Skocz do zawartości

marek1707

Użytkownicy
  • Zawartość

    5733
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    483

marek1707 wygrał w ostatnim dniu 7 listopada

marek1707 ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

1883 Mistrz

2 obserwujących

O marek1707

  • Ranga
    9/10
  • Urodziny 17.07.1966

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WAW
  • Zainteresowania
    modelarstwo, elektronika, rower
  • Zawód
    elektronik

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ja bym przepis na rezystory dzielnika dla ADC dał taki: Musisz znać pełny zakres "natywny" swojego przetwornika czyli VREF. W Arduino domyślnie jest to Vcc procesora czyli (zwykle) 5V, ale możesz użyć funkcji analogReference() do zmiany podstawowego zakresu na np. 1.1V lub 2.56V w zależności od procesora. Możesz też wybrać swoje własne napięcie odniesienia, ale wtedy musisz je "zrobić " i doprowadzić do pinu VREF swojego Arduino. Rzecz jasna potrzebujesz jeszcze pełny zakres pomiarów jakich potrzebujesz (VIN, większe od VREF) np. 12V i przyjmujesz trochę w ciemno dolny opornik dzielnika (RL) np. 10k. To dobra wartość od której można zacząć. Teraz górny opornik wychodzi wprost: RH = (VIN * RL / VREF) - RL Jeżeli dla pewności chcesz sprawdzić jakie maksymalne napięcie będziesz mógł zmierzyć przy pomocy przyjętego RH to liczysz: VIN = (VREF * (RL+RH)) / RL Dla przykładowego VREF = 5V, VIN = 12V i opornika RL=10k dostajesz RH=14k. Przyjmujesz kolejny większy z szeregu E24 czyli 15k i masz z głowy.Odwrotne przeliczenia dla powyższego przypadku (5V, 10k, 15k) dają VIN=12.5V co wygląda nieźle. Z doświadczenia radzę, by górny zakres VIN był dobierany z porządnym marginesem względem tego czego oczekujesz, min +20%. Przykładowo jeśli mierzysz akumulator żelowy 12V to po pierwsze może on mieć ponad 14V w stanie naładowania a po drugie warto przyjąć górną granicę w okolicach 16 a nawet 20V. Ech, w sumie to to samo co napisał @Gieneq
  2. W tego typu mechanizmie nie ma pętli sprzężenia zwrotnego, także od prędkości. To prosty układ przyjmujący impulsy typowe dla serwomechanizmów modelarskich, porównujący je ze wzorcem 1ms i na podstawie wielkości różnicy produkujący wysterowanie dla mostka H. Im Twój impuls jest bardziej odległy od "neutralnej" 1ms (co odpowiada środkowej pozycji normalnego serwa, czyli położeniu 90°) tym większe wypełnienie ma PWM dla silniczka. Oczywiście znak różnicy czasów mówi o kierunku. Nie ma żadnej gwarancji momentu, no chyba że dasz "całą wstecz" (0.5ms) lub całą naprzód" (1.5ms) - bo wtedy możesz oczekiwać pełnego momentu gwarantowanego przez producenta. W każdym innym przypadku jest "jakiś" a Ty widzisz go jako zmiany prędkości przy której aktualnie dostarczana do silnika moc równoważy moc potrzebną do pokonania oporów ruchu. Jeśli taki biegnący luzem silnik obciążysz, obroty spadną, prąd wzrośnie i zrównoważy nowe opory przy jakiejś mniejszej prędkości. Nie regulujesz zatem prędkości tylko PWM silniczka.
  3. Ale to nie chroni przed narowami serwa w stanach nieustalonych, np. po włączeniu zasilania, gdy jeszcze nie ma impulsów itp. Jeśli tego się nie boimy (albo posiadane serwo nie robi głupot w takich sytuacjach) to zdejmowanie napięcia z potencjometru do ADC wymaga jedynie dospawania jednego kabelka i zdjęcia ch-ki napięcia w funkcji kąta bo przecieżnie wiadomo, czy potencjometr jest rozpięty między Vcc i GNC. Świetny pomysł.
