Skocz do zawartości

MarcinN

Użytkownicy
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutralna

O MarcinN

  • Ranga
    1/10
  1. Może i głupi pomysł ale jedyny jaki wpadł mi do głowy. Nie dwa osobne urządzenia (laser osobno, fotorezystor osobno) tylko wszystko na jednej płytce, świeci laser na małe lusterko odbija wiązkę do fotorezystora znajdującego się nad laserem, gdy aktywowany jest alarm to laser zostaje wyłączony. Co to daje? Że nigdy nie będzie mógł popatrzeć prosto w wiązkę bo zanim to zrobi to laser się wyłączy. Układ o tyle bezpieczny, że przesunięcie lustra czy samego czujnika co prawda załączy alarm ale nie wyrządzi żadnej krzywdy
  2. Cześć. Na samym początku odsyłam do noty katalogowej scalaka LM317 gdzie znajdziesz interesujący Cię schemat co do palącego się potencjometru jest to dla mnie dziwne bo nigdy nie miałem takiej sytuacji z LM317 czy to w formie stabilizatora napięcia czy też prądu (w sumie w drugim przypadku nie używałem potencjometru). Spróbuj uruchomić regulator napięcia zostawiając z Twojego schematu tylko LM317, C2, C4, R6 (ewentualna zmiana na 220Ω) oraz potencjometr. Sprawdź też poprawność podłączenia samego stabilizatora oraz potencjometru. Dorzucę jeszcze dwa grosze... Jeżeli w tym przypadku nie chodzi o montowanie układu w celach edukacyjnych to polecam za kilka złotych gotowy moduł z LM317, już z potencjometrem oraz niewielkim radiatorem który odprowadza ciepło. Ciepło... Pamiętaj że LM317 wytrąca napięcie (moc) "na sobie" co będzie skutkowało nagrzewaniem się. Jeżeli nie będziesz go obciążał prądem większym niż 1,5A to układ zda egzamin a jeżeli potrzebujesz więcej to polecam zastosować przetwornice DC-DC. Niektóre modele oprócz nastawy napięcia posiadają też funkcje ograniczenia prądowego co o wiele lepiej sprawdzi się w warsztatowym zasilaczu a koszt to około 12zł
  3. Witam, jest to mój pierwszy wpis na tym forum dlatego witam wszystkich bardzo serdecznie. Swoją przygodę z Arduino zacząłem około 5 lat temu, przez ten czas udało mi się zgromadzić wiele czujników, modułów oraz rozwinąć się w dziedzinie programowania i elektroniki. Dodam jeszcze, że wszystko to traktuję jako jedno z wielu hobby, które w "zdrowy" sposób zapełnia mój wolny czas. To tyle o mnie Dawno temu zakupiłem moduł akcelerometru GY-521 oparty o scalak MPU-6050, przeleżał dość długo nieużywany (właściwie nigdy nie sprawdzony) aż niedawno nadszedł czas na praktyczne jego wykorzystanie. Do obsługi tego modułu posłużyłem się gotową biblioteką znalezioną na blogu pana Korneliusza (jarzebski.pl) adres: https://github.com/jarzebski/Arduino-MPU6050. Po załadowaniu biblioteki wziąłem się do podłączenia modułu z płytką Arduino Nano. Scalak z modułu pracuje pod napięciem 3,3V, jednak zamontowany jest w nim stabilizator napięcia stąd został podłączony bezpośrednio pod 5V z Arduino. W module piny SDA i SCL są "fabrycznie" podciągnięte na płytce rezystorami 2,2kΩ pod 3,3V. Jako że I2C w Arduino działa w konfiguracji otwarty dren zrezygnowałem z konwertera stanów logicznych podłączając bezpośrednio piny A5 i A4 do akcelerometru. Reasumując podłączenie wygląda w sposób następujący: 5V -> VCC GND -> GND A4 -> SDA A5 -> SCL Nadszedł czas na pierwszy program, był to gotowy przykład z wyżej wymienionej biblioteki MPU6050_gyro_pitch_roll_yaw gdyż idealnie nadawał się do krótkiej modyfikacji i zmontowania układu już na gotowo. Po wgraniu i przetestowaniu byłem bardzo mile zaskoczony stabilnością działania tego modułu gdyż wszystkie wartości wyświetlane na SerialMonitorze odpowiadały rzeczywistości. W pełni zadowolny wziąłem się za szybką modyfikacje, która polegała na tym, że gdy moduł zostanie odchylony o co najmniej 5 stopni w jednej z trzech osi to zostanie uruchomiony alarm. Wszystko przebiegło bez żadnych problemów, program działa bardzo stabilnie ale... tylko wtedy kiedy jest podłączony do komputera przez USB a na SerialMonitorze wyświetlam wartości kąta odchylenia. Nie mogę pojąć tego ewenementu i nie mam pojęcia co robię źle. Sytuacja wygląda tak, zamówiłem nowy, taki sam moduł - efekt ten sam, wgrałem program na inna płytkę Nano - problem ten sam co wcześniej, zamieniłem Nano na Uno - nic to nie zmieniło. Po wielu godzinach spędzonych na szukaniu odpowiedzi w internecie oraz rozmyślaniu o rozwiązaniu i kolejnych próbach uruchomienia stwierdziłem, że sprawdzę czy moduł cokolwiek "mówi" do Arduino kiedy komputer "nie patrzy". Nie posiadam oscyloskopu więc wymyśliłem bardzo prosty test z diodami. Moduł leży poziomo: kiedy obrót w prawo - uruchamia prawą diodę, kiedy w lewo - lewą. Tu problem był dokładnie taki sam, kiedy Arduino wpięte jest do komputera i uruchomiony jest SerialMonitor to działa bez zarzutu, bardzo stabilnie. Kiedy uruchamiane jest z powerbanka, czy to z gniazda DC baterią 9V (w przypadku UNO) czy chociażby przetwornicą DC DC ustawioną na 7,5V wpiętą pod Vin to diody przy obrocie nie świecą albo wariują. Dodam też, że po wpięciu płytki Arduino do komputera w przypadku, w którym to nie uruchamiam SerialMonitora, raz działa a raz nie, z SerialMonitorem za każdym razem działa poprawnie. Na obecną chwilę skończyły mi się pomysły, próbowałem kompilacji na różnych wersjach AdruinoIDE, wywalałem z kodu cały Serial do komunikacji z komputerem i nic. Czy ktoś z was spotkał się z takim problemem z modułem GY-521? Bardzo proszę o pomoc lub sugestie. Pozdrawiam
×
×
  • Utwórz nowe...