Skocz do zawartości

Mikrofon Paraboliczny z wykorzystaniem LM386


Pomocna odpowiedź

Podoba Ci się ten projekt? Zostaw pozytywny komentarz i daj znać autorowi, że zbudował coś fajnego!

Masz uwagi? Napisz kulturalnie co warto zmienić. Doceń pracę autora nad konstrukcją oraz opisem.

Bardzo fajne. Swoją drogą, kiedyś zastanawiałem się jak można słuchać tego typu dźwięków, a tu proszę :). 

  • Lubię! 1
Link to post
Share on other sites

Ja rozumiem, że hobby, garaż, amatorskie kontrukcje itd, ale warto znać i rozumieć swoje ogranczenia. Chodzi mi o listę "zalet" powyższego urządzenia, tj:

18 godzin temu, ELEKTRONIKBOSS napisał:
  • Niski poziom szumów.
  • Wysoka czułość.
  • Mały prąd spoczynkowy.

Otóż korzystając z najtańszego, beznadziejnego w zasadzie mikrofonu oraz prymitywnego wzmacniacza będącego raczej tanią końcowką mocy a nie wzmacniaczem mikrofonowym nie mamy prawa napisać żadnego z powyższych punktów. Każdy z tych parametrów w porównaniu do każdego dedykowanego wzmacniacza mikrofonowego jest moim zdaniem beznadziejny. No, może nie licząc prądu, bo jednak niskie szumy w układzie aktywnym zwykle okupione są dużymi prądami tranzystorów a więc i sporym poborem mocy. W stosunku do czego określasz cechy swojego urządzenia? Do własnych oczekiwań? W porządku, ale napisz to wyraźnie, że spełniło Twoje oczekiwania mimo prawie zerowych kosztów. Bo w porównaniu do praktycznie dowolnego zaprojektowanego z głową sprzętu audio to jest śmieć. Nie chcę, żebyś odebrał to jako krytykę całego projektu. Narobiłeś się, zrobiłeś jak umiałeś i działa - można coś podsłuchać kierunkowo. Moje uwagi odnoszą się jedynie do oceny robiącej wrażenie obiektywnej a będącej w rzeczywistości listą pobożnych życzeń.

Usunąłem z tej listy zasięg, ale także i w tym przypadku nie wiadomo co znaczy 40m. Czy z tej odległości można w bezwietrzną pogodę zrozumieć rozmowę dwóch ludzi, czy raczej wysłuchać, że jeden z nich odpalił samochód? Zasięg - czyli najważniejszy chyba parametr użytkowy tego urządzenia zależy wprost od poziomu szumów (elektroniki) oraz od konstrukcji mikrofonu (szumy od opływającego powietrza), a tego - najważnieszej części, nie pokazałeś. Jeśłi zachęcasz do powtórzenia Twojego projektu, to niech naśladowcy wiedzą czego się spodziewać - tak jest uczciwiej.

A teraz prośba o wyjaśnienie kilku punktów na schemacie:

Jaki sens ma kondesnator C4 i jak w tym układzie działa zasilanie/ładowanie z sieci?

Co to za akumulator (w sensie rodzaju chemii) i jak zapewniłeś, że nie robisz mu krzywdy 12V transformatorem z prostownikiem szczytowym?

Czy mierzyłeś napięcie DC na wyjściu nieobciążonego niczym "zasilacza" i ile tam było?

Jaki jest sposób działania obwodu z T2? Czy dioda D1 nie powinna stać anodą na masie?

Mam wrażenie, że schemat narysowałeś już po wszystkim, tylko żeby go zaprezentować. Może trochę za szybko, może z głowy i może dlatego zabrakło weryfikacji.

