Skocz do zawartości

Pomocna odpowiedź

(edytowany)

Bingo, każdy kto ma więcej niż kilkanaście wiosen na karku potwierdzi, że nic tak nie ułatwia życia jak znajomości. Nie mam tu na myśli pejoratywnego znaczenia tego słowa. Człowiek to (zazwyczaj) zwierzę stadne, społeczne. Mogąc liczyć na pomoc innych możemy znacznie więcej niż w pojedynkę. Kolejny etap edukacji to nowe środowisko, nowe znajomości, nowe miejsca. To o wiele bardziej wpływa na nasze przyszłe życie niż zdobyta, lub nie, wiedza. Ważne więc w jakim towarzystwie się będziemy obracać, to powinno być jedno z głównych kryteriów wyboru naszej dalszej drogi, nie tylko edukacyjnej.

Zadbajmy o ty byśmy mogli się zawsze porównywać do lepszych od nas.

Edytowano przez SOYER
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Elvis napisał:

Więc nawet nie chodząc na zajęcia powinniśmy mieć możliwość podejścia do egzaminu i zdania na same 5.

Dokładnie tak możesz zrobić. Możesz samemu napisać pracę dyplomową i tylko na uczelni ją obronić. Trzeba spełniać jakieś tam inne wymogi formalne zazwyczaj (dodatkowe egzaminy zapewne), ale jest to jak najbardziej do zrobienia, bo mam znajomych, którzy tak zrobili. Tylko pojawiają się inne problemy: choćby to skąd masz wiedzieć czego się na te egzaminy masz nauczyć.

2 godziny temu, Elvis napisał:

(polecam poczytać o efekcie Dunninga-Krugera, który był już przywoływany na tym forum chyba więcej niż raz)

Co za zbieg okoliczności, akurat znalazłem na ten temat artykuł: https://www.mcgill.ca/oss/article/critical-thinking/dunning-kruger-effect-probably-not-real

Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, deshipu napisał:

Dokładnie tak możesz zrobić. Możesz samemu napisać pracę dyplomową i tylko na uczelni ją obronić. Trzeba spełniać jakieś tam inne wymogi formalne zazwyczaj (dodatkowe egzaminy zapewne), ale jest to jak najbardziej do zrobienia, bo mam znajomych, którzy tak zrobili.

Zgodnie z wymaganiami "unijnymi" by zaliczyć studia musisz mieć określoną ilość punktów ECTS, czyli musisz zaliczyć wszystkie przedmioty - a to jak je zaliczysz to już Twój problem 😉 Wielu wykładowców często zgadza się na szybki egzamin zaliczający, co by mieć tych kilku studentów mniej podczas sesji (jednak mają ich od cholery, co potem przekłada się na nawał roboty podczas egzaminów i ich sprawdzania).

Sama uczelnia też organizuje tzw. egzaminy komisyjne (oczywiście płatne), które pozwalają zaliczyć przedmiot - po prostu od ręki masz wpisaną wtedy ocenę do systemu.

7 godzin temu, SOYER napisał:

Człowiek to (zazwyczaj) zwierzę stadne, społeczne.

Jestem bardzo mocnym przykładem tego "zazwyczaj"... osobiście nienawidzę kontaktu z innymi i polegania na nich... Bo po prostu zwykle albo spi[cenzura] i będę musiał wszystko poprawiać, albo sam będę wszystko musiał robić, bo im się nie będzie chciało (taką mam autopsję). Dobrym przykładem jest moja lista znajomych na Facebooku, która zamyka się w <10 osobach... A stały kontakt utrzymuję z 2-3 os. (poza rodziną, która też już zaczyna mocno denerwować).

7 godzin temu, SOYER napisał:

Zadbajmy o ty byśmy mogli się zawsze porównywać do lepszych od nas.

Paradoksalnie "lepsi od nas" często rezygnowali ze studiów, ponieważ ich ograniczały... Praktycznie każdy założyciel dużej firmy technologicznej jest tego przykładem...

Link to post
Share on other sites
(edytowany)
11 godzin temu, Elvis napisał:

Moim zdaniem bardzo nie w porządku wobec nauczycieli i wykładowców jest wrzucanie wszystkich do jednego worka. Wbrew obiegowej opinii nauczyciele to (podobno) też ludzie i tak jak wszyscy inni są po prostu różni. Znajdziemy pasjonatów poświęcających całe życie i wysiłek oraz takich, którzy uczą bo muszą. Są też tacy, którzy bardzo się starają, a po prostu nie mają do tego talentu

W ogólniaku miałem ciekawą nauczycielkę angielskiego. Pracując w publicznej szkole nieszczególnie przykładała się do swojej pracy - zajęcia prowadzone bez pasji, uczniowie też nie najwyższych lotów to się obie strony dogadały. Poszedłem na prywatny kurs i ta sama nauczycielka szykowała do egzaminów. Okazało się, że ucząc w prywatnej szkole ludzi którym zależy jest zupełnie inna, ma pasję do tego co uczy i ogromną wiedzę. Trochę działa to jak lekarz co przyjmuje na NFZ i prywatnie.

Myślę że na studiach istnieje podzbiór wykładowców, którzy mają pasję i chcieliby czegoś nauczyć, ale trochę zabija ją olewactwo studentów. Prace dyplomowe są dobrą okazją do sprawdzenia - akurat to dobrze wspominam ze studiów i widoczne było większe zaangażowanie 🙂 

Edytowano przez Gieneq
Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, H1M4W4R1 napisał:

Jestem bardzo mocnym przykładem tego "zazwyczaj"... osobiście nienawidzę kontaktu z innymi i polegania na nich... Bo po prostu zwykle albo spi[cenzura] i będę musiał wszystko poprawiać, albo sam będę wszystko musiał robić, bo im się nie będzie chciało (taką mam autopsję). Dobrym przykładem jest moja lista znajomych na Facebooku, która zamyka się w <10 osobach... A stały kontakt utrzymuję z 2-3 os. (poza rodziną, która też już zaczyna mocno denerwować).

Chwalisz się czy żalisz?

Link to post
Share on other sites
(edytowany)
14 godzin temu, H1M4W4R1 napisał:

Praktycznie każdy założyciel dużej firmy technologicznej jest tego przykładem...

Toś sobie wzory wybrał😵

Edytowano przez SOYER
Link to post
Share on other sites

Dołącz do dyskusji, napisz odpowiedź!

Jeśli masz już konto to zaloguj się teraz, aby opublikować wiadomość jako Ty. Możesz też napisać teraz i zarejestrować się później.
Uwaga: wgrywanie zdjęć i załączników dostępne jest po zalogowaniu!

Anonim
Dołącz do dyskusji! Kliknij i zacznij pisać...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności.