Skocz do zawartości

marsres

Użytkownicy
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O marsres

  • Ranga
    1/10
  1. Czyli jeżeli dobrze zrozumiałem ten moduł po prostu sumuje energię z za słabej ładowarki i baterii li-pol? W sumie to wydaje mi się, że można wykluczyć taką opcję, bo (nawet jest tak napisane w opisie na botland) gdy jest zasilanie z portu VIN moduł działa w trybie ładowania (tryb boost jest nieaktywny), nawet pomimo podłączonego urządzenia do VOUT bateria jest ładowana (przed chwilą sprawdzałem multimeterem, u mnie do baterii jest dostarczane 0.3-0.5A, bez urządzenia tak samo). Dopiero po odłączeniu zewnętrznego zasilania (VIN) włącza się tryb boost i jest pobierany prąd z baterii (tylko, że jak na RPi niewiele bo waha się w tych samych granicach co podczas ladowania). A co do kupna ładowarki i tego akapitu w ogóle to mam wrażenie, że się nie zrozumieliśmy - baterii nie chcę używać jako zasilania awaryjnego, czy tam wspomagającego tylko jako ?zwykłe?, bo potrzebuję tego do projektu, który ma być mobilny. @ethanak To zdanie rozjaśniło mi umysł. Co prawda wiedziałem, że jest coś takiego jak parametr C w bateriach i baterie li-pol zwykle mają wartość C1 (w tym zapewne moja), co oznacza, ze można z niej wyciągnąć max 2.2A itd., ale i tak myślałem, ze natężenie można zwiększyć tak jak napięcie. To w takim razie można by wysnuć wniosek, że to wina baterii, ale z drugiej strony to nie zmienia faktu, iż moduł dalej nie wyciska z niej wszystkiego tzn. tych 2.2A. - dlaczego? @MarioPi Nie rozumiem sposobu podłączenia, który tutaj proponujesz. Nie chcę oceniać, czy to wina mojej wyobraźni, bądź słownictwa, które dobrałeś. W każdym razie jak dla mnie używasz za dużo zaimków. Ale wróćmy do sedna. Ogólnie w tym poście też pisałeś o czymś w stylu zasilania wspomagającego, tak jak w poprzednim. W każdym razie wychodzi na to, że aby zasilić raspberry pi moduł pobiera zbyt mało prądu lub/i bateria jest za mała/słaba. Jak myślicie czy da się to jeszcze podratować, czy rzeczywiście potrzeba całkiem innego rozwiązania w stylu innego modułu power boost/charger/przetwornica step-up lub/i baterii? A jeżeli rzeczywiście mój sprzęt się nie nadaje to czy polecilibyście mi jakieś alternatywy?
  2. Napięcie jest takie samo niezależnie od długości przewodów. I w tym punkcie rzeczywiście nie sprecyzowałem do końca, więc postaram się wyjaśnić w miarę wyczerpująco. A tutaj kilka moich prób uruchomienia: Gdy działa: Bateria ma gniazdo JST (jeżeli to ma znaczenie); do niego podłączam dwa (+ i -) męsko-męskie 10cm przewody; je z kolei przytrzymuję palcami na pinach do lutowania (jak na załączonym obrazku). Jeszcze nie chcę tego przylutowywać, najpierw chcę to przetestować na sucho. Co ciekawe: Gdy wszystko podłączam tak samo jak powyżej, tylko, że z przewodami 20cm, Raspberry Pi włącza się, ale tylko na ułamek sekundy (rysują się 3 maliny na górze ekranu itd.). NIE działa, tzn. Raspberry Pi nie boot'uje się: do baterii ponownie podłączam te same przewody 10cm, ale w tym wariancie do tych przewodów podłączam kolejne damsko-damskie 20cm; te z kolei podłączam do gniazda PH2.0. Tak wiem, to jest droga na około, ale gdy wybierałem komponenty temat gniazd i ich rodzajów wydawał mi się błahy, byłem pewien, że jest jakiś jeden standard, którego wszyscy się trzymają, a rzeczywistość jest inna. NIE działa również gdy: podłączam w sposób pokazany na zdjęciu poniżej (po lewej stronie zdjęcia widać niepodłączone przewody, które przytrzymuję na pinach do lutowania, tak jak w jedynym wariancie gdy działa) Chociaż zauważyłem, że im więcej przewodów podłącze jeden za długim jest tym częściej napięcie spada do 0V - tzn. napięcie co kilka minut zaczyna gwałtownie skakać pomiędzy 3.9V (standard) i 0V aby zaraz znowu się ustabilizować. Model to RPi 3B+. Co do natężenia, nie wiem jak sprawdzić ile dokładnie amperów prądu dostaje się do komputerka, ale gdy podłączyłem go do ładowarki od telefonu (5V, 1A) ten przynajmniej się boot'ował (nie sprawdzałem które funkcje działały gorzej niż przy standardowych 2.5A). W każdym razie zakładam, że nie jest to tak istotne, ponieważ w końcu mam do czynienia z power booster'em, a on powinien mi zwiększać napięcie i natężenie prądu (producent tego "wynalazku" deklaruje, że ten dostarcza 2.5A) - no chyba że czegoś nie wiem. Jeżeli chodzi o to co napisałeś o "blaszkach" to na ten moment dla mnie wydaje się najlepszym wnioskiem. Czyli, że lutowanie od razu byłoby jedynym rozwiązaniem? A może jest jakieś inne?
  3. Witam, jestem nowy w temacie Raspberry Pi i elektroniki ogólnie, ostatnio zamówiłem moduły: DFRobot MP2636 i DFRobot Gravity. Chciałem ich użyć do zasilania mini-komputerka i mierzenia poziomu rozładowania baterii li-pol jednocześnie. Napotkałem dziwny jak dla mnie problem, a mianowicie: gdy podłączam baterię do modułu ładowania/power-booster'a przez krótsze przewody (+ i -) Raspberry Pi włącza się tak jak powinien, ale gdy użyję dłuższych przewodów, albo spróbuję podłączyć baterię przez płytkę prototypową Raspberry Pi włącza się, ale się nie boot'uje. Nic nie pokazuje się na ekranie, serwer ssh się nie aktywuje, ale napięcie na pinach jest bliskie 5V - tak jak powinno. Poza tym byłbym bardzo wdzięczny, gdyby ktoś wytłumaczył mi jak podłączyć baterię do obu modułów jednocześnie, by całość po prostu działała - bateria zasilała Raspberry Pi przez moduł zasilania, miernik rozładowania mierzył poziom rozładowania baterii. :)
×
×
  • Utwórz nowe...