Skocz do zawartości
ArduinoNew

Czy Arduino jest bezpieczne dla osoby nieznającej elektroniki?

Pomocna odpowiedź

Witam, mam pytanie: jescze nie miałem stycznosci z arduino i chciałbym wiedzieć na ile konstruowanie na arduino jest bezpieczne dla osoby niezbyt znającej sie na elektronice (chodzi o możliwość porażenia). Nie wiem jakie natężenie prądu panuje w Arduino i chce wiedzieć czy używanie płytki stykowej i ogólnie arduino, podłączanie do niej kabli, tranzystorów itd. jest bezpieczne, jeśli np. przez przypadek bym jej dotknął (płytki stykowej, albo nóżki diody przez którą płynie prąd) albo gdyby nie było połączenia z GND (z powodu np. wadliwego kabelka) albo jeszcze coś innego? Jeśli nie to czego nie należy robić, albo co robić? Z góry dziękuję za odpowiedź i proszę o wyrozumiałość (jestem początkujący).

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

@ArduinoNew, witam na forum 😉 Widzę, że to Twoje pierwsze kroki na Forbocie, oto najważniejsze informacje na start:

  • Chcesz przywitać się z innymi członkami naszej społeczności? Skorzystaj z tematu powitania użytkowników.
  • Opis najciekawszych funkcji, które ułatwiają korzystanie z forum znajdziesz w temacie instrukcja korzystania z forum - co warto wiedzieć?
  • Poszczególne posty możesz oceniać (pozytywnie i negatywnie) za pomocą reakcji - ikona serca w prawym dolnym rogu każdej wiadomości.

2 minuty temu, ArduinoNew napisał:

Witam, mam pytanie: jescze nie miałem stycznosci z arduino i chciałbym wiedzieć na ile konstruowanie na arduino jest bezpieczne dla osoby niezbyt znającej sie na elektronice (chodzi o możliwość porażenia). Nie wiem jakie natężenie prądu panuje w Arduino i chce wiedzieć czy używanie płytki stykowej i ogólnie arduino, podłączanie do niej kabli, tranzystorów itd. jest bezpieczne, jeśli np. przez przypadek bym jej dotknął (płytki stykowej, albo nóżki diody przez którą płynie prąd) albo gdyby nie było połączenia z GND (z powodu np. wadliwego kabelka) albo jeszcze coś innego?

Jeśli do Arduino nie podłączysz nigdzie 230V z sieci to jest to w 100% bezpieczne. Arduino korzysta z 5V i jest to całkowicie bezpieczne, nic nikomu nie może się stać przy korzystaniu z takiej płytki. To samo tyczy się płytek stykowych, tranzystorów itd. Jeśli korzystasz z zasilania bateryjnego lub z USB to nic Ci się nie stanie.

4 minuty temu, ArduinoNew napisał:

Jeśli nie to czego nie należy robić, albo co robić?

Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to ekstremalnie ogólne pytanie - nawet nie wiem co odpowiedzieć 😉 Najlepiej zabierz się za lekturę naszych kursów i wykonuj kolejne ćwiczenia, wtedy na pewno wszystko pójdzie dobrze: https://forbot.pl/blog/kursy

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Tak samo jest rozumiem z nateżeniem, które przy zasialniu z usb 5V też jest bezpieczne tak? Bo głównie chodziło mi miliampery itd.

Przy tranzystorze na przykład.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Jeśli postępujesz zgodnie z instrukcjami (np. z naszych kursów) to wszystko jest w 101% bezpieczne. Nie da się zrobić sobie krzywdy Arduino lub tranzystorem - no chyba, że wsadzisz je sobie w oko 😉

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Napięcie niebezpieczne dla człowieka w zależności od lokalizacji zaczyna się od 24V (pomaga wilgoć). Najlepiej uzupełnić wiedzę przed zabawą z prądem (i życiem na tym świecie w ogóle) bo już zwykły paluszek (bateria AA) może być przyczyną pożaru i arduino nie jest do tego wcale potrzebne:

Na tym forum jest kurs elektroniki - polecam.

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ArduinoNew napisał:

Tak samo jest rozumiem z nateżeniem, które przy zasialniu z usb 5V też jest bezpieczne tak? Bo głównie chodziło mi miliampery itd.

Przy tranzystorze na przykład.

Natężenie zależy od oporności. Przy 5V twoja skóra ma taką oporność, że prąd jaki przez ciebie popłynie jest znikomy. Natomiast oczywiście jeśli puścisz nawet 5V przez tranzystor podłączony tak, że będzie przewodził, to się rozgrzeje i spali. I teraz znowu zależy z czego zasilasz, jeśli jest to zwykła bateria, to szybko spadnie na niej napięcie i nawet się nie zauważysz nic poza unoszącym się z takiego tranzystorka dymkiem. Jeśli będzie to bateria litowa albo zasilacz bez ograniczenia prądu, to już mogą znacznie ten tranzystor rozgrzać i przy dużej dozie nieuwagi możesz się ewentualnie oparzyć (ale szybciej się oparzysz lutownicą próbując trzymać ją jak na zdjęciach z reklam). Możesz też uszkodzić samą baterię lub zasilacz, albo wysadzić korki w mieszkaniu — ale to już wymaga naprawdę dużego pecha albo celowego działania.

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Inaczej mówiąc: od ~3 lat nasze poradniki były czytane setki tysięcy razy i jeszcze nie było przypadku, aby ktoś zrobił sobie krzywdę. Musiałbyś się bardzo postarać 😉

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Wszystko to prawda ☺ .

Bardziej bałbym się poparzeń. Dawno temu podczas zabawy z przetwornikiem AD595 wpiąłem wszystko na tzw. pałę i zrobiła się z niego niezła grzałka. (Pewnie wiele takich ciekawych kwiatków, by się znalazło, gdyby użytkownicy dzielili się swoimi porażkami)

W skrócie : jak wiesz co robisz to nie powinno być problemu ☺

 

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Tylko uważaj na kondensatory, bo przy odwrotnej polaryzacji, nawet przy 5V potrafią być groźne.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jamik napisał:

Tylko uważaj na kondensatory, bo przy odwrotnej polaryzacji, nawet przy 5V potrafią być groźne.

To chyba wymaga lekkiego dopowiedzenia. "Groźne" są tylko kondensatory elektrolityczne (do dobra, tantalowe pewnie też, ale tych raczej amatorzy zbytnio nie używają, przynajmniej mi się chyba jeszcze nie zdarzyło), które mogą w skrajnych przypadkach wybuchnąć ale częściej się rozszczelnią i wyleci ze środka ich zawartość przez nacięcie na górze kapsla. Nie ma tego problemu z kondensatorami ceramicznymi i  innymi podobnymi. Dla nich polaryzacja jest nie ważna (byle nie przekroczyć maksymalnego napięcia ale to zwykle chyba koło 1kV).

Także jak się wie co się robi to nie ma co się bać (ale lepiej mieć to z tyłu głowy).

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jamik napisał:

Tylko uważaj na kondensatory, bo przy odwrotnej polaryzacji, nawet przy 5V potrafią być groźne.

Rozumiem, że sugerujesz "wystrzelenie" kondensatora? Do tego potrzebny jest spory prąd, przy baterii 9V lub zasilaniu z USB taki przypadek nie jest raczej możliwy - szczególnie przy elementach, które używamy w kursie. Jako jeden z przykładów umieściłem tam filmik, w którym specjalnie "wysadzam" kondensator, ale wymagało to wyższego napięcie i zasilacza, który był wstanie dostarczyć spory prąd 😉

Podajecie tutaj bardzo skrajne przypadki, których absolutnie nie trzeba się bać przy zabawie z podstawami elektroniki.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Treker napisał:

Podajecie tutaj bardzo skrajne przypadki, których absolutnie nie trzeba się bać przy zabawie z podstawami elektroniki. 

To ja mogę jeszcze dorzucić jedną ekstremalną historię, którą niedawno usłyszałem. Dotyczy człowieka, który zabił się multimetrem. Multimetr był ustawiony na pomiar rezystancji i miał zamontowane bardzo ostre końcówki pomiarowe (coś jak tutaj https://www.sparkfun.com/products/12078).

Facet wbił sobie (zakładam, że przypadkowo) jedną sondę w palec lewej ręki, a drugą w palec prawej ręki. Prąd pomiarowy miernika (rzekomo) wystarczył, żeby zatrzymać/zakłócić akcję serca 😲

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Założyłem, że skoro piszę o odwrotnej polaryzacji, to wskazuje to na kondensator w którym ta polaryzacja jest istotna 😉 . Aż z czystej, małpiej ciekawości zabrałem garść złomu kondensatorowego i poszedłem sobie postrzelać. 1 z 10 poszedł już przy 5V Reszta wymagała wyższych napięć.

Oczywiście, postrzału jak ze śrutówki nie ma się co obawiać, ale jeśli w oko trafi, nawet sam elektrolit, to może być niewesoło. Więc minimum ostrożności nie zawadzi.

A z ekstremów, to zatrucie ołowiem? Oczywiście, jeśli ktoś lubi żuć stop lutowniczy 😉 . Bo lutować musiałby bardzo dużo i to w niewietrzonym pomieszczeniu..

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Lukaszm napisał:

Facet wbił sobie (zakładam, że przypadkowo) jedną sondę w palec lewej ręki, a drugą w palec prawej ręki. Prąd pomiarowy miernika (rzekomo) wystarczył, żeby zatrzymać/zakłócić akcję serca 😲

Jakoś ciężko mi w to uwierzyć...

Autor wątku zapytał tylko o to czy zabawa z Arduino jest bezpieczna, a za wszelką cenę staracie się chyba tutaj udowodnić, że jest statystyczna szansa, aby zrobić sobie tym krzywdę. Mam wrażenie, że statystycznie to jest taka sama szansa zrobić sobie krzywdę podczas pracy na PC, bo w skrajnym wypadku 230V z zasilacza może przebijać na obudowie i wciśnięcie włącznika kogoś zabije... Właściwie w tym przykładzie to praca przy PC jest znacznie bardziej niebezpieczna, bo przy Arduino nie ma takich napięć. Nie straszcie nowych osób 😉

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »

×