Skocz do zawartości

Sandra

Użytkownicy
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Sandra wygrał w ostatnim dniu 11 marca

Sandra ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

18 Dobra

O Sandra

  • Ranga
    2/10

Informacje

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Gdynia
  • Zawód
    Inżynier ds. oceny zgodności produktów

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Prawnicy się tematami oceny zgodności generalnie nie zajmują. Tymi aspektami zajmują się w zależności od firmy i jej wewnętrznego nazewnictwa inżynierowie jakości, inżynierowie zapewnienia zgodności, inżynierowie certyfikacji, inżynierowie oceny zgodności itd. Co do użytku własnego i tego, że nie nie musi nic spełniać, bo nigdzie nie przepływa to nie jest takie proste i dlatego powstał ten artykuł. W pojęciu ogólnym coś takiego jak ,,użytek własny" w legislacji europejskiej nie istnieje. I właśnie dlatego trzeba rozważyć każdą dyrektywę, w której może znaleźć się produkt, gdyż nie wszystkie mają takie wyłączenia, z których w przypadku ,,własnego użytku" możemy skorzystać. Przywołałeś ,,radioamatorów" i słusznie, tylko, że to wyłączenie wynika tylko z dyrektywy radiowej i powiązanych regulacji radiowych, a dyrektyw produktowych mamy ponad 30. Na przykład kiedy właściciel firmy i pracownicy robią jakieś urządzenie na użytek własny swojej firmy czy muszą robić jakieś badania i przeprowadzać ocenę zgodności? No raczej muszą, bo produkt jest udostępniany pracownikom. To oznacza, że czasem chociaż wydaje się na logikę, że coś jest użytkiem własnym wg oceny zgodności nim nie jest. Właśnie dlatego na ocenę zgodności nie ma reguły i jedynym słusznym podejściem jest ,,case by case" bo nawet nieistotny szczegół przeznaczenia\zastosowania\konstrukcji może wszystko zmienić.
  2. Po pierwsze artykuł rozważa konstrukcje na użytek własny, a nie sprzedaż czy dystrybucję i wyłączenia z przepisów były podane na potrzeby użytku własnego, a nie komercyjnego. Sprzedając coś też trzeba płacić m.in. podatki i uwaga o tym też nie napisałam, bo nie tego dotyczy artykuł. Po drugie utylizacja wynika z dyrektywy WEEE, która często jest mylona z RoHS. WEEE nie jest dyrektywą, która dotyka oznakowania ,,CE" więc nie została uwzględniona w artykule, bo gdybym chciała uwzględnić wszystkie przepisy UE dotyczące produktów w różnych przeznaczeniach i konfiguracjach, to powstało by co najmniej kilkanaście grubych tomów książkowych, a nie artykuł naświetlający najważniejsze kwestie w domowym konstruowaniu. Pozdrawiam
  3. Po pierwsze na rynku zawsze znajdziemy produkty niezgodne z każdej branży, ale to nie znaczy, że jeżeli ktoś tak robi to jest to legalne i w żadnym razie nie możemy uznawać tego za wyznacznik. Dlatego działają organy nadzoru rynku, aby wyłapywać takie produkty. Tutaj sam Pan sobie odpowiedział na swoje pytanie, jeżeli nie używa Pan wszystkich części składowych produktu, o których wie Pan, że nie spełniają RoHS lub nie ma na to potwierdzenia, to z założenia od razu ma Pan produkt niezgodny lub do ponownego badania jako całość. To tak jakby wziąć zanieczyszczone tworzywo sztuczne z recyklingu (które można kupić) i mówić, że jak zrobimy z niego łyżkę to nie będzie zgodna z rozporządzeniem do kontaktu z żywnością, ale tak można bo to tworzywo jest w sprzedaży... Przeznaczenie i zastosowanie ma kluczowe znaczenie W praktyce wygląda to tak, że laboratorium podczas wystawiania raportu z badań RoHS kompletnego produktu może i często wystawia tzw. ,, Consolidated test report" czyli bierze się wyniki z badań wszystkich komponentów od