Skocz do zawartości

marek1707

Użytkownicy
  • Zawartość

    6025
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    511

marek1707 wygrał w ostatnim dniu 6 kwietnia

marek1707 ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

2241 Mistrz

3 obserwujących

O marek1707

  • Ranga
    9/10
  • Urodziny 17.07.1966

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WAW
  • Zainteresowania
    modelarstwo, elektronika, rower
  • Zawód
    elektronik

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Zaraz, albo robisz autopilot i altimetr AGL jest Ci potrzebny jako sprzęt mission critical do autonomicznego lotu, albo i tak tam siedzisz i nadzorujesz wszystko tylko boisz się, że nic nie widzisz. To dlaczego nie zrobisz zwykłego systemu FPV? Przecież ludzie latają na kilkanaście (i więcej) km - co prawda na większych pułapach, ale ten swój kilometr powinieneś zrobić. Na taką odległość to żaden GSM z jego nieprzewidywalnymi opóźnieniami nie jest potrzebny ani do sterowania ani do wizji czy telemetrii. Weź może trochę rozejrzyj się po rynku modelarskim, bo być może tracisz czas i próbujesz rozgryzać problemy dawno już rozwiązane. Kilkaset metrów to sam robię moimi kopterkami z FPV na 2.4 czy 5.8GHz a przecież to beznadziejne pasmo do tego celu a dwa kilometry sterowania RC to robi mój stary Graupner na 35MHz, 100mW mocy wyjściowej z anteną prętową. A skoro nie masz ograniczeń finansowych: https://fpvmodel.com/products/50km-long-range-fpv-sets-for-fixed-wings_g997-html
  2. To ja załączam moją odpowiedź. To jest sytuacja, w której niewielka - wydawałoby się - zmiana założeń powoduje przejście od klasy "w miarę trudne, ale da się" do problemu "w zasadzie nie do zrobienia". Przecież na to samo cierpią profesjonalne, kosztujące miliony dolarów systemy TAWS: ani nie można dziś stworzyć sensownego autonomicznego systemu orientacji statku powietrznego w przestrzeni w pobliżu powierzchni Ziemi ani nie istnieją na tyle precyzyjne mapy wszystkiego co na Ziemi jest by im zawierzyć. Zawsze jakieś drzewo (brzoza?) urośnie albo ktoś zbuduje stodołę, zrobi wysypisko śmieci czy postawi komin cegielni lub maszt GSM.I prędzej czy później - jak na słynne w Fistaszkach latawcożerne drzewo - na to się nadziejesz. Jasne, możesz próbować z dalmierzami laserowymi lub nawet radarami (bo przecież też są coraz mniejsze) ale pamiętaj, że a) potrzebują sporo mocy, b) o ile w ustabilizowanym samolocie można z ich danych jeszcze sensownie korzystać, to wielokopterek którego zasadą poruszania się jest pochylanie całej platformy czasem dochodzące - pomijając akrobacje, ale nawet podczas lotu pod wiatr - do powiedzmy 60-70° bardzo szybko zweryfikuje ten pomysł. A wtedy sensownym wynikom pomiaru AGL możesz tylko pomachać na do widzenia.Być może rozwiązaniem jest umieszczenie dalmierza na stabilizowanej platformie/gimbalu zawsze skierowanej poziomo, ale to już zaczyna być maszyneria. Nie wiem czy myślisz o zabawce do oglądania pola kapusty czy o sprzęcie za -naście tyś złotych, gdzie już można poszaleć. Do tego dochodzi obróbka wyników, bo nam stojącym na drabinie wysokość dochodzi do mózgu wieloma zmysłami (zmiana perspektywy, drżenie nóg, ucisk w uszach, wiaterek na kominie, odgłosy samochodów z dołu itd) a taki kopterek skazany na jedną liczbę będzie musiał być piekielnie inteligentny żeby odróżniać drzewo, ścianę lasu, krzaki, dom od wąwozu czy wału przeciwpowodziowego.Pomijając na razie problem istnienia linii wysokiego napięcia, mostów na "płaskich" rzekach czy choćby innych użytkowników przestrzeni powietrznej.Moim zdaniem taka prawdziwa autonomia lotu to temat na lata dla zespołu inżynierów i być może bez radaru przedniej półsfery (nie dalmierza a czujnika wykrywającego i odróżniającego wiele obiektów) i sporego komputera (i algorytmu) do obróbki tych danych/obrazów się nie obejdzie.. Napisz co postanowiłeś. Jeszcze tylko wniosek, bo być może Ci umknie: lataj wyżej, tak jak robią to inni.
