Skocz do zawartości

marek1707

Użytkownicy
  • Zawartość

    5470
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    449

Wszystko napisane przez marek1707

  1. marek1707

    Kontroler silnika DC 12 V 200W

    Przypomnij sobie wzór na moc w ruchu obrotowym. Może wtedy, opierając się na podanych parametrach (np. moc przy jakichś rpm) i posługując się kalkulatorem 4-działaniowym znajdziesz moment. Co rozumiesz przez sposób sterowania silnikiem? Chodzi o jakieś algorytmy regulacji czy urządzenia do sterowania silnikami? A sterowanie obrotami - to chodzi o kierunek czy prędkość? No i na koniec: o jakim type silnika myślisz? Zwykły DC czy coś nowszego?
  2. marek1707

    Przebieg PWM 3 -fazowy na AVR

    Tak, tylko to jest znów pewien przypadek szczególny w którym liczby jakie dodajesz do ułamkowego akumulatora fazy (tak, to jest właśnie on ) będą miały postać 1/2, 1/3, 1/4, 1/5 itd. Wtedy rzeczywiście będziesz odczytywał tę samą próbkę 2, 3, 4, 5 itd razy, ale po co się ograniczać? Ani to w niczym nie upraszcza programu ani nie umożliwia generowania częstotliwości w szerokim zakresie z małym rastrem. A jeśli chcesz mieć krok 0.625 (czyli 5/8) albo 2.828125 (czyli 2 i 53/64)? Obie te liczby mają skończone rozwinięcie dwójkowe na mniej niż 8 bitach i zaaplikowane do naszego DDSa z bezwzględną precyzją dadzą odpowiednio 97.65625Hz i 441.89453125Hz. A przecież to prosty programik z jedną, 16-bitową zmienną licznika gdzie za pomoca trywialnego dodawania niecałkowitych kroków dostajesz zakres od 0.61Hz (0x0001) do 2.5kHz (0x1000) z rastrem 0.61Hz. Pomysł jest tak prosty i efektywny, że żal go nie wykorzystać, prawda? Jak rozumiem Twój pomysł polega na tym, że po prostu odliczamy co ile próbek wysłać kolejną pozycję z tablicy. Zadziała, ale nie wiem co to daje, bo ani to prostsze ani lepsze. Akumulator fazy robi to, i wiele więcej. Wszystko zależy od liczby jaką dodajesz. Bardzo istotnym elementem DDSa jest analogowy filtr wyjściowy. Musi to być porządnie zrobiony układ tnący ostro trochę poniżej połowy częstotlwości próbkowania. W prostych zabawkach można stosować jakieś kondensatorki i oporniki, w lepszych urządzeniach dawać filtry aktywne a w tych najbardziej wypasionych trzeba sięgać po scalone filtry z przełączanymi pojemnościami. Takie coś kosztuje z 10 USD, ale za to jest filtrem Czebyszewa np. 8 rzędu więc tnie ostro, a jego częstotlwość ustalasz zegarem cyfrowym. Bez takiego stopnia wyjściowego DDS produkuje przebiegi bardzo zniekształcone i zawierające sporo harmonicznych, których zawartość jest niestety różna w zależności od ustawionego kroku. Tak więc niektóre częstotliwości z DDSa będą ładniejszą sinusoidą a niektóre będą poszarpane, co jest chyba zgodne z intuicją. Filtr analogowy to wycina i każdemu daje równą szansę Przy okazji: puszczając kilka DDSów równolegle, korzystających oczywiście wspólnie z tego samego przerwania od jednego timera i tym samym jednej, wspólnej częstoliwości próbkowania oraz sumując ich sygnały wyjściowe jeszcze w procesorze, można zupełnie spokojnie zrobić polifoniczne organki np. na Arduino mogące grać rozbudowane akordy a nie tylko "Wlazł kotek na płotek" jednym palcem. A mając kilka tablic różnych sygnałów, można łatwo przełączać "brzmienia", bo jednak czysta sinusoida jest akustycznie mało ciekawa..
  3. marek1707

    DFRobot MLX90164 dwa czujniki

    Dobrze przeczytałeś: urządzenia wiszące w jednej szynie I2C muszą mieć różne adresy. W przypadku tych czujników musisz użyć programu do zmiany adresu w jednym z czujników. Nie wiemy jakiego programu dokładnie użyłeś i w jaki sposób, ale dopóki tego nie załatwisz, nie zadziała więcej jak jeden czujnik. Może pokaż jakiś link albo wrzuć kod tego co miało zmienić adres czujnika i opisz krok po kroku co robiłeś. Adres czujnika przechowywany jest w jego wewnętrznej pamięci EEPROM i jest jak najbardziej możliwa jego zmiana.
  4. marek1707

    Zasilanie solarne NodeMCU

    Współczynnik 900 o którym wspomniałem uwzględnia średnie roczne nasłonecznienie w Polsce. Średnie, a więc jeśli już tu bilans się nie zapina, to na pewno będą dziury w działaniu. Dodatkowo różnice między latem z zimą (średnio w miesiącu) są praktycznie dwukrotne więc zimą będzie jeszcze gorzej niż to wynika ze średniej rocznej. A gdy przechodzimy do pojedynczych dni to wiadomo, bez śledzenia pozycji Słońca sensowną moc dostajesz tylko przez kilka godzin bezchmurnego dnia i w tym czasie musisz doładować akumulator żeby starczył przynajmniej na najbliższy wieczór, noc i poranek. Tak by było gdybyś miał wysokosprawne przetwornice impulsowe pracujące w trybie MPPT i Słońce w zenicie przez kilka godzin. Wtedy moc wejściowa z panelu wpływałaby w 90% do akumulatora. W Twoim układzie masz taniutką ładowarkę liniową, gdzie 120mA zamienia się na 120mA a cały naddatek napięcia idzie w ciepło. Tak więc z czysto teoretycznie dostępnych 660mW korzystasz średnio jedynie z 3.7V*120mA = 440mW. Musisz rozumieć cechy układów które stosujesz, nic za darmo: naprawdę będzie dobrze, jeśli ta bateria naładuje 800mAh ogniwo w 2-3 słoneczne dni bez uwzględniania jednoczesnej pracy systemu i jego poboru mocy. BTW: Napisałem "tutaj nie można posługiwać się prądami tylko mocami" i musisz to robić konsekwentnie. W przypadku gdy wstawiasz sprawne układy DCDC dopasowane (pod względem idei korzystania a nie tylko co do prądu i napięcia) do paneli słonecznych, możesz liczyć na 90% sprawności. Jeżeli stosujesz rozwiązania "budżetowe" to musisz tym bardziej uwzględnić ich marną sprawność (i straty mocy) we wszystkich obliczeniach.
  5. marek1707

    Przebieg PWM 3 -fazowy na AVR

    OK, to REDO FROM START, jak mawiały stare komputery (tłumaczenie ZACZNIJ Z POCZĄTKU wydaje mi się równie fajne). Zatem przez chwilę przestań myśleć o PWM. Zamiast tego załóżmy, że na wyjściu z procesora masz DAC czyli przetwornik cyfrowo-analogowy. Jak wyślesz do niego liczbę 0 to dostajesz 0V a gdy wyślesz powiedzmy 255 to dostajesz jego pełny zakres czyli np. 5V. Wygląda, że Twój DAC jest 8-bitowy Żeby nie trzeba było wciąż liczyć kosztownych funkcji trygonometrycznych, w pamięci masz stablicowany jeden okres sinusa (albo innego przebiegu, który chcesz wygenerować, to może być trójkąt, piła, impuls Gaussa, cokolwiek). Powiedzmy, że zrobiłeś tablicę o długości 64 próbki, czyli policzoną z krokiem 2*PI/64. Ponieważ byłeś sprytny, to wartości tablicy (gołe sinusy czyli zakres -1..+1) od razu pomnożone są przez 127 i do wszystkich dodałeś 128. Dzięki temu liczby jakie z niej czytasz pasują wprost do Twojego DAC-a: 1 to najmniejsza możliwa wartość, bo (-1*127)+128 = 1, 128 to poziom odniesienia, wartość "spoczynkowa" - to byś wysyłał do DACa gdybyś nie generował żadnego przebiegu, (0*127)+128 = 128 255 to max tego co DAC może przyjąć, bo (+1*127)+128 = 255. No a teraz zrobiłeś licznik i zaczynasz w pętli wysłać kolejne wartości odczytane z tablicy do DACa. Program napisałeś tak, że np. dostajesz przerwanie od jakiegoś timera co 100us czyli z częstotliwością 10kHz. Cały okres sinusa wyśle się zatem po 64 przerwaniach (i zliczeniu licznika od 0 do 63), a zatem po 64*100us=6.4ms. Wyjściowy sygnał będzie miał zatem częstotliwość 1/6.4ms=156.25Hz. Na razie jest prosto, prawda? Zatem chcesz zmienić częstotliwość. Oczywistym rozwiązaniem wydaje się zmiana częstotliwości przerwań od timera, ale to zły pomysł, bo systemy lubią stałe taktowanie. Być może na tym przerwaniu robisz też coś innego (zliczasz czas? generujesz inne przebiegi dla innego DACa? itp) a wierz mi, są jeszcze inne powody. Wypadałoby więc trochę szybciej albo trochę wolniej przemiatać tablicę. Jeżeli zamiast jednego kroku na raz robiłbyś ich więcej, np. do licznika dodawałbyś za każdym razem 2 to wtedy całą tablicę "przejechałbyś" w zaledwie 32 przerwania a sygnał wyjściowy miałby już 1/3.2ms = 312.5Hz. To jednak jest ułomne, bo od razu skoczyłeś o sporą wartość. Widać wyraźnie, że wypadałoby mieć licznik liczący ułamki albo inaczej liczby niecałkowite, prawda?. Wtedy można skakać w tablicy np. o 1.25 kroku i mieć delikatną zmianę częstotliwości zamiast dwukrotnej. I tak się właśnie robi Oczywiście są tu pewne sztuczki, bo przecież tablicy nie możesz odczytywać z indeksu ułamkowego, np. 27.75, musisz ją adresować liczbą całkowitą, ale na szczęście ani używanie zmiennych typu float/double ani adresowanie "ułamkowe" nie są to potrzebne. Zacznijmy od licznika. Do tej pory wystarczał licznik zrobiony na jednym bajcie, bo potrzebny zakres indeksów tablicy to 0..63. Teraz też tyle będzie wystarczało, bo tablica przecież się nie wydłużyła, ale potrzebujemy bitów "po przecinku". Zmieniamy zatem licznik np. na 16-bitowy int bez znaku i ustalamy, że nasz przecinek leży (dla uproszczenia) między bitami 7 a 8: NNCCCCCC.UUUUUUUU To co powyżej to 16-bitowe słowo licznika rozpisane na bity: N - to bity nieużywane C - to część całkowita naszego licznika/indeksu tablicy, 6 bitów wystarcza do zaadresowania naszych 64 pozycji U - to część ułamkowa licznika Oczywiście procesor o tym nic nie wie i nadal traktuje nasz licznik jako zwykłą zmienną całkowitą bez znaku. Pamiętając, że dla adresowania tablicy sinusów korzystamy tylko z bitów C zobaczmy co się będzie z nimi działo, gdy do licznika będziemy dodawać w każdym przerwaniu liczbę 0x0100: 0x0000, 0x0100, 0x0200, 0x0300 itd.. Ponieważ nasze bity C są na starszym bajcie to od razu widać, że zliczamy jakbyśmy do licznika dodawali 1. Tuż przez zaadresowaniem tablicy przesuwamy licznik o 8 bitów w prawo gubiąc niepotrzebną część ułamkową, obcinamy nadmiarowe bity N i mamy indeks całkowity w zakresie 0..63: DAC = tablica[(licznik >>8) & 0x3F]; No to teraz spróbujmy dodawać coś ciekawszego, np. 0.75, czyli w naszej notacji 0x00C0 : 0x0000, 0x00C0, 0x0180, 0x0240, 0x0300, 0x03C0, 0x0480 itd.. Zgodnie z oczekiwaniami mamy zatem sekwencję adresów: 0,0,1,2,3,3,4 itd.. Tablica adresowana w ten sposób będzie "przemiatana " wolniej zatem częstotliwość wyjściowego sinusa będzie mniejsza. W drugą stronę także się da: jeśli do licznika będziesz dodawał liczbę 0x0357 to dostaniesz na wyjściu sinus 521.85Hz (rozpisz to sobie i zastanów się dlaczego akurat tyle). Z resztą zostawiam Ci wyprowadzenie wzoru na to jaką liczbę dodawać by otrzymać wymaganą częstotliwość sygnału wyjściowego przy określonych parametrach syntezera (długość tablicy, postać licznika) Wystarczy tylko wspomnieć, że w takiej konfiguracji jednostkowym krokiem tego systemu będzie ok. 0.61Hz. Teraz możesz zatem zupełnie spokojnie wygenerować częstotliwość 937.5Hz jak i 145.18Hz bez żadnej zmiany taktowania a jedynie przez dobór wartości dodawanej do licznika.Tak działają wszystkie tzw. DDS-y czyli programowane syntezery częstotliwości spotykane czasem w generatorach. Co prawda zamiast taktowania 10kHz masz tam 25MHz a licznik zamiast 14 bitów ma ich np. 24, ale zasada jest ta sama. No i na koniec, jeśli w tych rozważaniach zastąpisz DACa timerem/generatorem PWM, to każdy okres PWMa zamienia się na jedną próbkę z DACa. Za każdym razem gdy generator PWM zgłasza Ci, że właśnie skończył poprzedni okres Ty wysyłasz mu nową próbkę sinusa z tablicy zaadresowanej licznikiem tak jak do DACa. Po odfiltrowaniu low-pass (to konieczne, inaczej całość nie ma sensu) dostajesz sygnał analogowy o żądanym kształcie. Czy teraz świta bardziej? Acha, i jeszcze faza: jeśli chcesz produkować kilka sygnałów o tej samej częstotliwości, ale przesuniętych w fazie, to wystarczy tylko jeden licznik. Przykład dla trzech wyjść: bezpośrednio bitami C licznika adresujesz tablicę dla pierwszego sygnału, dodajesz do tego 1/3 długości tablicy (modulo jej długość) i dostajesz adres próbki dla drugiego wyjścia i po kolejnym dodaniu 1/3 długości tablicy masz indeks próbki dla trzeciego DACa/PWMa. Fajne?
  6. marek1707