poddostawców, sprawdza się czy ujęte są wszystkie użyte materiały i i wystawia potwierdzenie, że produkt jest zgodny z RoHS na podstawie zgodności materiałów. Dodatkowo jeżeli chodzi o użytek w domu proszę zerknąć na fragment powyższego artykułu pokazującego interpretację z blue guide ,,Tutaj upewnia nas jeszcze w tym przekonaniu blue guide czyli przewodnik po europejskich przepisach dotyczących produktów, który mówi, że nie doszło do wprowadzenia do obrotu jeżeli produkt jest produkowany na własny użytek, przy czym zaznacza też, że część unijnego prawodawstwa obejmuje swym zakresem również te produkty, które są wytwarzane na własny użytek. Na szczęście w przewodniku możemy znaleźć też dalsze wyjaśnienie, że w przypadku gdy unijne prawodawstwo harmonizacyjne reguluje użytek własny, nie odnosi się to do sporadycznej produkcji na własny użytek przez osobę prywatną w kontekście niekomercyjnym. [3]" Trzeba pamiętać, że istnieje szereg wyłączeń z wymagań RoHS (jak i każdej innej dyrektywy czy rozporządzenia), gdzie produkt nie musi być zgodny z danym aktem prawnym. I tak ołów w różnych stopach w zależności od procentowego udziału i zastosowania w stopie lutowniczym jest dopuszczalny zgodnie z tabelą z załącznika III dyrektywy RoHS. Wybierając materiały kluczem jest to, że musimy zawsze rozważyć jakie zastosowanie będzie miał produkt. Pozdrawiam
  4. Witam, cieszę się, że artykuł się podobał Co do pytania, same płytki drukowane są w zakresie RoHS i co za tym idzie odpowiednia procedura oceny zgodności, dokumentacja i oznakowanie jest konieczne przy wprowadzaniu produktu na rynek. Temat płytek drukowanych jest dosyć popularny i z kontekście RoHS podnoszony dosyć często np. tutaj artykuł z portalu branżowego elektronika B2B - https://elektronikab2b.pl/raporty/2425-polscy-producenci-i-dystrybutorzy-obwodow-drukowanych/strona/2 Pozdrawiam
  5. Skonstruowałem sobie kalkulator, a co z CE? Problem przedstawiony w tytule jest często podnoszony przez amatorów elektroniki, którzy chcą i przede wszystkim potrafią skonstruować samodzielnie sprzęt elektroniczny. W tym miejscu doganiają ich pytania, czy w zasadzie mogą używać takiego produktu, czy mogą go pożyczyć koledze, a może jeżeli to taki dobry produkt, czy można go sprzedać na allegro, przecież to tylko kilka sztuk, a nie masowa produkcja na linii. Nakleję sobie CE, to będę bezpieczny, tak? Tytułowy kalkulator jest tylko przykładem produktu elektronicznego jednak ten artykuł dotyczy każdego innego produktu jak latarka, mini suszarka, a także robot. Kiedy konstruktora amatora dopadają pytania jak powyżej, to zaczyna zastanawiać się co z tym CE. Przecież wszystkie takie produkty w sklepie mają CE ( a przynajmniej powinny), to co z tym jego produktem. Ten wpis brał udział konkursie na najlepszy artykuł o elektronice lub programowaniu. Sprawdź wyniki oraz listę wszystkich prac » Partnerem tej edycji konkursu (marzec 2020) był popularny producent obwodów drukowanych, firma PCBWay. Tutaj należy zastanowić się skąd w zasadzie bierze się to CE, bo przecież nie są to tylko takie dwie literki, które się nanosi na produkty,…bo każdy tak robi. Skądś to się musi brać. I dochodzimy do genezy CE – oznakowanie CE czyli w pełnym brzmieniu Conformité Européenne (z francuskiego) jest to swoista deklaracja producenta, że produkt, który jest nim oznakowany spełnia wymagania dyrektyw Nowego Podejścia Unii Europejskiej. Dyrektywy Nowego Podejścia zostały wdrożone do europejskiego prawodawstwa w celu zapewnienia bezpieczeństwa produktów, a przez to umożliwienia swobodnego ich przepływu w obrębie Unii