  3. Do tego używa się od zawsze (w modelarstwie, szybownictwie, lotnictwie) barometrów. Precyzja dzisiejszych MEMSów wystarcza do określania wysokości z rozdzielczością 10cm. Oczywiście trzeba zachować higienę pracy takiego czujnika: odpowiedni montaż, separacja od przepływów powietrza i ciśnień dynamicznych, ale daje się. Zacznij od poczytania o tzw. krzywej barometrycznej: https://en.wikipedia.org/wiki/Barometric_formula Już dawno temu przyjęto pewien wykładniczy model atmosfery i z tego wyszły dość piętrowe wzory do liczenia wysokości: https://keisan.casio.com/exec/system/1224585971 Każdy w miarę nowy czujnik tego typu (np. BMP180 czy 280) ma wbudowane filtry i tryby pracy w których oddaje pojedyncze Paskale ciśnienia, a na 1 metr wysokości zmienia sie ono mniej więcj ok. 12Pa więc jest nieźle. To oczyiwście nie oznacza, że dokładność jest taka (bo zmiany temperatury, bo zmiany zasilania, bo szumy, bo ciśnienia dynamiczne na platformie latającej), ale i tak jest moim zdaniem dobrze. Nie od czapy płytki służące do określania położenia w przestrzeni tego typu platform mają na pokładzie, oprócz obowiązkowych akcelerometrów i żyroskopów, także barometry: https://botland.com.pl/pl/czujniki-9dof-imu/8298-waveshare-imu-10dof-mpu9255-bmp280-3-osiowy-akcelerometr-zyroskop-i-magnetometr-oraz-barometr.html https://botland.com.pl/pl/czujniki-9dof-imu/5728-pololu-altimu-10-v5-zyroskop-akcelerometr-kompas-i-wysokosciomierz-i2c-3-5v.html Do poprawnego, zgodnego ze sztuką policzenia wysokości potrzebujesz ciśnienia na poziomie morza (to ono jest podawane w mapach/prognozach meteo nawet dla miejsc sporo oddalonych od poziomu 0m npm, np. dla Wawy czy Krakowa) i temperatury. Wtedy odczyt aktualnego ciśnienia z czujnika daje po przeliczeniu wysokość, ale jeśli Ty potrzebujesz do zabawy dronem wysokości względem punktu startu (tzw. AGL - Above Ground Level, w odróżnieniu od AMSL - Above Mean Sea Level) to wystarczy, że będziesz zerował się na trawie a potem przeliczał wg jakiegoś bardzo prostego, nawet liniowego współczynnika. Przecież i tak nie potrzebujesz więcej jak 100-200m powyżej poziomu lotniska a wtedy zaginania wykładniczej krzywej barometrycznej nawet nie widać. Loty są zwykle krótkie, kilkunastominutowe więc i naturalnych zmian ciśnienia za bardzo nie doświadczysz ani ze względu na zmianę warunków meteo ani ze względu na zmianę położenia na Ziemi. Niektórzy próbowali kiedyś sonarów ultradźwiękowych skierowanych w dół - to pomaga przy wysokościach poniżej powiedzmy 5-10m np. przy lądowaniu, gdy różnica 1m może dzielić katastrofę od miękkiego lądowania, ale to raczej słabo działa - trawa i ziemia źle odbija sygnał, szum śmigieł i turbulencje w strumieniach zaśmigłowych dodają śmieci do echa a pochylenia platformy konieczne przy manewrowaniu wprowadzają dodatkowe błędy pomiaru odległości. Można poeksperymentować, ale barometr to podstawa. Trzeba tylko pamiętać, że MEMSy w swoich najczulszych trybach są wolne. Żeby dostać 1Pa na LSB trzeba zwyczajnie kolejny na wynik poczekać np. sekundę i na pewno nie zadziała to przy szybkich manewrach, jakichś akrobacjach czy wyścigach itp.