    Zasilanie solarne NodeMCU

    Urządzenia nie powinny być bardziej skomplikowane niż to czego wymaga spełnianie założeń konstrukcyjnych. Generalnie w zasilaniu słonecznym zależy nam na maksymalizacji sprawności przetwarzania energii od samego wejścia do wyjścia bo energia słoneczna jest.. droga. Z drugiej strony takie jednostkowe układziki jak Twój mogą trochę odpuścić, bo jeśli nawet gdzieś tam marnujesz zbyt wiele, to najwyżej weźmiesz trochę większy/droższy panel i całość się zepnie (a przynajmniej własne zadowolenie będzie zachowane). W długiej serii produkcyjnej to nie przejdzie, bo czasem te kilka zł czy dolarów za lepszy panel czy elektronikę stanowi o być albo nie być projektu. Masz więc jakiś panel, ładowarkę, akumulator i odbiornik. Możesz zacząć od ogólnego bilansu energii: W Polsce zwykle przyjmuje się współczynnik 900 a Twoje ogniwo dające 5.5V/120mA ma moc szczytową ok. 0.6W. W ciągu roku dostaniesz z niego zatem ok. 590Wh. Odbiornik potrzebuje 20mA (tutaj nie można posługiwać się prądami tylko mocami) na napięciu akumulatora. Stabilizator jest tam liniowy więc żadnej zmiany prądu nie będzie i zysku z wyższego napięcia też nie. Zakładając średnie napięcie akumulatora 3.7V mamy 74mWh w ciągu godziny i prawie 650Wh w ciągu roku. Nawet gdybyś zrobił idealny transfer energii z panelu do procka, to i tak nie starczy A przecież dodatkowo: a. Ładowarka jest liniowa więc najgorszy możliwy przypadek dla panelu. b. Moc panelu może być przeszacowana, bo to jednak chińszczyzna jest. Co więcej, nie wiemy czy te 5.5V/120mA to punkt mocy maksymalnej czy po prostu parametry maksymalne mierzone osobno, a to nie to samo. c. Nie uwzględniliśmy wahań nasłonecznienia między zimą a latem. Bilans został policzony tak, jakby przez cały rok było trak samo a przecież zimą "dziury" w bezpośrednim oświetleniu mogą być dłuższe, nawet wielodniowe. Mały akumulator może nie zapewnić ciągłości pracy urządzenia w takich warunkach. Wielkość 14500 to jednak tylko jakieś 800mAh a to starczy może na jedną dobę pracy urządzenia bo musisz mieć na wejściu zasilania min. 3.5V a to nie jest wyładowanie do końca. Moje wnioski: a. Większy czyli mocniejszy panel albo dwa takie równolegle. Ta dioda na wejściu jest oczywiście bez sensu, wywal ją. b. Ładowarka lepiej wykorzystująca cechy paneli słonecznych, ale to tylko wtedy gdy wielkość baterii słonecznej będzie "na styk". Zawsze można "z ciekawości" zbudować coś fajniejszego (MPPT?) np. na SPV1040. c. Moim zdaniem dopiero dwa równoległe 18650 mające w sumie ponad 5Ah dawałyby komfort i pozwalały przetrwać ponad tydzień bez słońca. d. Koniecznie poczytaj o cechach baterii słonecznych, bo nie są podobne ani do baterii chemicznych, ani do typowych zasilaczy ani do akumulatorów.
  7. Może być do bazy, choć wtedy napięcie na nim nigdy nie będzie wyższe jak 0.7V i żeby pochłonąć ten sam prąd upływu musi być mniejszy. A jeśli mniejszy to zaczyna tworzyć być może istotny dzielnik z opornikem szeregowym i podczas normalnej pracy tracisz więcej prądu, ale to tylko teoria. Nie upieram się i o ile sam stosuję raczej oporniki przy pinach procka, to np. użycie popularnych tranzystorów "cyfrowych" skazuje nas na wbudowany opornik przy bazie: https://www.tme.eu/Document/fa6634197d5871a4ee18f6183c816a1d/PDTC144E_SER.pdf https://www.tme.eu/Document/aa8396807c2365f438f12cf18661f6b1/PDTC143E_SER.pdf https://www.tme.eu/Document/21ade3c105fbcbebb142f96c38608a75/bcr135.pdf Może to kwestia przyzwyczajeń. Nawiasem mówiąc są też tranzystory komplementarne w jednej obudowie a to już coś pośredniego między robieniem klucza zasilania "na piechotę" a użyciem dedykowanego switcha MOS: https://www.tme.eu/Document/d36bb5761ff526f0c20c42867fe4ea0d/ZXTC2063E6.pdf Texas robi wręcz gotowy układzik (co prawda na MOSFETach), który jest praktycznie dokładnym powtórzeniem tego co zrobił Scynk: http://www.ti.com/product/TPS27081A Ech, dzisiaj to tylko przebierać jak gruszki na bazarku.. Nie to co kiedyś :)
  8. Schemat jest OK. Dobrze rozumiesz jego działanie więc oporniki liczysz także dobrze. Ja bym nie by takim pesymistą i zaczął od np. 5x mniejszego prądu bazy pnp odpowiednio zwiększając R2. Opornik R3 rzeczywiście zapobiega ew. delikatnemu załączaniu pnp przez prądy upływu npn i może być nawet większy, 22-100k. R4 zapobiega stanom nieustalonym (czyli załączaniu układu) w chwilach gdy program nie steruje portami: gdy załączane jest zasilanie, gdy programujesz procesor lub gdy z innego powodu stoi on w stanie RESET.Wtedy nie wysyłasz tam wcale zera a pin jest w stanie wysokiej impedancji. Specyfikacje pinów tego typu zwykle podają jakąś niezerową wartość prądu płynącego do lub z pinu bo przecież nie ma pewności, że oba wewnętrzne tranzystory drivera pinu są idealne i mają zerowe prądy wyłączenia.Ponieważ są to zwykle jakieś pojedyncze uA, to możesz dać tu nawet i 100k.Ważne, żeby nie popłynęło to do bazy npn. Kondensator kształtujący/zwalniający załączanie powinno dawać się tam gdzie rezystancje są największe a prądy najmniejsze po to by nie musiał być zbyt duży. Dobrym miejsce jest baza npn (do masy) bo ten punkt jest sterowany przez R1 więc łatwo możesz tu uzyskać względnie dużą stałą czasową małym kosztem (tj. małą pojemnością). Zacznij od 1uF - to dobry punkt początkowy i zobacz oscyloskopem jak szybko narasta napięcie wyjściowe z i bez tego kondensatora. A potem (albo jednocześnie) obejrzyj drop zasilania 6V w obu przypadkach. Baterie - jako źródła chemiczne - generalnie są dość wolne więc słabo reagują na takie skokowe zmiany prądu obciążenia i spadek podczas załączania serwomechanizmów może być dość spory. Aby troszkę poprawić "odporność" źródła zasilania na takie szpile prądu możesz dać równolegle do baterii jakieś dobre 100uF. Masz co prawda kondensator na wejściu stabilizatora, ale nie wiem gdzie go tam upakujesz. Najlepiej gdyby było coś bezpośrednio na kolektorze pnp. EDIT: Uwaga poprawka: powinno być: na emiterze pnp. Chodzi przecież o wsparcie baterii a nie o powiększenie szpilki prądu.. Przepraszam, pisałem trochę w pośpiechu. Moim zdaniem stawianie sobie bardziej skomplikowanych zadań i rozwiązywanie praktycznych problemów w nich występujących jest dużo lepsze niż robienie monotematycznych lekcji typu "LED", "buzzer", "LCD" itd. Powodzenia EDIT: Jamik: pisaliśmy razem. Symulator oczywiście jest fajny, ale intuicja wyrabiana podczas ręcznego analizowania tak prostych schematów jest niezastąpiona. A kolega Scynk poradził sobie świetnie. Oczywiście kwestia spalenia się jest otwarta. Moim zdaniem raczej nie, ale przecież wszystko zależy tu od wielu czynników: typu, stanu pracy, sposobu sterowania i obciążenia serw, stanu baterii.. Nie wymyślimy tego tutaj zdalnie. Na pewno zmiana układu pracy tranzystora mocy i zminimalizowanie jego Uce była konieczna bo ewidentnie była to skucha w projekcie