Europejskiej i krajów współpracujących. Obecnie wydanych jest ponad 30 Dyrektyw Nowego Podejścia dotykających wymagań dla różnych grup produktowych. Należy jednak pamiętać, że większość produktów znajduje się w zakresie nie jednej dyrektywy, a kilku dyrektyw. Stworzyłem budzik, co teraz? W tym miejscu dochodzimy do clue sprawy, czyli jak to się ma do produkcji na użytek własny. Tutaj należy się zastanowić jakie dyrektywy mogą ,,dotknąć” nasz produkt, gdyż każda z nich ma swój własny zakres i swoje wyłączenia. Rozważmy prosty produkt elektroniczny, powiedzmy sterowany przez połączenie radiowe jak na przykład budzik podłączony do prądu przez bezpośrednią wtyczkę (tak, wbrew pozorom to jest ważna informacja, gdyż podłączenie przez adapter, jak na przykład podłączenie laptopa jest już traktowane inaczej), z możliwością wyłączenia telefonem. Taki produkt może znaleźć się w zakresie dyrektyw LVD 2014/35/UE (Low voltage directive), EMC 2014/30/EU (Electromagnetic compatibility directive), RED 2014/53/EU (Radio directive) i RoHS 2011/65/UE (Ograniczenie stosowania niektórych niebezpiecznych substancji w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym). Każda z powyższych dyrektyw ma swój własny zakres zastosowania, jak i również wyłączenia z zakresu, które w tym przypadku interesują nas najbardziej. I tutaj w dyrektywie EMC i RED możemy znaleźć wyłączenie dla urządzeń radiowych stosowanych przez radioamatorów w rozumieniu przyjętym w regulacjach radiowych przyjętych w ramach Konstytucji Międzynarodowego Związku Teleko­munikacyjnego i Konwencji Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego, jeżeli urządzenie nie jest udostępnione na rynku – do meritum udostępniania na rynku przejdziemy w kolejnym akapicie. Więc trzeba teraz sprawdzić co znaczy to enigmatyczne wyłączenie z zakresu. Zgodnie z regulaminem radiokomunikacyjnym z 2016 roku służba amatorska jest to służba radiokomunikacyjna mająca na celu samokształcenie, wzajemne komunikowanie się i badania techniczne prowadzone przez amatorów, tj. przez odpowiednio upoważnione osoby interesujące się techniką radiową wyłącznie z pobudek osobistych, a nie w celu zarobkowym.[1] Tą definicję potwierdza nam jeszcze załącznik I dyrektywy RED, który mówi, że nieobjęte niniejsza dyrektywą są (oczywiście jeżeli nie są udostępnione na rynku): zestawy radiowe do montażu i użytku przez radioamatorów; urządzenia radiowe zmodyfikowane przez radioamatorów na ich potrzeby; urządzenia zbudowane samodzielnie przez radioamatorów, które służą celom eksperymentalnym i naukowym w ramach służby radiokomunikacyjnej amatorskiej.[2] Ufff… z tego wynika, że o wymaganiach EMC i RED możemy już zapomnieć. A co z LVD i RoHS? Tutaj nie znajdujemy takich bezpośrednich wyłączeń z zakresu, więc trzeba trochę bardziej pokombinować. Jeżeli chodzi o RoHS, to dotyczy on ograniczenia substancji niebezpiecznych w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, więc to wymaganie musieli też spełnić sprzedawcy naszych komponentów, a co za tym idzie skoro wszystkie komponenty są zgodne z RoHS to i nasz produkt będzie zgodny. Zostało LVD, więc tutaj dochodzimy do interpretacji definicji. Celem dyrektywy LVD jest zapewnienie spełniania przez znajdujący się w obrocie sprzęt elektryczny […]. Zgodnie z definicją wprowadzenie do obrotu oznacza pierwsze udostępnienie sprzętu na rynku Unii Europejskiej. Tutaj upewnia nas jeszcze w tym przekonaniu blue guide czyli przewodnik po europejskich przepisach dotyczących produktów, który mówi, że nie doszło do wprowadzenia do obrotu jeżeli produkt jest produkowany