20 godzin temu, ELEKTRONIKBOSS napisał:

Dwójnik C9, R2 tworzą tzw. rezerwuar sygnału wyjściowego

Nie wiem kto tak to w Polsce nazywa tym bardziej. To zwykła kompensacja indukcyjności obciążenia. Wzmacniacze mocy (w odróżnieniu od np. przedwzmacniaczy, tunerów irp) są zwykle podłączane do głośników lub słuchawek a te są indukcyjnościami niepotrzebującymi "rezerwuaru", bo prąd narasta w nich wolniej niż napięcie. Natomiast aby choć trochę skompensować zgubny wpływ indukcyjności na tranzystory końcówki mocy (i na stabilność pętli sprzężenia zwrotnego), stosuje się tzw. układ Zobela (--> Zobel network):

https://www.eetimes.com/ic-audio-power-amplifiers-and-zobel-networks-one-size-does-not-fit-all/

Link to post
Share on other sites
5 minut temu, marek1707 napisał:

korzystając z najtańszego, beznadziejnego w zasadzie mikrofonu

Tutaj pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze...

Na podobnym mikrofonie robiłem kiedyś "elektryczny flet" (najtańszy elektret przymocowany na gumce i kawałku gąbki do fletu podłużnego basowego), żadnych specjalnych szumów ani zniekształceń nie zauważyłem, a parędziesiąt spektakli na tym zagrałem. Może dlatego, że było to podłączone do profesjonalnego nadajnika Sony (od mikroportu)?

 

Link to post
Share on other sites

Tak, to działa, ale.. w warunkach o jakich piszesz, gdy mikrofon był na samym instrumencie to pewnie i głuchy by ten flet usłyszał. Wtedy praktycznie żaden poziom szumów sprzętu nie ma znaczenia, bo SNR na wejściu był pewnie ze 100dB. No i raczej nie zasilałeś swojego mikrofonu z 12V jak tutaj. To także jest poza większością specyfikacji dla FETa znajdującego się w środku. W Twoim przypadku zrobiłeś to wystarczająco dobrze i sprzęt się sprawdził. A teraz wyobraź sobie sytuację, gdy musisz nagrać to samo źródło, ale z sali, z ostatniego rzędu foteli. Już po pierwszej próbie zacząłbyś kombinować dlaczego tak bardzo musisz podkręcić wzmocnienie i dlaczego zamiast czystych tonów dostajesz głównie szum -20dB poniżej muzyki. OK, w sensie ogólnym masz rację - mikrofony elektretowe były i są bardzo dobrym źródłem sygnału. Tylko że to, co kiedyś było 100% gwarancją studyjnej jakości dziś, po miniaturyzacji i wmontowaniu taniego przedwzmacniacza do środka stało się synonimem taniochy i jakości "telefonicznej". A w urządzeniu gdzie wszystko wisi na szumach i to one stanowią próg granicy jego działania (bo jest tylko tak dobre jak niskie szumy wprowadza i jak duży zasięg można uzyskać), używanie takiego mikrofonu i wzmacniacza LM386 jest.. żartem? Gdyby był to "demonstrator technologii", jakiś pierwszy etap budowy dowodzący sensowności powiedzmy konstrukcji samego uchwytu, talerza i ogólnej ergonomii użytkowania a potem pokazał, jak za pomocą lepszego mikrofonu może nagrać tego samego ptaka z odległości 2 razy większej a po zmianie wzmacniacza na jakąś normalną, niskoszumową kostkę audio miałby znów 2 razy większy zasięg, na 100% dałbym 💙

Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, marek1707 napisał:

w warunkach o jakich piszesz, gdy mikrofon był na samym instrumencie to pewnie i głuchy by ten flet usłyszał

No niezupełnie... przede wszystkim flet basowy w niskich rejestrach jest niesamowicie cichy, a musiałem wytłumić jakoś szum ze szczeliny (pionowy układ fletu jak w fagocie, mikrofon był nad szczeliną bo tylko tam nie przeszkadzał w graniu). W każdym razie mikrofonik sprawdził się również jako szpiegowski podsłuch w kilku przypadkach 🙂

Co do napięcia - nie wiem jakim napięciem zasilane są lavaliery, ale cały nadajnik zasilany jest z bateryjki 9V.

