Skocz do zawartości

marek1707

Użytkownicy
  • Zawartość

    6032
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    512

marek1707 wygrał w ostatnim dniu 8 kwietnia

marek1707 ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

2253 Mistrz

4 obserwujących

O marek1707

  • Ranga
    9/10
  • Urodziny 17.07.1966

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    WAW
  • Zainteresowania
    modelarstwo, elektronika, rower
  • Zawód
    elektronik

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ponieważ praktycznie jako jedyny udzielam się w tym wątku to rozumiem, że Twoja uwaga, Treker, jest skierowana do mnie. Kolega napisał, że ostatecznie rozumie zjawisko więc nie wiem jak mógłbym więcej pomóc. Do pomysłu pomiaru z rozdzielczością 0.1°C policzyłem i narysowałem układzik, ale okazał się za skomplikowany. Potem okazało się, że chodzi o zwykły piec więc o samym pomyśle pomiaru temperatury wody z takimi wymaganiami napisałem co myślę. Kolega zaproponował pomiar w zakresie 10x większym, co już jest do zrobienia za pomocą dowolnego czujnika. Skoro jakieś elementy już ma, a bibliotek, gotowych kodów czy całych projektów na Arduino do obsługi pomiarów temperatury jest zatrzęsienie, nic tu po nas. Zaproponowałem podejście eksperymentalne z logowaniem wyników na kompie - projektów takich rejestratorów także są dziesiątki i tyle. Nic nie możemy więcej zrobić. Próbowałem przekazać, że nie w funkcji mapowania temperatury na wychylenie serwa (bo do jednej linijki w kodzie to się sprowadza) jest pies pogrzebany i chyba (taką mam nadzieję) udało mi się zasiać ziarno wątpliwości. Przecież pomoc Forum nie może sprowadzać się do wskazania tekstu jaki należy wstukać do wyszukiwarki, by otrzymać linki do używania takiego czy innego czujnika. Dalsze losy tego projektu są w ręku @Aleksander_42 - na konkretne pytania zwykle dostaje się konkretne odpowiedzi - i jakoś nie poczuwam się do roli winnego uchybień w dziedzinie naszej PPF. Jeśli Autor poczuł się czymś dotknięty, proszę o wskazanie rzeczonej wypowiedzi a stosowne przeprosiny (lub wytłumaczenie) zamieszczę. BTW: Długo szukałem tych gwiazdek, bo spodziewałem się jakichś nieumyślnych drwin albo żartowania z niewiedzy Kolegi które mogły się prześlizgnąć i byłoby to rzeczywiście naganne, a znalazłem.. w historyjce o Regulatorze. Treker, naprawdę??? Gwiazdki w miejscu gdzie pojawia się popularne słowo oznaczające w zasadzie dowolną emocję i będące esencją wypowiedzi sąsiada są przesadą dokładnie taką samą jak zakrywanie dzieciom oczu na filmie w którym naga kobieta wchodzi pod prysznic i widać nie tylko jej piersi, ale o zgrozo włosy łonowe (a może p..si i wł..y ło..we?). Przecież nie było to użyte w stosunku do żadnego rozmówcy a cytaty z życia obrazujące sytuację chyba nie są jeszcze zabronione? A z resztą kogo to.. i tak cały ten post słusznie wywalisz do kosza..
  2. Acha, rozumiesz zjawisko.. I mówisz, że zwiększasz zakres pomiaru nazywając to "wahaniami temperatury" - czyli myślisz o sterowaniu histeretycznym "od bandy do bandy". No dobra, to próbuj, sporo nauki przed Tobą. Powodzenia.