na własny użytek, przy czym zaznacza też, że część unijnego prawodawstwa obejmuje swym zakresem również te produkty, które są wytwarzane na własny użytek. Na szczęście w przewodniku możemy znaleźć też dalsze wyjaśnienie, że w przypadku gdy unijne prawodawstwo harmonizacyjne reguluje użytek własny, nie odnosi się to do sporadycznej produkcji na własny użytek przez osobę prywatną w kontekście niekomercyjnym. [3] Czyli jeżeli skonstruowaliśmy sami i używamy sami, jesteśmy po bezpiecznej stronie i ocena zgodności takich produktów nie musi już spędzać nam snu z powiek. To jeżeli ja mogę używać, to mogę też podarować w prezencie koledze? I tutaj zaczynają się schody. Chociaż logicznym może się wydawać, że skoro nie bierzemy za produkt pieniędzy to nie wprowadzamy go do obrotu jest to błędne myślenie. Definicja udostępniania na rynku mówi, że jest to dostarczenie sprzętu do celów dystrybucji, konsumpcji lub używania na rynku Unii w ramach działalności handlowej, odpłatnie lub nieodpłatnie.[4] To oznacza, że zgodnie z przepisami Unii Europejskiej produktu, który nie przeszedł oceny zgodności i nie jest odpowiednio oznakowany m.in. oznakowaniem CE nie możemy udostępnić nawet nieodpłatnie. Ale to jest świetny budzik, sprzedam jeden na allegro, kto mnie złapie! W Polsce funkcjonuje 15 organów nadzoru rynku, są to m.in. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Państwowa Inspekcja Pracy, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, Główny Inspektorat Sanitarny itd. Każda z tych instytucji jest upoważniona do kontrolowania produktów znajdujących się w zakresie ich kompetencji. Jeżeli organ nadzoru rynku podczas kontroli znajdzie produkt niezgodny (niespełniający wymagań lub niebezpieczny) to nałoży na osobę odpowiedzialną karę, która nie jest taka mała. Jednak trzeba mieć z tyłu głowy gorszy scenariusz. Co jeżeli nasz produkt spowoduje wypadek i dojdzie do uszkodzenia mienia lub ciała użytkownika? W takim wypadku będzie to już groźba odpowiedzialności karnej i ograniczenia wolności. Warto więc jeszcze dobrze przemyśleć takie ryzykowne pomysły. To chyba już wszystko wiem! Podsumowując, każdy produkt jest inny i trzeba go rozważać indywidualnie, gdyż nawet mała zmiana może spowodować, że powinniśmy już brać pod uwagę inne wymagania. Jednak większość prostych elektronicznych produktów, które są wytwarzane przez konstruktorów amatorów wyłącznie na swój własny użytek, jest po bezpiecznej stronie i nie trzeba się zastanawiać nad ich certyfikacją. Aczkolwiek należy pamiętać, że nawet kiedy podarujemy taki produkt babci pod choinkę, to w rozumieniu przepisów wprowadzamy go do obrotu i stajemy się producentem, na którym ciąży już obowiązek spełnienia m.in. wszystkich omówionych wymagań. [1] Regulamin Radiokomunikacyjny wydanie 2016 tom 1 – tłumaczenie Instytutu Łączności we współpracy z Departamentem Telekomunikacji Ministerstwa Cyfryzacji [2] DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY 2014/53/UE z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie harmonizacji ustawodawstw państw członkowskich dotyczących udostępniania na rynku urządzeń radiowych i uchylająca dyrektywę 1999/5/WE [3] Zawiadomienie Komisji – Niebieski przewodnik – wdrażanie unijnych przepisów dotyczących produktów 2016 - 2016/C 272/01 [4] DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY 2014/35/UE z dnia 26 lutego 2014 r.w sprawie harmonizacji ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do udostępniania na rynku sprzętu elektrycznego przewidzianego do stosowania w określonych granicach napięcia
×
×
  • Utwórz nowe...