Skocz do zawartości

Nawyk

Użytkownicy
  • Zawartość

    2072
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    126

Posty napisane przez Nawyk


  1. To ja może trochę wyjdę ze schematu, ale widziałem na własne oczy, że start z uC od ASM też działa. Widziałem to mianowicie na studiach, gdzie '51 uczono właśnie od wyjaśnienia najważniejszych zagadnień datasheetów, w tym map pamięci, list rozkazów itd., a później sadzano przed komputerem i kazano pisać. Wystarczył bat nad głową (perspektywa niezaliczenia zajęć) i nagle wszyscy w podskokach pisali programy w ASM po zaledwie 2 godzinach wykładów 🙂 Czyli się da. Kwestia jest tylko taka, by zdobyć motywację no i oczywiście mieć kogoś, kto poprowadzi za rączkę, ew. trzaśnie parę razy linijką po łapkach jak się zacznie pisać głupoty...


  2. Pobór prądu przez działające serwa jest tu sprawą kluczową. Najlepiej odłącz je od robota i podłącz do zasilacza, włączając szeregowo amperomierz. Kiedy serwa będą się obracać, możesz je trochę spowolnić palcami - prąd nie powinien wzrosnąć powyżej 600mA na serwo. Jeśli wszystko będzie grać, to zmontuj z powrotem robota, podłącz woltomierz do zacisków baterii, uruchom zabawkę i obserwuj jakie są napięcia na akumulatorze. Jeśli mocno spadają podczas pracy, to spróbuj naładować go do pełna, jeśli to nie pomoże - spróbuj zamienić go na LiPo, po uprzednim dodaniu stabilizatora na 5V.


  3. Ja również mam PT 803, używam od paru lat i sobie chwalę. Na początku przeszkadza tylko brak temperatury nadmuchu na skali, ale to można na czuja ustawić i zostawić. Pytanie, czy na pewno jest Ci potrzebny hotair? W praktyce bardzo rzadko się tego używa, praktycznie wszystko polutujesz grotówką... Wyjątkiem są tylko hardkorowe BGA. W każdym razie za 300zł można już pocisnąć fajną stację-grotówkę


  4. Jak chińczyki, to tylko z metalu... Te plastikowe/"nylonowe" są marnej jakości (serie z roku na rok coraz gorszej) i nawet bez obciążenia można je zajechać... Najlepiej jak jeszcze mają łożyskowany wał wyjściowy.


  5. Jeśli przeszkód było dużo i znajdowały się zbyt blisko, to na maks. prędkości robot z trudem się wyrabiał ze zmianą "kursu" i obracaniem czujników. Poza tym, na zwykłych akusach NiMH spadek napięcia podczas pracy silników był na tyle duży, że robot czasami się resetował.


  6. Przyszło mi jeszcze do głowy:

    - laminator np. Lervia, drukarka, kuwetki - do trawienia

    - termometr bezkontaktowy (taki "pistoletowy") - bardzo przydatne w przypadku mierzenia temperatury układów i mierzenia efektywności radiatorów, a nawet przy trawieniu sprawdza się przy kontroli temperatury roztworu

    - różnego rodzaju zaciskarki i prasy

    - wanienka ultradźwiękowa + izopropanol (do zmywania PCB, czyszczenia narzędzi)

    - statyw do miniszlifierki - polecam zestaw Dremel 300 + Workstation

    - dobre wiertła ze spiekanego węglika, tytanowe i inne się dość szybko tępią na laminacie

    - drugi zasilacz laboratoryjny, może być mniej dokładny, ale na większy prąd - przydaje się jako drugie napięcie zasilania do np. silników

    - naświetlarka UV + wywoływacz + Positiv/specjalne laminaty z powłoką - o ile chcesz spróbować swoich sił w wykonywaniu PCB metodą fotochemiczną

    - mikroskop stereo, ale tradycyjny (nie USB)

    - dobry zestaw gwintowników i narzynek

    - palnik do lutowania aluminium + luty

    - spawarka łukowa

    - ukośnica/ diaks ze statywem

    - nitownica, najlepiej taka z regulowanym kątem + nity różnej grubości i długości

    - wkrętarka akumulatorowa

    - zwykła wiertarka + wiertła dużej średnicy (powyżej dremelowskich 4mm), tytanowe

    - precyzyjny wkrętak z wymiennymi bitami

    - dobra suwmiarka, metalowy kątownik, kątomierz, porządna linijka, poziomica

    - nożyce do blachy

    - tablica korkowa na ścianę + wydruki wyprowadzeń procków, scalaków, przydatne fragmenty schematów itp.

    - "stacjonarny" odkurzacz samochodowy do wciągania paprochów

    - itp itd

    Wszystko to w mniejszym lub większym stopniu wykorzystałem, nie tylko do robotyki typowo amatorskiej, ale także do zabaw z cnc. Na Twoim miejscu raczej starałbym się skracać listę do najbardziej niezbędnych podzespołów, bo można tak wymieniać chyba w nieskończoność, jeśli się głębiej zastanowić...

    • Lubię! 1

  7. Mała autoreklama, ale może Ci się przydać np. przy wyborze stacji:

    http://hobbyrobotyka.pl/10-najpotrzebniejszych-narzedzi-w-pracowni-robotyka-hobbysty/

    Dzisiaj do wszystkiego dodałbym oscyloskop, choć nie jest to sprawa pierwszej wagi na samym początku przygody. Bardzo fajnie byłoby też mieć stację rozlutowującą, ale to ze względu na hurtowe zabawy typu szeroko rozumiany demontaż (głównie złącz i scalaków w DIP). Zapomniałeś też o pistolecie do kleju na gorąco, czasami jest po prostu niezastąpiony - zwłaszcza tam, gdzie estetyka nie odgrywa ważnej roli. No i jeszcze przydaje się "coś" do przytrzymywania płytki podczas lutowania - specjalne uchwyty albo imadło; przy większych PCB trzecia ręka się nie sprawdza.

    • Pomogłeś! 1

  8. Przy takich wymiarach i wadze nawet miniserwo wystarczy.

    Prędkości możesz sobie sprawdzić w danych od producentów, wartości podaje się zwykle w sekundach na 60 stopni obrotu.

    Nie tylko przekładnie, ale też silniki, a nawet sterowniki się zmienia aby uzyskać lepszy moment. A niektóre chińczyki to po prostu są zrobione z nieco innego plastiku, przez co przy takich samych "bebechach", producent podaje większy moment obrotowy jako bezpieczny dla serwa.

    @edit:

    daty mi się pochrzaniły, przepraszam za odkop


  9. Odradzam słoik, zwłaszcza szczelnie zamknięty. Po trawieniu w roztworze ciągle jeszcze zachodzą reakcje chemiczne, wytwarza się m.in. tlen i wzrasta ciśnienie. Prawdopodobnie nie rozerwie słoika, ale lepiej dmuchać na zimne... Polecam baniaki 5L z dziurką zrobioną igłą na samej górze. Tzn. wszystko zależy od tego, ile trawisz... Ale ogólnie polecam plastik do tego celu. Co do utylizacji... Teoretycznie nie powinno się wylewać do ścieków, można dać jakiemuś zapalonemu chemikowi do późniejszej hodowli kryształów 😉


  10. ale to dopiero jutro

    Na przyszłość radziłbym nie czekać - miedź się utlenia, a nadmierna warstwa tlenku miedzi może utrudnić trawienie. Tak samo potem z lutowaniem (po tym, jak oczyścisz ścieżki z tonera)

    edit: uprzedzony 🙂


  11. Klony od oryginalnych Arduino różni też jakość użytych scalaków - miałem okazję porównywać kilka modeli w wersji włoskiej i chińskiej, na pierwszy rzut oka nie widać różnicy... Ale jak się bliżej przyjrzy np. stabilizatorom albo samym Atmegom, to widać pewne drobne "odchylenia" w oznaczeniach i wyglądzie. Chińskie częściej wracają na reklamację, co wynika z nietrzymania zadeklarowanych parametrów, mam tu na myśli głównie zakres napięć zasilających i maksymalny pobierany przez podłączone peryferia prąd. Podejrzewam, że scalaki to po prostu chińskie podróby - jak cała płytka. Nie twierdzę, że wersja oryginalna jest warta takiej różnicy ceny. Ja ogólnie uważam płytki Arduino za stratę kasy:) Lepiej wyjdziesz na zakupie płytki stykowej, ATmegi 328, stabilizatora i paru drobiazgów; po uruchomieniu prototypu i tak zawsze warto zaprojektować własną płytkę, a nie wydawać ~100zł na kolejny "cud techniki" 🙂

    • Lubię! 1

  12. Bardzo hardcorowa i nie optymalna metoda to zainstalowanie wirtualnej maszyny z jakimkolwiek systemem obsługującym USBasp, przekierowanie portu i powinno działać

    Z tym niekoniecznie jest tak różowo. Nie wiem jak w Win 8, ale w Win 7 x64 instalacja XP/Debian itp. na Virtual PC nie zdawała egzaminu. Pomógł dopiero Linux na zewnętrznej partycji. Dodam, że testowałem to zanim pojawiły się sterowniki do USBasp na Win 7 x64 i zanim komukolwiek się udało to ruszyć. Od siebie mogę polecić STK500v2 z opcją HID - działa na każdym OS i nie potrzeba bawić się sterownikami 😉


  13. Mam od paru lat tani zestaw podobnych wkrętaków, zakupionych w OBI. Niejednokrotnie zdarzało mi się używać ich jako dźwigni przy demontażu części; czasem śruby były tak mocno dokręcone, że musiałem wykorzystywać kombinerki do trzymania uchwytu itp. Nie wszędzie mieściły się tradycyjne, wytrzymałe śrubokręty. Efekt jest taki, że większość wkrętaków ma porysowane/popękane uchwyty, kilka metalowych trzpieni mniej lub bardziej "chwieje się" w środku itd. Chyba szkoda by mi było w podobny sposób (nie zawsze zgodny z zastosowaniem) eksploatować wkrętaki za 200zł, a wiadomo, że narzędzie to narzędzie i ma ułatwiać pracę... Myślisz, że konstrukcja jest na tyle solidna, żeby wytrzymać w "bojowych" warunkach? 🙂 Co do pokrowca i transportu, to chyba wygodniej jest brać ze sobą zestaw trzonek+wymienne, wybrane bity...

×
×
  • Utwórz nowe...