  4. Bo czytasz jakieś kretyńskie tłumaczenie idioty zamiast sięgnąć do oryginału. "Test kondycji" czy jak to tam było "poziom do odwrócenia na styku" albo "negatywne napięcie" - mikroskopijny wycinek wielostronicowej noty i w zasadzie każdy zwrot przetłumaczony źle. Reszta też tak wygląda? I takie g..wno dołączyli do tego kitu czy sam znalazłeś to coś w sieci? Ach, zapomniałem o "unless otherwise specified" jako "przy użyciu funkcji zatrzasku" zamiast "chyba że określono inaczej". Śmiać się czy płakać? http://www.unisonic.com.tw/datasheet/UPC1237.pdf W tabelce "Electrical characteristics" (str.3) w kolumnie "Test condition" (czyli warunki testu/pomiaru) piszą, że dany warunek (opisany w pierwszej kolumnie) musi być spełniony by sygnał na pinie 6 (wyjściu) stał się aktywny, czyli by przekaźnik załączył. Kluczowe dla Ciebie są widełki określone dla pinu 2 (wiersz 2 i 3): napięcie musi być wyższe niż -0.17 i niższe niż 0.62V, czyli w praktyce coś blisko 0V. Tak, tyle musi być na pinie 2 żeby scalak uznał, że wyjścia wzmacniacza są OK i można załączyć głośniki. Jeśli płytka wzmacniacza mocy przysyła coś innego niż 0V w obu kanałach (wszystko jedno czy scalak wzmacniacza jest wlutowany czy nie) głośniki się nie włączą. Czy to jasne?
  5. Napisałem Ci dokładnie jakie warunki muszą być spełnione żeby scalak załączył przekaźnik. Albo umiesz czytać i rozumiesz jak Twój układ działa albo nie i wtedy pomoże Ci tylko łut szczęścia. Ja nie mam czasu by w kółko pisać to samo, wymiękam, przykro mi. Próbuj rozgryzać dalej.
  6. Jeżeli dobrze rozumiem co piszesz (jakoś mi ciężko) i jeśli na samym wejściu układu zabezpieczającego czyli na pinach 1 i 4 złącza jest napięcie po ok. 2.5V z każdego kanału, to nie ma szans by głośniki zostały załączone. Te 2x2.5V poprzez oporniki R3 i R4 zamienia się na 0.7V na pinie 2 scalaka 1237 i blokuje jego wyjście przekaźnikowe. A napięcie 2.5V oznacza, że coś jest nie tak z wyjściami wzmacniacza mocy: tam bez sygnału w stanie spoczynku powinno być 0V na każdym wyjściu i z tego powodu głośniki nie zostaną załączone, bo ulegną uszkodzeniu. Po to jest ten scalak i działa poprawnie. Coś spaprałeś we wzmacniaczu mocy i to tam zacznij szukać. Być może wzmacniacz ma jakieś regulacje - poczytaj o tym i zrób tak, by na wyjściu każdego kanału było 0V. Hm, im więcej piszesz tym mam mocniejsze wrażenie, że nie masz pojęcia co robisz, jak to działa i do czego są poszczególne elementy.. Czy jest tak, że kupiłeś ten kit, polutowałeś i nie działa? Masz do tego jakąś instrukcję uruchamiania? Jakąś listę czynności regulacyjnych, testów, pomiarów? Czy wg obiecanek sprzedawcy wyglądało to jak prościzna: wlutować elementy i rusza od pierwszego kopa? Chyba będziesz musiał jednak trochę się podszkolić i wniknąć jak działają wzmacniacze audio w klasie D, a w szczególności ten TA2022..
  7. No to jeśli miernik masz popsuty to cała zabawa jest stratą czasu. Zacząłbym od pomiaru napięć bezpośrednio na złączu w górze schematu (piny 1 i 4). Oba wyjścia z głośników powinny mieć prawie 0V a tak nie jest, bo na pinie 2 masz 0.7V i to na pewno wyłącza przekaźnik. Podejrzane jest także małe napięcie na pinie 7 scalaka. Tutaj podejrzany jest kondensator C3 - możesz go wylutować i sprawdzić czy wtedy zadziała, albo opornik R7 - przerwa albo złe lutowanie. R6 jest OK skoro zasila pin 8 i tego nie ruszaj. Tak jak napisałem podstawa to równowaga wyjść głośnikowych wzmacniacza. Czy to jest płyteczka wylutowana z czegoś działającego czy ją kupiłeś i próbujesz podłączyć do czegoś własnego? W takim razie do czego - pokaż tego schemat, bo być może wzmacniacz jaki masz zwyczajnie nie pasuje do tego scalaka albo podłączasz nie w tym miejscu gdzie trzeba.
  8. Może trochę wolniej i bardziej.. po polsku? Masz układ, który służy do opóźnionego dołączania głośników do wyjścia wzmacniacza mocy stereo. Do poprawnej pracy ten scalak (jak wiele innych) potrzebuje przede wszystkim zasilania. Włączasz zatem układ, zapinasz minus woltomierza na GND i mierzysz czy na pinie 8 jest coś ok. 3.5V. Na pinie 7 powinno być wtedy (co prawda z pewnym późnieniem) min. 2V lub więcej. Jeśli na 8 znalazłeś 3.5V a na 7 cokolwiek powyżej 2V, zasilanie i RESET scalaka masz z głowy. Aby włączyć przekaźnik (a za jego pośrednictwem głośniki) scalak musi wiedzieć, że wzmacniacz dostał zasilanie z sieci AC. Na pinie 4 masz prostownik jednopołówkowy z diody D1 i to ona powinna naładować kondensator C1 do napięcia min. 0.6V. Jeżeli na pinie 4 jest mniej to scalak uznaje, że ktoś wyjął wtyczkę i mimo poprawnego zasilania +24V głośniki należy natychmiast odłączyć. To jeszcze nie wszystko. Głośniki sa podłączane dopiero wtedy, gdy oba tory (lewy i prawy) wzmacniacza mocy przyłączone poprzez piny 1 i 4 tego złącza na górze schematu osiągną stabilność. Sprawdzane jest to za pomocą pinu 2: scalak załączy przekaźnik jest jest tu coś w granicach -0.2..+0.6V. Jeżeli napięcie jest tu mniejsze lub większe, któryś z kanałów jest albo uszkodzony albo jeszcze nie "doszedł do siebie" po impulsie włączenia zasilania i wyjście 6 nie "podaje masy" na przekaźnik. Normalnie na obu wyjściach włączonych i stabilnych wzmacniaczy powinno być coś bliskiego 0V. Wystarczy więc sprawdzić/zmierzyć kilka napięć a jeśli któreś będzie nie takie - pojść za ciosem i poszukać gdzieś dalej dlaczego tak się dzieje. Powodzenia, napisz co udało Ci się zmierzyć i jaki z tego wniosek.
  9. Dobrze, wywal zatem regulatory napięcia, zmontuj z tego co na schemacie i próbuj. Daj znać jak zadziała - niekoniecznie przez WiFi, ale nawet gdy Arduino będzie już sterowało silnikami. Na próbę możesz włączyć je najpierw poprzez jakieś przełączniki prosto z baterii (tak jak jest to zrobione w oryginale) a potem przez mostki i zaobserwuj różnicę. Sprawdź tez czy mostki nie grzeją się nadmiernie itp. O ilepaiętam to ta mechanika ma jakieś plastikowe "sprzęgła", które terkocząc zapobiegają wyłamaniu zębów przekładni po dojściu węzłów do wychyleń skrajnych. Może zostaw sobie trochę pinów procesora (od biedy wystarczą dwa od I2C) na ew. przyszłe rozbudowy, np przełączniki krańcowe żeby procesor sam wiedział kiedy przestać kręcić?