  4. Bałem się to proponować, ale jeśli serwo jest rozbieralne (dwie/cztery małe śrubki w rogach?) to może to być strzał w dziesiątkę. Trzeba tylko uwążać przy pierwszych uruchomieniach kodu, bo nawet mały silnik z takim przełożeniem potrafi zmielić potencjometr i mechaniczne ograniczenia obrotu osi wyjściowej.
  5. Albo nawet zrobić poor-men servo czyli potencjometr obrotowy lub suwakowy (lub inny ulubiony czujnik położenia/odległości) podłączony gdzieś do mechaniki tej klapki. Wtedy program zawsze wie w jakieim stanie jest mechnika i nawet gdy obudzi się o 10 rano w stanie wskazującym, bez problemu zorganizuje się do poprawnego działania. Być może w najprostszym przypadku rzeczywiście wystarczą dwa wyłączniki krańcowe (lub inne ulubione czujniki np. transoptory szczelinowe/odbiciowe, kontaktrony z magesikami itp). A zamiast standardowego serwa użyć popularnych obecnie serw tzw. 360°, sterowanych dokładnie tak samo, ale mających nieograniczony ruch w każdą stronę.
  6. Absolutnie nie możesz zakładać, że napięcie naładowanego ogniwa NiMH to 1.3, 1.4 czy tam 1.45V. Algorytm ładowania zakłada ładowanie stałym prądem do czasu aż temperatura zacznie wyraźnie rosnąć (dla dużych prądów) lub gdy napięcie przestanie rosnąć. Wtedy uznajesz, że jest naładowane. Napięcie końcowe bardzo zależy od prądu i od temperatury ogniw i nie możesz wiedzieć jakie ono będzie. Na marginesie: z mojego doświadczenia akurat prąd 0.1C jest bardzo złym wyborem dla NiMH. Z jednej strony ogniwa się nie zagrzeją więc trudno wyczaić koniec po temperaturze a z drugiej mały prąd powoduje bardzo małe przyrosty napięcia i trudną detekcję stanu Zero ΔV. Z trzeciej na dodatek jest to jeszcze na tyle duży prąd, że może wyraźnie szkodzić akumulatorom zostawionym pod nim na dłużej (gdy ΔV zawiedzie np. przy zmianach temperatury otoczenia), bo ta granica moim zdaniem leży gdzieś poniżej 0.05C. Musisz być przygotowany na pomiary pojedynczych mV na ogniwie więc rozdzielczość rzędu kilku mV na całym stosie będzie w sam raz. Niektórzy wyłączają prąd na czas pomiaru i mierzą napięcie po sekundzie-dwóch. Ja nie jestem zwolennikiem tej metody, chyba że źródło prądu jest do d.. i tak naprawdę stałość ma tylko w nazwie albo gdy np. generuje mnóstwo śmieci (np. jakiś prymitywny konwerter DCDC). Tak więc w najprostszym wypadku wystarczy źródełko (np. z LM1117 albo jeszcze tańszy LM317) na te zafiksowane 200mA i jakiś precyzyjny pomiar napięcia aku. Musisz mieć zapas dynamiki więc zasilanie z 12V jest idealne i to wszystko. Nie ma sensu robić tu jakichś ograniczeń napięcia. To procesor je mierzy, wykrywa sytuację ZeroΔV i wyłącza źródełko np. przez przywarcie pinu ADJ do masy co w praktyce wyłącza stabilizowany prąd. Dla litowych trzeba pod koniec zmniejszać prąd więc zrobiłbym prostą regulację na tym samym LM317. Jak rozumiem założenia sa nastepujące: układ jest częścią jakiegoś oświetlenia alarmowego czy coś normalnie całość pracuje z sieci AC a aku są naładowane ochorna aku przed zbyt głębokim rozładowaniem w czasie pracy bez zasilania sieciowego ładowanie dwóch różnych chemii okresowe przeprowadzanie testu sprawności aku Nadal nie rozumiem po co pomiar prądu w tak prostym układzie. Jeśli znasz obciążenie to wiesz jaki prąd pobiera więc wiesz jak długo może być włączone a dodatkowo znasz napięcie więc możesz odciąć aku gdy zaczyna być groźnie nisko. Do przeprowadzenia rocznego testu wystarczy tranzystorem załączać jakiś znany opornik obciążenia (przecież to nie apteka) i mierzyć czas po jakim ogniwa spadną do stanu "rozładowane". Gdy robisz układ do produkcji to wymyślaj rozwiązania wystarczająco proste by spełnić założenia a wtedy jest szansa, że będą tanie. Pomiar napięcia bardzo dobrze pokazuje przebieg procesu zarówno ładowania jak i rozładowania tym bardziej, że to dolny próg napięcia jest warunkiem uznania aku za rozładowany, a prąd? Przecież z jednej strony masz źródło prądu więc co, testujesz jego poprawność? A z drugiej znane obciążenie. Chyba, że chcesz sprawdzać czy w ogóle jakiś prąd ciągnie, ale to ja bym bardziej zrobił czujnik światła jeśli świecenie jest główną funkcją urządzenia. No i szkoda, że o komercjalizacji swojego układu piszesz dopiero teraz, bo trochę inaczej traktuje się ludzi, którzy na amatorskim Forum proszą o pomoc w sprawach zawodowych.
  7. A ja myślę, że nie doceniasz @Chev Z postu na post widać, że dłubie w temacie i wie coraz więcej. Ostatnio zamotał się na tym piętrowym dzielniku napięcia odniesienia, ale moim zdaniem zawiśnięcie mu nie grozi. O dedykowanym scalaku pisałem jako o rozwiązaniu ratunkowym. Jeśli nie będziez rozumiał parametrów wzmacniaczy, to w końcu trafisz na aplikację do której gotowca (w sensie kostki "wzmacniacz sygnału z detektora naciągu sznurówki") nie znajdziesz i trzeba bedzie zacząc rozkminiać tabelki i próbować szacować wyniki bez kupowania (czasem drogich) i budowania (czasem skomplikowanych) układów. Właśnie nie wiem, czy są tu w ogóle jakieś "triki". Wydaje mi się, że podobnie jak w każdej innej działce musi nadejść moment przełamania pewnego poziomu wiedzy krytycznej. Od tej chwili sam zaczynasz świadomie analizować gotowe układy, rozumieć dlaczego zostały zrobione tak a nie inaczej a w końcu przychodzi czas na policzenie i zrobinie jakiegoś nietrywialnego własnego projektu. Zawsze można trafić na jakieś grabie - mi też to się zdarza, ale sa ona coraz rzadsze i coraz trudniej na nie w trawie trafić. O kursie praktycznego wykorzystania wzmacniaczy operacyjnych pogadam z @Treker EDIT: @Chev Ojej, to koniecznie musisz poczytać o algorytmach ładowania akumulatorów, bo te dwie chemie różnią się sposobem ładowania jak dzień do nocy. Absolutnie nie możesz ładować NiMHów do jakiegoś konkretnego napięcia a z kolei dla LiFePO4 musisz mieć kontrolę końcowego napięcia ładowania. To co napisałeś na razie jest wyobrażeniem małego Kazia o ładowarce. Mam nadzieję, że to jakiś wielki skrót myślowy a nie prawdziwe plany. Skoro układowo zapewniasz stały prąd, to po Ci pomiar prądu i koszty z tym związane? Przecież w takim wypadku wystarczy zrobić proste źródło prądowe i precyzyjny pomiar napięcia. To zadziała zarówno podczas ładowania NiMHów i litowych jak i kontroli ich rozładowania.