  3. Trochę. Nie odpowiedziałeś na podstawowe pytanie - wytłuszczyłem je dla podkreślenia - to po pierwsze, ale to tylko hardware. A po drugie - czy masz w ogóle jakieś wyczucie ile to jest jeden stopień Celsjusza? W bardzo stabilnym i separowanym środowisku - np. jakiś termostatowany analizator/reaktor chemiczny czy coś takiego, może byłoby rozsądne takie wymaganie, bo od temperatury zależy prędkość reakcji a gdy szukamy wirusa czy tworzymy nowe materiały to dokładność i powtarzalność badań jest kluczowa. Ale tutaj? Przecież piec jest w stanie w ciągu kilku sekund zmienić temeperaturę wody o kilka(naście?) stopni a Ty chcesz ją stabilizować do 0.1°? Czy spodziewasz się jak wielką pracę będziesz musiał wykonać by zasymulować ten układ i znaleźć/dobrać/policzyć wszelkie stałe czasowe? Jak bardzo program będzie musiał być inteligentny by odwzorować sobie w środku całą dynamikę pieca po to by przewidywać jego zachowanie w zależności choćby od ciśnienia gazu, temperatury wody wejściowej i wielkości jej przepływu? Inaczej nie masz szans tego zrobić, bo jakakolwiek zmiana położenia serwa spowoduje bardzo opóźnioną i bardzo przesterowaną reakcję pieca. Obrazując to przykładem: masz zaporę gdzieś w górze sporej rzeki, powiedzmy 150km stąd, a Ty jesteś odpowiedzialny za stan jeziora tu gdzie jesteś. Próbujesz oczywiście ustabilizować poziom jego wody, bo jak za dużo to zalewa rolnikom pola a jak za mało to turyści narzekają, że żaglówki im mulą na płyciznach. Niestety jak to w naszym kraju bywa masz środki adekwatne do wykonywanej pracy i stanu technicznego naszej gospodarki: swoją robotę wykonujesz za pomocą komórki i dzwonienia do gościa pracującego na zaporze. Masz oczywiście przed swoim pomostem patyk wbity w dno z podziałką centymetrową i wyraźną kreską na 130cm - wtedy dzwonią z ośrodoka żeglarskiego i na 150cm - wtedy sąsiad zaczyna słać Ci k***y przez płot, bo mu podwórko zalewa. Zaplanowałeś sobie sumienną pracę i kilka razy dziennie wychodzisz na brzeg sprawdzić poziom. Pewnego dnia zrobiło się powiedzmy 145cm i wygląda, że rośnie. Na razie spoko - jest jeszcze zapas, ale już ładujesz komórkę. Przy 148 dzwonisz i budzisz gościa na zaporze. Tamten leci w te pędy i odpala siłowniki przycinające przepływ. Udało się? Ano nie, bo do wieczora woda wciąż rośnie. Przy stanie 155 sąsiad tłucze Ci kamieniem okno a Ty znów dzwonisz. Gość przykręca jeszcze bardziej, ale dopiero następnego dnia zaczynasz widzieć spowolnienie. Woda zatrzymuje się na 162, wieś chce Cię zlinczować bo traktory im potonęly w bagnie a Ty nie rozumiesz dlaczego, przecież sprawdzałeś co godzinę. Jak zapewne się domyślasz, w następnych dniach zamknięte stawidła(?) na zaporze spowodują, że woda zacznie opadać. Przy 135 zadzwonisz by je na gwałt otwierać, ale dopiero gdy wkurzony Kierownik Ośrodka przyjdzie z mordą bo mu ludzie wyjeżdżają zrozumiesz, że woda spadła do 125 i dopiero wtedy zaczęła rosnąć.. Jaki z tego morał? Tego nie robi się w ten sposób. Pomijam fakt, że na Twoim miejscu rzuciłbym tę robotę (bo prędzej czy później skończysz ze sztachetą między żebrami), ale sam widzisz, że musi to działać inaczej. Potrzeba gościa, który zrobi np. model tego systemu, gdzie co godzinę wprowadzane stany wody pozwolą na predykcję stanu jeziora i podejmowanie decyzji z wyprzedzeniem. Oczywiście model będzie tylko tak dobry jak dane które posłużyły do jego wymyślenia. Jeśli ktoś nie uwzględni np. opadów jakie mogą dodatkowo spłynąć do rzeki za zaporą czy rolników z Gospodarstwa Rybnego, którzy mają zawaliste stawy i od czasu do czasu potrzebują jakichś 10000 m3 wody bo im odparowało (czy tam ryby wypiły) to dalej będzie kiepsko. Moim zdaniem regulacja temperatury wylotowej pieca z dokładnością do 0.1° jest nierealna. Pomijając fakt, że zamocowanie czujnika w ten sposób dodatkowo opóźnia reakcję (rura musi się nagrzać najpierw) potęgując przesterowania (powódź/mielizna) a jakikolwiek przypadkowy przepływ powietrza wokół miejsca gdzie zamocowałeś czujnik spowoduje wahania jego temperatury nawet o kilka stopni. Ja bym zaczął od zamocowania czujnika i kilkudniowej obserwacji (np. nagrywania na komputerze) jak zachowuje się zmierzona temperatura w zależności od nastawów klapki. No a sam czujnik (pewnie cyfrowy się nada) - to gdy odpowiesz na pytanie o odległość.