  10. Być może przy określaniu kolorów rysowania nie podajesz koloru tła - wtedy rysowane są tylko pixele nowych znaków a to co było między nimi zostaje: tft.setTextColor(TFT_WHITE, TFT_GREY); // Adding a background colour erases previous text automatically
  11. Pomoc jest możliwa jeśli zadajesz konkretne pytania. Znamy tylko ogólną koncepcję: jakiś płaski panel i kilka rodzajów przełączników. Każdy montowany "na panel" będzie się nadawał mechanicznie, choć sposoby montażu mogą być zupełnie rożne tak jak różne są wymagane średnice otworów i ich kształty - nie zawsze okrągłe więc obróbka ręczna może być żmudna. Co do elektryki - musisz czytać karty katalogowe podzespołów a w razie słabszych sklepów, które nie publikują danych producenta - pytać sprzedawcę. Pewnie, że nie ma sensu kupować po jednej sztuce na próbę, ale na szczęście dzisiejsze bazy danych dobrych sklepów (w tym rysunki, wymiarowania a nawet modele 3D) umożliwiają zrobienie całego projektu bez kupowania i posiadania ani jednego elementu w ręku. Zwykle jakaś rodzina przełączników zawiera wiele modeli o różnych własnościach mechanicznych a w szczególności różne kombinacje położeń stabilnych i niestabilnych. Naucz się jak tego typu rzeczy się oznacza, np. ON-OFF-(ON) i bez problemu wybierzesz dokładnie to czego potrzebujesz. Przecież my nie wiemy ani jak to ma wyglądać, ani jaki masz warsztat ani jaką zaplanowałeś konstrukcję panelu, wielkość i rozmieszczenie manipulatorów. Bo przecież nie będzie to wyglądało jak na zdjęciu, skoro połowa rzeczy zniknie. Nie domyślamy się czy chcesz zrobić coś miniaturowego do postawienia/położenia obok klawiatury kompa czy robisz kokpit z fotelem drugiego pilota i kompletnym odwzorowaniem kabiny tego Benka. To niby jak mamy wskazywać konkretne elementy? Poza tym o ile przełączniki przechylne występują w wielu postaciach i typoszeregach, o tyle tych obrotowych jest znacznie mniej (a potencjometrów wieloobrotowych jeszcze mniej?). Być może to od nich powinieneś zacząć, wybrać którąś rodzinę jednego producenta (albo wręcz jakiś jeden typ) i to do ich wielkości i rozmieszczenia dobrać skalę całości a co za tym idzie wielkość i położenie wszystkich innych przełączników. Prośba "Czego potrzebuję, pomóżcie!" jest zbyt ogólna byś dostał sensowną odpowiedź a i tak głównym kryterium będzie tu estetyka (i być może koszt) oraz zgranie całości - rzecz zupełnie subiektywna. A jak już wybierzesz konkrety to je pokaż wraz z linkami do stron sklepów lub (lepiej) do kart katalogowych producentów. Pokaż zwymiarowany rysunek panelu, może nawet pomysł na sposób połączenia (schemat?) - dopiero wtedy będzie o czym dyskutować.
  12. Po pierwsze nie napisałem, że nie, tylko że nie teraz. Po drugie nawet nie wiesz co chcesz zrobić. Tak, jasne, przyciski, przełączniki, potencjometry bla bla bla. Czy w ogóle zastanowiłeś się nad moim pytaniem, czy jednak nie bardzo rozumiesz o co chodzi? Ten motyw o wirtualnym porcie szeregowym lub urządzeniu klasy HID a jeśli tak to jakim? Wiesz z czym może współpracować Twój program a z czym na pewno nie? To dowiedz się, bo to jedno z kluczowych założeń a od odpowiedzi zależy m.in. wybór płytki. A kiedy powinieneś uznać, że możesz zacząć to robić? Gdy Twoje własne programy będą obsługiwać dowolne klawiatury mechaniczne a Ty sam będziesz umiał narysować ich schematy i je rozumiał, gdy będziesz wiedział jak oprogramować wybraną klasę USB od strony urządzenia, gdy zrozumiesz jak wygenerować jakieś przerwanie okresowe (timery?) i jak w nim obsłużyć ADC, jak filtrować jego wyniki, jak obsługiwać serwomechanizmy itd itp. Nie twierdzę, że w asemblerze - to byłoby przegięcie, ale swobodne korzystanie z języka i gotowych bibliotek choćby i na Arduino byłoby wskazane. Dlatego wspomniałem o kursach i zestawach do prób własnych a jeśli masz już jakiś sprzęt, to na co czekasz? Za miesiąc intensywnej nauki nie powiesz o sobie "początkujący" lub "zielony", choć będzie to dopiero początek długiej drogi i może zaczniesz dostrzegać ile nie wiesz. A konkretne przełączniki czy potencjometry? Wybieraj do koloru, bo nikt tego nie zrobi za Ciebie. Sklepy z elektroniką czekają. Sam musisz określić czy duży czy mały, czy gruby czy chudy albo czy drogi lub tani, bo żadne parametry elektryczne oprócz konfiguracji styków nie są tu ważne. Do tego jakieś gałki (jest kilka typowych średnic - tak wałków jak i otworów w gałkach, ale wiele elementów ma "autorskie" pomysły), być może nakładki na dźwigienki jeśli dany typ jest fajny (bo np. tani), ale źle wygląda na tablicy z powodu wielkości. https://www.tme.eu/pl/katalog/przelaczniki-i-kontrolki_100232/ https://botland.com.pl/pl/70-przelaczniki-i-przyciski https://www.piekarz.pl/przelaczniki-i-kontrolki/ https://slawmir.com.pl/przelacznik-inny-c-100_102.html https://pl.farnell.com/c/przelaczniki-i-przekazniki/przelaczniki https://lispol.com/oferta/przelaczniki-przyciski/dzwigniowe-mts
  13. Witamy. Wybacz, ale wygląda to jak przypadek który coraz częściej się tu pojawia: nic nie mam, nic nie wiem ale chcę zrobić coś jak na obrazku. Marzenia to nic złego, ale jakiś kontakt z rzeczywistością by się przydał, nie sądzisz? Dorosły człowiek swój rozwój umie zaplanować a i sam proces kosztuje: zarówno czas jak i pieniądze. Rozumiem, że nie chcesz uczyć się na własnych błędach - i słusznie, tylko dlaczego uważasz, że znajdziesz ludzi gotowych poprowadzić Cię za rączkę od zera do bohatera? Ten projekt będzie wymagał od Ciebie przyswojenia mnóstwa wiedzy, bo Forum jest od dawania porad i ew. wyznaczania/korygowania kierunków a nie robienia projektu równolegle z Autorem. Zatem jeśli jesteś gotów na całe tygodnie (a raczej miesiące) nauki, to do dzieła. Po pierwsze w tego typu opisach używaj wypunktowania, ew. numeracji. To wszystko jest dostępne w panelu edytora a bardzo ułatwia odpowiadanie i precyzuje dyskusję. Pozwoliłem sobie na edycję Twojego tekstu: czerwone - przełączniki ON/OFF, które po przełączeniu pozostają w danej pozycji zielone - przełączniki 3-pozycyjne, które pozostają w zadanej pozycji ciemno niebiesko - przełączniki ON/OFF/ON, ustawione są w pozycji środkowej, po przełączeniu w którąkolwiek stronę wracają na środek żółte - przełączniki obrotowe wielopozycyjne (dwa 7-pozycyjne i cztery 4-pozycyjne), jasny niebieski - potencjometry obrotowe pomarańczowe - potencjometry wieloobrotowe różowy - przełączniki gdzie górna i środkowa pozycja działa jak ON/OFF jednak dolna odbija po puszczeniu na środek Wygląda lepiej, prawda? No to po kolei. Przełączniki 2- i 3-pozycyjne w zasadzie w dowolnych konfigurtacjach stabilności-niestabilności są do kupienia. Typowe potencjometry mają ok. 270° obrotu a wieloobrotowe, 10 obrotów. Czy to jest OK? Punkt ostatni - w razie kłopotów możesz zrealizować umieszczając dodatkową sprężynę powrotną na jednej z pozycji skrajnych. Przełączniki obrotowe:możesz kupić większe (w sensie liczby pozycji) a potem tak zaprojektować ich montaż (np. poprzeczka umieszczona za tablicą i przełożona przez średnicę osi opierająca się o ograniczniki mechniczne) by uzyskać mniejszy zakres ruchu. W ten sposób bierzesz np. popularne 8-pozycyjne (kilka takich samych jest tańsze w zakupie) i robisz z nich cokolwiek mniejszego. Najgorzej będzie z tymi elementami które muszą same coś robić samodzielnie. Przełącznik przechylany możesz popchnąć jakimś serwomechniazmem (juz czytaj jak się je podłącza i obsługuje) na żądaną pozycję (choć sprzęgło umożliwiające jednoczesną pracę ręczną też nie będzie trywialne), ale żeby obrotowy ustawił się sam w którejś (skrajnej) pozycji to będzie wyższa szkoła mechaniki. Masz jakieś warsztat, rysujesz w CADzie, projektujesz tego typu mechanizmy? To m.in. miałem na myśli mówiąc o nauce. Bo jak rozumiem pozyskanie oryginalnych manipulatorów z 737 