  8. Kurcze, trzeba chyba zrobić jakiś szybki kurs o wzmacniaczach operacycyjnych i ich najprostszych aplikacjach, coś na kształt zakopanego "Teoretyzowania przed praktyką", bo motasz się z tym jak przedszkolak ze sznurówką a przecież nie jesteś pierwszy. Niedawno ktoś tu męczył się z jakims czujnikiem optycznym, gdzie jeden układ był gorszy od drugiego. To może po kolei: Chcesz analogówkę zasilać z 3.3V - OK, dziś nie takie rzeczy się robi, ale jeśli tak, to do takiej walki stań odpowiednio uzbrojony. Tak jak do lutowania nie używasz gwoździa rozgrzanego nad gazem bo ludzie wymyślili już lepsze narzędzia, tak do 3.3V nie bierzesz wzmacniacza który na dzień dobry załatwia 1.5V headroomu. Nie wiem jaki jest sens w jednostkowym projekcie oszczędzać 1zł i stawać na głowie by nie wpaśćna żadną minę zastawioną przez LM258 i jego kolegów w podobnym wieku, gdy obok leżą wzmacniacze RRIO dające komfort pracy z pełnym zakresem tak na wejściu jaki na wyjściu. O ich wadach możemy porozmawiać kiedy indziej, gdy już trochę załapiesz tamatu. Na teraz jest to dla Ciebie idealne rozwiązanie więc zakładam, że przychylasz się do mojej propozycji. Spróbujmy strzelić w pierwszy z brzegu Microchip: https://www.tme.eu/Document/c98656c49a036767b89c9bb93e3dda4a/mcp6001_2_4.pdf Teraz musisz przypomnieć sobie co właściwie chcesz z tym wzmacniaczem robić. Nie będzie to generatorek RC gdzie praktycznie żaden kluczowy parametr (no może oprócz slew rate) nie jest ważny tylko wzmacniacz małych sygnałów stałoprądowych. Masz opornik szeregowy i każde napięcie jakie na nim spadnie jest stratą sprawności całej ładowarki. Warto stratę na oporniku dobrać do całości systemu: jeżeli ładowarka ma pompować w akumulator 100W, to np. 1W ciepła na sam pomiar jest do przełknięcia, ale jeśli robisz jakieś chuchro na 100mA to 1W opornik robiący za lokalny piecyk jest trochę od czapy. Kolejna sprawa (ale wiążąca się z mocą strat) to spadek napięcia. Nie ma sensu rzucać się na pomiary napięć w okolicach pojedynczych mV, bo to zaczyna być trudne. Jeden element się grzeje, inny jest zrobiony z innego metalu niż ten ciepły, do tego miedziane ścieżki, napięcia termoelektryczne, zakłócenia od sieci 50Hz, ekrany i projektowanie elektroniki szybko zaczyna przypominać walkę z duchami. Dlatego proponuje nie schodzić poniżej 100mV pełnego zakresu i dobrze to wymyśliłeś. Roboczo przyjmijmy zatem ten poziom jao sensowne optimum między stratami a łatwością pomiaru. W takiej sytuacji od razu patrzysz na offset czyli wejściowe napięcie niezrównoważenia wzmacniacza. Bo jeśli chcesz mierzyć małe napięcia to nie możesz od razu mieć kilku mV offsetu, bo cały pomiar diabli wezmą. Dlatego rodzinka MCP6001 (tak samo jak LMx58) odpada - ich offset to +/-5mV. Znalazłeś w datasheet? To najważniejszy parametr stałoprądowy wzmacniacza i prawie zawsze podawany jako pierwszy w tabelkach i jeśli nie jest wyszczególniony na stronie tytułowej to zwykle oznacza, że nie ma się czym chwalić. Toi właśnie ten przypadek. Wzmacniacze powyżej 1mV są układami ogólnego przeznaczenia i nie nadają się do wzmacniania małych sygnałów stałych. Oczywiście np. w audio ta wielkość zupełnie nie ma znaczenia.. Zatem szukamy dalej: https://www.tme.eu/Document/f1731a4a8ec96450f0e5e3b8a78570d8/mcp6061_2_4.pdf Tutaj chwalą