  4. Rodzajów i typów czujników temepratury jest mnóstwo i każdy ma jakieś wady i zalety. Nie można tak w ciemno powiedzieć, że możesz zastąpić bezkarnie jeden drugim, bo nie wiemy co robisz. Może więc napisz więcej o tym co to za projekt, bo pomiary temperatury w tak wąskim zakresie to jednak (może tylko dla mnie?) zagadka. W temacie czujnika najważniejsze jest to jak planujesz połączenia: jak daleko będzie od sterownika do czujnika, jakie to będzie środowisko (zakłócenia przemysłowe od napędów, styczników, duże zmiany temperatur, narażenia środowiskowe: woda/wilgoć, płyny, pyły, sól itp) i czy jesteś w stanie kupić wybrany czujnik w odpowiedniej obudowie wytrzymałej na te warunki. A wzmacniacze nie gryzą - jeśli umiesz lutować i odróżniasz opornik od scalaka to pewnie dałbyś radę zmontować ten prosty układ. No a jeśli nie, to może czas się nauczyć?
  5. Wszystko jedno czy posługujesz się tabelką z wartościami czy kilkoma współczynnikami wzoru analitycznego - musisz wiedzieć jak duży sygnał chcesz mierzyć i zaprojektować do tego fizyczny układ. A wielkością pierwotną jaką tu chcemy mierzyć jest rezystancja i jeśli jej zmiany w zakresie temperatur jaki interesuje Kolegę @Aleksander_42 (a 1.8°C to naprawdę wąski zakres pełnej skali) odpowiadają przykładowo 1 czy 2% rezystancji czujnika w tym punkcie, to będzie mu bardzo trudno zmierzyć to niewiele lepszym przetwornikiem ADC wbudowanym w tanie procesory. I nie jest ważne czy masz tam jakieś kalkulatory czy wzory - jeśli nie umiesz fizycznej wielkości mierzonej zamienić na liczbę, to poległeś. Dobra, zobaczmy: wzięte z pierwszego lepszego termistora 10k dane dla 50 i 48°C to odpowiednio 3.588 i 3.862k. Jeśli zrobisz z tego trywialny dzielnik napięcia z 5V zasilania i opornikiem np. 3.3k to dostaniesz z ADC wyniki 490 i 471 a więc pełna skala pomiaru to w tym przypadku zaledwie 19LSB przetwornika. Jeśli do tego dołożysz nieliniowości różnicowe (differential nonlinearity) samego ADC, szum kwantyzacji i nieznany szum z kabelków (jakich, jak długich?), płytki, zasilania itd to budzisz się z kompletnymi śmieciami mającymi niewiele wspólnego z wymaganą precyzją, a RMS szumu temperatury wyjdzie na poziomie np. 0.8°C. Jaki jest wtedy sens oczekiwania poprawnych reakcji układu na zmiany 0.1°C? Acha, nie wspomniałem, że powyższy dzielnik będzie wydzielał na czujniku NTC moc rzędu 2mW a to spokojnie może podnieść o 0.2°C jego temperaturę i nici z precyzji. Nie twierdzę, że tego urządzenia nie da się zrobić, ale na pewno nie program jest tu pierwszą przeszkodą, prawda? I tylko na to chciałem zwrócić uwagę. EDIT: ------------------------------------------------------------------- Żeby nie zostawiać nowego Kolegi na lodzie, na szybko narysowałem prosty układzik, który istotnie poprawia rozdzielczość pomiaru tak małych zmian rezystancji czujnika. Działanie jego polega na