  9. Kurcze, no właśnie musisz znać obie te wielkości na raz: prędkość liniową (lub drogę i czas jej pokonania) i siłę, by wyznaczyć moc napędu. To prosta fizyka z rozdziału "Mechanika". Pisząc tylko o sile (400N) a nie znając szybkości przesuwu nie wiesz nic. Popatrz: mając malutki silniczek mieszczący się w pudełku od zapałek możesz podnosić te 40kg z prędkością np. 0.1mm/s. Biorąc silnik 100 razy mocniejszy masz już 10mm/s a silnik o 1000 razy większej mocy zapewni przesuw 10cm/s. Rozumiesz? Tu kluczowe jest zapotrzebowanie na moc a moc jest ilorazem pracy w czasie lub inaczej iloczynem prędkości i siły. Na dodatek dochodzą jeszcze przyspieszenia. Jeżeli masz po prostu podnosić 40kg z jakąś prędkością to wystarczy, że do obliczeń mocy weźmiesz siłę 400N, ale jeśli masz z zatrzymania rozpędzić te 40kg w pionie do prędkości np. 1m/s to już potrzebujesz mocy więcej (może policz dla wprawy ile, bo przecież nie możesz robić takiego projektu bez znajomości podstawowych praw). I teraz: im bardziej dynamiczny ma być Twój napęd (czyli szybciej osiągać zadaną prędkość) tym jeszcze większy nadmiar mocy musi posiadać. Dlatego tak kluczowe są te liczby, których nie znasz - bez nich to tylko gdybanie i nikt Ci nie pomoże, bo tak naprawdę nie wiadomo co chcesz zrobić. Być może będziesz potrzebował silnika 100W a może 10kW i zasilania i sterowania do niego, mocowań, przeniesienia napędu na ruch liniowy i liczenia się z siłami rzędu 2 czy 5kN. A wtedy być może lepszym rozwiązaniem będzie hydraulika. Ten projekt musisz zacząć od obliczeń a nie od wyboru jakiegoś czujnika odległości.
  10. A w kwestii siłownika musimy wiedzieć co znaczy "szybki" i co znaczy "dynamicznie". Jakieś liczby? Czasy reakcji, przejazdu określonego dystansu, rodzaj zjawiska? Bo od tego zależy potrzebna moc napędu a więc i wielkość, cena, sposób sterowania itd. Rzeczywiście opis urządzenia i jego zastosowania bardzo by pomógł - wielu rzeczy można wtedy domyślić się samemu.
  11. Ależ oczywiście, że się da. Wydawało mi się, że chcesz dwie cewki i "elektroniczne" przejście z prądu stałego poprzez powietrze na prąd stały z drugiej strony. Takie coś wymaga zmiennego pola magnetycznego gdzieś po środku więc albo generator albo właśnie ruchomy magnes. Generator wygląda fajnie, bo magia dwóch cewek i żadnych innych ruchomych części jest moim zdaniem większa, ale nic nie stoi na przeszkodzie by pole magnetyczne zmieniało się na skutek mechanicznego poruszania magnesem stałym. W takim przypadku zwykły silniczek DC z zabawki albo krokowy wyciągnięty a jakiejś starej drukarki albo wreszcie BLDC z modelu samolotu jest tego bezpośrednim dowodem. W każdej z tych konstrukcji poruszasz jednym elementem (cewka lub magnes) względem drugiego (odpowiednio: magnesu lub cewki). A jeśli chesz zrobić to samodzielnie to: 1. Na pewno musisz mieć ruchomy magnes: znajdź jakiś silny (neodymowy) i w miarę duży (1cm?) i zmocuj go na osi silniczka tak by całość była w miarę wyważona i podczas obracania nie drgała jakby miała się rozpaść. Wielkość wzbudzonej w uzwojeniu energii zależy m.in. od natężenia pola (siła magnesu) i od prędkości zmian (obroty). Kluczową rzeczą jest też wiedza o położeniu biegunów magnesu. Np. magnesy cylindryczne czyli wyglądające jak pastylka na ból głowy - oprócz pewnych przypadków specjalnych - są zwykle wykonane tak, że jeden biegun jest po jednej płaskiej stronie a przeciwny po drugiej. Gdy taka pastylka leży na stole na płasko ma więc pole skierowane pionowo przez blat. Taki magnes musisz zamontować tak, by oś obrotu przechodziła przez średnicę pastylki a nie przez oś walca, kapujesz to? Tylko wtedy pole będzie się zmieniało gdy zakręcisz silnikiem. Najlepiej sprawdzić położenie biegunów mając kilka takich magnesów: kładziesz je obok siebie i jeśli posklejają się kolejno spodami jak warstwy sałaty, mięsa i majonezu w BigMacu to są namagnesowane jak opisałem. 2. Kolejna sprawa to cewka. Zmienne pole od magnesu musi w nią wnikać. Najlepiej byłoby zrobić rdzeń w kształcie podkowy lub kanciastej litery C np. z pręta stalowego fi 10 itp. Na środku nawijasz cewkę (jakieś kilkaset zwojów - zależy od cierpliwości) a pomiędzy ramiona litery C wkładasz wirujący magnes i tyle. W przypadku cewki całkowicie powierznej najlepiej byłoby zrobić jej dwie cylindryczne sekcje szeregowe i pomiędzy nie wstawić magnes na osi silnika. Jeżeli tylko wyobrazisz sobie przebieg linii sił pola magnetycznego takiego magnesu i wiesz, że pole powinno przemiatać druty cewki w poprzek a nie wzdłuż ich nawinięcia to na pewno sam wymyślisz jakąś ciekawą konfigurację. Spróbuj o tym poczytać jeśli nie pamiętasz ze szkoły, odrobina wiedzy zawsze się przyda. Może spróbuj coś wykombinowac i narysować? Ja nie mam za bardzo czasu na obrazki, przepraszam, ale Ty możesz dorzucić do tematu ciekawy rysunek od którego zaczniemy dyskusję i w końcu powstanie coś działającego Trochę z ciekawości zarzuciłem hasło "magnetic induction physics experiment generator" i znalazłem coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=SzoWR-T0WEY Może wystarczy unikać słów "free energy" i zaczyna być ciekawie Ten filmik jest jak najbardziej poprawny a doświadczenie nie jest fejkiem - może to da Ci nadzieję, że możesz zrobić to samo u siebie? Tutaj magnes po prostu przesuwa się wewnątrz cewki co wymaga bezustannego machania. Wersja z silnikiem jest oczywiście bardziej stabilna.
  12. Spokojnie, do przed chwili nic o Tobie nie wiedzieliśmy. Pytania wskazują raczej na kogoś bardzo początkującego (tu można wstawić także inne wyrazy) a przecież inaczej będę radził osobie, która ma w domu kombinerki taty i stary dzwonek a inaczej komuś kto coś umie i może samodzielnie zbudować sprzęt. Jeżeli masz zaplecze to super. Nie mam gotowych pomysłów na każdą okazję, ale znam się na elektronice i mogę coś wymyślić na bieżąco razem z Tobą. Sam przyznasz, że cewki są tu kluczowe więc ich pozyskanie lub zrobienie to jest być albo nie być tego projektu i musiałem wiedzieć z kim rozmawiam. A skoro masz warsztat i coś kapujesz w temacie to rozmowa jest zupełnie inna. Moim zdaniem trzeba zrobić tak: 1. Policz cewkę powietrzną (wzory w internecie) mającą powiedzmy 300uH. Geometrię ustaw tak, by miała sporą średnicę, np. 5cm a była raczej krótka, tak max z 1cm. Najlepiej od razu zrób dwie takie osobne cewki z drutu DNE 0.5 nawijając je na jakiejś szpulce zrobionej np. z rurki PCV fi 50 z doklejonymi krążkami z tektury/plastiku. 