Skocz do zawartości

Tomson1105

Użytkownicy
  • Zawartość

    55
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    5

Tomson1105 zajął 1. miejsce w rankingu.
Data osiągnięcia: 12 sierpnia.

Treści użytkownika Tomson1105 zdobyły tego dnia najwięcej polubień!

O Tomson1105

  • Urodziny 11.05.1993

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Moje zainteresowania:
    Automatyka i robotyka

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

Tomson1105's Achievements

4/10

4/10 (4/10)

28

Reputacja

  1. @BananWszyscy no to pogratulować prowadzącego Żeby nie było, że u nas krytykuję wszystko, bo zdarzały się fajne laborki i spoko prowadzący i z niektórych przedmiotów faktycznie dało się poza wiedzą wynieść satysfakcję z zajęć, no ale zdecydowanie u nas była tego mniejszość niestety.
  2. @Jan_Kunicki @Jan_Kunicki Dobra, już skończ z tą zawodówką... Jeżeli ktoś się nie nadaje do tego typu studiów to odpada z reguły po pierwszym semestrze i to jest normalne, ale zarzucanie komuś że pomylił studia z zawodówką to jest kpina... No słabo trafiłeś, bo osobiście bardzo dużo zrobiłem dla innych w trakcie studiów. 2 lata byłem prezesem koła naukowego i działalnością naszego koła starałem się zapełniać te potworne luki, które tworzyła uczelnia. Osobiście prowadziłem wiele kursów jak choćby z Inventora, projektowania płytek PCB, elektroniki czy Arduino. Na jednym z przedmiotów mieliśmy w Inventorze zaprojektować przez semestr ramię robota przy czym nauka oprogramowania praktycznie nie istniała, przez 3 wykłady prowadzący na projektorze pokazywał co gdzie robi, co jest absurdalnym sposobem nauki i to było widać bo wszyscy szukali jakichś kursów i tutoriali żeby w ogóle zacząć projektowanie. Prowadzący totalnie zignorował moją uwagę, że w ogóle nie pokazał na czym polegają i po co są wiązania w szkicach, a później widziałem jaki ludzie mieli śmietnik jak próbowali zmienić jedną wartość w szkicu. Raz w tygodniu były "zajęcia projektowe" co było jakimś żałosnym żartem, bo zajęcia był w sali komputerowej, gdzie na żadnym komputerze nie było Inventora i cały projekt musieliśmy robić w domu i raz w tygodniu przyjść na "zajęcia projektowe" pokazać postępy choćby jako screeny w telefonie. Prowadziłem np. szkolenie podstawowe dla 32 osób i dodatkowo zorganizowałem szkolenie rozszerzone prowadzone przez firmę i osoby chętne miały możliwość odbycia tego szkolenia z niezłym rabatem (ponadto nie musieli płacić za poziom podstawowy), a po jakimś czasie słyszałem, że 2 osoby dzięki temu załapały się do fajnej pracy. Zakupiłem również kilkanaście zestawów do nauki Arduino i elektroniki i również prowadziliśmy szkolenia. Do naszego koła na rekrutację zawsze przychodziło po kilkadziesiąt osób. Bardzo często były osoby będące na 3 roku, które mówiły że chcą do nas dołączyć bo chcą w końcu się czegoś nauczyć i porobić coś praktycznie. I od razu odbijam zarzut o ich "nadawaniu się do uczelni technicznej" bo były to osoby bardzo inteligentne, którym w ogóle nie było pokazane jak zacząć. Moim zdaniem to jest wstyd dla uczelni, że studenci 3 roku na kierunku automatyka i robotyka nie potrafią używać płytki stykowej i samodzielnie bawić się elektroniką. Oczywiście nie robię z tego żadnego wyznacznika, ale takich zaległości jest dużo dużo więcej.
  3. @Jan_Kunicki Ad 1) Warto się zastanowić kiedy forma wykładu dla 200 osób jest dobrym pomysłem. Czy trzepanie równań, skomplikowanych reguł i ogólnie treści wymagających dużego skupienia na wykładzie to dobry pomysł? Moim zdaniem zdecydowanie nie! Czy wykład, który w obrazowy sposób przestawia typy silników i ich cechy, wykład prezentujący zjawiska fizyczne lub prezentuje treści czysto informacyjne i pokazuje jak coś działa i dlaczego to dobry pomysł? Zdecydowanie tak! Sorry, ale dla mnie wykład z matematyki, który trwa 3 godziny, wymaga notowania non stop (no bo oczywiście nie ma żadnych materiałów...), nie dając chwili na zastanowienie się i skupienie na danym temacie jest absolutną głupotą. Osobiście nie byłem w stanie się skupić i notować na więcej niż godzinę, mój rekord to 1,5h, a uwierz mi, że takich osób była zdecydowana większość. Do takich treści powinny być przygotowane skrypty i w nich powinna być cała wiedza potrzebna do zaliczenia egzaminów, a tak w ogóle nie było, a ponadto dochodziło do takich anomalii, że pewne grupy miały 3 godziny wykładu z matmy, jakąś laborkę z innego przedmiotu, a po laborce ćwiczenia z matmy, gdzie trzeba było już trzaskać zadania, które parę godzin temu były dopiero na wykładzie... PATOLOGIA a nie wykład... Oczywiście były też wykłady bardzo ciekawe, bogate w materiały multimedialne lub nawet rzeczywiste akcesoria żeby każdy wziął w ręce i zobaczył jak coś wygląda, ale to była zdecydowanie rzadkość. Na wykładach królują 10 letnie slajdy, ściana tekstu i czytanie tego przez wykładowcę... No patologia... Ad 2) Na mojej uczelni był brak jakiejkolwiek współpracy z przemysłem, a przynajmniej takie są odczucia z punktu widzenia studenta. Daje się mocno wyczuć mentalność "Dać coś studentowi? Żeby zepsuł?!" i w ten sposób student dostaje stare i niesprawne gówno, a fajniejszymi zabawkami najwyżej doktoranci się pobawią Na tematy odnośnie militariów i takiej współpracy z uczelniami się nie wypowiem bo nie mam takiej wiedzy, ale żeby taka współpraca w ogóle miała sens, to najpierw trzeba się zająć problemami, o których wcześniej tutaj pisaliśmy.
  4. @Jan_Kunicki Ja swoje zdanie podtrzymuję, a wręcz im dalej od obrony i im dalej zdobywając doświadczenie w zawodzie tym bardziej uważam czas spędzony na Politechnice za wybitnie zmarnowany - na szczęście kształciłem się też na swoją rękę i zdobywałem doświadczenie poza uczelnią, chociaż przez samą uczelnię mój rozwój niemal stanął w miejscu bo nie było czasu albo uczelnia spowodowała że tym się już rzygało... Raz że ograniczenia systemowe i pensja zależy od tabelki a nie od jakości prowadzenia zajęć, a dwa... jak mamy wymagać jakiejkolwiek jakości kształcenia, jak zajęcia prowadzą doktoranci, którzy kilka miesięcy wcześniej sami siedzieli cicho na tyłku po drugiej stronie a teraz nagle mają przekazywać wiedzę dalej nie mając doświadczenia, ani szkoleń ani umiejętności w przekazywaniu informacji. Toć nauczyciel w podstawówce czy liceum musi być po pedagogice, a już prowadzący teoretycznie poważny przedmiot na uczelni wyższej nie musi mieć żadnych kwalifikacji i wystarczy, że 1,5h będzie recytował slajdy, które są używane od 10 lat? I takie osoby później zostają doktorami, mają swoje przedmioty i dalej nie potrafią uczyć. Inna sprawa, że często muszą prowadzić te zajęcia mimo, że szczerze tego nienawidzą (i to da się wyczuć) i że woleliby siedzieć zamknięci w swoim pokoju lub jakimś labie i robić swoje prace naukowe. Przede wszystkim powinny być zmiany systemowe, aby pensja zależała od osiągnięć prowadzącego (czy w sytuacji gdzie na przedmiocie jest 200 osób na roku, a ten przedmiot robi 500 osób bo jest tylu powtarzających to świadczy źle czy dobrze o jakości kształcenia danego prowadzącego? Czy prowadzący na pewno dostosował zaawansowanie tego przedmiotu do potrzeb danego kierunku? Ja np. do tej pory nie wiem po cholerę mi wiedza pod jakim kątem musi wpaść elektron między okładki kondensatora, żeby z drugiej strony wyleciał równolegle...), prowadzący przedmioty powinni mieć jakieś wykształcenie (nie mówię o studiach, ale niech to będzie jakiś kurs, jakieś dłuższe szkolenie, coś dającego jakiś certyfikat) umożliwiające im uczenie innych ludzi. A przede wszystkim nie powinno być sytuacji gdzie prowadzący robi przedmiot jakby to było za karę, bo ktoś tego od niego wymaga, a nie z własnej pasji przekazywania wiedzy. Ponadto myślę, że prowadzący przedmioty techniczne powinni w jakiś sposób praktycznie pracować i zajmować się tym o czym prowadzą przedmiot. Dla mnie było ogromnym szokiem kiedy na Technikach Mikroprocesorowych zaczynaliśmy zabawę na 20 letnim gównie, a prowadzący nie zdawał sobie sprawy z istnienia Arduino. Zgodzę się z tym, że wiedza bardziej szczegółowa