wzmacnianiu jedynie różnicy dwóch sygnałów napięciowych: jednego stałego - z dzielnika odniesienia (VREF) i drugiego zależnego od temperatury - z termistora (VTH). Dzięki odpowiedniemu ustawieniu potencjometru (VREF musi być lekko poniżej VTH) i "oparciu" wzmacniacza U1B na potencjale referencyjnym, na wyjściu dostajemy zmiany napięcia z węzła VTH wzmocnione 23 razy plus jakiś stały offset wstępny. Ponieważ z dzielnika na R8 dostajemy VTH w zakresie 2.412..2.504V (zakres zmian ok. 92mV) to na wyjściu wzamcniacza otrzymamy zmianę o ok. 2.1V co stanowi prawie połowę zakresu naszego 5V ADC. Dodatkową stabilność dają takie same (a więc mające takie same współczynniki temperaturowe) oporniki R6/R7 oraz użycie POT jako potencjometru a nie regulowanego opornika przez co wzajemnie kompensują się współczynniki temperaturowe obu jego "połówek". Dodatkowo dobrze byłoby jako Vcc (a w szczególności zasilanie Vcc obu dzielników napięcia) używać tego samego napięcia które jest odniesieniem dla ADC, czyli załączyć (chyba domyślne w Arduino) korzystanie przez ADC z referencji Vcc=5V bo to daje ratiometryczne zmiany wszystkich napięć w odniesieniu do Vref przetwornika. No i teraz wystarczy tylko: Włączyć zasilanie układu wzmacniacza i Arduino i poczekać kilka minut na stabilizację termiczną całości (stabilizator napięcia +5V musi osiągnąć stan ustalony a też się nagrzewa startując od temperatury pokojowej i jego napięcie wyjściowe lekko płynie). Wstawić czujnik do najniższej temperatury z interesującego nas przedziału, np. 48°C i poczekać kilka minut na ustalenie warunków. Delikatnie ustawić potencjometr tak by na wyjściu wzmacniacza (pin 7 układu U1B) pokazało się 100-200mV - dokładna wielkość nie jest krytyczna, ale musimy ją znać. Zabezpieczyć potencjometr przed przypadkowym pokręceniem. Zmierzyć ten początkowy offset przetwornikiem ADC i zapamiętać odczyt/liczbę na kartce papieru. Wstawić czujnik do najwyższej temperatury z interesującego nas przedziału, np. 50°C i poczekać kilka minut. Zmierzyć nowe napięcie przetwornikiem ADC (na pinie 7 układu U1B powinno być wtedy coś w okolicach 2.2-2.4V) i zapamiętać ten odczyt np. tą samą metodą co porzednio. Mając dwa punkty kalibracyjne policzyć współczynniki a i b prostej Temp[°C] = a*ADC + b, zapamiętać je i wpisać do programu jako stałe. Od tej pory możemy cieszyć się sensownymi wynikami pomiarów i dopiero teraz jest czas na martwienie się serwomechanizmami i algorytmami sterowania. Jeśli chcielibyśmy jeszcze trochę poprawić precyzję i stabilność naszego układu można zamiast badziewnego LM358 użyć jego lepszej wersji LM258 lub nawet LM158 albo w ogóle jakiegoś innego, dużo nowszego wzmacniacza. Dla uzupełnienia: U1A jest tylko wtórnikiem napięciowym użytym po to by obwód wejścia (-) głównego wzmacniacza nie obciążał dzielnika VREF i tym samym nie wprowadzał dodatkowych błędów.
  6. No ale przecież sam proces "ładowania" tego mitycznego elementu musi być z definicji zjawiskiem gromadzenia w nim jakiejś energii. A ta przepływa tylko wtedy gdy płynie prąd. W kondensatorze, gdy płynie prąd rośnie na nim napięcie a energia gromadzi się w polu elektrycznym. W indukcyjności przepływ prądu powoduje gromadzenie energii w polu magnetycznym. Jednak te dwa elementy zachowują się zupełnie inaczej: na kondensatorze nie możesz bezkarnie zmieniać napięcia bo musiałbyś dostarczać ogromną energię w krókim czasie a dławik z kolei nie pozwala na szybkie zmiany prądu, za to napięcie na nim możesz zmieniać dowolnie szybko. Może któryś z tych dwóch elementów jednak Ci przypasuje, choć nadal nie wiemy co kombinujesz. Układów generatorów jest jak mrówków: począwszy od tych dwustanowych opartych na przerzutnikach (układach z histerezą) i stałych czasowych RC lub RL do harmonicznych opartych na liniowych wzmacniaczach i obwodach RLC (w dowolnej kombinacji). Gdzieś zawsze jest jakiś element aktywny (przerzutnik, wzmacniacz, coś z ujemną rezystancją) i pasywna pętla sprzężenia zwrotnego wyznaczająca parametry czasowo-częstotliwościowe.
  7. OK, to już wiemy co chcesz. Włączmy zatem myślenie i zadajmy kilka pytań: Jaką rezystancję ma ten czujnik w 50°C? Jaką rezystancję ma w 48.2°C? Jaki to przyrost procentowy w stosunku do 10kΩ? Czy to ma być jednostkowe urządzenie? Jeśli nie, to jakie są rozrzuty rezystancji między kolejnymi czujnikami? Bo jeśli choćby porównywalne z 1/10 Twojego zakresu zmian rezystancji (a sądzę, że tak z 10 razy większe) to kicha - będziesz musiał każdą sztukę precyzyjnie kalibrować osobno. Jeśli tak (wykonanie jednostkowe), to następny problem: podłączasz ten czujnik do rezystora tworząc dzielnik, zasilasz ten zestaw z jakiegoś napiecia - powiedzmy z 5V i jakie wtedy zmiany napięcia dostaniesz na wejściu ADC w zakresie 48.8-50°C i jaki jest to procent tych 5V? Bo 10-bitowy ADC rozróżnia tylko 1024 przedziały w całym swoim zakresie pracy i może to być za mało. Nie mówiąc o jego błędach - nie możesz przecież bazować na jednym LSB w układzie, gdzie dokładność wyniku jest na poziomie 1-2LSB. Jeśli którejś odpowiedzi nie znasz, nie ma sensu byś zamartwiał się programem, bo nawet najlepszy kod nic nie wskóra jeśli zwyczajnie nie umiesz/ nie możesz swojego czujnika zmierzyć z wymaganą precyzją. Zatem karta katalogowa konkretnego termistora do ręki, czytasz, może nawet coś liczysz i wrzucasz tu odpowiedzi. Zobaczmy czy problem jest tylko w nieumiejętności napisania programu, czy może jednak w nierealnych założeniach.
  8. Zaraz, albo robisz autopilot i altimetr AGL jest Ci potrzebny jako sprzęt mission critical do autonomicznego lotu, albo i tak tam siedzisz i nadzorujesz wszystko tylko boisz się, że nic nie widzisz. To dlaczego nie zrobisz zwykłego systemu FPV? Przecież ludzie latają na kilkanaście (i więcej) km - co prawda na większych pułapach, ale ten swój kilometr powinieneś zrobić. Na taką odległość to żaden GSM z jego nieprzewidywalnymi opóźnieniami nie jest potrzebny ani do sterowania ani do wizji czy telemetrii. Weź może trochę rozejrzyj się po rynku modelarskim, bo być może tracisz czas i próbujesz rozgryzać problemy dawno już rozwiązane. Kilkaset metrów to sam robię moimi kopterkami z FPV na 2.4 czy 5.8GHz a przecież to beznadziejne pasmo do tego celu a dwa kilometry sterowania RC to robi mój stary Graupner na 35MHz, 100mW mocy wyjściowej z anteną prętową. A skoro nie masz ograniczeń finansowych: https://fpvmodel.com/products/50km-long-range-fpv-sets-for-fixed-wings_g997-html
  9. To ja załączam moją odpowiedź. To jest sytuacja, w której niewielka - wydawałoby się - zmiana założeń powoduje przejście od klasy "w miarę trudne, ale da się" do problemu "w zasadzie nie do zrobienia". Przecież na to samo cierpią profesjonalne, kosztujące miliony dolarów systemy TAWS: ani nie można dziś stworzyć sensownego autonomicznego systemu orientacji statku powietrznego w przestrzeni w pobliżu powierzchni Ziemi ani nie istnieją na tyle precyzyjne mapy wszystkiego co na Ziemi jest by im zawierzyć. Zawsze jakieś drzewo (brzoza?) urośnie albo ktoś zbuduje stodołę, zrobi wysypisko śmieci czy postawi komin cegielni lub maszt GSM.I prędzej czy później - jak na słynne w Fistaszkach latawcożerne drzewo - na to się nadziejesz. Jasne, możesz próbować z dalmierzami laserowymi lub nawet radarami (bo przecież też są coraz mniejsze) ale pamiętaj, że a) potrzebują sporo mocy, b) o ile w ustabilizowanym samolocie można z ich danych jeszcze sensownie korzystać, to wielokopterek którego zasadą poruszania się jest pochylanie całej platformy czasem dochodzące - pomijając akrobacje, ale nawet podczas lotu pod wiatr - do powiedzmy 60-70° bardzo szybko zweryfikuje ten pomysł. A wtedy sensownym wynikom pomiaru AGL możesz tylko pomachać na do widzenia.Być może rozwiązaniem jest umieszczenie dalmierza na stabilizowanej platformie/gimbalu zawsze skierowanej poziomo, ale to już zaczyna być maszyneria. Nie wiem czy myślisz o zabawce do oglądania pola kapusty czy o sprzęcie za -naście tyś złotych, gdzie już można poszaleć. Do tego dochodzi obróbka wyników, bo nam stojącym na drabinie wysokość dochodzi do mózgu wieloma zmysłami (zmiana perspektywy, drżenie nóg, ucisk w uszach, wiaterek na kominie, odgłosy samochodów z dołu itd) a taki kopterek skazany na jedną liczbę będzie musiał być piekielnie inteligentny żeby odróżniać drzewo, ścianę lasu, krzaki, dom od wąwozu czy wału przeciwpowodziowego.Pomijając na razie problem istnienia linii wysokiego napięcia, mostów na "płaskich" rzekach czy choćby innych użytkowników przestrzeni powietrznej.Moim zdaniem taka prawdziwa autonomia lotu to temat na lata dla zespołu inżynierów i być może bez radaru przedniej półsfery (nie dalmierza a czujnika wykrywającego i odróżniającego wiele obiektów) i sporego komputera (i algorytmu) do obróbki tych danych/obrazów się nie obejdzie.. Napisz co postanowiłeś. Jeszcze tylko wniosek, bo być może Ci umknie: lataj wyżej, tak jak robią to inni.
  10. Do tego używa się od zawsze (w modelarstwie, szybownictwie, lotnictwie) barometrów. Precyzja dzisiejszych MEMSów wystarcza do określania wysokości z rozdzielczością 10cm. Oczywiście trzeba zachować higienę pracy takiego czujnika: odpowiedni montaż, separacja od przepływów powietrza i ciśnień dynamicznych, ale daje się. Zacznij od poczytania o tzw. krzywej barometrycznej: https://en.wikipedia.org/wiki/Barometric_formula Już dawno temu przyjęto pewien wykładniczy model atmosfery i z tego wyszły dość piętrowe wzory do liczenia wysokości: https://keisan.casio.com/exec/system/1224585971 Każdy w miarę nowy czujnik tego typu (np. BMP180 czy 280) ma wbudowane filtry i tryby pracy w których oddaje pojedyncze Paskale ciśnienia, a na 1 metr wysokości zmienia sie ono mniej więcj ok. 12Pa więc jest nieźle. To oczyiwście nie oznacza, że dokładność jest taka (bo zmiany temperatury, bo zmiany zasilania, bo szumy, bo ciśnienia dynamiczne na platformie latającej), ale i tak jest moim zdaniem dobrze. Nie od czapy płytki służące do określania położenia w przestrzeni tego typu platform mają na pokładzie, oprócz obowiązkowych akcelerometrów i żyroskopów, także barometry: https://botland.com.pl/pl/czujniki-9dof-imu/8298-waveshare-imu-10dof-mpu9255-bmp280-3-osiowy-akcelerometr-zyroskop-i-magnetometr-oraz-barometr.html https://botland.com.pl/pl/czujniki-9dof-imu/5728-pololu-altimu-10-v5-zyroskop-akcelerometr-kompas-i-wysokosciomierz-i2c-3-5v.html Do poprawnego, zgodnego ze sztuką policzenia wysokości potrzebujesz ciśnienia na poziomie morza (to ono jest podawane w mapach/prognozach meteo nawet dla miejsc sporo oddalonych od poziomu 0m npm, np. dla Wawy czy Krakowa) i temperatury. Wtedy odczyt aktualnego ciśnienia z czujnika daje po przeliczeniu wysokość, ale jeśli Ty potrzebujesz do zabawy dronem wysokości względem punktu startu (tzw. AGL - Above Ground Level, w odróżnieniu od AMSL - Above Mean Sea Level) to wystarczy, że będziesz zerował się na trawie a potem przeliczał wg jakiegoś bardzo prostego, nawet liniowego współczynnika. Przecież i tak nie potrzebujesz więcej jak 100-200m powyżej poziomu lotniska a wtedy zaginania wykładniczej krzywej barometrycznej nawet nie widać. Loty są zwykle krótkie, kilkunastominutowe więc i naturalnych zmian ciśnienia za bardzo nie doświadczysz ani ze względu na zmianę warunków meteo ani ze względu na zmianę położenia na Ziemi. Niektórzy próbowali kiedyś sonarów ultradźwiękowych skierowanych w dół - to pomaga przy wysokościach poniżej powiedzmy 5-10m np. przy lądowaniu, gdy różnica 1m może dzielić katastrofę od miękkiego lądowania, ale to raczej słabo działa - trawa i ziemia źle odbija sygnał, szum śmigieł i turbulencje w strumieniach zaśmigłowych dodają śmieci do echa a pochylenia platformy konieczne przy manewrowaniu wprowadzają dodatkowe błędy pomiaru odległości. Można poeksperymentować, ale barometr to podstawa. Trzeba tylko pamiętać, że MEMSy w swoich najczulszych trybach są wolne. Żeby dostać 1Pa na LSB trzeba zwyczajnie kolejny na wynik poczekać np. sekundę i na pewno nie zadziała to przy szybkich manewrach, jakichś akrobacjach czy wyścigach itp.
  11. Bo czytasz jakieś kretyńskie tłumaczenie idioty zamiast sięgnąć do oryginału. "Test kondycji" czy jak to tam było "poziom do odwrócenia na styku" albo "negatywne napięcie" - mikroskopijny wycinek wielostronicowej noty i w zasadzie każdy zwrot przetłumaczony źle. Reszta też tak wygląda? I takie g..wno dołączyli do tego kitu czy sam znalazłeś to coś w sieci? Ach, zapomniałem o "unless otherwise specified" jako "przy użyciu funkcji zatrzasku" zamiast "chyba że określono inaczej". Śmiać się czy płakać? http://www.unisonic.com.tw/datasheet/UPC1237.pdf W tabelce "Electrical characteristics" (str.3) w kolumnie "Test condition" (czyli warunki testu/pomiaru) piszą, że dany warunek (opisany w pierwszej kolumnie) musi być spełniony by sygnał na pinie 6 (wyjściu) stał się aktywny, czyli by przekaźnik załączył. Kluczowe dla Ciebie są widełki określone dla pinu 2 (wiersz 2 i 3): napięcie musi być wyższe niż -0.17 i niższe niż 0.62V, czyli w praktyce coś blisko 0V. Tak, tyle musi być na pinie 2 żeby scalak uznał, że wyjścia wzmacniacza są OK i można załączyć głośniki. Jeśli płytka wzmacniacza mocy przysyła coś innego niż 0V w obu kanałach (wszystko jedno czy scalak wzmacniacza jest wlutowany czy nie) głośniki się nie włączą. Czy to jasne?
  12. Napisałem Ci dokładnie jakie warunki muszą być spełnione żeby scalak załączył przekaźnik. Albo umiesz czytać i rozumiesz jak Twój układ działa albo nie i wtedy pomoże Ci tylko łut szczęścia. Ja nie mam czasu by w kółko pisać to samo, wymiękam, przykro mi. Próbuj rozgryzać dalej.
  13. Jeżeli dobrze rozumiem co piszesz (jakoś mi ciężko) i jeśli na samym wejściu układu zabezpieczającego czyli na pinach 1 i 4 złącza jest napięcie po ok. 2.5V z każdego kanału, to nie ma szans by głośniki zostały załączone. Te 2x2.5V poprzez oporniki R3 i R4 zamienia się na 0.7V na pinie 2 scalaka 1237 i blokuje jego wyjście przekaźnikowe. A napięcie 2.5V oznacza, że coś jest nie tak z wyjściami wzmacniacza mocy: tam bez sygnału w stanie spoczynku powinno być 0V na każdym wyjściu i z tego powodu głośniki nie zostaną załączone, bo ulegną uszkodzeniu. Po to jest ten scalak i działa poprawnie. Coś spaprałeś we wzmacniaczu mocy i to tam zacznij szukać. Być może wzmacniacz ma jakieś regulacje - poczytaj o tym i zrób tak, by na wyjściu każdego kanału było 0V. Hm, im więcej piszesz tym mam mocniejsze wrażenie, że nie masz pojęcia co robisz, jak to działa i do czego są poszczególne elementy.. Czy jest tak, że kupiłeś ten kit, polutowałeś i nie działa? Masz do tego jakąś instrukcję uruchamiania? Jakąś listę czynności regulacyjnych, testów, pomiarów? Czy wg obiecanek sprzedawcy wyglądało to jak prościzna: wlutować elementy i rusza od pierwszego kopa? Chyba będziesz musiał jednak trochę się podszkolić i wniknąć jak działają wzmacniacze audio w klasie D, a w szczególności ten TA2022..
  14. No to jeśli miernik masz popsuty to cała zabawa jest stratą czasu. Zacząłbym od pomiaru napięć bezpośrednio na złączu w górze schematu (piny 1 i 4). Oba wyjścia z głośników powinny mieć prawie 0V a tak nie jest, bo na pinie 2 masz 0.7V i to na pewno wyłącza przekaźnik. Podejrzane jest także małe napięcie na pinie 7 scalaka. Tutaj podejrzany jest kondensator C3 - możesz go wylutować i sprawdzić czy wtedy zadziała, albo opornik R7 - przerwa albo złe lutowanie. R6 jest OK skoro zasila pin 8 i tego nie ruszaj. Tak jak napisałem podstawa to równowaga wyjść głośnikowych wzmacniacza. Czy to jest płyteczka wylutowana z czegoś działającego czy ją kupiłeś i próbujesz podłączyć do czegoś własnego? W takim razie do czego - pokaż tego schemat, bo być może wzmacniacz jaki masz zwyczajnie nie pasuje do tego scalaka albo podłączasz nie w tym miejscu gdzie trzeba.
×
×
  • Utwórz nowe...