Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'marzenie'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Kategorie forum

  • Elektronika i programowanie
    • Elektronika
    • Arduino i ESP
    • Mikrokontrolery
    • Raspberry Pi
    • Inne komputery jednopłytkowe
    • Układy programowalne
    • Programowanie
    • Zasilanie
  • Artykuły, projekty, DIY
    • Artykuły redakcji (blog)
    • Artykuły użytkowników
    • Projekty - roboty
    • Projekty - DIY
    • Projekty - DIY (początkujący)
    • Projekty - w budowie (worklogi)
    • Wiadomości
  • Pozostałe
    • Oprogramowanie CAD
    • Druk 3D
    • Napędy
    • Mechanika
    • Zawody/Konkursy/Wydarzenia
    • Sprzedam/Kupię/Zamienię/Praca
    • Inne
  • Ogólne
    • Ogłoszenia organizacyjne
    • Dyskusje o FORBOT.pl
    • Na luzie
    • Kosz

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Znaleziono 1 wynik

  1. Drodzy! Zapraszam Was do niesamowitej przygody… Owa przygoda rozpoczęła się dla mnie pradawno temu, gdy pierwszy raz zobaczyłem poniższe zdjęcie: Byłem wtedy berbeciem, nie wiedziałem w pierwszym momencie o co chodzi. Zacząłem drążyć temat. Łatwo się go drążyło, bo w tamtym czasie wszyscy gadali o tym zdjęciu i o wydarzeniu, które to zdjęcie uwieczniło. Niestety, dysponowałem malusienieńkim rozumkiem, więc malusienieńko ogarniałem, ale drążyłem zawzięcie! I pewnego razu w telewizorze marki rubin zobaczyłem Pana ze zdjęcia ale już nie był w zdjęciu. Stał gdzieś indziej, inaczej był ubrany, zupełnie jak inni panowie, jednakże opowiadał rożne bardzo dziwne rzeczy, których zwykle nie opowiadają inni panowie. Tak czy inaczej, strasznie się ucieszyłem, bo nareszcie nadarzyła mi się wspaniała okazja – dowiem się w końcu o co chodziło z tym zdjęciem bo osobiście Pan ze zdjęcia może mi opowie co robił gdy ktoś to zdjęcie zrobił. Byłem zdumiony, że wcześniej tyle było zamieszania, bo całą sprawę Pan ze zdjęcia skwitował całkiem prosto – chodzi o to, że jak ktoś ma już umrzeć to można tak zakombinować, że jednak nie umrze… Zaintrygowało mnie to okrutnie, bo wcześniej nie wiedziałem, że tak się da. Znaczy się - tak wszyscy mówili – że się nie da. A tu się nagle okazało, że jak najbardziej się da… Straszliwie się wściekłem na tych co wcześniej gadali, że się nie da. Dziwiła mnie ta głupota. Po co kłamać, że się czegoś nie da jak się nie sprawdziło?! Wydawało mi się, że jak się już dowiedziałem o co chodziło z tym całym zdjęciem, to będę mógł spokojnie wrócić do swoich dotychczasowych berbeciowych obowiązków - żucia donaldów, nieodrabiania prac domowych, czytania książek w nocy przy słabym świetle... A guzik! Pan ze zdjęcia obudził we mnie drążeniową bestię. Zamachnął we mnie płachtą w kolorze medycznej zieleni… Generalnie temat chorowania i leczenia kojarzyłem tyle o ile. Wiedziałem, że jak ktoś jest lekko chory lub średnio, to się go leczy i potem jest zdrowy. No ale jak ktoś się rozchoruje bardziej lub bardzo to się umiera i tyle. W ówczesnym moim mniemaniu, jak się miało jakoś mocno popsute serce to spełniony był przypadek drugi. Pan ze zdjęcia powyższe mniemanie mi zmodyfikował. Podziwiałem, jak sprytnie to zrobił! W sumie to generalnych zasad nie ruszał, ot, jedynie poprzerzucał przypadki z wora „bardziej i bardzo” (no tego szybko grobowego) do milszego woreczka „lekko lub średnio” (tego w dalszej, dalekiej perspektywie grobowego). Przyznacie, że pyszny koncept! Jakże piękny w swej prostocie. Co wkrótce potem dokminiłem? Mianowicie, że mamy części obywalne, trudno obywalne i niezbywalne. Obywalne to na przykład włosy, palce, ręce, nogi, oczy, uszy, płuca – można się bez wielu lub jednego z nich obyć. Ogólnie to te rzeczy, których jest dużo lub występują chociaż podwójnie. Natomiast już trudno obywalne są części pojedyncze – na przykład serce. No właśnie - Pan ze zdjęcia sprawił, że serce takim być już może, bo wcześniej było w grupie niezbywalnych, wraz z mózgiem. Zaciekawiło mnie w tym wszystkim to, że te manewry są możliwe poprzez działania czysto techniczne. Jeśli się złamie i odpadnie nam włos to możemy go odnaleźć i przykleić. Jeśli go nie znajdziemy to możemy przykleić cudzy. Jeśli nikt nam nie odstąpi swojego, to możemy sobie przykleić kawałek nitki jeśli oczywiście znajdziemy w odpowiednim kolorze. Tak samo sprawy się mają z palcami, rękami i nogami. Naturalnie, trudność rośnie – wszak bardzo ciężko odszukać lub zrobić palec idealnie tego samego koloru jak nasz. No i serce – okazało się (hurra!), że z serduszkiem można przeprowadzić zupełnie podobny myk. Znowu – jeszcze trudniej będzie z kwestiami kolorystycznymi ale! ogólnie do ogarnięcia temat… Jak się należy domyślać nastąpiła kolejna drążarka z mojej strony - że jak niby robi się to sztuczne serce?! No bo sztuczną rękę to jeszcze rozumiem - jakieś wyginające się patyki... ale serce…Poszukałem trochę, pooglądałem. I byłem przerażony jak brzydkie są to machiny. Oczywiście, ratują życie, z szacunkiem należy się odnieść do ich Twórców. Ale Kochani! Domyślacie się zapewne, jak duże są potrzeby i jak wielkie jeszcze będą. A my wciąż nie mamy dość dobrych rozwiązań. Imaginujcie sobie! Gówniarz twardo postanawia, że należy zrobić porządne sztuczne serce bo te co są to są jednak do kitu. Pikanteria kolejna! Mija wiele lat. Okazuje się, że Pan ze zdjęcia miał rację. Można zrobić cokolwiek się postanowi, wystarczy, że się sprawdzi, że to jest do zrobienia… … Rozwiązanie, które wkrótce zaprezentuję, jest tak proste, że wciąż nie wiem jakim cudem wcześniej nikt na nie nie wpadł. Choć każdy je zna. Każdy. Mały, duży, gruby i chudy. Ale wcześniej mam do Was prośbę, mam marzenie… Chciałbym poznać Wasze pomysły! Chciałbym posłuchać Waszych sztucznych serc... Wzamian dam Wam do odsłuchania swoje...
×
×
  • Utwórz nowe...