sterowania ogniwami Peltiera, w 2) natomiast używają normalnie prawie 1 kHz, zaś np. w 4) sugerują od 300 do 3000 Hz. Nie ma jakiegoś porządnego źródła na ten temat? Albo jak można np. modelować takie ogniwo, żeby go nie spalić podając za dużą częstotliwość przełączającą. Poza tym przy ogniwach Peltiera o większych prądach zawsze trzeba po stronie gorącej wymusić obieg powietrza, chyba, że chcesz używać kolosalnego radiatora.
  4. Co do artykułu. Jeśli przestaniesz zasilać ogniwo peltiera to ciepło z jednej strony szybko zostanie przerzucone na drugą także to niezbyt eleganckie rozpraszanie ciepła, żeby utrzymać temperaturę wewnątrz. Lepiej liniowo zmniejszać napięcie zasilające a co za tym idzie pobierany prąd, żeby transfer ciepła był tylko w jedną stronę. Poza tym nadal się zastanawiam skąd ludzie tutaj wiedzą na podstawie samego ogniwa jaka bądzie temperatura. Jeśli dostatecznie dobrze zaizolujesz lodówkę to możesz nawet otrzymać ujemne temperatury. Pytanie oczywiście jak długo chcesz czekać. Tu gość używa słabszego ogniwa: i jakoś udaje mu się uzsyakć po stronie chłodnej ujemną temperaturę.
  5. Jeśli chodzi o studia to przygotuj się na podstawy podstaw, mnóstwo teorii i praktykę po łebkach. Na początku do pracy na miejscu nikt ci kokosów nie da. W mniejszych miastach ( ok. 100-140 tys. mieszkańców) to w okolicach 2k zł netto na dzień dobry to nic szczególnego. Jak zatrudnisz się do pracy gdzie często się wyjeżdża dostajesz podstawę + dniówki w zależności od miejsca wyjazdu ( zł -> Polska, euro -> za granicą). Jak przycebulisz za granicą to uda się trochę więcej zarobić. Generalnie prawdziwe pieniądze zaczną się jak zdobędziesz więcej doświadczenia. Plus warto dupę truć pracodawcy, żeby inwestował w ciebie (kursy, szkolenia, certyfikaty, uprawnienia). Generalnie kierunek studiów nie ma większego znaczenia choć można zauważyć pewne zjawiska w zależności od wyboru kierunku studiów: 1) po budowie maszyn -> projektanci CAD ew. inżynierowie od CNC, CAD / CAM itd. 2) po elektrotechnice -> projektanci PCB ew. automatycy 3) po automatyce -> automatycy, inżynierowie serwisu, utrzymania ruchu (ciężka, niewdzięczna praca pod presją czasu) ew. przyszli programiści C/C++ bądź innych języków programowania. Wybacz, że nie opisuję wszystkiego w superlatywach, ale tak niestety jest. Jak mieszkasz w większym mieście (Warszawa, Wrocław, Poznań) jest łatwiej, bo większe zarobki na start. Jak w mniejszym (jak jak Zielona Góra, Bydgoszcz, Kielce, Rzeszów) to jest trochę ciężej, ale też się da na początek.
  6. Ja niedługo będę się bronić na AiR na Uniwersytecie Zielonogórskim (skończyłem teraz trzeci rok). I tu kilka faktów: MATLAB'a praktycznie wszędzie wciskają: modelowanie i symulacja, metody komputerowe w obliczeniach inżynierskich, metody numeryczne, technika regulacji automatycznej, podstawy robotyki. Niestety większość wykładowców z ISSI ma podejście: macie tu helpa przeczytajcie sobie a jak nie działa to szukaj na necie. Ja na szczęście wybrałem sprecjalizację Automatyka Przemysłowa, gdzie dowiedziałem się sporo fajnych rzeczy m. in. były interfejsy RS 232/485, CAN, protokoły Modbus, Profibus, X2X itd. Mieliśmy też na specjalizacji zajęcia z falowników i napędów. Były również (jako przedmiot obieralny) dodatkowe zajęcia z Układów Energolektronicznych. Ogólnie pierwszy semestr wygląda tak, że dostajesz mokrą szmatą w twarz i masz się uczyć całek, pochodnych, pochodnych cząstkowych, macierzy, minorów, i innych głupot, których na początku nikt nie pokaże jak skorzystać w praktyce. Jak trafisz na dobrego wykładowcę bądź laboranta ( a niestety o takich ciężko) to coś tam się nauczysz. Drugi semestr to strzał w pysk dla osób takich jak ja czyli po technikum mechatronicznym. Podstawy elektotechniki i elektroniki to jakieś 10 % tego co było w pierwszej klasie technikum. Do tego kpina, ż wykładowca nie wytłumaczy ci wprost jak coś policzyć np. rezystory czy jak je dobrać np. czemu kilohmy anie mega ogmy. Jak masz więcej pytań to zostaniesz zgnojony czemu tego nie umiesz. Zajęcia z programowania w C a potem w C++ to już śmiech na sali. Pierwsze pod szumną nazwą Podstawy programowania ogarną tylko ludzie, którzy już coś wcześniej w tym robili. My w ogóle nie przerobiliśmy na tych zajęciach ani wskaźników, ani przydzielania i zwalniania pamięci. Potem z takimi tyłami przeszliśmy na Programowanie obiektowe, które prowadziło dwóch wykładowców (obecnie tylko jeden bo drugiego zwolnili). Pierwszy z którym mieliśmy zajęcia to cały czas chodził jakby na kacu i bywało, że po 5-6 razy powtarzał ten sam materiał, bo tak. Laboratorium mieliśmy z drugim, który uważał, że my urodziliśmy się koderami. Każdy z nas ratował się symfonią C++ Grębosza, dzięki której ledwo trzy udało się uzyskać. Na drugim roku było kilka spoko zajęć, chociaż na poziomie to raczej technikum a nie studiów inżynierskich. Na technice cyfrowej łączenie bramek i przerzutników na płytce stykowej i wieczna wojna CZEMU KABLI BRAKUJE! oraz CZEMU TO NIE DZIAŁA?. Na podstawach energo całkiem fajnie poza tym, że wykładowca wydrapie ci oczy jak użyjesz zwrotu ,,przetwornica" napięcia zamiast przekształtnik. Na programowaniu PLCkach całkiem spoko, bo język drabinkowy to dosyć prosta rzecz zwłaszcza na Siemensach 1200. Oczywiście inne języki to już po łebkach a takie rzeczy jak implementacja algorytmu PID czy sterowanie wejść/wyjść analogowych to już nie starczy czasu. Podsumowując nie polecam tego kierunku. Chciałem pójść na elektronikę i telekomunikację, ale od wielu lat jej nie otworzyli. Lepiej z perspektywy czasu byłoby studiować elektrotechnikę. Serio. No przez długi czas praktycznie co tydzień trzeba było zrobić 5-6 sprawozdań. Praktycznie jedyny czas, żeby czegokolwiek dodatkowo się nauczyć to wakacje. Raczej nie zamierzam pracować stricte jako automatyk, gdyż w naszym kraju zarobki w porównaniu do obowiązku i charakteru tej pracy to po prostu kpina. Ja obecnie uczę się front i back endu i zamierzam zostać programistą, gdyż to jeszcze jedna z niewielu dziedzin w naszym kraju, gdzie pracując na miejscu można zarobić prawdziwe pieniądze. EDIT: Ogólnie odwieczną wadą studiów jest to, że wtedy kiedy masz energię i chce ci się uczyć to walą suchą teorię, a jak są przykłady praktyczne to zaczyna się lato i nikomu już się nic nie chce. Brakuje zajęć takich jak np, programowanie sieciowe, bazy danych, tworzenie modeli 3D w 3DS maxie bądź blenderze, techniki wysokich napięć, dodatkowych zajęć z projektowania i tworzenia obwodów drukowanych. Do tego przydało by się jeszcze, żeby zajęcia z języka obcego były na wyższym poziomie w mniejszych grupach (max 6 osób). Ale trudno oczekiwać wysokiego poziomu jak na 200-250 osób jest dwóch nauczycieli angielskiego. Ja chodziłem prywatnie na dodatkowe zajęcia, bo inaczej bym się po prostu cofnął.
×
×
  • Utwórz nowe...