2. Zrób generator 10-15kHz na bipolarnym 555. Wyjście tego scalaka jest całkiem silne (200mA!) więc spokojnie da radę zasilać cewkę nadawczą. By nie płynął prąd stały (bo przecież zasilasz 555 z napięcia unipolarnego), na wyjściu daj szeregowo 10-47uF jak w typowym wzmacniaczu audio z lat '80 (plusem do 555). Drugi koniec cewki do masy zasilania 555. 3. Bezpośrednio do cewki odbiorczej podłącz opornik szeregowy 100-200 Omów i dwie diody LED połączone przeciwsobnie. 4. Odpal 555 zasilając go z 5-6V, zmierz częstotliwość wyjściową, obejrzyj sygnał na wyjściu - powinien prawie "dociągać" do zasilania i do masy a to oznacza, że cewka nie obciąża go za bardzo. 5. Zbliż swój odbiornik do pracującego nadajnika i ciesz się światłem z diodek Jak na moje wyczucie powinno zadziałać, choć wszystko jest tak prymitywne jak tylko można. Tak naprawdę układy transferu mocy (ładowania bezprzewodowego) działają zupełnie inaczej - przynajmniej z punktu widzenia elektroniki. Owszem są dwie sprzężone cewki, ale tu podobieństwo się kończy. Nie wiem czy to jest spektakularne czy nie. Na pewno nie zademonstrujesz zjawiska mając kłębek sznurka i zapałki. Możesz uprościć sprawę jeszcze bardziej zasilając cewkę pierwotną z transformatora sieciowego 50Hz dającego np. 6V, ale wtedy musiałbyś nawinąć o wiele więcej drutu, bo 50Hz wymaga sporej indukcyjności. Inaczej to będzie zwykłe zwarcie i trafo pójdzie z dymem. zy to jakoś trafia w Twoje oczekiwania i nie czujesz się zawiedziony? Acha, to jeszcze napisz jaki to "prosty sposób" masz na myśli, bo dla mnie ten powyższy jest całkiem spoko i gdybym miał przeprowadzić jakiś pokaz, to tak bym to zrobił.
  13. Niczego nie spalisz, choć rzeczywiście wybrałeś niezbyt optymalny w tej aplikacji układ pracy tranzystora. Próbujesz z robić klucz na plusie zasilania a narysowałeś wtórnik emiterowy. Ta konfiguracja ma tę cechę, że daje ogromne wzmocnienie prądowe - czyli małym prądem bazy sterujesz spory prąd obciążenia - ale niesteyy zerowe wzmocnienie napięciowe minus offset związany z Ube. Tak więc Scynk ma rację w tym, że serwo zobaczy jedynie tyle ile wyślesz z procka minus te klasyczne 0.7V a tak naprawdę pewnie jeszcze trochę mniej. Problemy są trzy: 1. Czy wzmocnienie prądowe jednego tranzystora wystarczy do napędzania silnika serwa? Nawet taki maluch jak SG92 może spokojnie wciągnąć amper w stanie zatrzymania lub impulsowo podczas startu - z punktu widzenia silnika to to samo. O ile tranzystor przeżyje start trwający 100ms o tyle zablokowane serwo będzie wymagało stałego prądu bazy na poziomie 30-50mA i prądu kolektora 1A. A przy takim prądzie napięcie wyjściowe z portu spadnie, serwo zabaczy jeszcze mniej a cała moc wydzieli się na złączu C-E tranzystora. Słabo. 2. Czy serwo będzie poprawnie pracować przy 4V? Na pewno jego moment i prędkość spadną a tranzystor będzie się grzał - szkoda cennej energii z baterii, prawda? 3. Baterie na pewno nie lubią dużych obciążeń więc nie wystarczą do utrzymania 6V przy działającym serwie a to spowoduje spadek także na linii 5V, bo przecież stabilizator liniowy też musi mieć jakiś zapas. Moje rady: 1. Klucze na zasilaniu robi się na dwa sposoby: chałupniczo czyli z tanzystorów pnp lub PMOS i tak jak każdy porządny człowiek: z gotowych układów klasy power management switch. Jeżeli chcesz koniecznie zrobić to na piechotę, uzbrój się w dwa tranzystory (dowolnie mały npn i coś większego pnp) i zacznij rysować: Od pinu procesora opornik do bazy npn. Emiter npn do masy. Kolektor npn przez opornik do bazy pnp Emiter pnp do plusa baterii Kolektor pnp do serwa Dodatkowy opornik między bazą a emiterem pnp Kolejny między pinem procesora a masą Dla pewności pokaż schemat i możesz zabawić się w liczenie oporników. Taka konfiguracja jest konieczna, bo tylko teraz procesor nie widzi dużego zasilania na swoim pinie a klucz na linii 6V pracuje w układzie OE dając na wyjściu napięcie tylko o Ucesat mniejsze niż wejściowe. Co więcej, bazę pnp możesz teraz sterować zupełnie dowolnym prądem a pinprocesora będzie obciążony w minimalnym stopniu dzięki buforowaniu przez npn. Przemyśl ten układ i do roboty. A kwestię scalonych kluczy przeznaczonych do wząłcznaia zasilań w rozbudowanyh układach możesz zacząc od obejrzenia tego: https://www.tme.eu/Document/d3deb8bba0581e2368d110cd34ae96c2/MIC250X-DTE.pdf Taki scalak nie dość że załącza obciążenie od strony plusa (czyli stojące na masie jak serwo - to wygodne) to jeszcze raportuje problemy (zwarcie, rozłączenie) i robi to z pewną prędkością. Bo pomyśl co się stanie gdy w sewomechaniźmie jest jakiś kondensator (a jest, to pewne). Podłączając elektronikę serwa do swojej baterii podłączasz do niej rozładowaną pojemność a więc zwierasz na chwilę 6V do masy. Nikt tego nie lubi a już układy cyfrowe mają na punkcie takich szpilek fobię, więc zwykle komutacje obwodów zasilań robi się z pewną ograniczoną prędkością by nie zabijać już działających szyn zasilania i układów do nich podpiętych. W przypadku Twoich dwóch tranzystorów wypadałoby zmniejszyć slew-rate kondenstorem w bazie pnp, prawda? Acha, i może spróbuj wyjść z piaskownicy baterii. Ani to wystarczające osiągi, ani tanie. Albo zrób/kup sobie jakiś zasilacz albo zacznij używać akumulatory. Dwa litowe 18650 dają 6-8V, mają >2Ah, wydajność wiele Amperów i można je ładować prawie w nieskończoność: https://www.tme.eu/pl/details/cl-18650-29e_2s1p/akumulatory/cellevia-batteries/cl-18650-29e-2s1p/ EDIT: Poza konkursem: RESET procesora zwarłeś do masy
  14. OK, to napisz co jesteś w stanie zrobić. Bo można wymyślać niesamowite rzeczy a jak przyjdzie co do czego to nie ma nawet drutu nawojowego do cewek. Masz jakieś elementy elektroniczne? Umiesz lutować układy? Najprościej to rzeczywiście osadzić magnes na silniku i kręcić nim w pobliżu cewki z otwartym obwodem magnetycznym (czyli toroid pokazany na filmiku jest kompletnie bez sensu, to nie ma prawa działać - mam nadzieję, że rozumiesz dlaczego) a najlepiej z rdzeniem przeciętym w miejscu magnesu. A jeśli potrzebujesz dwóch cewek i spektakularnego transferu przez powietrze to na wejściu musisz mieć prąd zmienny. I tutaj zaczynają się schody. Mógłbyś go wziąć z sieci przez transformator. Masz takie coś? Wiesz jak to wygląda? Masz jakieś pieniądze żeby kupić? Albo zrobić generator na 555, ale do tego trzeba już coś umieć albo kupić gotowy moduł. Trzeba to z czegoś zasilać - masz jakiś warsztat, laboratorium, miernik, szufladę z elementami? Potem trzeba nawinąć dwie cewki: jedną zasilać z generatora a drugą obciążyć dwoma diodami LED. Cewki można mieć czasem z rzeczy gotowych (elektromagnes z gongu w drzwiach, cewka starego przekaźnika itp), ale samo to się nie zrobi. Tak więc opisz swoje możliwości, może coś wymyślimy.
  15. marek1707

    Podłaczenie czujników TMP36GT9Z

    Ma filtrować sygnał, który widzi ADC - a ten jest wbudowany w krzem procesora i mierzy między wejściem Ax a masą procesora/Arduino. Kondensator filtra musi być zatem bezpośrednio między pinem analogowym a GND płytki komputerka. Tak samo do tej masy muszą być podłączone kable GND czujników.Zasilanie jest mniej krytyczne (bo czujniki mają dobry PSRR, pamiętasz?), ale dobrym zwyczajem byłoby zapodanie im najlepszego zasilania jakie możesz, a takie na pewno powstaje w liniowym stabilizatorze Arduino. Możesz dać nawet między Vcc Arduino a punktem rozejścia kabli Vcc na trzy czujniki rezystor 100R i wtedy już obowiązkowo kondensator przy każdym czujniku albo chociaż jeden w punkcie wspólnym (za opornikiem, po stronie czujników oczywiście) do masy. Znalazłeś skąd płynie prąd?
  16. Planując duże prądy z wyjść procesora koniecznie obejrzyj wykresy możliwości (ch-ki wyjściowe) jego pinów I/O. Zwykle producenci pokazują takie rzeczy, bo czasem projektanci próbują odchudzić swoje projekty do granic możliwości rezygnując np. z driverów dla elementów wykonawczych. Małej diodzie LED wystarczy 1mA, ale gdy chcesz coś np. wysłać w podczerwieni to i 100mA może okazać się mało. Wypadałoby dać tranzystor, ale to kosztuje więc podpinamy diodę nadawczą bezpośrednio do pinu procka i powoli zmniejszamy opornik... W końcu okazuje się, że nawet przy zero omów mamy tylko 40mA i słaby zasięg. A wystarczyło obejrzeć wykres wielkości wypływającego prądu z zależności od napięcia na pinie i wszystko było jasne. A jeszcze później okazuje się, że procesor miał jeden, specjalny, wysokoprądowy pin do sterowania właśnie diodą IR.. W uproszczeniu można pin wyjściowy procesora traktować jakby miał już wbudowany do środka opornik rzędu 100 omów - to tylko przykład wartości. Są piny mocniejsze i słabsze a na dodatek ich możliwości różnią się w zależności od kierunku prądu. Zwykle prąd wpływający do pinu może być większy niż wypływający, co bierze się z lepszej jakości tranzystorów NMOS zwierających pin do masy niż tych PMOS, ciągnących pin do Vcc. Drugom ograniczeniem jest suma prądów płynących przez wyprowadzenia Vcc i/lub GND i to też jest podawane w danych katalogowych. Prąd pinów nie bierze się znikąd i nawet jeśli nie przekraczasz możliwości jednego, to podłączając np. 8 takich mocno sterowanych tranzystorów możesz spokojnie przekroczyć te 200 (czy ile tam jest) mA prądu pinów zasilania. Wcale nie uważam, że BD139 z ogólności nie stać na tak małe Ucesat. Uważam tylko, że dla dużych prądów nie ma on szans zbliżyć się do 100m. No ale dla małych Ic to przecież żadna łaska, można wziąć BC337 i być zadowolonym z 50mV dla Ic nawet i 100mA: https://www.onsemi.com/pub/Collateral/BC337-D.PDF EDIT: Może napisz co to za układzik, co chcesz zrobić, co sterować, czy jest to tylko taka wprawka do policzenia i sprawdzenia w praktyce nowych wiadomości? Bo zawsze rozmawia się łatwiej o konkretach niż tak ogólnie. Poza tym niektóre obciążenia (elektromagnesy, silniki, żarówki, piezo, długie kable itp) są bardzo wredne i trzeba uważać na ich zaskakujące cechy.
  17. Zapomnij o filmikach i zacznij myśleć samodzielnie. Niektóre droższe mierniki mogą mieć na najniższym zakresie omomierza wynik w postaci XXXX.XX czyli najmłodsza cyfra to 10miliomów. Tak, to niby fajne, ale jak to się ma to bliżej nieokreślonej rezystancji przewodów i połączeń? Jeżeli chcesz prowadzić takie pomiary to musisz wyposażyć swój (drogi) miernik w bardzo porządne (drogie) wtyczki, dobrze przylutowane do nich lub przykręcone grube kable miedziane zakończone wielkimi zaciskami śrubowymi, najlepiej z miedzi. I nawet wtedy przed pomiarem kalibrujesz całość, bo przecież nic nigdy nie ma zera omów. Warunkiem jest powtarzalność i taki zestaw to gwarantuje dużo bardziej niż kabelki dostarczane w zestawie. Jeśli zrobiłeś już eksperyment ze swoim miernikiem to opisz na wyniki, jesteśmy ciekawi. Ustaw go na najniższy zakres (200 omów) i zewrzyj kable. A potem zewrzyj bardziej (mocniej dociśnij) i słabiej. Jeżeli miernik pokazuje raz 0.7 a raz 0.4 Oma to masz rozrzut 300miliomów tylko z samego ściskania przewodów/krokodylków czy sond. Potem kilkukrotnie wyjmij i wsadź ponownie banany do gniazdek w samym mierniku itp. Jeżeli i tu są zmiany "zerowej" rezystancji przejścia, to jak chcesz w takich warunkach mierzyć coś co ma miliomów 50?
  18. Jeśli Twój miernik ma na wyświetlaczu XXX.X na zakresie 200omów to znaczy, że najmniej znacząca cyfra "waży" 100miliomów. Próba pomiaru rezystancji takiego bezpiecznika to jak wyznaczanie grubości włosa linijką z podziałką milimetrową. Jakbyś tych włosów położył obok siebie 100 albo 1000 to wtedy odczytując wynik z linijki mógłbyś coś o jednym powiedzieć. Tutaj musiałbyś mieć 100 bezpieczników połączonych szeregowo... Wtedy a) możesz w ogóle coś sensownego odczytać z ekranu, b) znikają w mierzonej wielkości błędy o których napisał Harnaś: przewody, bananki, krokodylki, które zawsze dodają się do tego co mierzysz. Do pomiarów tak małych (i mniejszych) rezystancji służą specjalne mostki z grubymi kablami, zaciskami śrubowymi i ew. prądami pomiarowymi idącymi w Ampery. EDIT: pisaliśmy razem
  19. marek1707

    Przebieg PWM 3 -fazowy na AVR

    To może tak: - Sygnały analogowe w tego typu aplikacjach generujesz przez "wyprodukowanie" prostokątnego sygnału PWM a potem odfiltrowanie dolnoprzepustowe. - Zacznij od jednego przebiegu przy założeniach: masz sygnał PWM z okresem powiedzmy 8kHz a chcesz mieć sinusoidę 100Hz. Na jeden jej okres przypada zatem 80 okresów sygnału PWM - tylko w tych momentach możesz i musisz wyznaczać poziom kolejnej próbki. Podziel sobie zatem cały generowany sygnał na 80 kawałków i co 125us wysyłaj kolejną wartość - coś świta? A teraz zrób to samo z 3 wyjściami PWM i 3 sinusoidami przesuniętymi w fazie. W takim schemacie zwykle częstotlwość PWM jest stała a zmieniasz "krok" po jakim skaczesz po swojej wewnętrznej sinusoidzie (czy co tam chcesz wygenerować) wzorcowej. Jeżeli krokiem będzie 2*Pi/80 to dostaniesz 100Hz, jeżeli 2*Pi/120 to na wyjściu masz sinusoidę 66.6Hz a jeśli wyznaczysz krok na 2*Pi/8 to usłyszysz 1kHz. Proste?
  20. Każdy tranzystor ma jakiś współczynnik wzmocnienia mieszczący sie w podanych widełkach i zmierzony w bardzo konkretnych warunkach. Jeżeli w Twoim układzie te warunki są inne to gwarancja producenta przestaje obowiązywać: jeżeli są łagodniejsze to możesz liczyć na więcej "niż ustawa przewiduje", jeżeli bardzo ciężko doświadczysz swój tranzystor to nie uzyskasz nawet tego co napisali w datasheet. Tak, wszelkie elementy mają rozrzut technologiczny i o ile np. opornikach można liczyć na 5% tolerancji rezystancji, w droższych na 1% a w naprawdę wypasionych (i drogich) na 0.1%, o tyle akurat wzmocnienie tranzystora jest jednym z najbardziej rozrzuconych parameterów. W zasadzie najlepiej mamy z napięciem Ucmax, bo właściwie nie zależy ono od tego jak tranzystora użyjesz. Już nawet prąd Icmax, określony w katalogu na jakąś konkretną wartość, bardzo zależy od sposobu aplikacji (długość wyprowadzeń, radiator, położenie na płytce, opływ powietrza, współczynnik wypełnienia PWM), czyli generalnie od warunków chłodzenia i obciążenia. Używanie tranzystora jako klucza to trochę osobne (względem tego "analogowego") zagadnienie. Tutaj zależy Ci na dwóch dobrze określonych stanach: na dobrym wyłączeniu i na pełnym załączeniu oraz na szybkim i bezbolesnym przejściu między nimi. W pierwszym przypadku nie masz strat mocy (i grzania się struktury) bo nie płynie prąd, w drugim minimalizujesz moc strat przez wprowadzenie tranzystora w głębokie nasycenie (małe Ucesat). Pierwsze wydaje się łatwiejsze, z drugim może być problem, bo dysponujesz rachitycznym wyjściem procesora, które jest w stanie wypuścić kilkanaście mA, ale przy potrzebach rzędu 50mA już trzeba kombinować. Najprostszy układ sterowania bazą to rzeczywiście opornik i dioda B-E tranzystora. W tej konkretnej tabelce widzisz, że mierzyli wzmocnienia dla trzech różnych prądów kolektora. Widać, że sugerują używanie tego tranzystora w okolicach kilkuset mA. Słabo sprawdzi się dla bardzo małych (jak na niego) Ic bo w wierszu Ic=5mA gwarantują tylko wzmocnienie 25. Najbogatszy w informacje jest wiersz dla Ic=150mA gdzie producent sugeruje, że większość jego wyrobów będzie miała wzmocnienie typowe 250 (całkiem spoko jak na tranzystor mocy) no a dla 500mA to już spadek na łeb. To górny zakres możliwości prądowych tego tranzystora i tam nie można wiele oczekiwać. Tu jedna ważna uwaga: podane wzmocnienia (i warunki pracy) nie są jeszcze tymi, których potrzebujesz do pracy jako klucza dwustanowego Zauważ, że mierzyli je dla Uce=2V a to trudno nazwać nasyceniem - to wciąż praca w zakresie liniowym. Przecież gdybyś tak używał tego elementu to już dla 150mA miałbyś stratę 0.3W. Dla 500mA straty na ciepło rosną do 1W a tego ta obudowa bez radiatora by raczej nie zniosła. Co wiecej: praca "analogowa" powoduje, że napięcie kolektora (czyli pośrednio to co widzi obciążenie) zależy od prądu kolektora więc zmieniając odbiorniki (dając więcej diodek LED lub mocniejszy silnik) zmieniałbyś jedynie moc strat na tranzystorze a nie prąd Ic, bo tranzystor pracuje wtedy jak źródło prądowe a tego bardzo nie chcesz. Tak więc zależy Ci na jeszcze głębszym wysterowaniu tranzystora, by jego Uce spadło ponżej setek mV. Tranzystory małosygnałowe umieją tutaj schodzić do <100mV, ale aż takiego wyczynu po historycznym BD139 bym nie oczekiwał.Potwierdza to kolejny wiersz tabeli: masz tu nasycenie mocno przesterowanego tranzystora: dostajesz 500mA kosztem wpychania w bazę aż 50mA i Uce wciąż na poziomie 0.5V - to chyba jest granica oporu tego elementu. Tylko skąd tu wziąć te wejściowe 50mA mając procesor jako driver, prawda? W warunkach nasycenia nie mówimy już o wzmocnieniu, bo przestaje obowiązywać zależność Ic=Ib*beta. Tu liczy się tylko małe Ucesat nawet kosztem absurdalnie dużego prądu wejściowego. Dlatego w tym wierszu nie ma podanego wzmocnienia 10, bo ta liczba tranci sens. No a kolejny wiersz pokazuje jak zachowuje się dioda B-E w warunkach ekstremalnych: potrzebuje aż 1V by popłynął w niej taki prąd, który umożliwi przepływ 0.5A podczas pracy jeszcze w obszarze "analogowym" (Uce=2V). Jesli oczekujesz poprawnej pracy jako klucz będziesz musiał jeszcze głębiej popchnąć tranzystor w nasycenie a więc i napięcie Ube będzie jeszcze wyższe (np. 1.3V?). tak, tyle odłoży się na diodzie BE, sporo na oporniku szeregowym ale pamiętaj, że i napięcie portu wyjściowego spada ze wzrostem wyciąganego z niego prądu. I to sporo. Być może z pewnych pinów procesora w ogóle nie jesteś w stanie wyssać 50mA, bo nawet jego prąd zwarciowy (stan wysoki zwarty do GND) daje mniejszy prąd . Wtedy potrzebujesz stopnia pośredniego, np.mały pnp (30V/100mA) powinien załatwić sprawę sterowania bazą czegoś dużego. Albo tranzystor Darlingtona (TIP120, BDW93, BDX53 itd itp). Albo MOSFET przygotowany do sterowania niskimi napięciami...
  21. No niestety, jest jak piszesz. Nie masz gwarancji konkretnego wzmocnienia i na jednym tranzystorze bardzo trudno zrobić stopnień o wzmocnieniu np. zawsze 50. Musiałbyś w każdej zbudowanej sztuce układu mierzyć parametry i dobierać okoliczne oporniki/kondensatory do uzyskania pożądanego wzmocnienia. Tego typu układy liczy się na najgorszy przypadek. Jeżeli chcesz w kolektorze dostać na pewno 200mA (bo tyle wymagają np. jakieśtam diody LED) to przyjmujesz najmniejsze wzmocnienie wymienione przez producenta dla danego typu (i grupy) tranzystora np. 65 i wychodzi, że musisz wepchnąć w bazę conajmniej 3mA. Sterowanie prądowe oznacza ni mniej ni więcej tylko to co już sam napisałeś: Ic = Ib * beta. Działamy na prądach. A smutną sprawą jest to, że tranzystor bipolarny "od strony wejścia" nie wygląda jak opornik tylko jak dioda. Jej charakterystykę prądowo-napięciową znajdziesz bez problemu. Po 5 sekundach patrzenia na wykres zrozumiesz, że aby w ogóle płynął w diodzie jakiś prąd, musisz podjechać z napięciem powyżej 0.5-0.6V. I niestety nie jest tak jak w oporniku, że jak już prąd zacznie płynąć to dwa razy większe napięcie powoduje przepływ dwa razy większego prądu. Dlatego, jeśli będziesz sterował tranzystor sygnałem napięciowym np. sinusoidalnym to prąd w tak sterowanej diodzie (jej anodą jest baza a katodą emiter w npn) sinusoidę będzie przypominał tylko we wspomnieniach. A właśnie tym prądem "żywi się" tranzystor i taki wygnał wyjściowy (liniowo wzmocniony) dostaniesz w kolektorze, np.na oporniku obciążenia. Słabe, prawda? Dlatego tą metodą (czyli prościutki stopień na jednym tranzystorze i kilku opornikach/kondensatorach) nie przetworzysz ani dużych sygnałów ani z dużym wzmocnieniem. To są stopnie tzw. małosygnałowe, pracujące na bardzo malutkim wycinku ch-ki diody wejściowej - tak małym, że od biedy można uznać że nic tam się nie zagina i że zależność Ib od Ub jest na tym kawałku liniowa. Oczywiście są metody linearyzacji takich stopni by mogły przetwarzać większe sygnały, ale zawsze jest to okupione spadkiem wzmocnienia. I jeszcze jedno: wzmocnienie zależy też niestety od wielkości prądu kolektora i dlatego w danych katalogowych podawane jest dla pewnej jego wartości. Im prąd wyższy tym gorzej. Moja wskazówka: jeśli jesteś zainteresowany tematem to poszukaj książki o podstawowych, analogowych układach tranzystorowych (wzmacniacze małosygnałowe, wzmacniacze mocy, wzmacniacze RF, generatory itp), bo w miarę możliwości mogę odpowiadać na pytania szczegółowe, ale na "rozjaśnianie" szerszego tamatu raczej nie ma tutaj miejsca.
  22. Oscyloskopy od zarania swych dziejów mają wejścia z mozliwością odcięcia składowej stałej - właśnie do takich przypadków. Wybierając tryb "AC" po prostu szeregowo wstawiany jest kondensator i wtedy taki kanał pokazuje dobrze sygnały od kilku/nasu Hz w górę odcinając DC.
  23. Nie jest. Może i idea dwóch cewek jest prosta, ale sensowna (i ekonomicznie uzasadniona) sprawność takiego transferu energii oraz stabilność tego procesu są już bardzo trudne do uzyskania. Jeśli nie wierzysz, to zastanów się nad pierwszym z brzegu pytaniem: dlaczego pole magneyczne cewki pierwotnej (lub magnesu) miałoby chcieć wnikać w obszar tej wtórnej. Przecież usiłujesz w niej wytworzyć prąd, którego przepływ będzie robił wszystko by zniwelować działanie pola pierwotnego a więc odchylał je jak można najdalej od uzwojenia wtórnego. Z zasady taki układ będzie opierał się temu co chcesz uzyskać i m.in. właśnie po to jest w tranformatorze rdzeń. Dwie sprzężone magnetycznie cewki nie tworzą żadnej przetwornicy tylko transformator. Na drugi raz, jeśli czegoś nie jesteś pewien spróbuj przed napisaniem posta przetestować takie nowości na sobie. Taka prosta autocenzura (lub krytyczne myślenie) spowoduje, że nie będziesz musiał potem wykręcać się z tego co napisałeś i prostować co miałeś na myśli. Jakie zjawisko? Co konkretnie chcesz pokazać? Zamianę energii mechanicznej na elektryczną (ruchomy magnes i uzwojenie)? Działanie transformatora czyli sprzężenie magnetyczne czyli konwersję energii elektrycznej w energię pola i z powrotem w elektryczną? Dlaczego taki zestaw musi być powietrzny? Przecież transfer energii przez pole magnetyczne zachodzi także w transformatorze z rdzeniem a to działa dużo lepiej bo sprzężenie jest setki razy lepsze. Co więcej, "bezprzewodowe" przesyłanie energii to także dioda LED i po drugiej stronie fotodioda lub nawet fotoogniwo. Tam też nie ma przewodów tylko światło. Masz też grzałkę i termoogniwo, które możesz z robić np. z modułu Peltiera - tu także przewodów nie załączono. Więc jak? Może opisz dokładnie jak sobie wyobrażasz swój zestaw i jakich efektów oczekujesz. Tylko daj już spokój z tymi durnymi filmami. Wystarczy parę własnych, sensownych zdań. Acha i przy okazji: do czego to? Jakiś pokaz w szkole? Praca zaliczeniowa? Własna ciekawość?
  24. marek1707