też jest ważna, ale moim zdaniem nauka powinna być od ogółu do szczegółu, zaczynać od prostych rzeczy korzystając z uproszczeń i dopiero się stopniowo zagłębiać. Równie dobrze można zacząć się uczyć programować w języku Arduino i w kodzie dodawać elementy czystego C. Niestety, ale wiele przedmiotów wyglądało tak, że robiło się coś i nie wiadomo po co Ad 1) Pełna zgoda. Zapotrzebowanie jest ogromne, a wielu absolwentów kończy studia nadając się tylko do dalszej nauki przez pracodawcę. Zapewne byłoby ich więcej i lepiej wykształconych, gdyby nie uwalali przedmiotów, bo prowadzący wymyślił sobie chore wzory na ocenę i brak pracy domowej (xD) ma główny wpływ na ocenę i gdyby nie marnowali często całych wieczorów na pisanie durnego sprawozdania do laborki (gdzie przez 1,5 godziny ruszali różnymi obiektami przed czujnikami, żeby wyznaczyć ich histerezę, która jest podana w nocie katalogowej) udając że się czegokolwiek nauczyli. Niestety, ale czas studenta jest absolutnie olany i absolutnie nieoptymalnie wykorzystany. Są semestry, na których samemu trzeba się zmienić w robota i zniknąć ze społeczeństwa, żeby jakoś przez ten semestr przejść. A później dziwne że wśród młodzieży jest ogromny odsetek depresji i innych problemów psychicznych Ponadto absolutny brak indywidualnego podejścia do nauczania, czego skutkiem było, że przez dużą część studiów uczyłem się tego co już umiałem (wcale dzięki temu nie miałem żadnych dodatkowych korzyści) lub rzeczy, które wcale mnie nie interesują, gdzie nie mam zamiar się rozwijać w tym kierunku i zdaję sobie sprawę, że w prawdziwym życiu zawodowym będzie mi to absolutnie zbędne... Ad 2) Również myślę, że z kasą nie powinno być problemu, bo ona jest, ale w absurdalny sposób wydawana. Wydaje się grube bańki na betonowe place przed uczelnią, na fontanny które pracują kilka miesięcy w skali roku i wymagają serwisu, później jeszcze się wydaje pieniądze na systemy zbierające deszczówkę, no bo przecież zrobiliśmy na uczelni betonozę i trzeba zbierać deszczówkę bo rośliny usychają. Jednocześnie brakuje budżetu na sensowne wyposażenie laboratoriów, brakuje licencji na oprogramowanie (wymaga się wykonywania prac domowych np. w Matlabie, gdzie nie ma wersji studenckiej, a uczelnia oczywiście nie zapewnia licencji i trzeba jechać na piratach), na cały kierunek jest jeden sensowny robot (z którym każdy student i tak ma do czynienia przez raptem max 3h przez całe studia), czujniki wizyjne są chyba z początku tego wieku, a prowadzącym nie chce się wchodzić we współprace z firmami i uczyć nowego sprzętu, jakiś budżet jest przeznaczony na działalność kół naukowych, ale co z tego jak każdy wydatek to kilkutygodniowa batalia z administracją, która oczekuje aby kable do płytek stykowych kupować przez przetarg na elektrykę. Ad 3) Znikoma możliwość zaliczania przedmiotów inaczej jeżeli ma się w danej dziedzinie jakąkolwiek wiedzę. Uczelnia np. załatwia używanego robota z jakiejś fabryki i oczekuje, że studenci go uruchomią nie dając absolutnie nic w zamiast w postaci choćby zaliczenia jakiegoś przedmiotu. Uczelnie stwarzają często takie warunki, że samo utrzymanie się na studiach i nauczenie się czegoś to już jest wyzwanie i w pewnym momencie zwyczajnie ma się dość tego wszystkiego, więc nic dziwnego że ludzie szybko tracą zapał i zamiast szukać dla siebie wyzwań i możliwości rozwoju chcą zwyczajnie "byle zaliczyć i mieć to gówno z bani". Rozpisałem się bardziej niż chciałem na początku, ale jak już wspomniałem... Im dalej od obrony tym bardziej utwierdzam się w swoim przekonaniu A że podtrzymuję jakieś kontakty z ludźmi z uczelni to wiem że z niektórymi rzeczami jest tylko gorzej
  5. @jacusio65 Odpowiadam co prawda dużo po czasie i już tutaj to się nie przyda, ale kiedyś za pomocą arduino przerabiałem laminarkę, żeby dawała radę z termotransferem przy robieniu swoich PCB. Przeróbka była dlatego, że oryginalnie temperatura laminarki była za mała na termotransfer. Ale do rzeczy. Wtedy wykorzystałem jakiś termorezystor, który z tego co pamiętam wytrzymywał temperatury grubo ponad 200*C, może nawet koło 300*C. W nocie katalogowej do czujnika była cała tabela rezystancji co 1*C. Więc wpisałem w Excelu te wartości dla temperatur 0-200*C (planowany zakres pracy), wykonałem wykres (oczywiście nieliniowy) i wtedy klikając PPM na wykres można uzyskać linię trendu, wybrać jakiego stopnia ma być wielomian i wyciągnąć jego równanie. Z tego co pamiętam to miałem wtedy wielomian 4 stopnia i fajnie to równanie wyglądało w kodzie No i oczywiście termorezystor był podłączony jako dzielnik napięcia (rezystor tak dobrany, żeby maksymalnie wykorzystać rozdzielczość ADC w planowanym zakresie temperatur) i w kodzie wyciąganie rezystancji czujnika ze wzoru. Nie wiem jak wyglądała dokładność pomiaru w wyższych temperaturach, ale wielomian dość dobrze się wpasował w krzywą R/T i w temperaturach pokojowych wskazania względem termometru w pomieszczeniu się różniły o ok 1*C.
  6. Masz rację, dobrze jak frezarka (czy jakakolwiek maszyna obróbcza) ma jakąś masę bo wtedy trudniej ją wprowadzić w drgania własne. Można powiedzieć, że konstrukcja frezarki to sztuka , bo trzeba jednak znaleźć jakiś złoty środek. Ten wspomniany materiał to bym chyba prędzej zastosował w drukarce 3D niż we frezarce. U mnie wrzeciono to Kress 1050 W. Jak dobrze pamiętam to pracowało w zakresie 3000 - 15000 RPM. Niestety jeżeli chcesz wrzeciono, które pracuje w szerokim zakresie obrotów to musisz też za nie słono zapłacić i w tysiaku raczej się nie zmieści zakup (chyba że jest coś czego nie widziałem do tej pory).
  7. Wpływ na kinematykę? Żodyn To prosty kartezjan, zmiana długości poszczególnych osi nie ma wpływu na kinematykę. Za to na dynamikę już ma wpływ. Wyższa brama to wyższa masa, ale jednocześnie moim zdaniem trochę więcej materiału żeby pole robocze w osi Z było większe to relatywnie mały przyrost masy względem całej masy osi Z i bramy. Także jakbym miał coś polecić to jak planujesz wyższą bramę i dłuższą oś Z to rób. Odnośnie dynamiki to najwyżej przy dużych przyspieszeniach w pewnym momencie zaczniesz gubić kroki na osi Y jeżeli będziesz miał konstrukcję jak u mnie. Ale to sobie po prostu poszukasz tego przyspieszenia na którym gubisz kroki, ustaw z 10% mniejsze i powinno wszystko hulać. Jeżeli będziesz miał śruby kulowe to z przyspieszeniami nie powinieneś się martwić
  8. A to nie ty przypadkiem do mnie pisałeś w temacie v-slotów jakoś ostatnio? Dokładnie w tym temacie ktoś pisał do mnie na YT lub na FP
  9. W moim przypadku jedna śruba wystarczyła. Łożyska nie pozwalają na przekoszenie bramy, ale jakby frezarka miała być większa to już bym się raczej zdecydował na dwie śruby. W moim przypadku łożyska bramy tworzą prostokąt w przybliżeniu 30x100 cm. U siebie nie mogłem narzekać na braki sztywności konstrukcji. Choć gdyby miała robić więcej w metalu to już by to robiło różnicę pewnie. Co do wózków HIWIN to raczej są lepszą opcją, ale na pewno droższą. W moim przypadku nie było żadnych problemów z moimi prowadnicami. W mojej konstrukcji można zjechać bramą ze stołu i mieć dwa osobne elementy do przenoszenia i transportu. Z wózkami HIWIN też dałoby się to zrobić tak samo, ale wózki potrafią gubić kulki więc za każdym razem by trzeba było te wózki zabezpieczać. W moim przypadku bym nie zmieniał na wózki HIWIN. A z tym czy wózki by miały być jak u mnie czy na boku to już bym się sugerował w której pozycji większe siły wytrzymują, chyba że nie ma różnicy lub jest duża wytrzymałość to wtedy bym się sugerował jakąś wygodą czy coś.
  10. @ethanak no ja cały komunikat wrzuciłem w googla, akurat wyniki nie przykuły mojej uwagi rozwiązaniem Bywa
  11. @ethanak o lol! Ja nie wiem co tam się skopiowało bo wszystko wygląda identycznie, ale wpisałem ręcznie i zaskoczyło xD
  12. A ja mam mały przypał... Jak chcę ustawić maila tą komendą "git config --global user.email "mój_mail" to dostaję komunikat "bash: $'\302\226git': command not found". O co z tym chodzi?
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności.