Skocz do zawartości

Domol

Użytkownicy
  • Zawartość

    194
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    3

Wszystko napisane przez Domol

  1. Trzeba przyznać, że w pobliżu glonów zachowuje się znacznie lepiej niż śruba
  2. Cheetah nawet zaangażował się w ALS Ice Bucket Challenge
  3. Boston Dynamics tworzą różne cuda. Zaczęło się od Big Doga, a potem nadszedł czas na nowego "szczeniaka" - LS3. Niedawno był dla niego ważny dzień - postawił swoje pierwsze kroki na polu bitwy. AlphaDog współpracuje z żołnierzami Teraz zwany AlphaDog, LS3 próbował swoich sił podczas próbnych walk. Pomimo głośnego sposobu poruszania się, sprawdził się całkiem nieźle. Momentami miał problem z przedarciem się przez trudny teren, ale udawało mu się pokonać większość przeszkód. Nawet jeśli trochę gdzieś się poślizgnął, udawało mu się wstać. Bez problemu pokonał około 70-80% terenu, przez który przedzierali się żołnierze. Co mówią o robocie główni zainteresowani? Ludzie, którzy mieli okazję współpracować z robotem byli pozytywnie zaskoczeni tym, jak dobrze sobie radził. Zauważyli też, co można w nim ulepszyć, m.in. powinno być więcej miejsca na ciężką broń, którą miałby nosić. Takie testy pomagają inżynierom udoskonalać swoje konstrukcje. Boston Dynamics wiedzą teraz nieco lepiej, na czym powinni się skupić. Który z ich sprzętów Wy najbardziej chcielibyście przetestować? Źrodła: Dvidshub[/ur;], Engadget
  4. Zazwyczaj roboty kojarzą nam się z czymś twardym, sztywnym, ewentualnie przegubowym. Raczej nie wykonuje się ich z miękkich materiałów. Badania grupy naukowców z MIT mogą jednak wkrótce zmienić ten sposób myślenia. Woskowy płaszcz zapewnia giętkość Element robota, który jest sztywny ale na zawołanie może się z niego zrobić coś miękkiego. Dzięki temu cała konstrukcja mogłaby zmieniać swój kształt i jak mysz - prześlizgnąć się przez każdą szczelinę. Ułatwiłoby to znacznie akcje poszukiwawcze, np. po trzęsieniu ziemi czy operacje na ludzkim ciele. Kilka słów o projekcie i jego aplikacja w praktyce Grupa naukowców z MIT pracuje nad tym projektem. Stworzyli rodzaj pianki pokrytej woskiem, która pod wpływem ciepła może się wyginać w dowolny sposób. Ponieważ wosk ma stosunkowo niską temperaturę topnienie, nie potrzeba dostarczać do materiału dużej ilości ciepła. Wosk ma do tego jeszcze jedną zaletę - to prosty materiał, który nie jest dla nas szkodliwy. Proste pomysły zazwyczaj bywają najlepsze. Jak Waszym zdaniem można udoskonalić ten projekt? To dopiero początkowa faza, więc macie spore pole do popisu. Źródła: MIT, IEEE
  5. Praca fotografa może być naprawdę ekscytująca - poznaje piękne fotomodelki, siedzi w pierwszych rzędach na Mundialu, zwiedza świat i ma wejściówki na koncerty i inne imprezy kulturalne. Wszystko fajnie, dopóki taka osoba nie pracuje w studiu fotograficznym, gdzie musi męczyć się z ustawianiem właściwego oświetlenia. Teraz nie będzie to już takie trudne dzięki Litrobotowi. Ciekawe wyposażenie pracowni fotograficznej Litrobot to quadrocopter, wyposażony w źródło światła. Jego zadaniem jest tak się ustawić, żeby na zdjęciu była widoczna świetlista obwódka wokół fotografowanej osoby. Nie jestem fotografem, ale to ponoć trudny do uzyskania efekt, prawda? Algorytm opracowany przez naukowców z MIT steruje robotem na podstawie zdjęć wykonanych uprzednio przez fotografa. Dzięki temu możliwa jest do uzyskania żądana szerokość świetlistej obwiedni. Algorytm dodatkowo pozwala śledzić ruchy modela i dostosowywać się do jego pozycji. Zobaczcie, jak wyglądają zdjęcia wykonane z pomocą Litrobota Zamiast asystenta, który biegałby z lampami i parasolkami, wystarczy jeden robot. Póki co to tylko wstępny etap prac. Czy Wy wolelibyście pracować z człowiekiem czy robotem? Niekoniecznie chodzi mi tu o fotografów, dotyczy to każdego zawodu. Źródła: MIT Engadget
  6. Na rynku jest wiele mniej lub bardziej udanych zabawek robotycznych dla dzieci. Coraz więcej z nich ma również za zadanie czegoś uczyć, a nie tylko bawić. Konstruktorzy misia Jerry skupili się na pewnej specyficznej grupie małolatów, które nie mają najlżejszego życia. Jerry w rękach swoich twórców Kto z Was jako dziecko uwielbiał słodycze? Myślę, że znacząca większość. Życie chorych na cukrzycę typu 1 nie jest jednak specjalnie słodkie. Nie dość, że nie mogą bezkarnie objadać się łakociami, to jeszcze muszą się kłuć i sprawdzać poziom cukru po czym ewentualnie konieczny jest zastrzyk insulinowy. Inżynierowie ze Sproutel postanowili trochę osłodzić życie tym chorym dzieciom. Jerry to nie żaden pedo bear, dzieci naprawdę go lubią Tak powstał projekt Jerry the Bear. Wystarczyła androidowa platforma, 19 czujników i trochę futerka. Ten słodki misiek uczy dzieci nie tylko empatii w stosunku do drugiej osoby. Pomaga im także zrozumieć, jak prawidłowo powinny się odżywiać osoby z ich przypadłością. Mogą go karmić, mierzyć jego poziom cukru i dawać zastrzyki, ale także bawić się z nim - grać w gry na brzuszkowym wyświetlaczu czy łaskotać go. Gry zostały tak zaprojektowane, aby również uczyć. Jak działa misiek? Obecnie trwa zbieranie funduszy, żeby Jerry mógł trafić do jak największej ilości maluchów. Jeśli chcecie wesprzeć ten dobry cel, możecie zrobić to tutaj. Czy inicjatywy tego typu do Was trafiają? Jakie jeszcze edukacyjno-lecznice zabawki są Waszym zdaniem potrzebne? Źródło: Robohub
  7. Tradycyjnie, roboty zasilane są za pomocą silników elektrycznych. Może to sprawiać spory problem (dosłownie) i zwiększać rozmiary urządzenia. Pomysłów, jak sobie z tym radzić, było wiele. Naukowcy z Uniwersytetu Illinois zaproponowali nowe, a właściwie zmodyfikowane rozwiązanie – zasilanie robota energią z mięśni. Struktura z hydrożelu wydrukowana na drukarce 3D Poprzednia generacja bio-botów posługiwała się wyłącznie energią z mięśnia sercowego. Nie było to zbyt wygodne, bo przecież sercem nie za bardzo da się sterować, prawda? Cały czas jest "włączone" i raczej nikt z nas nic na to nie poradzi. Dlatego tym razem posłużono się zwykłym mięśniem. Mięsień potrzebuje impulsu elektrycznego, który go pobudza, dzięki czemu się kurczy. Jest on przytwierdzony do podstawy wykonanej z hydrożelu, która zapewnia stabilną strukturą i elastyczność. Kiedy mięsień zaczyna się kurczyć (na skutek pobudzenia impulsem), to samo dzieje się z podstawą i dzięki temu robot może się przemieszczać. Zmieniając częstotliwość prądu, przepływającego przez mięsień, możemy kontrolować prędkość poruszania się bio-bota. Działanie potwierdzone To dopiero wczesny etap prac, więc efekty jeszcze nie powalają na kolana. Ale początek jest obiecujący. Naukowcy mają nadzieję, że to dopiero początek urządzeń kontrolowanych przez biologiczne struktury. Dalekosiężne plany zakładają wykorzystanie ich przy operacjach, dostarczaniu lekarstwa bezpośrednio do zainfekowanej struktury czy w inteligentnych implantach. Brzmi obiecująco. Kto z Was poddałby się w dalszym etapie prac testom? Np. żeby taki robot naprawił coś w Was od środka? Źródła: University of Illinois, IEEE, Engadget