Aha, oczywiście to był Shure a nie Sony (no, ale po dwudziestu latach człowiek ma prawo się pomylić). No i jak wspomniałem - profesjonalna elektronika to nie wyjęty z szuflady LM służący w założeniu do zupełnie innych celów.

Powiem jeszcze tak: mi też brakowało tu jakiegokolwiek pokazania jak to całe ustrojstwo wygląda (ze szczególnym uwzględnieniem reflektora). Bo jak wygląda scalak to chyba wszyscy tu wiedzą 😉

 

 

Link to post
Share on other sites
(edytowany)
Dnia 10.11.2020 o 21:47, ELEKTRONIKBOSS napisał:

 

 

Schematic_Podsluchiwacz232_2020-11-13_13-46-19.thumb.png.1c421c0240892adbc10f28a076f1869b.png

Dnia 11.11.2020 o 18:44, marek1707 napisał:

Jaki sens ma kondesnator C4 i jak w tym układzie działa zasilanie/ładowanie z sieci?

Co to za akumulator (w sensie rodzaju chemii) i jak zapewniłeś, że nie robisz mu krzywdy 12V transformatorem z prostownikiem szczytowym?

Czy mierzyłeś napięcie DC na wyjściu nieobciążonego niczym "zasilacza" i ile tam było?

Jaki jest sposób działania obwodu z T2? Czy dioda D1 nie powinna stać anodą na masie?

Ad. 1) Dziękuję za spostrzegawczość i jestem winien przeprosin, ponieważ kondensator znajdujący się na schemacie C4 na nic nie wpływa,  zauważyłem go dopiero po przeczytaniu Adnotacji  i chce powiedzieć, że musiałem go przez przypadek dołączyć przy tworzeniu rysunku. Dlatego schemat został zaktualizowany w raz z modyfikacjami.

Ad. 2) Jest to akumulator kwasowo-ołowiowy. Napięcie którym jest ładowany akumulator wynosi dokładnie 12,13V dla akumulatorów tego typu to nic złego.  Ja zastosowałem Akumulator 12V  5Ah. Wydajność mojego transformatora, który wykorzystałem jest odpowiedni pod mój akumulator. Chcę również dodać, że nie posiadam w swoim mikrofonie wskaźnika naładowania akumulatora, bo ładuję go z zasilacza laboratoryjnego, natomiast ładowanie z sieci wykorzystuje do krótkiego doładowywania akumulatora, jeżeli bym musiał ciągiem ładować z sieci umieściłbym wskaźnik. Należy pamiętać, że dobierając akumulator należy dobrać i odpowiedni transformator.

Ad. 3) Tak, mierzyłem  i  wynosi ono dokładnie 12,13V

Ad.4) Również nie zauważyłem braku masy na anodzie, schemat poprawiony. Dioda D1 ma przestać przewodzić w przypadku napięcia poniżej 11V, T2 zostaje wyłączony co blokuje układ 555.

Edytowano przez ELEKTRONIKBOSS
Link to post
Share on other sites
Zarejestruj się lub zaloguj, aby ukryć tę reklamę.
Zarejestruj się lub zaloguj, aby ukryć tę reklamę.

jlcpcb.jpg

jlcpcb.jpg

Produkcja i montaż PCB - wybierz sprawdzone PCBWay!
   • Darmowe płytki dla studentów i projektów non-profit
   • Tylko 5$ za 10 prototypów PCB w 24 godziny
   • Usługa projektowania PCB na zlecenie
   • Montaż PCB od 30$ + bezpłatna dostawa i szablony
   • Darmowe narzędzie do podglądu plików Gerber
Zobacz również » Film z fabryki PCBWay

Dołącz do dyskusji, napisz odpowiedź!

Jeśli masz już konto to zaloguj się teraz, aby opublikować wiadomość jako Ty. Możesz też napisać teraz i zarejestrować się później.
Uwaga: wgrywanie zdjęć i załączników dostępne jest po zalogowaniu!

Anonim
Dołącz do dyskusji! Kliknij i zacznij pisać...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności.