Skocz do zawartości

deshipu

Użytkownicy
  • Zawartość

    3253
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    154

Wszystko napisane przez deshipu

  1. Popraw mnie jeśli się mylę (w końcu nie jestem prawnikiem i nigdy nie odważyłbym się opublikować na forum artykułu dającego porady prawne, jak ten, bo z tego są poważne konsekwencje), ale konstrukcje na użytek własny nie muszą spełniać dyrektyw gwarantujących swobodny przepływ produktów w obrębie Unii Europejskiej z tego prostego powodu, że nigdzie nie przepływają. Istnieją osobne przepisy określające warunki jaki musi spełniać sprzęt używany przez hobbystów i/lub radioamatorów (by tym drugim wolno więcej) i nie mają one nic wspólnego ze znaczkiem CE.
  2. Bo pewnie nie czytałeś książki—to powinno pomóc. Jeszcze nie udało mi się rozwiązać z pomocą tego forum żadnego technicznego problemu, a jestem tu już parę lat chyba, więc nie jestem taki pewien.
  3. Same składowe twojego projektu też nie gwarantują zgodności z RoHS. Producent/dystrybutor jest zobowiązany, na przykład, zapewnić serwis i utylizację uszkodzonych lub wycofanych z użycia urządzeń — co jednak stanowi niemałe wyzwanie logistyczne.
  4. Być może niedługo ukaże się cała książka na ten temat od autora A bardziej serio, nie oczekiwałbym konkretów w tej dziedzinie na popularnym forum, w artykule na kilkaset słów. Taki artykuł ma właśnie zaciekawić i wskazać kierunki, dać pretekst do dyskusji — i wydaje mi się, że tę rolę spełnił. Niestety zagadnienie jest na tyle skomplikowane, że do konkretnej wiedzy potrzebne jest spore przygotowanie merytoryczne.
  5. To też nie dogmat? Ostatnie zdanie? Nazwij to hipotezą roboczą niezbędną przy badaniach—jeśli coś badasz, to musisz założyć że to się da zbadać, inaczej po co byś badał? Historia zachodniej cywilizacji pełna jest takich niezbadanych, niewyjaśnionych zjawisk: phlogiston, aether, elan vitae, miasma, etc. — każde z nich zostało w pewnym momencie jednak wyjaśnione przez kogoś, komu nikt nie powiedział że tego się nie da wyjaśnić (albo powiedzieli mu, ale on nie uwierzył) i doprowadziło do powstania nowych kierunków badań: termodynamiki, teorii elektromagnetyzmu, chemii organicznej, współczesnej patologii. Każde z tych pojęć wydawało się proste i intuicyjne—a jak ktoś się z tym nie zgadzał, to mu mówili, że udaje, że nie rozumie. Ale okazało się jednak, że ich rzeczywiste wyjaśnienia są dalekie od prostych i intuicyjnych. Mam mocne podejrzenia, że pojęcie samoświadomości także okaże się takim fałszywym terminem, który brzmi dobrze, ale niczego nie wyjaśnia—wskazuje na to właśnie ten nacisk na jego tajemniczość i odrzucanie jakichkolwiek wyjaśnień.
  6. No właśnie o to chodzi, że udajesz, że nie rozumiesz. Nie, nie udaję. Naprawdę nie rozumiem co masz na myśli przez "sam" co by było spełnione w przypadku człowieka, nie magnetofonu na autoplay. Wszak człowiek też nie robi niczego "sam", tylko dlatego, że jest zbudowany tak jak jest i nauczył się tego czego się nauczył, więc reaguje na dane bodźce dokładnie tak jak reaguje i nie ma w tym żadnej tajemnicy ani magii. Więc jak chcesz ją zaimplementować maszynie? Nie chcę. Z definicji takiej "świadomości" która jest odgórnymi założeniami tajemnicza i niemożliwa do opisania zaimplementować się nie da. Ani w maszynie, ani w człowieku ani w czymkolwiek innym — i to z dwóch powodów. Po pierwsze, z definicji, a po drugie, bo po prostu i najzwyczajniej w świecie czegoś takiego nie ma. Nadal nie rozumiem co rozumiesz przez "sam". Wyciąga kredki, bo po pierwsze tak ma zbudowany układ wizualny, że potrafi odnieść to co widzi to dwuwymiarowych linii na papierze (potrafimy to już zrobić maszynami dość dobrze), po drugie pamięta gdzie te kredki są schowane i jak tam dotrzeć (to nawet już roomby robią), po trzecie ktoś go "zaprogramował" jak się te kredki trzyma i że rysuje się po papierze a nie ścianach, po czwarte ktoś nagradzając go pochwałami za poprzednie rysunki wytresował go żeby tą czynność co jakiś czas powtarzał, po piąte, to wszystko jest możliwe wyłącznie dlatego, że jego ciało, w szczególności mózg, zostało zbudowane w taki a nie inny sposób i w taki a nie inny sposób działa. Powiedz mi gdzie w tym jest ta cała "samość"? To jest jak najbardziej proste instynktowne zachowanie (każde dziecko w pewnym wieku to robi). Potrafimy bez problemu budować maszyny, które kierują się instynktem na takim poziomie. "Mu się zachciało", czy też kieruje nim wrodzona ciekawość, chęć zaimponowania kolegom (i koleżankom) i zwiększenia swojego statusu i przez to szansy na więcej potomstwa, czy też instynktowne powtarzanie tego co robią dorośli? Jak zasłonisz sobie oczy i zatkasz uczy, to rzeczywiście wszystko "samo" się robi. Ale jak zaczniesz się bliżej przyglądać, to okazuje się że jednak tam są jakieś mechanizmy, które można badać i na podstawie których można budować i programować maszyny zachowujące się podobnie.
  7. Nad tym zagadnieniem to już od wielu lat pracują ludzie mądrzejsi od nas, a już na pewno ode mnie Sądzę, że własnie ci mądrzejsi dali sobie już dawno temu spokój. Test Turinga jest przykładem takiego eksperymentu. No i co? Mamy programy, które zdają test Turinga, ale nadal znajdują się sceptycy, którzy twierdzą, że to nic nie znaczy. Powiem ci gdzie podejrzewam problem. Dla wielu ludzi świadomość to musi być coś, co z samej swojej definicji jest tajemnicze i niezrozumiałe. W tym momencie można dyskutować do uśmiechniętej śmierci, bo jakikolwiek proces zaproponujesz, w momencie kiedy go opiszesz staje się on dobrze zdefiniowany, zrozumiały i zupełnie nie tajmniczy — a więc z definicji nie może być świadomością. Gdyby takim ludziom opisać szczegółowo jak powstaje świadomość u człowieka (tak, wiemy jak to się dzieje na dzień dzisiejszy, przynajmniej w ogólnych zarysach), to stwierdziliby, że to wcale nie może być świadomość, że świadomość musi mieć swoje źródło gdzieś indziej, bo to nie jest dość tajemnicze. Jak łatwo się przekonać, jakakolwiek dyskusja w tej sytuacji nie ma najmniejszego sensu. Świadomości nie wyjaśnisz, bo z definicji jest niewyjaśniona i kropka. Co jest bardziej abstrakcyjnego niż liczba? Co to znaczy "sama"? Rozumiem, że mangnetofon musi mieć wtedy autoplay? Czy może jej akcja ma wynikać z jakiegoś wewnętrznego procesu, który jest tajemniczy i niedefiniowalny? Co to znaczy "zechcieć"? Znowu tajemniczy i niedefiniowalny proces? Wydaje mi się, że twoja definicja jakby trochę w piętkę goni — definiujesz świadomość jako coś co jest świadomością. Rekursja — patrz rekursja.
  8. A może jednak zaczniecie od zdefiniowanie co to takiego jest ta świadomości i jak za pomocą eksperymentu lub pomiaru stwierdzić czy jest czy jej nie ma? Bo taka dyskusja jak teraz to w zasadzie nie ma się na czym opierać. Co jedna osoba poda za dowód istnienia świadomości, druga może natychmiast obalić twierdząc, ze świadomość to nie jest to, tylko coś innego. Podejrzewam, że gdy tylko zgodzicie się co do tego jak samoświadomość wykryć, to wszelkie pytania o jej potencjalne sztuczne stworzenie staną się znacznie łatwiejsze. Powodzenia. "Pytanie czy komputery myślą jest mniej więcej tak zasadne, co pytanie czy łodzie podwodne pływają." — Edsger S. Dijkstra Wiesz, do tego wystarczy ci generator liczb losowych jako pierwsza maszyna i magnetofon z nagranymi pochwałami lub przyganami jako druga. Tylko oczywiście ty natychmiast powiesz, że ta druga maszyna wcale nic nie stwierdziła, bo nie było jakiegoś bliżej niezdefiniowanego "procesu stwierdzania" jakiego oczekiwałeś, na co ja mogę powiedzieć tylko "to zdefiniuj jak dokładnie fizycznie ma taki proces wyglądać żeby spełniał twoje wymagania" i wtedy zbudować maszynę według twojego opisu.
  9. Istnieją układy ograniczające prąd, które w momencie gdy płynie go za dużo zaczynają obniżać napięcie tak, żeby w sumie nie została przekroczona ustawiona wartość. Zasilacze laboratoryjne mają coś takiego wbudowane standardowo: jedną gałką ustawiasz napięcie, drugą maksymalny prąd i jesteś spokojny, że na pewno więcej nie popłynie. Istnieją także bezpieczniki (jedno- i wielorazowe), które w momencie przekroczenia zadanego prądu po prostu odcinają jego przepływ (zazwyczaj nie mierzą prądu bezpośrednio, tylko reagują na temperaturę do jakiej przepływający prąd je podgrzewa).
  10. A ja może zasugeruję, żebyś jednak zrobił choćby ten najbardziej podstawowy kurs elektroniki z tej strony zanim zaczniesz bawić się wysokim napięciem? Powinno ci to przynajmniej podstawy wyjaśnić.
  11. Wtedy kiedy urządzenie zbyt duży prąd z niego pociągnie — to znaczy, kiedy będzie miało za małą oporność/impedancję. Obie informacje znajdziesz w nocie katalogowej. Zabezpieczeniami przed czym? Jeśli obudowa nie przewodzi, to nie ma ryzyka, że nastąpi jakieś przebicie do obudowy. Natomiast nie wiem jak zastąpienie metalowej obudowy plastikową wpłynie na zakłócenia jakie twoje urządzenie będzie generować — twoi sąsiedzi mogą nie być zadowoleni. Tak, ten 400W ma o 50W więcej niż ten 350W.
  12. To jest zasilacz ATX, nie AT, więc bez obciążenia się nie włączy. Rezystor jest prymitywnym ale działającym rozwiązaniem.
  13. Trochę się to przedłużyło z powodu Chińskiego Nowego Roku i jakichś wirusów czy czegoś, ale wreszcie konsolka jest dostępna do kupienia: https://makerfabs.com/circuitpython-pewpew-m4.html Są dwie zmiany w stosunku do wersji powyżej: nadruk jest w kolorze czarnym zamiast białym (lepiej widać na żółtym tle), oraz płytki są oddzielane za pomocą v-score, więc narożniki są trochę bardziej nierówne i mogą wymagać spiłowania. Poza tym śmieszna rzecz na zdjęciach — fotograf pomylił nakładki na przyciski z odpadami po wycięciu dziur na przyciski w środkowej warstwie. Oczywiście w zestawie będą właściwe kawałki.
  14. Zacznijmy od tego, że serwomechanizmy mają w środku swoją elektronikę, która jest zaprojektowana na konkretne napięcie i nie można im arbitralnie podawać wyższego, tak jak byś zrobił z silnikiem bezszczotkowym, bo się spalą. Tak więc pierwsza rzecz to sprawdzenie czy ten model serwa, którym dysponujesz, rzeczywiście potrafi działać z takim napięciem jakie chcesz podać. Po drugie, zanim zaczniesz projektować zasilanie *musisz* wiedzieć ile to wszystko będzie pobierać prądu — zarówno w krótkim jak i w długim okresie czasu. Od tego zależeć będzie dobór ogniwa, grubość kabli i właściwie wszystko inne. Najłatwiej chyba wziąć takie serwo i zmierzyć ile prądu bierze pod odpowiednim obciążeniem z zasilacza laboratoryjnego. To też potrzebne ci będzie do dobrania pojemności ogniwa, żeby urządzenie działało tak długo jak jest to potrzebne na jednym ładowaniu baterii. Po trzecie, dla serw analogowych istnieje inna możliwość zwiększenia ich mocy, a mianowicie podanie im sygnału o wyższej częstotliwości niż standardowe 50Hz. Oczywiście wiąże się to wówczas z grzaniem się silnika w tym serwie, więc ostrożnie, łatwo można je zniszczyć. Ja tego triku używam przy zasilaniu serwa niższym napięciem niż wyspecyfikowane. Po czwarte, serwa modelarskie często mają tak dobrany zakres napięć, żeby dało się je zasilać bezpośrednio z ogniw LiPo, bez żadnej konwersji czy stabilizacji napięcia (na przykład 5-8.4V dla baterii 2S). W takim modelu często liczy się każdy gram, a taka dodatkowa elektronika zawsze trochę waży, więc jak się da to się ich pozbywają. To też może ci mocno uprościć życie. Nie widzę sensu zasilania serw różnymi napięciami — jak już masz wyższe, to daj je wszystkim, także Arduino, IIRC przy zasilaniu przez wtyczkę toleruje do 12V przecież. Co do płytek, to robienie ich jest raczej proste (choć jest kilka pułapek na początkujących), a płytka prototypowa też doskonale się sprawdzi, szczególnie jeśli masz na nią miejsce.
  15. A może jednak tak. Zwróć uwagę, że w takim monitorze jest trochę więcej logiki niż w module do Arduino. Ale tak, z gotowcami wszystko jest proste, dopóki działa.
  16. Jeśli twoja kamerka podaje sygnał telewizyjny NTSC, to twój wyświetlacz musi taki sygnał rozumieć — nie wystarczy więc sam wyświetlacz taki jak moduły do Arduino, musi jeszcze mieć elektronikę do skonwertowania sygnału telewizyjnego na piksele do wyświetlenia. Albo znajdziesz taki gotowy monitorek (może rozejrzyj się po sklepach z akcesoriami modelarskimi), albo taką elektronikę do niego dołożysz lub zrobisz. To drugie oczywiście znacznie bardziej skomplikowane.
  17. Nie pomyślałem o tym, w jaki sposób byś go tutaj użył? Pamiętaj, że nóżka, która steruje ma 3.3V, a sterowany układ ma 5V.
  18. Masz dużo możliwości, zależnie od tego jak bardzo chcesz się odizolować od tego układu: od klucza tranzystorowego (sprawdź kurs elektroniki na tym forum), poprzez przekaźnik, aż do optoizolatorów. W najprostszym przypadku prawdopodobnie wystarczy tę stronę przycisków, która nie jest pod napięciem, podłączyć bezpośrednio do GPIO podciągniętych do 3.3V i połączyć masy obu układów.
  19. Patent fajny, tylko jeszcze do kompletu potrzebujesz małe CNC do wycinania formy z aluminium. Chyba, że formę będziesz odlewać metodą wosku^Wplastiku traconego z wydruku drukarki 3D.
  20. Znowu będzie, że się czepiam, ale zapytam. Co to takiego ten "sylikon" i gdzie można go dostać?
  21. "Szpilki" to możesz mieć na zasilaniu i tam je też odfiltrowujesz, a nie na liniach sygnałowych, bo tam już jest na to dużo za późno. Niestety taki prosty filtr z jednego rezystora nie odróżni szpilki od zbocza sygnału prostokątnego, więc "wygładzasz" i jedno i drugie, z tą tylko różnicą, że szpilek tam nie ma, a sygnał prostokątny jak najbardziej jest. To oczywiście przy założeniu, że dałeś rezystor o wartości, która przy tych mikroskopijnych prądach w ogóle coś robi, a nie placebo.
  22. No nie było, dopisałem go dopiero jak go wyedytowałem.
  23. Nie ma znaczenia czy go przeczytałeś. Przecież nie było wcześniej twojego nicka w nim. Powiadomienie dostałeś po edycji.
  24. Jeśli dostałeś powiadomienie o moim poście, to działa — bo dodałem twojego nicka przy edycji właśnie. @ethanak jeszcze test przy doklejaniu kolejnego posta do poprzedniego...
×
×
  • Utwórz nowe...