    Podłaczenie czujników TMP36GT9Z

    Może gdy patrzysz na te rysunki to dla Ciebie jest oczywiste co i kiedy. Ja nie rozumiem wykresów. Może przydałyby się jakieś strzałki oznaczone A, B, C z jakąś legendą? No ale skupmy się tylko na tym co napisałeś o wzroście wyników. W czystych warunkach, gdy wejście ADC nie pobiera prądu to ani rezystor szeregowy ani kondensator równoległy nie powinny spowodować zmian wartości DC. Jeżeli tak się dzieje, to znaczy, że przez rezystor płynie jakiś prąd dając spadek napięcia. Jeżeli wyniki wzrosły to napięcie także wzrosło a to oznacza, że prąd wypływa z wejścia ADC w kierunku czujnika. Jeżeli pominiemy możliwy wpływ jakiegoś dziwnego kondensatora to wygląda mi to na włączony pullup na wejściu ADC. Zobaczmy: podciąganie ok. 50k do Vcc wraz z opornikiem 220R robią dzielnik dający ok. 20mV a to są 2 stopnie temperatury. Jakoś dziwnie pasuje... W każdym razie 20mV zmiany na 220R to prąd ok. 100uA - nawet da się zmierzyć. Poszukaj go. A jeśli chcesz badać działanie układu RC to wyłącz wszelkie filtrowania cyfrowe i wtedy obserwuj zmiany. Nie musisz bawić się w porównywanie obrazków - to nie przedszkole. Wystarczy,, że Twój program będzie liczył jakąś statystykę z np. kilkuset ostatnich pomiarów i w sposób ilościowy pokazywał wyniki (odchylenie standardowe, wariancja?). Masz wtedy liczby pozwalające konkretnie ocenić jakość rozwiązań. Próbuj z różnymi wartościami: 220R, 1k, 5k1 i tak samo: 470nF, 2u2, 10uF itd. Dla usuwania 50Hz potrzebujesz filtra conajmniej 1k/10u, ale 1k da już zmianę o 10 stopni więc kluczowe jest znalezienie źródła tych dziwnych 100uA.
  25. Żeby oszacowac sensowność użycia takiego czy innego panelu musisz zrozumieć i przemyśleć trzy rzeczy: 1. Ile energii potrzebuje Twój odbiornik (np. pasek LED) w ciągu doby - to kluczowe pytanie bo od tego zależy wszystko. Jeżeli np. masz pasek potrzebujący 12V/100mA i chcesz by świecił przez powiedzmy godzinę w ciągu doby (wszystko jedno czy w dzień czy w nocy) to potrzebujesz 12V * 0.1A * 1h = 1.2Wh energii. 2. Akumulator nic z siebie nie daje, jest tylko zbiornikiem na energię. Musisz go dopasować z jednej strony do ogniwa słonecznego (prądy, napięcia) a z drugiej do odbiornika. Czasem wystarczy proste połączenie 1:1, ale to rzadko się dobrze sprawdza. Ogniwa słoneczne sę kapryśne i mają pewne paskudne cechy elektryczne, które każą używać specjalnych układów/przetwornic, by do maksimum wykorzystać ten cienki strumyczek energii z nich uzyskiwany. 3. Ogniwo słoneczne - tak jak napisał Electron - tylko w południe w lipcu daje swoją moc znamionową. W każdych innych warunkach jest tylko gorzej, choć to nie znaczy, że nic z niego nie da się wycisnąć. Możesz założyć, że dobrze ustawione, malutkie, 1 watowe ogniwo w słoneczny, letni dzień wyprodukuje ok. 4-5Wh energii. Niestety w zimę spadnie to zaledwie do 0.7Wh No a teraz podsumujmy: skoro Twój pasek zużywa przez godzinę 1.2Wh a będziesz dostawał od 5Wh w lato do 0.7Wh zimą to pozwoli to na świecenie przez ok 4h w lecie i ok. pół godziny w zimie. A skoro w ciągu doby dostaniesz maks 5Wh to żeby napełnić tym "pod korek" akumulator 12V potrzebujesz pojemności jedynie 0.5Ah. Nawet najmniejszy żelowy wystarczy. Tyle obliczenia. A zupełnie osobną historią jest elektronika, która to wszystko ze sobą połączy. Akurat czujnik oświetlenia załaczający pod wieczór LEDy jest w tym wszystkim najprostszy. Im układy pośredniczące będą prostsze (w szczególności ładowarka akumulatora) , tym zwykle gorzej radzą sobie w różnych warunkach i tym gorzej wykorzystują energię z ogniwa. Bo akurat pasek LED 12V pasuje do akumulatora 12V bardzo dobrze. Tam wystarczy dać jedynie odcinanie przy zbyt głębokim rozładowaniu.
×