się od razu: +/-150uV i to już jest akceptowalne, prawda? Co prawda prąd zasilania jest podejrzanie mały co od razu powinno skłonić do spojrzenia na pasmo i szumy (nic za darmo), ale osiagane przez tą kostkę GBP=750kHz jest do przyjęcia. Szumy 25nV/sqrt(Hz) są spore, ale Ciebie to nie boli. Ładowarka nie jest szybkim układem więc szumy będą wystarczająco małe gdy obetniesz pasmo sygnału. Zatem masz wybrany scalak: proponuję wersję 8-pinową zawierającą 2 wzmacniacze. Teraz topologia. Wybrałeś wzmacniacz odwracający i OK. Będę posługiwał się nazwami elementów z ostatniego schematu. Stawiasz zatem masę wszystkiego na głównej masie zasilania. Budujesz wzmacniacz przez zamknięcie pętli sprzężenia zwrotnego za pomocą R2 a sygnał doprowawdzasz do wejścia (-) poprzez R1. Jakie wzmocnienie? Skoro chcesz mierzyć prąd powiedzmy do 2A przy spadku ok. 100mV to dajesz opornik 0R050. W jedną stronę będą 2A, w drugą np. max 200mA co razem daje rozpietość 110mV na wejściu. Na wyjściu dysponujesz zakresem 0..3.3V więc ustalasz wzmocnienie na okolice 30. Pierwsze przybliżenie z taniego szeregu E24: R2=30k, R1 = 1k i wzmacniacz zaczyna nabierać kształtów. Teraz podniesienie poziomu wyjścia tak, byś dla 0mA/0mV dostawał ok. 3V. Ten sam wzmacniacz ma od wejścia (+) wzmocnienie 30+1 (przemyślałeś to już wcześniej, prawda?) więc wystarczy wejście nieodwracające powiesić na napięciu 3.0/31=97mV. Robisz dzielnik z 3.3V dający właśnie tyle (praca domowa) plus jakiś kondensator żeby referencja była stabilniejsza (każdy śmieć tutaj wpłynie na wynik 31 razy bardziej) i zrobione. W takiej konfiguracji dostaniesz ok. 3.3V dla prądu rozładowania ok. 200mA, 3V dla zera i ok. 0V dla prądu ładowania 2A. A teraz zrób samodzielnie jeszcze raz to samo dla założeń które Ci bardziej odpowiadają (byćmoże referecnją ADC jest np. 2.56V lub 1.1V i trzeba wszystko przeliczyć) nie zapominając o marginesach, bo to prawdziwy świat analogowy (tolerancje oporników, upływności elementów, skończone wzmocnienie wzmacniacza itp) a nie cyfrowy matrix. Punkt kolejny to pomiar napięcia akumulatora. W następnycm schemacie chciałbym zobaczyć wrysowany i policzony (dla założonej referencji ADC) dzielnik do jego pomiaru. Powodzenia. Acha, i może napisz pokrótce jak ta ładowarka ma działać. Znaczy co chcesz regulować (prąd? napięcie?) obserwując drugą wielkość i jak chcesz tę regulację zrobić. Pytanie BTW: jakie pasmo ma Twój wzmacniacz x30? Może warto je zawęzić bardziej? Umiesz policzyć napięcie szumów na wyjściu? Zaproponuj coś.
  9. To w rewanżu przysłuż się Forum i napisz co i jak zmieniłeś oraz jakie wyniki uzyskałeś. Nie tylko Ty i ja czytamy ten wątek a za chwilę ktoś tu może wpaść z podobnym problemem. Tak to działa. A kiedyś tam, czy mógłbyś (tak z mojej czystej ciekawości) wrzucić jakieś wyniki z konwersji ADC w ustalonych warunkach? Chodzi mi o szum rms (liczony w LSB przetwornika albo od razu w mV) tego układu razem z kablem i sondą pH pracującą w ustalonych warunkach. Zdejmij kilka tysięcy próbek do RAMu, powiedzmy z Fs=1kHz lub coś koło tego i policz prostą statystykę. Nie zapomnij dodać jaka jest pełna skala przetwarzania czujnika (po tych zmianach oporników) lub jaki jest współczynnik LSB -> pH żeby wyniki można było odnieść do rzeczywistości. Z góry dziękuję.