  8. Przynieś, podaj, pozamiataj - tak znane nam wszystkim powiedzenie. Jednak jeśli zwrócimy się do robota ze słowami "przynieś mi wodę" to nie zrozumie, o co nam chodzi. Najpierw musi w ogóle wiedzieć, co to takiego woda, co oznacza komenda przynieś i jaka dokładnie jej ilość jest nam potrzebna. Powiedz mi, Dave - tak nazywa się projekt Gdybyśmy mieli pisać program, który po kolei rozszyfrowywałby te elementy zagadki, to zajęłoby to mnóstwo linii kodu. Nie wspominając już o anielskiej cierpliwości, w którą trzeba by się wyposażyć. I tak pewnie nie udałoby nam się przewidzieć wszystkiego. Przygotuj mi lody Na Uniwersytecie Cornell trwają własnie prace, które mają na celu nauczyć roboty jak poradzić sobie z tak abstrakcyjnymi zadaniami. Na filmiku powyżej widzicie, jak robot uzupełnia brakujące luki. PR2, który służył już zarówno jako lokaj oraz masażysta, teraz przygotuje nam pyszny deser lodowy. Jeszcze tylko syrop malinowy i gotowe Dzięki kamerze 3D, skanuje on otoczenie i przetwarza dane przy wykorzystaniu oprogramowania zaproponowanego przez laboratorium Saxena. Dzięki temu jest w stanie w miarę przyporządkować sprzętom ich funkcje. Następnym etapem "nauki" jest wprowadzenie poszczególnych komend. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że każdy z nas formułuje swoje myśli nieco inaczej. Możemy powiedzieć przecież weź/przynieś/ postaw miskę, albo użyj miski itd. Sztuką jest to, żeby robot, znając część z nich, mógł odgadnąć znaczenia pozostałych poleceń. Jak wielka musiałaby być baza danych takiego systemu? Czy ktoś z Was widzi sposób, żebyśmy wkrótce mieli tego typu maszynki do lodów warte 400.000$ w domu? Źródło: IEEE, Robotikka
  9. W bibliotekach pojawia się coraz więcej ciekawych rzeczy. Oprócz książek, znajdziemy tam też filmy, czasopisma, audiobooki i drony. Tak, na University of South Florida z biblioteki uczelnianej można wypożyczyć drona. Model dostępny w bibliotece Na wyposażeniu są 2 drony. Oczywiście nie będzie łatwo się do nich dobrać. Mało który sprzęt jest studentoodporny, a już na pewno urządzenia wznoszące się w powietrze mogę mieć problem z przeżyciem takiego spotkania. Dlatego każdy użytkownik będzie musiał ukończyć kurs obsługi drona. Co więcej, podczas użytkowania pracownik uniwersytetu będzie nam cały czas patrzył na ręce. Pojawiają się także obiekcje co do tego pomysłu To jeszcze nie wszystko. Trzeba mieć oczywiście dobry powód, żeby w ogóle wypożyczyć drona. Przykładem podawanym przez pracowników uniwersytetu są studenci architektury. Dzięki takiemu doświadczeniu mogliby lepiej przyjrzeć się miejscowej zabudowie. Na pewno będzie to też dla nich ciekawsze niż wpatrywanie się w schematy budynków. Czy na jakiejś uczelni w Polsce jest dostępne coś podobnego? Jaka jest najciekawsza rzecz lub akcja, jaką może pochwalić się Wasza szkoła/uczelnia/zakład pracy? Źródła: USF, Engadget
  10. Tydzień po długim weekendzie jest ciężki, bo ciągnie się w nieskończoność, a to dopiero połowa. Dlatego dziś mały zastrzyk pozytywnych wiadomości. Bo chyba większość z nas lubi czekoladę. I quadrocoptery. Te dwie rzeczy połączone w jedną dają ciekawy efekt. Jak sami widzicie - nie tylko smakuje, ale też lata "Kucharz" przygotował słodką niespodziankę - czekoladowego quadrocoptera, w którym tylko silniki i śmigła nie nadają się do jedzenia. Nie ma tutaj żadnych skomplikowanych elementów - wystarczy stopić czekoladę, przelać ją do formy i uzbroić się w cierpliwość dopóki nie zastygnie. Oczywiście nie można też podjadać. Krótki tutorial jak to wszystko powstało Urządzenie nie tylko wygląda (i zapewne smakuje) ciekawie, ale nawet działa. Twórcy przyznali, że sami byli tym lekko zaskoczeni. Żeby cała konstrukcja mogła powstać potrzebne były im formy do odlania wszystkich części. Dlatego najpierw zbudowali drewniany prototyp i z niego powstały silikonowe formy widoczne na filmiku. Mam już chyba pomysł na najbliższy freestyle Para kucharzy-inżynierów pracuje teraz nad wersją lodową. A Wy z czego zrobilibyście takiego quadrocoptera? Zjedlibyście go później? Źródła: Engadget, Techcrunch, Hack a day