nie wchodzi w grę? A teraz elektryka. Ze swojej strony propoponowałbym wybór mikrokontrolera (a zatem całej płyteczki) takiego w którym USB jest obsługiwane przez niezależny układ, niechby i konwerter UART/USB (FT? CH-cośtam?) bo w małych i prymitywnych prockach obsługa endpointa USB może wiązać się ze sporym narzutem czasowym i nieuniknionymi przerwami w dostępnie do CPU. Tak więc już lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia komfortu pracy programu będzie poczciwe UNO. Z drugiej strony jeśli układzik ma się przedstawiać jako klawiatura czy coś-tam-innego HID to własne USB będzie konieczne, chyba że dostępne są jakieś programy podpinające np. wirtualny port szeregowy do Twojego symulatora latania a on sam umożliwia dowolne skonfigurowanie przychodzących kodów do funkcji w kokpicie. Kolejna sprawa to sposób podłączenia tego wszystkiego do Arduino(?). Każda rzecz z osobna jest podpinana do mikrokontrolera w sposób trywialny, ale gdy masz tego tyle, zaczyna istnieć problem ograniczonej liczby pinów i konfiguracji układów pośredniczących. Jestem pewien, że dostaniesz tyle diametralnie różnych porad ilu będzie chętnych do dyskusji. Począwszy od użycia Arduino serii mega i wiąchy kabli (jeden pin to jeden zestyk przełącznika), poprzez rejestry przesuwające, a skończywszy na multiplekserach (analogowych i/lub cyfrowych) czy nawet kilku małych Arduino Mini połączonych ze sobą przez I2C czy Bóg wie jak. Acha, są jeszcze dedykowane scalaki do obsługi klawiatur - zapomniałem. Każde z tych rozwiązań ma swoje zady i walety a nikt za Ciebie ich nie rozważy więc to kolejny punkt w Twoim planie prac. A kiedy już coś postanowisz, przyjdzie czas na rysowanie schematu (programy do tego to osobny czas na naukę a pierwszy projekt robisz zwykle dla wroga), jego uzgodnienie i weryfikację przez Forum (bo sam nie jesteś w stanie ocenić jego sensowności) i zakupy - cała masa sklepów i ciągłe wybory tego zamiast tamtego. Czy masz jakiś zestaw narzędzi, mierników, lutownic, oporników, kabelków, złącz, innych drobnych elementów itp? Bo jeśli nie, to to także trzeba pozyskać a spróbuj zapytać (dla eksperymentu) jaką lutownicę/stację kupić.. Do tego (być może) jakieś płytki uniwersalne do montażu dodatkowych elementów pośredniczących, sam montaż (niektóre elementy - także przełączniki - sa naprawdę delikatne i warto mieć trochę doświadczenia aby ich nie popsuć), samo mozolne uruchamianie by upewnić się krok po kroku, że wszystko polutowane jest a) zgodnie ze sztuką, b) zgodnie ze schematem i wreszcie pisanie programu. Do tego czasu powinieneś już umieć pisać programy obsługujące przyciski, przetwornik ADC i komunikację. Wypadałoby więc od razu klupić jakies tanie Arduino (wcale niekonicznie docelowe) i zacząć trenować: począwszy od instalacji IDE, poprzez gotowe wprawki dostarczane "na gotowo" i ich modyfikacje do coraz bardziej samodzielnych programów - to są miesiące dłubania i rozkminiania nowych dla początkującego koncepcji.. Nie napisałeś nic o wyświetlaczach, LEDach itp. Jak rozumiem, to wszystko będziesz miał na ekranie a panel ma być tylko "wejściem", bez żadnych sygnalizacji stanu, czy tak? Podsumowując: i tak nie zrobisz tego z marszu więc cała sprawa rozmyje się na spory kawał czasu sprowadzając się do normalnego toku przechodzenia przez kolejne kursy "Lutowanie dla opornych" czy "Elektronika dla przedszkolaków" (dostępne na Forbocie na pasku tytułowym powyżej, może pod trochę innymi nazwami) więc dlaczego planowo nie zacząć właśnie od tego (plus zakup Zestawu, bo bez własnych eksperymentów zniechęcisz się po jednym dniu czytania) mając wciąż z tyłu głowy odległy cel? W tym sensie mówiłem o planowaniu własnego rozwoju - do tego etapu raczej nie potrzebujesz pomocy Forum a gdy przyjdzie czas na pierwszy samodzielny projekt -jesteśmy do dyspozycji. To jeszcze nie ta chwila, wierz mi.
×
×
  • Utwórz nowe...