Skocz do zawartości

marek1707

Użytkownicy
  • Zawartość

    6074
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    513

marek1707 wygrał w ostatnim dniu 24 października

marek1707 ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

2303 Mistrz

4 obserwujących

O marek1707

  • Ranga
    9/10
  • Urodziny 17.07.1966

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WAW
  • Zainteresowania
    modelarstwo, elektronika, rower
  • Zawód
    elektronik

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nowy R11 miał być "od pinu procesora do 3.3V" - że zacytuję sam siebie. Popraw i to zadziała, ale pamiętaj, że jest to rozwiązanie "stałoprądowe", tj. będzie dobrze działać przy rzadkich zmianach stanu MOSFETa. Rzadkich w sensie elektroniki, tj. nie możesz tego sterować z PWM o częstotliwościach kHz. Na szczęście grzałki to elementy mające duże bezwładności cieplne więc jeśli kiedyś zapragniesz zamienić swój algorytm ON-OFF (np. histeretyczny, dead-band czy jakiś taki) na bardziej "pro", np. wstawić jakiś model regulatora analogowego (P, PD, PID czy jeszcze coś bardziej wypasionego, sky is the limit w końcu) to 1 czy 2Hz tego układu nie zabiją a jednak zmiana wypełnienia PWM 0-100% z cyklem pętli 1s daje nowe pole do popisu. Napisz jak już coś zbudujesz i zacznie mieć objawy działania.
  2. Moim zdaniem zabierasz się za MOSFETy i procesory a nie rozumiesz jak wygląda i działa najprostszy inweter na tranzystorze. Może warto wrócić do kursu "Podstawy elektroniki, Lekcja 1, Układy pracy tranzystora"? Pytanie kontrolne na poparcie tej tezy: skąd weźmie się napięcie otwierające bramkę? Ja wiem, że krytyka powinna być konstruktywna i w ogóle, ale są jakieś granice. Kopiowanie dostępnych przykładów bez ich zrozumienia prowadzi własnie do takiej bzdury jak powyżej. OK, może masz gdzieś teorię, chcesz zwyczajnie zrobić hardware i zająć się czymś ciekawszym (programowaniem?). Dodaj zatem opornik od kolektora npn do +5V (np. 1k) oraz jeszcze jeden od pinu procesora do 3.3V (np.22k). Ten pierwszy załączy MOSFET gdy npn będzie zablokowany (gdy procesor wyśle stan 0) a ten drugi wymusi włączenie npn gdy procesor będzie w czasie programownia co zapobiegnie włączaniu grzałki w przypadkowych sytuacjach. R9 może być spokojnie 1k, R10 może być w tym przypadku dowolnie mały, nawet 0R. Narysuj nowy schemat, wrzuć i zabieraj się roboty. W programie pamiętaj aby na początku, w funkcji inicjalizacji pinów wystawiać od razu stan wysoki, bo tutaj 0 załącza grzałkę.
  3. Te dwie rzeczy nie współpracują ze sobą bezpośrednio więc czego dotyczy Twój problem? Wyboru procesora jakimi między nie wstawisz, programu czy może pomysłu jak to zrobić? Napisz raczej co chcesz zrobić i jak to planowałeś zamiast pytać jak połączyć zbiornik paliwa z kołem napędowym samochodu zapominając o silniku.
  4. Klatka Faradaya to obszar odizolowany od zewnętrznych pól elektrycznych. Do środka mogą wnikać pola magnetyczne oraz fale mechaniczne. Fale elektromagnetyczne (radiowe) zatem do wnętrza się nie dostają (ani wygenerowane wewnątrz nie wychodzą na zewnątrz) bo brakuje im składowej elektrycznej, ale już pole magnetyczne np. od przewodów 50Hz w ścianach przez folię aluminiową spokojnie przechodzi. To samo z dźwiękiem - falą mechaniczną. Oczywiście można sobie wyobrazić klatkę zrobioną z grubej gąbki obitej blachą z miękkiej (magnetycznie) stali. Coś takiego rzeczywiście nie przepuści ani składowej E ani H ani fali akustycznej. O ile nie wypompujesz z wnętrza powietrza - które to jest ośrodkiem rozchodzenia się dźwięku - to spokojnie możesz tam rozmawiać a jeśli Ty coś słyszysz, to mikrofon dyktafonu także to wyłapie. Mam nadzieję, że filmiki tego rodzaju nie są jedynym źródłem Twojej wiedzy o fizyce, bo to zakres kursu na poziomie gimnazjum, o ile się nie mylę.
  5. Nie da się znać na wszystkim. Ja z kolei nie wiem co to jest AWS (nie licząc partii politycznej) czy "oprogramowanie klienckie", ale mogę za to ocenić Twoje wysiłki na polu zasilania. Przede wszystkim wychodzisz od zapotrzebowania Twojego odbiornika na energię, liczonego w [Wh] a nie jako czysty prąd w [mA] bo to pierwsze daje całościowy obraz. Czym innym jest dostarczenie 100mA przy 3.3V a czym innym 100mA przy 12V. Zastanawiasz się w jaki sposób najwygodniej (dla całego systemu zasilania) tę energię dostarczyć. Czasem musisz zrobić stabilne 5V a czasem wystarczy cokolwiek od np. 4 do 12V. Pierwsze rozwiązanie wymusza jakąś formę stabilizacji napięcia a drugie daje większą swobodę. Pamiętaj, że każda forma konwersji postaci mocy to koszt (finansowy) i strata (energetyczna). Przykładowo jeśli możesz do odbiornika podłączyć akumulator o zakresie napięć pracy powiedzmy od 6V (rozładowany) do 8.4V (naładowany) to jest to znacznie lepsze rozwiązanie niż dłubanie z tego napięcia sztywnych 5V czego nikt naprawdę nie potrzebuje. Ogniwa słoneczne są bardzo kapryśnym źródłem - to nie bateria dająca w miarę stałe napięcie tylko raczej źródło prądowe z ograniczeniem napięcia. Możesz coś takiego podpiąć do "zwykłej" przetwornicy, stabilizatora lub nawet w pewnych przypadkach wprost do akumulatora, ale straty energii już na samym wejściu będą ogromne. Jak już wymyślisz sobie optymalną konfigurację systemu to szacujesz sprawność całego łańcucha i wychodząc od wyjścia liczysz zapotrzebowanie na energię widziane od strony wejścia - czyli wreszcie dostajesz konieczną moc ogniwa słonecznego. Przykładowo: Zaglądam do danych ESP32 (czyli np. na kurs Forbota ) i tam czytam, że zasilanie to 4.8-12VDC. Układ nie pojedzie więc wprost z jednego LiPola (2.8--4.2V), ale z dwóch szeregowo już tak. Jeśli nie ma innych ograniczeń (np. moduły wymagające sztywnych 5V lub nie wytrzymujące więcej jak np. 6V) to przyjmuję to za pierwsze założenie. Brak konwersji między akumulatorem a ESP32 to pierwszy sukces. Płytka i tak ma własną przetwornicę pokładową i nie musimy jej robić dobrze dodatkową stabilizacją. Teraz szacuję (albo mierzę - zależy czy system jest już gotowy i może pracować w docelowym trybie) pobór energii. Niech zatem wyjdzie średnio (w długim okresie czasu - np. za dzień) powiedzmy 30mA przy 5V, co daje 3.6Wh dziennie i ponad 1300Wh rocznie. Znając wieloletnie statystyki nasłonecznienia w Polsce wiemy, że z 1W ogniwa dostajemy ok. 900Wh w roku . Rzecz jasna nie jest to rozłożone równomiernie, bo w lecie będzie dobowo więcej a zimą nawet 50% mniej choćby z powodu mniejszej długości dnia nie licząc słabszej pogody. Zauważ, że to bardzo kiepska wiadomość: z 1W ogniwa dostaniesz w ciągu dnia średnio zaledwie 2.4Wh energii. Wydawałoby się, że np. 10 godzinny dzień powienien dać nam 10Wh.. Powyższy współczynnik zakłada nieruchomy panel patrzący w stronę Słońca na południe, zatem obracanie da rezultat może nawet i 100% lepszy, ale kosztuje energię i komplikuje konstrukcję. Gdybyś zatem umiał w idealny sposób spożytkować całą energię z ogniwa słonecznego na ładowanie idealnego akumulatora, to potrzebujesz zaledwie ok. 1.5W ogniwo. Niestety: ani akumulator nie ma 100% sprawności ani też nie da się bezpośrednio (bez strat) ładować go ze słońca. Dlatego nawet gdybyś zrealizował najlepszy możliwy scenariusz, to masz: ogniwo słoneczne -> ładowarka LiPol 2S z MPPT (80%) -> akumulator (80%) -> ESP32 i z początkowych 1.5W musisz wstawić prawie 2.5W panel. Podkreślam MPPT - koniecznie dowiedz się co to znaczy, bo przy okazji zrozumiesz wiele o pracy ogniw słonecznych. A teraz rozwiązanie "od czapy", czyli: ogniwo słoneczne -> power bank (strata na niedopasowaniu do panelu jakieś 50%, samo ładowanie 80%) -> akumulator (80%) -> ponowna konwersja na 5V (80%) -> ESP32, no i robi się panel prawie 6W. Pomijam fakt, że wejście USB power banku jest przygotowane na czyste 5V/500mA (min) i że być może w ogóle z panelem nie zadziała, bo będzie go zaduszać (zwierać) próbami pobrania wieszego prądu niż aktualnie może wypuścić panel. Cóż, tak działają źródła prądowe - napięcie spada do zera BTW: Szacunek 900Wh/rok jest pesymistyczny (realistyczny?), ale jeśli masz szczęście mieszkać w południwo-wschodniej Polsce, to możesz liczyć nawet na ponad 1000:
  6. OT: Odnoszę wrażenie, że kolega @MrH4ze pisze posty w swoim narodowym języku a potem jakimś marnym translatorem przekłada tekst na polski. To oczywiście nic złego, ale może choć trochę tłumaczy mnie z kompletnego niezrozumienia jego postów. Czy wam także powyższy opis dziwnie przypomina tłumaczenie instrukcji do chińskiej sokowirówki? A w temacie: czy kolega @rompaj już się zastanowił co właściwie chce zrobić? Czy filmik mamroczącego z offu hobbysty w czymś pomógł?
  7. Radio? Nic nie pisałeś wcześniej. Acha, czyli tylko na wejściu i na wyjściu - czyli u siebie i u kolegi - chcesz widzieć to jak łącze alfabetem Morse'a, bo przecież moduły radiowe podłączane do Arduino tego nie przesyłają. Zwyczajnie nie sa przygotowane do transmisji tak wolnych/długich symboli. Musisz zatem każdą stację wyposażyć z kawałek programu który: - będzie analizował to robisz z kluczem nadawczym, czyli dekodował kropki i kreski na nim "nadawane" a następnie zamieniał to na kod (ramki danych) dający się przesłać przez radio, - będzie odbierał z radia dane i zamieniał to na alfabet Morse'a wypiskiwany przez bipczak. Trochę to głupie i nadmiarowe, ale da się zrobić. Niestety, ani dekoder nadajnika nie będzie idealny i nie zawsze załapie jaki znak chciałeś nadać i wyśle przez radio bzdurę, ani po stronie odbiorczej nigdy nie zachowasz tej fajnej płynności jaką daje bezpośredni odbiór znaków kluczowanych bez niepotrzebnych/nadmiarowych przerw. Całość będzie działac kulawo i nie rozumiem dlaczego chcesz tak to zrobić. No chyba, że kupisz nadajnik CW, mogący być kluczowanym bezpośrednio z klucza (ten podlinkowany to umie) i odbiornik "umiejący" zamienić transmisję CW na sygnał akustyczny (ale odbiornik niestety nie). No ale wtedy znów: żadne Arduino nie jest potrzebne. Albo nie wiesz co chcesz zrobić, albo nie umiesz tego wytłumaczyć (plącząc się w konkretnych rozwiązaniach zamiast narysować jeden obrazek) albo w tym pomyśle czegoś nie rozumiem (albo Ty). To może zadam pytanie tak: co chcesz mieć w stacji łączności? Klucz Morse'a i głośnik czy ekranik LCD i klawiaturę, bo może tu jest nieporozumienie? @ethanak "do niego nawet ucha nie trzeba" - no to oczy są potrzebne, jakiś "input port" mieć musisz.
  8. Do tego by pogadać z sąsiadem za pomocą kodu Morse'a nie potrzebujesz żadnych Arduino tak jak nie potrzebowali tego ludzie 100 lat temu. Kod ten jest specjalnie wymyślony do tego, by nadawać i odbierać go mógł człowiek wyposażony w co najmniej jeden palec, uszy i mózg. Potrzebujesz (twój kolega także): jakiś przycisk/wyłącznik, tani bipczak robiący piip gdy dostanie kilka woltów napięcia i bateryjkę. Jeśli jesteś ambitny to zrobisz sobie (lub kupisz) specjalny klucz do nadawania, ale uszy do odbioru musisz mieć własne. No a dalej to 200 metrów kabelka dwużyłowego i kilka tygodni treningu, choć nawet od razu - przy pomocy karteczki z tabelą kodową - możesz zacząć się bawić. Gdzie tu miejsce na Arduino?
  9. Nie znam żadnych opinii o tej chińszczyźnie więc nie umiem potwierdzić Twoich obaw, ale w tego rodzaju czujnikach - gdzie nie bardzo jest dostęp do sensownego środowiska kalibracyjnego (o ile nie masz dostępu do gazów technicznych i jakiejś komory) - możesz wykorzystać zwykłe powietrze. Wiadomo jak wygląda koncentracja CO2 w atmosferze (znajdź odpowiednie dane, bo to się zmienia w ostatnich latach coraz szybciej) i zwyczajnie wyjdź ze swoim cudem na zewnątrz. Jeśli nie trafisz na "ogon" dymu z elektrociepłowni lub wąską ulicę w centrum dużego miasta to jest szansa, że z dużą dokładnością dostaniesz "średnią atmosferę" i będziesz mógł przynajmniej ustalić położenie jednego punktu na wykresie. Oczywiście dalekowschodnie (czyt: tanie) wynalazki mogą cierpieć na mnóstwo "chorób towarzyszących", np. niestabilności długoczasowe (starzenie), temperaturowe (brak kompensacji) itp i na to już rady nie ma, ale jeśli to są tylko "rozrzuty zerowe" wynikające z kiepskiej kalibracji początkowej (lub jej całkowitego braku - a na to bym stawiał, w końcu ta cena z czegoś sie bierze) to ustalenie przynajmniej jednego pewnego punktu powinno wiele pomóc. Moim zdaniem bawiąc się hobbystycznie, gdy w planach jest zbudowanie jednego-dwóch urządzeń dla siebie a nie produkcja i zarabianie na tym pieniędzy, to wydanie większej kasy na produkt lepszej jakości zwyczajnie daje +10 do satysfakcji z udanego projektu. Dotyczy to w szczególności wszelkiego rodzaju czujników, bo to trochę jak z antenami - to co stracisz na wejściu (lub to czego czujnik nie zmierzy) nie poprawisz/nie odzyskasz już żadnym, nawet najbardziej wypasionym algorytmem czy procesorem. A niestabilne wyniki z własnego urządzenia szybko zniechęcają, szczególnie gdy nie ma jak zweryfikować otrzymywanych liczb.
  10. Z tego co wiem, to nie ma oczywistego (fizycznego/chemicznego) powiązania zawartości wodoru z koncentracją CO2 w powietrzu. Wszelkie tego typu estymacje polagają na bardzo zgrubnych założeniach: - jesteśmy w pomieszczeniu w którym głównym źródłem CO2 są oddychający ludzie, - człowiek nie produkuje w żaden sposób H2 a jego obecność w wydychanym powietrzu (większa niż we wdychanym) jest wynikiem działalności bakterii w przewodzie pokarmowym rozkładających cukier czy coś tam, - czasem ludzie wydychają metan (oczywiście śladowe ilości, tak jak wodoru), - w powietrzu, także wydychanym są tzw. VOC (Volatile Organic Compounds), które są niezłą mieszaniną różnych substancji organicznych, zapachów, gazów itp. No i teraz próbuje się udawać, że jak zmierzymy koncentrację wodoru i/lub czegoś innego (Sensirion mierzy etanol) i trochę pomachamy średnimi i trendami to po minucie możemy zacząć śledzenie obecności CO2. Oczywiście metodę kompletnie rozwalają wszelkie "dodatki": nie działa w przypadku pomieszczeń z samochodami lub ogniem (garaże, kuchnie), nie działa na imprezach towarzyskich (perfumy, pot, alkohole), magazynach np. żywności (rozkład przez bakterie), no i zdarzają się ludzie z innymi niż średnia (nawet zerowymi) zawartościami wodoru w wydychanym powietrzu. Moim zdaniem to zwykły chwyt reklamowy i czujniki przeznaczone do zastosowań czysto medycznych (tzw. hydrogen breath test) producenci próbują sprzedawać do czego innego. Generalnie to się może sprawdzić w prostym sterowaniu przewietrzaniem pokoju (dobrze - słabo - źle), ale do prawdziwych pomiarów to bym raczej wziął normalnego NDIRa. U mnie takie działają niezawodnie już kilka lat i są warte swojej ceny. Mam takie: http://www.introl.pl/katalog/analiza_detekcja_gazow/przetworniki_dwutlenku_wegla/przetwornik_co2_ee893 W poniższych artykułach masz linki do literatury, może tam coś znajdziesz ciekawego: https://en.wikipedia.org/wiki/Carbon_dioxide_sensor#Estimated_CO2_sensor https://en.wikipedia.org/wiki/Hydrogen_breath_test A tu jest coś chińskiego za naprawdę niezłe pieniądze: https://www.banggood.com/NDIR-CO2-Sensor-MH-Z14A-PWM-NDIR-Infrared-Carbon-Dioxide-Sensor-Module-Serial-Port-0-5000PPM-Controller-p-1248270.html
  11. Napisz dokładniej, czy problem polega na tym, że: gdy już zabierzesz dłoń to czujnik wciąż ją "widzi" i odpala silnik, albo.. gdy trzymasz dłoń pod dozownikiem to urządzenie wielokrotnie włacza pompkę a powinno tylko raz? Pierwsze wskazuje na jakiś problem ze sprzętem (zakłócanie pracy czujnika przez silnik lub przez strumień tego czegoś co wypływa z dozownika), drugie raczej na braki w algorytmie.
  12. Zanim zaczniesz cokolwiek projektować albo co gorsza kupować na poważnie, przeczytaj np. to: https://www.meerstetter.ch/customer-center/compendium/71-peltier-element-efficiency i powiedz czy i jak rozumiesz pierwszy, kolorowy wykres. Własnymi słowami, w 10 zdaniach. Dopiero wtedy możemy rozmawiać o planowanych temperaturach, gradientach, zasilaniach i sterowaniu.
  13. Tak, wysiłek układowy by sterować bramką tego najnowszego MOSFETa powyżej 5V opłaci sie dopiero przy prądach drenu przekraczających jakieś 50-60A, a to nie Twój przypadek. Pierwszy układ zadziała, choć troszkę lepiej byłoby podpiąć opornik U4 (dziwne oznaczenie) do emitera zamiast do bramki, ale OK. Jak rozumiem schemat jest skopiowany ctrl/c-ctrl/v z czegoś innego i Twoje obciążenie nie będzie sterowane z 5V (jak na schemacie) tylko z 24V. Drugi schemat to coś od czapy, nie ma szans działania: przy sterowaniu z 3V nie będzie się wyłączał ani pnp ani MOSFET. Oczywiście najprościej zrobić to bez żadnych transoptorów, bo izolacja tu żadna nie jest potrzebna i wystarczy zwykły npn posadzony emiterem na masie, ale zrób jak uważasz. Teraz już chyba wiesz o co chodzi.
  14. No ale to przecież jeszcze gorszy kandydat. Nie wiem czym się kierujesz przy wyborze, ale sterowanie MOSFETa z 3V wymaga znalezienia naprawdę dobrego/czułego typu. W tej sytuacji musisz albo: znaleźć tranzystor który już w połowie tego zaczyna działać - czyli z VGS(th) w granicach 1-1.5V zrobić lepszy driver - zwykle jest dostępne jakieś wyższe zasilanie w granicach 5V-12V więc dodając jeden-dwa malutkie tranzystorki npn/pnp lub bramkę logiczną 74HCT (przy 5V) otwierasz sobie całkiem nowe horyzonty wyboru MOSFETa. Widząc tranzystory po kilkadziesiąt Amperów myślałem, że robisz jakieś monstrum. W przypadku 4A prądu obciążenia ten pierwszy da radę. Na jego wykresie wyjściowym, dla sterowania bramki z 3V dostaniesz pewnie <100mV spadku UDS co przełoży się na okolice 0.5W mocy strat - obudowa TO220 wytrzyma nawet bez radiatora. Przy okazji: zobacz jaka jest różnica między przebiegiem krzywej napięcia UDS dla sterowania 3V (na oparach) i 5V - od biedy można uznać, że kanał otwiera się w pełni. To jest syndrom pojawiający się gdy próbujesz pracować blisko napięcia progowego. Głupie 2V więcej i problem byłby z głowy. A teraz zastanów się jakby to działało gdybyś kupił ten drugi, który przy 3.3V (typowo, a zdarzają się sztuki którym potrzeba ponad 4V) dopiero zaczyna przypuszczać przez dren 250uA. Jak chciałbyś uzyskać tam 4A?
  15. Żle wybrałeś tranzystor, sterujesz go z najgorszego możliwego źródła, nie podałeś czy będzie to PWM czy ON-OFF, nie podałeś mocy grzałki a zastanawiasz się nad najmniej ważną rzeczą - zabezpieczeniem przed indukcyjnym "odkopem" przy obciążeniu czysto rezystancyjnym. Podaj więcej danych to może da się coś poradzić. Na razie wiemy tyle, że liczysz na szczęście sterując tranzystor mający 2.5V threshold z 3V. To źle wróży.
×
×
  • Utwórz nowe...