  10. Dobra, mamy jakiś sensowny (w sensie kompletny ) szkic na którym można zacząć pracować. Zatem zaczynamy: AGND i GND to ta sama masa i ten sam potencjał. Rozróżniamy je na schematach tylko ze względu na podkreślenie problemu zakłóceń, puszczanie tylko "cyfrowych" prądów impulsowych lub przeznaczenie dla sygnałów analogowych, ale nawet jeśli zrobiłeś fizyczną seprację ścieżek to gdzieś (w okolicy ADC? - to niezły pomysł) te dwa nety muszą być spięte galwanicznie: zworką 0Ω na krótko. Nie możesz między nimi wstawić rezystora pomiarowego - to główny grzech tego projektu w zasadzie go dyskwalifikujący. Ale żeby nie było że mi się się nie chce, to dalsze punkty "w gratisie" Pamiętaj, że wzmacniacz jest odwracający gdy doprowadzasz sygnał do wejścia (-) i to jest OK: prąd ładujący akumulator da na wyjściu wzmacniacza napięcie większe a rozładowujący mniejsze niż stan ustalony dla 0A. Nie przeszkadza to jednak, by napięcie doprowadzone do wejścia (+) także nie było wzmacniane. Ustalenie zatem okolic 1.6V na wejściu (+) wcale nie oznacza, że na wyjściu będzie tyle samo w stanie 0A, a raczej oznacza nasycenie wzmacniacza do górnej szyny zasilania. Przemyśl to jakie wzmocnienie "widzi" napięcie doprowadzone w tym układzie do wejścia (+). Podpowiedź: porównaj schematy wzmacniacza nieodwracającego i odwracającego, przy czym temu drugiemu zewrzyj wejście do masy. Banał: dwa oporniki mają takie samo oznaczenie (R3). Jeżeli w tym układzie przeniesiesz (by spełnić punkt 1) masę GND na prawą stronę opornika, to będziesz mierzył prąd którego składową będzie prąd pobierany przez cały system, być może łacznie z wyśwetlaczem,, LEDami itp nie do pominięcia rzeczami. Moja propozycja jest wciąz ta sama: przyjmij, że system ma tylko jedną masę: procesor, zasilanie wzmacniaczy, ADC, LCD i co tam jeszcze masz "leżą" na jednej masie GND. Podepnij ją z lewej strony opornika (to też już pisałem) - to minus źródła zasilania i jest to dobre, uwierz mi. Potraktuj prawy koniec opornika jako punkt którego napięci emusisz zmierzyć z punktu widzenia lewej strony jako odniesienia wszystkiego co się tu rusza. Światełko jest, ale wciąz się potykasz. Może za słabe?
  11. Jeśli masz odrobinę smykałki, to najprościej byłoby zwyczajnie przesunąć zakres napięć wyjściowych tego czujnika, choćby przez zmianę jednego z oporników w obwodzie R7, R8 i R9. Ta sieć wyznacza wzmocnienie drugiego stopnia i jednocześnie przesuwa napięcie wyjściowe z pierwszego w górę. Zamiast tego dziwnego -0.4..+0.4 mógłbyś dostać podobne do ludzi np. +0.5..+1.5V co zupełnie spokojnie doprowadziłbyś wprost do wejśća ADC dowolnego mikrokontrolera. No nic, jest jak jest. Stosunkowo silne wyjście wzmacniacza U2 umożliwia rozwiązanie Twojego problemu metodą opisaną przez @RFM czyli dajesz opornik (np. 10k) od sondy do wejścia ADC i kolejny (znów 10k) od wejścia ADC do zasilania +3.3V lub jakiejś innej dodatniej i czystej referencji. Ma to niestety tę wadę, że z definicji jest dzielnikiem rezystorowym więc zmniejsza i tak już lichą amplitudę sygnału. Z całego zakresu ADC, powiedzmy 0..+3.3V zostanie Ci jakieś 0.3, no może 0.4V więc będziesz pracował na 0.1 zakresu i tym samym możliwej do uzyskania rozdzielczości konwersji. Z drugiej strony sonda pH sama z siebie mocarzem precyzji nie jest a uzyskanie z niej więcej jak 5-6 bitów to już czysty cud więc wspomniana cecha wielką wadą nie jest. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę szumy i zakłócenia samego kabla i wzmacniacza (ma to chcociaż jakąś metalową obudowę?) to nie spodziewałbym się dużo więcej niż określania pH z rozdzielczością 0.5, może 0.2. Bipolarne wyjście jak z tej sondy nadaje się wprost idelanie do podłączenia jakiegoś old-schoolowego,, wychyłowego miernika analogowego z zerem po środku. Dodajesz do tego skrzyneczkę ze sklejki, jakiś przełącznik, żaróweczkę, może okucia krawędzi z cienkiej blaszki, malujesz bejcą na stare i masz przyrząd jak z laboratorium Tesli BTW: Trochę dziwne, że ktoś zrobił to w ten sposób męcząc się z historycznym wzmacniaczem CA3140. Współpracując stałoprądowo z sondą pH musiał mu zrobić ujemne napięcie zasilania, wziął siejącą śmieciami pompę ładunkową bez żadnej filtracji i poszło. Jedna słaba decyzja pociąga za sobą kolejne kompromisy i całość wychodzi jakoś kulawo, za to tanio.
  12. Co to za czujnik? Czy ma jakąś elektronikę, czy goła sonda pH? Co niesie informację w sygnale? Napięcie? Prąd? O jakich wartościach lub z jakiego zakresu? A może wyjście jest różnicowe i "ujemność" jest względna? Napisz coś więcej. Nawet jeśli sam nie doceniasz tych wszystkich informacji, to dla dobrej porady mogą być bardzo ważne.
  13. Od tego GP2Ycośtam radzę trzymać się z daleka. Może jako detektor typu "jest w miarę OK / da się przeżyć / uciekaj" to może jeszcze, ale zarówno powtarzalność dla tych samych warunków jak i długoczasowa są tragiczne. Taniocha ma woje konsekwencje. Przede wszystkim wyjście jest impulsem analogowym o bardzo łagodnych zaokrągleniach. Pomiar metodą jednego strzału ADC po ustalonym od wyzwolenia czasie kompletnie się nie sprawdza, bo nie zawsze trafisz w wierzchołek. Może gdyby zebrać ze 100 próbek (cały impuls) i obrobić je jakąś metodą DSP to wtedy, ale z samego sygnału na oscyloskopie widać, że jest niestabilny i niepowtarzalny. Raz kupiłem dwa, pochodziło z pół roku i w ciągu tego czasu ewidentnie pomiary przysiadały aż w końcu zdechły zupełnie. Być może kanał pomiarowy jest jakoś pogięty i naturalny w mieszkaniu kurz się zebrał, ale nawet jeśli tak, to dyskwalifikuje to rozwiązanie. Od czasu gdy przeszedłem na serię PMS zrobiłem wiele urządzeń na nich i polecam. Przede wszystkim jest dyskryminacja wielkości cząstek, wygodny interfejs cyfrowy, zdalne wybudzanie i zasypianie, praca automatyczna itd. Postawiony na balkonie, od ponad 2 lat spokojnie rysuje na wykresie w domu każdy papieros wypalony przez sąsiada z dołu. Na tle paskudnego warszawskiego smogu wyglądają jak Fuji na japońskiej równinie. Zgodność ze stacją w Al.Niepodległości jest zadziwiająco dobra jak dla małego czujnika za stówę.
  14. To dalczego podajesz je w milimetrach a nie w stopniach? Każdy normalny czlowiek czytając Twój pierwszy post na 100% uzna, że myślisz o luzach poosiowych a nie kątowych, no bo niby jak okreslać te drugie w jednostkach długości? Być może miało być "około 3mm na obwodzie koła o promieniu 12cm", czy tak? Z tego jak nic wychodzą stopnie, ale tak nie napisałeś. Wielostopniowe przekładnie zębate są skazane na większe luzy z przyczyn oczywistych. Może przemyśl zatem użycie mniejszych przełożeń i jednocześnie silników dysponujących dużym momentem? Przykładowo płaski (ale o sporej średnicy) silnik 3-fazowy BLDC ew. wyposażony w jednostopniową przekładnię planetarną na pewno będzie miał mniejsze luzy kątowe (a bez przekładni to trudno w ogóle o nich mówić) niż kilka zębatek połączonych szeregowo. Może warto zastanowić sie nad innymi rodzajami przekładni, np. takimi korzystającymi z elementów podatnych: https://hackaday.com/2019/05/20/a-compact-strain-wave-gear-assembly/ lub zwyczajnie nad elementami kasującymi luzy. Wiele zależy od aplikacji w jakiej chcesz tego użyć i powodów dla których tak bardzo tych luzów nie chcesz. Czasem walczy się z wyimaginowanym problemem szukając megadrogich rozwiązań tylko dlatego, że nie znalazło się drogi obejścia bokiem. Tak więc napisz więcej co robisz (napęd kół robota, napęd ramion manipulatora, podnoszenie rolet, jakiś aktuator do czegoś, stolik XY/frezarka/ploter/drukarka itp), czy te 6000rpm to ma być na silniku czy na wyjściu (to też nie jest jasne, choć można się domyślić - ale to nie jest Forum dla wróżbitów) i jakiej mocy i/lub momentu potrzebujesz. To daje większe pole do pomocy.
  15. Oj chłopie. Nie mogłeś stosować się do naszych rad jednocześnie, bo pisaliśmy o czymś innym. I jak zwykle chcąc zrobić wszystko zrobiłeś nic. Nie chcę Cię tu dołować, bo schemat ma idiotyczne błędy logiczne (wyjście zwarte do masy, otwarta pętla sprzężenia zwrotnego itp), ale miałeś wrysować kilka prostych rzeczy (w tym ogólnie blok procesora/analogówki wyłacznie z pinami zasilania i masy jako kwadracik na schemacie) bez wnikania we wzmacniacze i ich konfiguracje. Skoro nie czujesz się w tym najlepiej, nie rozwiązuj od razu wszystkich problemów bo polegniesz. A jeśli już chcesz być bardzo hop do przodu, to pamiętaj, że: wzmacniacze mają swoją masę i swoje zasilanie, kanoniczny wzmacniacz operacyjny mierzy napięcie wejściowe względem jakiegoś punktu i względem tego samego punktu oddaje napięcie wyjściowe. To teraz odpowiedz mi na pytanie: który to punkt u Ciebie na schemacie, jak ma się AGND do GND i do czego jest podłączona masa ADC bo to względem niej ten blok mierzy napięcie. Moim zdaniem powienieneś to przemyśleć. Spadek napięcia na oporniku pomiarowym prądu, przy zachowaniu jednego kierunku jego przepływu może być dodatni lub ujemny w zależności od tego wzgędem którego "końca" opornika mierzysz, prawda? A to znaczy, że równie dobrze możesz użyć konfiguracji nieodwracającej jak i odwracającej tylko różnie włączonych. To krok pierwszy. Wybierając konfigurację wzmacniacza decydujesz się równocześnie na wybór masy odniesienia wszystkich pomiarów, bo wzmacniacz będzie oddawał swoje napięcie wyjściowe tylko względem jednego ze swoich wejść - za każdym razem innego. I to względem niego dostaniesz napięcie które musisz zmierzyć w ADC więc do tego węzła musi być podpięta zarówno AGND jak i GND. Ponieważ wydaje się, że dobrym miejscem na potencjał odniesienia dla ADC i całej cyfrówki jest masa źródła zasilania to tak dobierz konfigurację wzmacniacza, by ten również miał odniesienie (masę) na tym węźle. Czy to jakoś jest jasne, czy się gubisz? Bo nie wiem ile wiesz. Niby temat jest w "Zupełnie zielonych", ale porwałeś się na samodzielną ładowarkę. Narysowałeś jakiś schemat, ale drugi to już zupełnie z czapy.. Moja rada: rysując coś staraj się robić to wprost. Nie przeplataj linii i nie wychodz nimi poza obwody. Jeśłi masz źródło po lewej, na linii masy jakiś opornik pomiarowy a po prawej odbiornik (akumulator) to cały wzmacniacz narysuj nad opornikiem. Nie masz symbolu samego wzmacniacza jako pojedynczego trójkąta? To rysuj ołówkiem, to nie boli. Nie jesteś bardziej PRO od klepania bzdur w programach CAD. Niech połączenia będą proste a konfiguracja wzmacniacza (wraz z jego zasilaniami) będzie oczywista na pierwszy rzut oka. Wtedy jest szansa, że nie pogubisz się jak ostatnio. Przemyśl gdzie podłączasz wzmacniacz, jak zamykasz jego pętlę, które napięcie będzie wzmacniał i względem którego węzła będzie oddawał wyjście - to podstawy. Nawet jeśli ten prosty problem Cię pokona, możesz pójść na skróty: wstawić opornik w plus zasilania i użyć wzmacniacza pomiarowego lub nawet takiego przygotowanego fabrycznie do pomiaru prądu na małych opornikach w tzw.gałęzi high-side. Dziś nawet poniżej 10 złotych dostaniesz naprawdę cudo na kiju z CMRR > 100dB kiedyś osiagalnym jedynie w megadrogich i wyrafinowanych konstrukcjach. Powiedzmy jednak, że na razie zostawiamy to jako koło ratunkowe..
×
×
  • Utwórz nowe...