Skocz do zawartości

deshipu

Użytkownicy
  • Zawartość

    3686
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    175

deshipu zajął 1. miejsce w rankingu.
Data osiągnięcia: 7 lutego.

Treści użytkownika deshipu zdobyły tego dnia najwięcej polubień!

Reputacja

1163 Mistrz

5 obserwujących

Informacje

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Dokładnie tak możesz zrobić. Możesz samemu napisać pracę dyplomową i tylko na uczelni ją obronić. Trzeba spełniać jakieś tam inne wymogi formalne zazwyczaj (dodatkowe egzaminy zapewne), ale jest to jak najbardziej do zrobienia, bo mam znajomych, którzy tak zrobili. Tylko pojawiają się inne problemy: choćby to skąd masz wiedzieć czego się na te egzaminy masz nauczyć. Co za zbieg okoliczności, akurat znalazłem na ten temat artykuł: https://www.mcgill.ca/oss/article/critical-thinking/dunning-kruger-effect-probably-not-real
  2. Bardzo staram się zachowywać jak najwyższy poziom dyskusji. Jestem ostrożny żeby zawsze odnosić się do wypowiedzi osób, a nie do samych osób — w przeciwieństwie do ciebie. Naprawdę nie mam pojęcia co mogę odpowiedzieć na twierdzenie, że jestem przekonany o swojej racji, przedstawione jako zarzut. Przecież jak bym nie był przekonany o tym co piszę, to byłoby to co najmniej nieszczere, prawda? No i co można odpowiedzieć na taki zarzut? Gratuluję, wygrałeś! To jest bardzo dobre pytanie, które z całego serca polecam sobie przemyśleć. Można dojść do ciekawych wniosków! A dużo tych p
  3. Ja myślę, że podstawowym źródłem konfliktu jest tutaj różnica zdań na temat tego dla kogo ten system edukacji wyższej istnieje. Kto jest jego głównym "klientem", że tak powiem: Akademicy, żeby mogli robić te swoje badania i publikować publikacje, a przy okazji także wybierać spośród studentów swoich następców. Studenci, którzy wybierają sobie czego chcą, aby ich nauczono. Rodzice tych studentów, żeby mogli się pozbyć potomstwa z domu i chwalić się potem ich wykształceniem. Firmy, żeby mogły tanio zatrudniać przeszkolonych pracowników. A może jednak jeszcze ktoś
  4. Czyli podsumowując, nauczyciele uczą przestarzałych technologii i niepotrzebnych informacji ze złośliwości i braku szacunku do uczniów, którym się należy.
  5. Ojej, jesteś pewien tego co tu napisałeś? Nikt nie może "przekazać ci wiedzy". To tak nie działa, niezależnie od tego czy mu rzeczywiście zapłacisz, czy będzie żył na głodowej pensji polskiego nauczyciela. To jest twoje zadanie, żeby wiedzę zdobywać. Nauczyciel może cię co najwyżej z tego rozliczyć egzaminem. I to raczej za to dostaje państwową pensję (nie od ciebie). Podejście "no dobra, siedzę tu, to teraz mnie ucz" nigdy nie zadziała.
  6. deshipu

    Golang czy python

    Jak chcesz robić rzeczy w przeglądarce, to najlepiej jednak JavaScript albo coś pokrewnego.
  7. Właśnie to próbuję wyjaśnić. Wszystko w tym momencie jest w rękach sędziego i choć w większości przypadków dotychczas sądy orzekały, że kod ma ten nieszczęsny indywidualny charakter, to nie ma żadnej gwarancji, że w wypadku twojego kodu też tak orzeknie. Niby się nie przekładają, a jednak jak tylko coś nowego tam wylobbują, to magicznie po krótkim czasie pojawia się także w polskiej ustawie i nikt nie potrafi wyjaśnić jak.
  8. Nie chodziło o API restowe które jest gdzieś udostępnione (i do korzystania z którego byłaby osobna licencja), tylko właśnie o bardzo konkretny kod, definiujący nazwy klas i funkcji w bibliotekach Javy. To jest kod, jakby nie patrzeć, ktoś go napisał, Sun zapłacił ciężką kasę za jego stworzenie i nie jeden inżynier włożył w jego stworzenie swoje umiejętności i doświadczenie. Według ogólnie przyjętej interpretacji prawa autorskiego, ten kod (i jakikolwiek kod stworzony na jego podstawie jako dzieło zależne) powinien podlegać ochronie. Ale sąd właśnie stwierdził, że nie podlega. Czy słusznie czy
  9. Wydaje mi się, że w dużym stopniu to jest kwestia wychowania. Nie możesz oczekiwać od nauczyciela, że w ciągu kilku semestrów naprawi problemy kilkuset uczniów i nauczy ich szanować wiedzę. To jest coś, co zaczyna się od żłobka, a w czym największą rolę niestety mają rodzice. Dlatego, między innymi, jest gigantyczna różnica pomiędzy tym jak sobie radzą dzieci akademików i dzieci z innych rodzin. To nie jest oczywiście coś, czego nie da się pokonać, ale wymaga to wysiłku ze strony samego ucznia, często wręcz wbrew temu, co mu wpajano od urodzenia w domu. No i oczywiście nie powinno być przymus
  10. Wydaje mi się, że sterowanie pozycją jest tu niepotrzebne — raczej właśnie jakiś mocny silnik i albo dynamometr, albo sprzęgło (czyli de facto to samo, tylko mechanicznie). Wkrętarki wydają się być obiecujące do tego zastosowania.
  11. A co jak dotychczas masz? Napisz co ci wyszło.
  12. Ja też coś takiego zauważyłem na studiach. A potem postanowiłem poeksperymentować. Trochę z nudów, trochę z mojej wrodzonej natury manipulanta. Zacząłem zwracać uwagę kiedy wykładowca się ożywiał podczas wykładu, kiedy widać było, że się powstrzymuje od powiedzenia czegoś więcej niż jest w programie. I natychmiast jak to zauważyłem, to o to pytałem. Nie za każdym razem udało mi się trafić, ale te kilka razy kiedy się to udało, to niestety nie zrobiliśmy programu, ale za to wykłady stały się nagle bardzo ciekawe. Najnudniejszy zrzęda okazywał się doskonałym wykładowcą gdy tylko dało mu się
  13. Oczywiście, że jest ważny. Jak by nie był ważny, to by nie poświęcali całego życia na jego uczenie. Tu jest duży problem o którym się nie mówi: nauka to jest w większości "emotional labor". Tylko to nie jest coś, co jeden nauczyciel może robić cały dzień w trzech klasach po 40 uczniów każda. To jest recepta na wypalenie. Jest oczekiwanie, że do czasu studiów taki uczeń już sam opanuje własne emocje i będzie potrafił nimi zarządzać na tyle, żeby być w miarę samodzielnym. A jak nie, to znajdzie sobie wsparcie emocjonalne poza uczelnią. To nie jest przedszkole. A czy wiedza nauczycie
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności.