Skocz do zawartości

deshipu

Użytkownicy
  • Zawartość

    3392
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    162

Wszystko napisane przez deshipu

  1. Właśnie tak, jak napisałeś. Nie da się. A przynajmniej nie zgodnie ze sztuką. W praktyce, w przypadku baterii alkalicznych opór wewnętrzny będzie wystarczającym zabezpieczeniem — najwyżej szybciej zniszczysz baterię. Ale jeśli użyjesz baterii, które są w stanie dać większy prąd, to możesz diodę spalić.
  2. Czasem gdy zaprojektujemy jakiś szczególnie udany projekt, chcielibyśmy wyprodukować więcej niż tę jedną czy dwie sztuki — żeby sprzedać, rozdać, użyć w warsztatach czy jakiekolwiek inne zastosowanie wymyślimy. No i pojawia się problem, bo co innego zmontować jeden prototyp, a co innego ślęczeć codziennie i składać ten sam projekt od nowa kilkadziesiąt razy. Oczywiście możemy sobie życie ułatwić stosując bardziej zaawansowane narzędzia, ale o ile jeszcze przerobienie opiekacza na piecyk do wypalania płytek ma sens, o tyle kupowanie maszyny pick-and-place dla jednego projektu ma sens mniejszy. Na szczęście istnieją fabryki, które z dziką rozkoszą dla nas taki projekt wyprodukują. Jak to wygląda w praktyce? Usługa, której szukamy nazywa się po angielsku "PCB assembly" i zazwyczaj firmy, które robią płytki drukowane także oferują ich montaż. Aby skorzystać z takiej usługi, musimy mieć trochę więcej dokumentacji do naszego projektu: pliki gerber z projektem płytki — panelizację chyba w tym wypadku lepiej zostawić fabryce, wtedy zrobią to tak, żeby im jak najlepiej pasowało do reszty procesu, plik pick-and-place zawierający pozycje wszystkich komponentów — zazwyczaj program generujący gerbery także generuje ten plik, lista komponentów — wraz z nazwami na płytce, wielkością i wartością, oraz najlepiej z linkami do przykładowych podzespołów w sklepach, parametry płytki — kolor, grubość, wykończenie, dodatkowe wymagania, liczba sztuk, jaką zamawiamy, jeśli nasz projekt wymaga programowania, to wysyłamy firmware do wgrania i instrukcje jak to zrobić, opcjonalnie, instrukcja testowania, uwagi na temat montażu i/lub pakowania. Kiedy już skompletujemy powyższe informacje, załączamy je wszystkie do e-maila, w którym prosimy fabrykę o wycenę. Zazwyczaj po jednym lub dwóch dniach dostaniemy informację na temat tego ile to będzie kosztować i ile potrwa. Możemy w tym momencie dopytać o szczegóły, zmienić pewne rzeczy, etc. — kiedy będziemy zadowoleni z oferty, płacimy i fabryka produkuje i wysyła nasze urządzenia. Kilka uwag praktycznych: Warto wysłać zapytania do kilku fabryk, żeby mieć rozeznanie na temat tego ile to powinno kosztować, ale też dlatego, że różne fabryki będą wyceniać stosując różne reguły i nasz specyficzny projekt może wychodzić drogo w jednej, ale dużo taniej w innej. Rozmawiamy z żywymi ludźmi, więc choć zazwyczaj nie mają oni za dużych marginesów żeby móc się z nami targować, przynajmniej mogą nam doradzić co zmienić żeby było taniej/łatwiej/bardziej niezawodnie. Kiedy już wysyłamy zapytanie, to warto zapytać od razu o różne ilości. Na przykład jeśli chcemy zrobić czegoś 40 sztuk, to można zapytać o 20, 40 i 100. Nieraz jest tak, że 100 sztuk będzie kosztować tyle samo co 40, bo będą robione na linii produkcyjnej zamiast ręcznie, a części będą zamawiana hurtowo. W liście komponentów warto podać które komponenty chcemy oryginalne, a które fabryka może wymienić na równoważne zamienniki — szczególnie jeśli chodzi o oporniki, kondensatory, etc. zazwyczaj mają w magazynach części tańsze i gotowe do użytku od razu. Nie musimy się obawiać, że fabryka ukradnie nasz projekt i zacznie go sprzedawać. Zazwyczaj nie interesuje ich zupełnie co to jest i do czego ma służyć, ani nie chce im się dochodzić jak się tego używa i pisać własnej dokumentacji. Klonowane są projekty, które już są popularne. Na koniec jeszcze kilka rad dotyczących samego projektu. Kiedy robimy coś dla siebie, to nie obchodzi nas za bardzo optymalizacja kosztów i łatwości montażu — w końcu zrobimy to tylko raz. Kiedy projektujemy dla fabryki, to każda oszczędność zostanie pomnożona przez liczbę zamawianych sztuk, więc gra może być warta świeczki. Zatem: Unikamy elementów przewlekanych i "łatwych do lutowanie" opakowań — na przykład zamiast TQFP lepiej użyć QFN, bo jest tańszy, mniejszy i łatwiej go masowo montować. Minimalizujemy liczbę komponentów — mamy 4 takie same oporniki? Czemu nie użyć komponentu, który ma je w jednym opakowaniu ("resistor array"). Czy naprawdę potrzebujemy do wszystkiego pin headery, czy niektóre z nich mogłyby być po prostu test padami? Ułatwiamy programowanie i testowanie. Nikt nie będzie dolutowywał drucików do nóżek naszego mikrokontrolera żeby go zaprogramować — powinniśmy wyprowadzić odpowiednie połączenia. Mniejsze płytki nie tylko są tańsze, ale też mniej ważą (także cieńsze płytki), więc mniej zapłacimy za wysyłkę. Czy na pewno wszystko musi robić fabryka? Jeśli sprzedajemy moduł, to nóżki do niego użytkownik sobie może sam dolutować (szczególnie, jeśli będzie chciał inne niż nasze). Zanim zamówimy czegoś 100 sztuk, warto zrobić jeden prototyp dokładnie taki, jak będziemy zamawiać, żeby upewnić się, że na pewno wszystko jest dobrze. Poprawianie 100 płytek nie jest przyjemne. Jeśli udokumentujemy procedurę testowania, to nam w fabryce mogą płytki przetestować. Zazwyczaj i tak będziemy musieli za te zepsute zapłacić, przynajmniej złapiemy problem wcześniej, zanim cała paczka dojdzie do nas. Jeśli nasz projekt wymaga dodatkowo obudowy czy innych elementów mechanicznych, warto o to także zapytać w fabryce — bardzo często mają zaprzyjaźnione serwisy, które będą w stanie to dla nas zrobić, mimo, że sami nic takiego oficjalnie nie oferują. To samo jeśli chodzi o opakowania (standardowo po prostu włożą każdą sztukę do woreczka antystatycznego i całość w karton).
  3. Tutaj akurat mamy do filtrowania niskie częstotliwości, więc elektrolity wystarczą.
  4. Dziękuję za dobre słowa i za uwagi. Legendę dodałem w nowszej wersji (nie chciało mi się już jej tutaj wgrywać), natomiast z otworami próbowałem, ale żeby być konsekwentnym, to musiałbym wszystkie otwory tak potraktować, a wtedy wygląda to dosyć nieładnie — zlewają się z cynowymi pierścieniami dookoła. Więc chyba jednak zostawię tak jak jest. W nowej wersji zmniejszyłem też liczbę kolorów, żeby mniej sałatki było.
  5. Rozumiem przez to, że na płytce stykowej czip się programuje?
  6. Żeby dało się wygodnie korzystać z takiej płytki, to wypadałoby wiedzieć co która nóżka może zrobić. Zatem usiadłem dzisiaj do Inkscape-a i zrobiłem ściągę: Niestety było z tym trochę pracy, bo z noty katalogowej nie wynika wprost co da się zrobić — po kilku próbach postanowiłem po prostu podejść do problemu brutalnie, i napisałem sobie prosty programik, który wypróbowuje wszystkie możliwości i wypisuje co się udało a co nie. Niestety, przy PWM-ie się już poddałem — liczba możliwych kombinacji jest duża, a do tego jeszcze kolejność ma znaczenie — ciężko byłoby to nawet przedstawić graficznie w jakiś zrozumiały sposób.
  7. Przepalony bezpiecznik to rozłączony obwód — tak jak byś nie dotykał sondą niczego. Właśnie po to tam jest, żeby nie uszkodzić miernika.
  8. Planujesz ten proces wykorzystać w swojej pracy?
  9. Jak by cię położyć na ziemi, to byś się ślizgał pod górkę. Jak nie masz pojęcia, to się nie wypowiadaj i nie wprowadzaj ludzi w błąd, proszę cię o to po raz kolejny.
  10. Adres I2C to jest siedem bitów wybierających urządzenie i ósmy bit wybierający czy chcesz pisać czy czytać. Biblioteka Arduino oczeukuje 7-bitowego adresu, bez tego ostatniego bitu — doda go sobie automatycznie w zależności czy piszesz czy czytasz. Twój przykładowy program poprawnie używa adresu 108. Nie wiem czym ma być w twoim programie "bit wyboru". Datasheet oznajmia, że urządzenie oczekuje dwóch bajtów flag. I niby rzeczywiście wysyłasz dwa bajty, tylko nie wiem czemu ustawiasz IB1 na same zera, co wycisza wszystkie kanały.
  11. Skoro przerobiłeś kurs elektroniki, to wiesz o prawie Ohma. Bezpiecznik to taki opornik o bardzo małym oporze, który się przepala kiedy odłoży się na nim wystarczająco duża energia. Bez bezpiecznika nie zobaczysz 0, bo zamiast niego przepali się miernik.
  12. Możesz rozwinąć tę myśl? Skąd taki pomysł? Wyczytałeś to może w nocie katalogowej? Bo jeśli tak, to poproszę o numer strony, bo nic takiego nie widzę — kiedy używany jest wewnętrzny oscylator te nóżki to zwykłe porty GPIO i nie ma najmniejszego znaczenia co jest do nich podłączone. Znowu kolegę fantazja ponosi?
  13. Zacznij od pomierzenia wszystkich napięć i upewnienia się, że są takie jak oczekujesz. Sprawdź też napięcie na resecie. O ile dobrze pamiętam, fabrycznie nowe atmegi używają wewnętrznego oscylatora, więc kryształ nie ma znaczenia przy pierwszym programowaniu.
  14. A ile gotowych bibliotek do różnych czujników, wyświetlaczy i tym podobnych ludzie dla ciebie do niego napisali?
  15. W sumie trochę szkoda, że Wiring nie wykorzystał mocy C++ i pin nie jest obiektem — wtedy by można szaleć z "wirtualnymi" pinami. A tak to niestety, trzeba mieć kod przystosowany do konkretnego przypadku.
  16. Prototyp wersji na micro-USB przyszedł dzisiaj i ogólnie rzecz biorąc działa: Jednak po przetestowaniu, postanowiłem wprowadzić do projektu kilka zmian: Po pierwsze, skróciłem gniazdko — okazuje się, że wewnątrz wtyczki nie ma miejsca na włożenie jej do końca. Po drugie, usunąłem przesunięcie styków względem siebie, mające na celu zapewnienie zasilania zanim nastąpi połączenie sygnałów — styki są już przesunięte w ten sposób we wtyczce, w gniazdku nie muszą, a powiększa to nieco powierzchnię styku. Dodatkowo, ponieważ wtyk z płytki nie wygląda jak standardowe USB, postanowiłem go podpisać żeby nie było wątpliwości. Pierwsze włożenie wtyczki spotkało się z pewnym oporem, kolejne już nie. Problemem okazuje się warstwa HASL cyny na stykach, chroniąca je przed korozją: Jak widać, zwiększa ona nieco całkowitą grubość płytki ze stykami, a że cyna jest miękka, to została zdarta. Żeby temu zapobiec, postanowiłem usunąć pad z drugiej strony wtyczki — oryginalnie chciałem, żeby łączył się z ekranem kabla, ale i tak nie podłączam tego nigdzie na płytce, a boję się, że przy pomyłkowym odwrotnym włożeniu wtyczki może spowodować zwarcie. No i zwiększa on nieco całkowitą grubość. Podejrzewam, że użycie warstwy złota zamiast cyny też by pomogło, ale płytki miały być tanie... Poza tym są drobne kosmetyczne zmiany. Ponieważ fabryka, której chciałem użyć, życzy sobie dodatkowej opłaty za użycie czarnego nadruku na żółtych płytkach (domyślnie używają białego), postanowiłem zmienić kolor płytki i ozdoby — teraz zamiast szwajcarskiego sera są szwajcarskie krzyżyki. Przy okazji, skoro już zamawiałem płytki, to zamówiłem też wersję o grubości 0.8mm płytek z USB-C. Działają dobrze i znacznie stabilniej siedzą we wtyczce — więc jakby ktoś robił tę wersję, to polecam właśnie takie grubsze płytki.
  17. Istnieją tak zwane płytki prototypowe, czyli gotowe wytrawione płytki z powierconymi dziurkami, w które można wlutować komponenty i połączyć drucikami (albo mostkami z cyny) w dowolnych schemat. Występują w kilku wersjach, od samych osobnych dziurek, poprzez paski połączonych dziurek, aż do płytek naśladujących płytki stykowe. Poza tym można zrobić "na martwego robala" (dead bug), "na Manhattan", Cordwood i parę innych sposobów (poszukaj sobie obrazków w sieci). W zasadzie w jakikolwiek sposób umocujesz i połączysz komponenty powinno działać.
  18. W JLCPCB 5/10 płytek masz za $2, plus ~$10-15 za przesyłkę, więc wychodzi bardziej w okolicach 50zł? Inne fabryki mają zazwyczaj podobne ceny, jest nawet porównywarka cen na http://pcbshopper.com
  19. @Treker ci dał linki, ja jeszcze dodam, że bardzo łatwo możesz zaprojektować swoje płytki w programach takich jak KiCad czy nawet Fritzing, a potem zamówić je przez Internet. Same płytki zazwyczaj kosztują mniej niż koszty wysyłki.
  20. Ale przecież ten program nic nie robi. Definiuje tylko funkcję, ale nigdzie jej nic nie woła. Ja się dziwię, że to się skompilowało...
  21. Wyniesienie jej poza zakres słyszalny, głównie. Żeby ci potem nie piszczały żarówki, zasilacze, wentylatory, etc. A przynajmniej żeby piszczały w zakresie, którego nie słyszysz, żebyś mógł dostawać na głowę, ale nie wiedział od czego. W miarę jak technika idzie do przodu i tanieją pewne rozwiązania, wyższe częstotliwości stają się bardziej dostępne i jak popatrzysz na nowsze sterowniki LED-ów i/lub silników, to wszystkie obsługują częstotliwości powyżej tych 22kHz.
  22. Z tego co wiem z fizyki w szkole podstawowej, efekt cewki jest taki, że przeciwstawia się ona zmianom prądu. Im wyższa częstotliwość, tym bardziej te zmiany będą wygładzane. Dlatego w głośniku to się nie sprawdza — bo tam energia pochodzi ze zmian. Ale w silniku jest dokładnie odwrotnie, nie chcesz, żeby działał jak głośnik, chcesz żeby pracował równo. Dlatego wydaje się, że wyższa częstotliwość właśnie będzie lepsza. Druga sprawa to to, że skoro i tak masz tam cewkę i kondensator, które to wszystko dość mocno wygładzają, to naprawdę małe znaczenie ma częstotliwość sygnału. Kolega wspomina płynność zmian i rzeczywiście, jak masz 50Hz PWM, to zmiana pojawi się po 1/50 sekundy, a jak masz 25kHz, to po 1/25000, ale to nie ma najmniejszego znaczenia przecież w przypadku mechanicznego silnika o sporej bezwładności — on i tak nie zareaguje z taką szybkością.
  23. Nie mam doświadczenia z silnikami. Zawsze możesz dać filtr dolnoprzepustowy i wtedy cię częstotliwość nie obchodzi, bo do silnika dociera gładki sygnał.
  24. Ale to ty zadałeś pytanie, Szerloku. Czyli podsumowując, kolega ma użyć attiny13, które ma za mało nóżek, bo ty je masz w szufladzie. Logiczne, w sumie. Że też sam na to nie wpadłem.
×
×
  • Utwórz nowe...