  11. Studenci medycyny muszą przejść wiele szkoleń, praktyk, kursów, nie wspominając już o studiach, zanim ktoś dopuści ich do prawdziwego leczenia. Nikt z nas nie chce iść do lekarza bez doświadczenia, dlatego powstają coraz ciekawsze techniki szkolenia młodych doktorów. "Wielopalcowy" interfejs Naukowcy z japońskiego Uniwersytetu Gifu zaprojektowali robota, który może pomóc studentom w nauczeniu się, jak prawidłowo wykrywać raka piersi najmniej inwazyjną metodą – przez dotyk. Pomoże im w tym nowy interfejs stymulujący nerwy czuciowe w opuszkach palców. Schemat urządzenia Urządzenie składa się z czegoś w rodzaju dłoni, którą nakładamy na swoją. Póki co nic oryginalnego. To, na co warto zwrócić uwagę to to jak maszyna oddziałuje na nasze palce. Mechanizm jest wyposażony w cienką elastyczną warstwę specjalnego żelu, który ma właściwości podobne do ludzkiej tkanki. Ten materiał jest zawieszony na dwóch małych wałkach, które po wprawieniu w ruch naciągają go. Nasze palce znajdują się cały czas na tym pasku żelu. Kiedy jest on mocniej naprężony – mamy wrażenie, że czujemy coś twardego, kiedy słabiej – czujemy miękką tkankę. System zaprezentowano podczas tegorocznej konferencji ICRA Urządzenia ma tę przewagę nad zwykłym fantomem, że guzy mogą być rozmieszczone w dowolny sposób. Inne podobne systemy nie są wyposażone w tego typu żel, przez co dają mniej realistyczne odczucia. Coraz więcej robotów jest wykorzystywanych w medycynie to leczenia/przeprowadzania zabiegów. Czy Waszym zdaniem takie roboty jak ten też są potrzebne, zwłaszcza studentom? Na czym jeszcze mogliby oni poćwiczyć? Źródło: IEEE
  12. Treker, że Tobie się nie spodoba to od razu wiedziałam. Trochę wyobraźni, ludzie! To nie ma być piękna, dmuchana lala, tylko coś, co sprawdzi, czy ludzie faktycznie są otwarci na nowości i pomocni nawet w dziwnych sytuacjach. Dlatego właśnie projekt ma miejsce w Kanadzie, gdzie ludzie są raczej mili i pozytywnie nastawieni, a nie u nas.
  13. Czy ktoś z Was podróżuje autostopem? A może znacie ten sposób przemieszczania się od drugiej strony – podwozicie autostopowiczów? Teraz nie tylko ludzie mogą podróżować w ten sposób. Pierwszy robot-autostopowicz zamierza niedługo przemierzyć Kanadę. Hitchbot Hitchbot to projekt, który ma na celu sprawdzić, jak ludzie współpracują z robotami. Ubrany w kalosze, gumowe rękawice i kapelusz będzie próbował łapać stopa w okolicach miasta Halifax. Jego podróż do Victorii zacznie się za miesiąc – 27 lipca. Hitchbot nie ma możliwości poruszać się samodzielnie, jest całkowicie zdany na pomoc ludzi. Jeśli ktoś mu jej udzieli i podwiezie kawałek, będzie mógł się dowiedzieć, dokąd robot zmierza. Hitchbot może nas też spytać, czy może podłączyć się do samochodowej ładowarki. Oczywiście cała ta technologia byłaby niczym, gdyby robot nie mógł pochwalić się swoimi osiągnięciami na Facebooku i Instagramie. Może nam opowiadać ciekawostki wyczytane na Wikipedii Cała konstrukcja jest dość prosta, robot wyposażony jest w systemy audio, video, GPS i 3G (właśnie dla Facebooka ). Jego kapelusz i klatka piersiowa zostaną dodatkowo owinięte panelami słonecznymi w celu ładowania baterii. Jedyną przeszkodą, którą Hitchbot może napotkać na swojej drodze są... łosie, przed którymi nie ma ani jak się obronić, ani jak od nich uciec. Podwieźlibyście takiego pasażera, gdybyście mieli okazję? Źródło: Engadget, Hitchbot
  14. Wyobraźcie sobie, że zbudowaliście fantastycznego robota czworonożnego. Świetnie sprawuje się na bieżni i pora pomału wypuszczać go w teren. Tylko jak przewidzieć wszystkie nierówności i śliskie powierzchnie, nie uszkadzając przy tym robota? VelociRoACH przeciera szlak dla StarlETH [blog]https://forbot.pl/blog/male-roboty-pomagaja-wiekszym-unikac-upadkow-id2046[/blog]
  15. Co mają ze sobą wspólnego Arduino, Lego Mindstorms i naleśniki? Jak się okazuje – całkiem sporo. Jeśli poskładamy jedno z drugim i dodamy do tego butelkę z płynnym ciastem naleśnikowym to dostaniemy naprawdę piękne śniadanie. Jaki kształt chcielibyście wydrukować i zjeść? Jedzenie wyprodukowane na drukarce 3D nie brzmi zbyt zachęcająco, bo kojarzy się ze sztucznymi składnikami. Jednak PancakeBot to maszyna do robienia pysznych wydruków. Taką naleśnikową drukarkę każdy może zrobić sobie sam w domu. Do podstawowej wersji wystarczą Lego Mindstorm. Projekt jednak wciąż się rozwija i niedawno powstała nowsza wersja z akrylowym mechanizmem, działająca dzięki Arduino Mega i silnikom Adafruit. https://www.youtube.com/watch?v=BEJZDng1UBs#t=77 Naleśnikowa drukarnia Jak w każdej drukarce 3D, również tutaj możecie zaprojektować każdy kształt, który chcecie uzyskać. Póki co potrzebny Wam do tego AutoCAD, bo to dzięki niemu Lego jest w stanie odebrać odpowiednie wektory do wytworzenia obrazu. Twórcy PancakeBota apelują jednak do Was o pomoc w zniesieniu tego ograniczenia. Przykładowe kształty naleśników Jeśli macie pomysł jak odpowiednio wykorzystać do tego celu Inkspace (rozwiązanie proponowane przez twórców), skontaktujcie się z nimi (pancakebot@gmail.com). Może to dzięki Wam drukowanie naleśników będzie jeszcze przyjemniejsze? Czy ktoś oprócz mnie zrobił się głodny? Info i instrukcje do wykonania swojego własnego robota
  16. Było już mnóstwo robotów inspirowanych zwierzętami. Dlatego dzisiaj kilka słów o niecodziennym pomyśle spojrzenia pod nowym kątem na dinozaury. To właśnie jeden z tych prehistorycznych stworów natchnął Koreańskich naukowców do stworzenia Raptora. Trening na bieżni Naukowcy z Korea Advanced Institute of Science and Technology (KAIST) stworzyli nowego, niezwykle szybkiego robota. Pamiętacie z pewnością takie roboty jak Cheetah czy WildCat zaprojektowane przez Boston Dynamics. Ich maksymalna prędkośćna bieżni to oszałamiające 47 km/h (czyli szybciej niż rekord Usain Bolta – 43,92 km/h). Koreański Raptor biega nieznacznie wolniej, bo osiąga „tylko” 46 km/h. Dowód na maksymalną prędkość Raptora Raptor, w przeciwieństwie do poprzednich super szybkich konstrukcji, biega jedynie na dwóch nogach. Stabilizację zapewnia mu ogon, który dodatkowo pomoże mu pokonywać przeszkody na drodze. Cała konstrukcja waży jedynie 3kg, zasługą tego są przede wszystkim lekkie nogi wykonane z kompozytów. Jak słusznie zauważy większość z Was, ta konstrukcja to nic szczególnie innowacyjnego. Można powiedzieć, że to wszystko już było – ogon do stabilizacji, nogi z użyciem łopatek protetycznych też były (tutaj). Zaletą Raptora jest jednak jego prostota. Porównanie Raptora z dinozaurem Używa się tutaj po jednym siłowniku na nogę. Żeby odzyskać część energii potrzebnej do wprawienia go w ruch, skonstruowano coś w stylu ścięgna Achillesa. Dzięki temu część energii jest absorbowana i przechowywana. Dodatkowym atutem tego projektu jest prostota jego oprogramowania. Myślicie, że niedługo będziemy mogli oglądać wyścig takich robotów? Źródło: IEEE
  17. Jak sprawić, żeby rejs luksusowym statkiem był jeszcze przyjemniejszy? Przekształcić jego pokój dzienny z niesamowitym widokiem i barem w nocne centrum rozrywki z najnowocześniejszą technologią. "Żywe" kino W tym celu przyda się 5 ramion robotów Kuka. Jednak same ramiona wprawiane w ruch nie mają sensu, więc dołóżmy do tego 100-calowe monitory LCD. Taki sprzęt będzie można wykorzystać do tworzenia niecodziennego widowiska. Obraz na ekranach będzie współgrał z ruszającymi się ramionami, dzięki czemu nasz telewizor dosłownie ożyje. https://www.youtube.com/watch?v=90VXDo6Fsps Chciałabym zobaczyć to na własne oczy, a Wy? Zdaniem twórcy tego projektu, jest to najbardziej zaawansowane technologicznie zadanie dla robotyka, które jest obecnie wdrażane, pomijając oczywiście misje kosmiczne i sprawy z nimi związane. Czy Waszym zdaniem projekt jest faktycznie aż tak skomplikowany czy macie przykłady czegoś jeszcze bardziej rozbudowanego? Źródło: Robohub Doświadczyć tego możecie na tym statku: Quantum of the Seas
  18. Co byście powiedzieli na to, żeby stół, na którym stoi obiad podjeżdżał do Was i jeszcze zniżał się tak, żeby było Wam jak najwygodniej? Albo gdyby ten stół po posiłku zamienił się w krzesło? To nie magia, to projekt Szwajcarskiego Laboratorium Biorobotics przy współpracy z École Polytechnique Fédérale de Lausanne (EPFL). Wizualizacja stołu stworzonego z Roombots Meble, o których tu wspomniałam składają się z modułów zwanych Roombots. Taka kostka składa się z dwóch części, z których każda może obracać się niezależnie. Do tego jeszcze moduły są wyposażone w kleszcze, dzięki którym mogą się łączyć z innymi częściami lub wykorzystywać je do wspinaczki. Profesor Auke Ijspeert opowiada o swoim projekcie Moduły mogą poruszać się właściwie w każdym kierunku, a jeśli pozwolimy im wspinać się po specjalnych planszach, dadzą radę wejść nawet na sufit. Wszystko dzięki mechanizmowi zatrzaskowemu, który jest na tyle elastyczny, że działa w każdej pozycji. Może niedługo każdy z nas będzie codziennie projektował swoje meble? Tego typu meble mają szansę być pomocne dla osób starszych. Planowany jest dalszy rozwój projektu w tym kierunku. Roombots będą nie tylko tworzyć meble, ale również pomagać osobom wstać po upadku (podpierając je), monitorować ich stan zdrowia oraz odpowiadać na potrzeby – zniżać się, podwyższać, przybliżać, oddalać itd. Czy Wy chcielibyście mieć takie meble u siebie w domu? Jak rozwiązalibyście sprawę ładowania baterii, które póki co wystarczają na nieco ponad godzinę? Źródła: Engadget, IEEE, Robohub, Biorob EPFL
  19. Naukowcy z European Space Agency (ESA) przeprowadzili niedawno ciekawy eksperyment podczas jednego z wykładów TEDx. Postanowili kontrolować robota w Noordwijk (Holandia) przy pomocy egzoszkieletu w Darmstadt (Niemcy). Miasta są oddalone od siebie o ponad 400 km. Andre Schiele ubrany w ważący 10 kg egzoszkielet Egzoszkielet kontrolowany przez Andre Schiele komunikuje się z robotem w Holandii przez sieć komórkową. Mimo opóźnień, które możemy obserwować na ekranie, eksperyment się udał. Kontrolowany robot może nie poruszał się bardzo płynnie, ale wykonywał to, czego od niego oczekiwano. Co ciekawe, robot po drugiej stronie przekazuje człowiekowi ubranemu w egzoszkielet swoje „odczucia”. Innymi słowy, czujemy to, co robot, wiemy więc dość dokładnie z jaką siłą działamy. Taka informacja jest szczególnie przydatna, kiedy musimy odsuwać ciężkie przedmioty lub wydobywać ludzi z gruzów – w każdej z tych sytuacji potrzebna jest inna siła. Egzoszkielet jest zasilany bateryjnie. Zdaniem naukowców z ESA może być szybko uruchomiony i gotowy do akcji. Taki sprzęt z pewnością pomoże w sytuacjach kryzysowych. Źrodło: Redorbit, Robotics Trends Relacja z TEDx (2:10:00 zaczyna się prezentacja na ten temat, 2:30:10 – samo połączenie z Noordwijk): http://new.livestream.com/tedx/rocketminds
  20. Ostatnio coraz więcej dzieje się w powietrzu. Jednak na Uniwersytecie Keio w Japonii postanowiono przyjrzeć się nieco dokładnie pojazdom na ziemi. Trwają tam obecnie prace nad systemem mobilnym do poruszania się w ekstremalnych warunkach (na Ziemi, Księżycu i być może innych planetach). Dopieszczony łazik Prace prowadzone są bardzo dokładnie. Najpierw sprawdza się pojedyncze koła, ich parametry przy różnych nachyleniach terenu. Na podstawie oddziaływania koła z podłożem, obliczana jest siła, z jaką ono działa. Wszystkie te parametry są następnie wykorzystywane do przeprowadzenia symulacji, jak zachowa się robot z takim wyposażeniem w nieznanym nam terenie. Najtrudniej poradzić sobie z piaszczystym podłożem. Koła mają trudności z pokonywaniem piaszczystych wydm. Naukowcy z Laboratorium Ishigami w swoich obliczeniach wykorzystują algorytm, który pozwala przewidzieć jak dokładnie będzie się przesypywał piasek przy pokonywaniu przeszkody. Ujęcia prosto z laboratorium, w którym trwają prace Dodatkowo robot mobilny zostanie wyposażony w system rozpoznawania środowiska przy użyciu laserowych dalmierzy i obrazu z kamery. Brzmi biednie? Japończycy tak właśnie stwierdzili, dlatego dodali do niego jeszcze system planowania trasy, moduł do teleoperacji oraz zintegrowany system przetwarzania danych z czujników. Naukowcy przy tym projekcie skupili się przede wszystkim na udoskonaleniu mechaniki oraz ulepszeniu oprogramowania. Innymi słowy – chcieli zrobić wszystko jak najdokładniej. Co ciekawe, w projekt zaangażowani są także studenci na różnym poziomie. Czy na Waszych uczelniach lub w szkołach pojawią się takie okazje? Może sami jesteście zaangażowani w jakiś ciekawy projekt naukowy? Źródło: http://robohub.org/
  21. "Drukarka" to faktycznie szumne sformułowanie w tym przypadku. Ale od czegoś trzeba zacząć Pianka jest lekka, więc nie ma problemu z uniesieniem jej, gorzej będzie z innymi materiałami. Ciekawa jestem, czy pojawią się dalsze prace w tym temacie...
  22. Dron połączony z drukarką 3D - nie trzeba było długo czekać, aż ktoś wpadnie na ten szalony pomysł. Ekipa naukowców z Imperial College w Londynie nie zawiodła i stworzyła quadrocopter, który próbuje coś wydrukować w powietrzu. Jakie są tego efekty? W trakcie oblepiania skrzynki Cóż, póki co nie powalają na kolana. Micro Aerial Vehicle (MAV) unosi ze sobą 2 pojemniki z substancjami chemicznymi, które po połączeniu tworzą piankę poliuretanową. Z tej pianki mogą powstawać niezbyt skomplikowane kształty, których następnie można użyć w sobie tylko wiadomym celu. Jeśli to faktycznie zacznie działać, będzie to świetna pomoc w trudno dostępnym terenie. Współpraca 2 dronów Póki co jednak musi zadowolić się czym innym. Na razie MAV nie wydrukuje nic konkretnego. Jest jednak w stanie pokryć pianką obiekt, który chcemy przenieść w bezpieczne miejsce - np. bombę. Do pianki łatwo może przykleić się inny (większy) dron, który ewentualnie poświęci swoje życie na przeniesienie pakunku w inne miejsce. Czy takie drukowanie 3D Wam się podoba? Może faktycznie kiedyś uratuje ludzi przed niebezpiecznymi ładunkami lub pozostawionym bez nadzoru bagażem na lotnisku? Źródło: Engadget, Cnet
×
×
  • Utwórz nowe...