Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'edukacja'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Kategorie forum

  • Elektronika i programowanie
    • Elektronika
    • Arduino i ESP
    • Mikrokontrolery
    • Raspberry Pi
    • Inne komputery jednopłytkowe
    • Układy programowalne
    • Programowanie
    • Zasilanie
  • Artykuły, projekty, DIY
    • Artykuły redakcji (blog)
    • Artykuły użytkowników
    • Projekty - DIY
    • Projekty - DIY roboty
    • Projekty - DIY (mini)
    • Projekty - DIY (początkujący)
    • Projekty - DIY w budowie (worklogi)
    • Wiadomości
  • Pozostałe
    • Oprogramowanie CAD
    • Druk 3D
    • Napędy
    • Mechanika
    • Wydarzenia
    • Sprzedam/Kupię/Zamienię/Praca
    • Inne
  • Ogólne
    • Ogłoszenia organizacyjne
    • Dyskusje o FORBOT.pl
    • Na luzie

Kategorie

  • Quizy o elektronice
  • Quizy do kursu elektroniki I
  • Quizy do kursu elektroniki II
  • Quizy do kursów Arduino
  • Quizy do kursu STM32L4
  • Quizy do pozostałych kursów

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Imię


Strona

Znaleziono 2 wyniki

  1. Jako człowiek "wolny" (czyli po maturach) postanowiłem że posiedzę trochę czasu i napisze artykuł który pokazuje jak mniej więcej wygląda kształcenie młodych techników w dzisiejszych realiach i spróbuję pomóc w wyborze szkoły średniej. Po pierwsze jest to jakaś, jakakolwiek wartość dokumentalna, po drugie mam nadzieję że faktycznie do jakiegoś ósmoklasisty ten artykuł trafi i nie zrobi "słusznego" wyboru którego potencjalnie mógłby żałować. Przez 5 lat chodziłem do technikum jako rocznik "eksperymentalny" - czyli byłem pierwszym ósmoklasistą od czasów gimnazjów. Wziąłem też pod uwagę opinie kolegów z innych techników także mam nadzieję że artykuł będzie w miarę obiektywny i nie będzie skupiony wyłącznie na mojej placówce. Postaram się opisać wybór przed którym najprawdopodobniej będzie stać młody użytkownik niniejszego forum (czyli będziemy rozmawiać o kierunkach skupionych na elektronice). Artykuł trochę odbiega od typowej tematyki forum, jednak myślę że dość sporo osób jest tutaj z podstawówki którzy zainteresowali się elektroniką na tyle aby skorzystać z forbotowych kursów. Placówki Zaczynając od początku - aby ludzie którzy dawno skończyli obowiązek szkolny mieli kontekst. Szkoła podstawowa trwa teraz 8 lat i kończy się ją ok. 16 roku życia. Zwieńczeniem tego okresu edukacji jest egzamin ósmoklasisty, a owy ósmoklasista musi podjąć wybór do której szkoły i klasy chce iść. Do wyboru są 3 rodzaje szkół średnich: liceum (4 lata) technikum (5 lat) szkoła branżowa I stopnia (3 lata) W liceum wybiera się profil (np. "biolchem" lub "matfiz"), w pozostałych kierunek (np. technik informatyk, technik reklamy). Uczeń wybiera 3 klasy, a to czy dostanie się do pierwszego czy drugiego wyboru zależy od tego jak zdał egzamin (oraz od tego w jakiej sytuacji się znajduje - bo egzaminy zdane na 100% to tylko połowa możliwych punktów jak pamiętam). Przyjmijmy teraz że chcielibyśmy zdobyć wykształcenie techniczne (czyli prawdopodobnie większość młodych użytkowników tego forum). Najwięcej uczniów wybiera liceum które jest krótsze od pozostałych o rok, i ludzie z zacięciem technicznym najczęściej wybierają profile podobne do "matfizu". Czyli po 4 latach będzie pisana matura rozszerzona z matematyki i fizyki. Mało co będzie poza tymi przedmiotami. W technikum ten dodatkowy rok to tak naprawdę zajęcia praktyczne rozłożone na 5 lat (czyli raz tygodniowo ma się zajęcia praktyczne przez cały dzień). Do tego dyrektor szkoły ustala jakie są rozszerzenia (jeżeli jest to matematyka i fizyka - bardzo dobrze), dość często na zajęcia praktyczne idzie się do osobnej placówki - Centrum Kształcenia (zawodowego czy tam praktycznego). Szkoła branżowa jest najczęściej przedstawiana jako "przyjdź zalicz i idź do roboty". Poziom nauki - minimalny. Szkoła trwa ta 3 lata więc ktoś może po niej nie kontynuować nauki i pracować lub kontynuować naukę w szkole branżowej II stopnia która trwa 2 lata (czyli łącznie tyle samo co technikum). Progi punktowe są symboliczne typu 20 lub 30 pkt (na 200). Młody człowiek musi teraz sobie uświadomić że ten wybór BĘDZIE wyborem życiowym. To oznacza że zadecyduje on o całym dalszym życiu (mimo że się tak nie wydaje). Dlatego postaram się rzetelnie opisać dlaczego wybrać taką szkołę a nie inną, jeżeli chce się być dobrym technikiem. Zaczynając od szkoły branżowej - niestety żadnego znajomego tam nie miałem, więc jedynie mogę ponownie przytoczyć ten stereotyp że jest to szkoła którą przychodzi się zaliczyć na dwójkach i iść do roboty. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby przełamać stereotyp - jednak ponieważ cała klasa przychodzi tam jak do świetlicy, może to być opłakany wybór. Nalegam jednak zweryfikować to w miarę możliwości osobiście. Co oferują szkoły Skupmy się zatem na wyborze liceum+studia oraz technikum. Przypomnę że liceum daje TYLKO wykształcenie średnie - technikum daje to ORAZ zawód (to jest, tytuł technika). Chodząc do liceum na początku będzie harówka, i tak w sumie aż do ostatniej klasy. W czwartej klasie lekcje kończą się wcześnie (bo o 12:00) ale będzie duży nacisk na naukę do matur. Ludzie będą tam zupełnie losowi, z resztą tak samo jak w podstawówce. Jedyne co jest wspólne to osiągnięcie pewnego progu punktowego - dla klas o wysokich progach jest to jedyna forma jakiejkolwiek selekcji. Jedyne wykształcenie techniczne jakie można wtedy zdobyć to nauka samodzielna lub kursy. Plusem liceów jest ten jeden rok mniej, aktywny samorząd uczniowski, i ogólnie szkoła jest aktywna (są koła naukowe/fakultety/zajęcia dodatkowe). Technika z kolei posiadają tą zaletę że już połowa klasy wie na co się pisze (druga połowa wybrała to co ma dać pieniądze). Połowa tej połowy wie nawet czego się spodziewać, a kolejna połowa połowy to ludzie którzy prawdopodobnie w zawodzie zostaną. Efektywnie - należy się spodziewać że ok. 1/3 klasy to ludzie "kumaci". Jest to plus bo można z kimś porozmawiać o np. elektronice czy projektach. W technikach można zapomnieć o jakiejkolwiek aktywności pozalekcyjnej (SU jest w celu bycia, brak JAKICHKOLWIEK kół/fakultetów/zajęć), i jest to spowodowane dwiema rzeczami. Technika są przeładowane fizycznie - więc można się śmiało przygotować na chodzenie do pobliskiej podstawówki - oraz technika mają przeładowany plan lekcji. W pierwszej klasie będą zajęcia codziennie od 8:00 do 16:00. Zajęcia zawodowe mogą być na drugą zmianę, do 19:00. "Zapychacze" dla techników - czyli przedmioty humanistyczne - albo odejdą w 3 lub w 5 klasie, zależy to od dyrektora. Zajęcia w kolejnych klasach to będzie już poważne wyzwanie - zmiany planu lekcji co jakiś czas, przychodzenie w mozaikę (zajęcia kończymy o 17:00 a nazajutrz przychodzimy na 8:00). Oczywiście większość nauczycieli będzie uważała że jego przedmiot jest najważniejszy aż do 4 klasy, więc będzie mocna nauka na sprawdziany, kartkówki itd. Jednak niewątpliwą zaletą techników są Centra Kształcenia, które zasługują na osobny akapit. Kiedyś technika były szkołami przyzakładowymi, więc uczniowie uczyli się zawodu w tych właśnie zakładach pracy. Obecnie oczywiście takich zakładów pracy już nie ma. Aby uzupełnić tę lukę, powstały owe centra które funkcjonują podobnie do szkoły, jednak uczy się tam tylko zajęć technicznych. Do 4 klasy będzie to nauka pod egzamin (konkretnie, w dzisiejszych czasach zdobywa się kwalifikacje) i uczeń ma okazję zdobyć dwie kwalifikacje w ciągu tych 4 lat. Potem w 5 klasie CK będzie prawdopodobnie zajęciami integracyjnymi w pobliskim centrum handlowym... Jednak to co jest ważne to zaplecze techniczne, które jest dofinansowane. Maszyny CNC, pracownie komputerowe, pneumatyki a nawet hydrauliki. Mechanicy będą mieli okazję naprawiać prawdziwy samochód. Spawacze nauczą się spawać (doprawdy! Edukacja w dzisiejszych czasach to niestety dar który mało kto docenia, a potem ludzie płacą za dodatkowe kursy...) Powróćmy na chwilę do liceum. Ponieważ nie daje ono wykształcenia technicznego, ludzie którzy nie pójdą od razu do pracy (bo niektóre korporacje oferuje własne wykształcenie) decyduje się na studia. Powinny one przygotować nie dość że do pracy w zawodzie inżyniera to jeszcze zapewnić wykształcenie wyższe. Na chwilę obecną niestety mało co wiem jak to "jest" być studentem w tych jakże pięknych czasach - lecz z tego co wiem, pierwszy semestr jest do wyrzucenia ludzi z techników którzy nie umieją teorii, a drugi to wyrzucenie ludzi z liceum którzy nie umieją praktyki. Koła naukowe to "prawdziwe" źródło praktycznej wiedzy - lub praca. Raczej nie zapisują się do kół ci, którzy już mają pracę - zwyczajnie nie ma już czasu na to. Jakość nauczania (technicznego) Jak już wspomniałem ludzie z liceum umieją matematykę i fizykę na poziomie rozszerzonym. Szkoła jak szkoła - jedyne co się zmienia to fakt że uczniowie wykazują coraz mniej kultury osobistej. Tylko kilka osób będzie do końca odnosić się do nauczycieli z szacunkiem, że za tą minimalną dalej coś próbują sensownego nauczyć. Technika tutaj jednak mają okazję zabłysnąć tą pięcioletnią i darmową (!) nauką zawodu, bo mimo że nauczyciele też lubią sponiewierać uczniów, wiedza praktyczna spokojnie jest do porównania z tą ze studiami (a przynajmniej, po konsultacjach ze studentami można odnieść takie wrażenie). Aby mieć wyobrażenie, to ambitni ludzie po technikum będą wiedzieli jak zrobić pneumatyczną linię produkcyjną, zarobić skrętkę czy światłowód, a prywatnie zrobią sobie automat do nalewania oranżady na arduinio. Ci ambitni ze studiów chwalą się podobnym poziomem wiedzy, tyle że jako prace dyplomowe. Uczelnie wyższe pokazują kilka takich projektów - i trzeba przyznać, parę z nich jest naprawdę zadziwiających, lecz reszta to już właśnie poziom takiego technikum. Wniosek jest taki: jeżeli jest się technikiem, spokojnie można iść od razu do roboty jeżeli nie ma się ambitniejszych planów (i nawiasem mówiąc, tylko 1/3 mojej klasy decyduje się na studia). Jak na studiach pierwszy raz widzi się pracownię CNC lub laser do grawerki, człowiek nawet nie wie jak to włączyć. Po technikum to taki technik przyjdzie z gotowym programem do maszyny na pendrive, i się zapyta czemu maszyna nie jest włączona. Innymi słowy - będzie lżej na studiach. Praktycznie też, z tego co wiem studia nie uczą aż tak dobrze tych podstaw. Brakuje słownictwa zawodowego, znajomości teorii.. która prawdopodobnie jest, lecz podejrzewam że ignorowana przez niektórych, nieuważnych studentów. Postaram się sprostować wszystkie informacje na temat studiów za 3-4 lata, lub najlepiej prosiłbym aby ktoś po studiach mnie poprawił lub dopowiedział to co ważne. Co daje nauka w technikum i CK Młody technik (np. mechatronik, elektronik, automatyk, informatyk..) będzie miał do czynienia najpierw z teorią (normy techniczne, materiałoznastwo, itd) aby potem przejść do praktyki (budowa prostych układów pneumatycznych, obróbka manualna metali). Będzie zapoznany z podstawami elektrotechniki (tzw. "Biblia Bolkowskiego", ulubiony podręcznik pierwszoklasistów). W drugiej klasie będą układy elektropneumatyczne, rysunek techniczny, elektryka. W trzeciej i czwartej klasie będą głównie sterowniki PLC, obróbka CNC (choć głównie na emulatorach). W zależności od dyrektora może to być rozszerzone o dowolną rzecz, jak chociażby automatyka (KNX), mikrokontrolery, elektronika cyfrowa (nawet z FPGA!), nauka konkretnego sterownika (np. WAGO). Informatycy będą mieli - poza nauką montażu komputerów i instalacji oprogramowania - wychodzenie na "poligon" aby trenować zakopywanie światłowodu, programiści (technik programista, bo teraz już to rozdzielili) będą mieli kursy różne różniste o komputerach. Ponieważ jest ogrom zajęć praktycznych, uczeń "czuje" o co chodzi po kilku(nastu) lekcjach, nawet mimo braku "zmysłu" technicznego. Bardzo fajnym bonusem są łącznie 2 miesiące praktyk zawodowych - na 2 miesiące łącznie idzie się do prawdziwej pracy aby (odpłatnie lub nie) pracować w zawodzie. Całkiem często uczniowie dostają wtedy oferty pracy jak skończą szkołę. W liceum tego wszystkiego nie ma. Trzeba oczywiście upewnić się czy wybrana placówka współpracuje z CK czy może jednak ma własne warsztaty. Jeżeli jest taka możliwość, w szkołach podstawowych najczęściej jest udzielana bezpłatnie porada na takie tematy i być może warto się po taką zgłosić. Trzeba jednak napisać o pewnej sprzeczności, mianowicie poziomu wiedzy matematycznej po podstawówce a tego co jest w pierwszej klasie. Niestety część zajęć z elektrotechniki jest zużywana na wykładanie matematyki (funkcje trygonometryczne są dopiero w 2 klasie, a nie w podstawówce!). Jest szok i niedowierzanie, uczniowie przecierają oczy ze zdumienia kiedy nauczyciel próbuje wprowadzić liczby zespolone czy macierze. Oczywiście jest to zależne tylko od nauczyciela (więc być może tylko w moim technikum tak było), lecz gorąco zachęcam aby nie marudzić tylko nauczyć się tych "tworów" o ile jest taka możliwość. Pierwszy semestr na studiach będzie o wiele prostszy dzięki temu. Czy warto zostawać technikiem? Może niektórzy jednak nie chcą się męczyć, po prostu przejść przez tą szkołę i do pracy? Oczywiście każdy wybór jest słuszny. Jeżeli jednak dana osoba już przed technikum bawiła się forbotowymi kursami, jest spora szansa że wybór technikum będzie uzasadniony. Pomijając jakość nauczania oraz praktyki - ambitni uczniowie są często promowani i mają szansę dostać stypendia. Czasem przychodzą firmy zewnętrzne aby się zareklamować, dzięki temu dostaję się szanse pracy w tych dużych firmach. Już nie wspominając o tym że montując rzeczy które się ruszają i działają, jest z tego po prostu frajda. W liceach prawdopodobnie ta frajda jest na kołach naukowych. Wybrałem technikum. Czy mam już płakać? Jeszcze nie. Podsumowując, trzeba się przygotować na: szkołę od 8:00 do 16:00 i na drugą zmianę chodzenie do kilku różnych placówek (nawet kilka razy dziennie) brak aktywnego SU i brak zajęć dodatkowych przepełnienie przedmiotami różnego rodzaju słabą klasę pod względem zainteresowań technicznych, gdzie połowa ludzi nawet nie wie po co tam przyszła (znaczy no oczywisty argument to pieniądze) brak wystarczającego czasu na hobby potencjalnie kiepską organizację szkoły; częste zmiany planów; okienka; przychodzenie o 8:00 lub 13:00.. Z tego co wiem licea są pozbawione większości tych wad. Nagrodą za to będzie wartościowa wiedza techniczna. I mówię to szczerze: spokojnie idzie nią zaskoczyć studentów, a pracodawca będzie zadowolony zatrudnieniem wartościowego technika. Ostatnia rzecz o której należy wspomnieć. Bogato opisuję tutaj technika, lecz oczywiście nie uczą tam wszystkiego (powiedziałbym nawet, że dalej brakuje kilku podstaw). Kursy forbotowe są idealnym uzupełnieniem tej wiedzy, więc gorąco zachęcam mimo ogromu obowiązków dalej rozwijać swoje elektroniczne hobby. Ważne jest tutaj że wybierając liceum nie ma się papierka na wiedzę techniczną. Same kursy forbotowe też nie załatwią tego papierka, dlatego piszę o nich jako o uzupełnieniu tej wiedzy z CK. Papierek jest o tyle ważny że z tego co wiem większość cv jest odrzucana automatycznie jeżeli nie ma żadnego wykształcenia technicznego. Potwierdzeniem tego jest fakt że już kilka razy widziałem forbotowe kursy wykorzystywane właśnie w szkołach. Nalegam ponownie aby wszystkie zawarte tutaj informacje w miarę możliwości zweryfikować samemu. Nie ma żadnej gwarancji że wszystko jest takie samo, raz może być lepiej raz gorzej. Iść na dni otwarte, pytać się ludzi, szukać po forach. Zwykle na końcu daje się swoją własną opinię... i jedyne co mogę powiedzieć, to że ludzie po liceum i studiach nie mają tytułu technika. Powodzenia.
  2. Dlaczego akurat ten temat? Znaczna część młodzieńców interesujących się elektroniką z oczywistych względów jako szkołę średnią wybiera technikum elektroniczne, a następnie studia powiązane z tymże kierunkiem. Tymczasem zapał u wielu młodych entuzjastów elektroniki jest skutecznie studzony przez system edukacji, który serwuje im zagadnienia czy całe przedmioty, które są zwyczajnie zbędne, a nie uczy ich tego, co naprawdę jest przydatne po zakończeniu edukacji. Z tego całego procesu można wyciągnąć kilka wniosków, którymi warto podzielić się z innymi – mianowicie, dlaczego nie powinno się zniechęcać oraz jak pomimo wątpliwego poziomu edukacji zdobyć umiejętności, które mogą wyróżnić nas pośród przyszłych, potencjalnych pracodawców. Ten artykuł bierze udział w naszym konkursie! Na zwycięzców czekają karty podarunkowe Allegro, m.in.: 2000 zł, 1000 zł i 500 zł. Potrafisz napisać podobny poradnik? Opublikuj go na forum i zgłoś się do konkursu! Czekamy na ciekawe teksty związane z elektroniką i programowaniem. Sprawdź szczegóły » Technikum i 8051 Około 8 lat temu, patrząc na nazwę przedmiotu „układy mikroprocesorowe” przypuszczaliśmy, że będzie on dotyczył AVR. Jednak podczas lekcji powiedziano nam, że będziemy przyswajać architekturę i programowanie mikrokontrolera Intel 8051. Mikrokontrolery te można nazwać technologicznymi dinozaurami; zostały zaprojektowane w 1980 roku i obecnie nie są w zasadzie nigdzie używane – z wyjątkiem polskich szkół i uczelni, dla których przygotowano specjalne urządzenie do nauczania programowania oparte na tym układzie scalonym, nazwane DSM-51, kosztujące na chwilę obecną prawie 2000 zł brutto! Urządzenie DSM-51 Z jednej strony oryginalne mikrokontrolery 8051 są protoplastami całego szeregu dzisiejszych układów, ich język programowania (asembler) jest bardzo niskopoziomowy. Dzięki temu łatwo można zrozumieć np. działanie rejestrów roboczych oraz co się dzieje w momencie wykonywania poszczególnych instrukcji. Z drugiej strony – czy należy poświęcać temu cały semestr? Warto pokazać, że coś takiego istnieje i przy okazji krótko omówić podstawowe zasady działania tego systemu mikroprocesorowego. Ale przez resztę zajęć można wziąć do ręki inny mikrokontroler i spędzić czas nad czymś, co faktycznie jest używane gdzieś poza szkołą – jeżeli nie bezpośrednio w przyszłej pracy zawodowej, to przy nauce programowania na studiach. Do tego celu idealne wydaje się Arduino – przyjazna platforma, która nie jest używana powszechnie chociażby w przemyśle, ale za to świetnie nadająca się do nauki programowania. Właśnie dzięki tej drugiej właściwości wielu amatorów elektroniki używa Arduino w zaciszu domowym, przy okazji poznając podwaliny języków C i C++ (język programowania Arduino jest w czymś rodzaju uproszczonego połączenia tych dwóch języków). Samo Arduino jest relatywnie tanie – oryginalną płytkę Arduino Uno można kupić za kwotę poniżej 100 zł (cena na moment pisania artykułu). Dlaczego zatem nie zastąpić mocno przestarzałego i horrendalnie drogiego DSM-51 czymś, co jest tańsze, nowocześniejsze, bardziej użyteczne i rozwojowe? Wbudowane “peryferia” używane w DSM-51 to m.in.: Wyświetlacze: alfanumeryczny LCD 2x16, Wyświetlacz segmentowy, Klawisze, Dioda LED, Buzzer. Co oferuje Arduino w porównaniu do DSM-51? Modularność i możliwość podłączenia mnóstwa nowocześniejszych, bardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń peryferyjnych (wystarczy zajrzeć do kursów dot. Arduino). Już sama znajomość podstaw prosperujących języków C i C++ oraz zaznajomienie się z nowocześniejszą technologią (tu warto przytoczyć specyficzne płytki Arduino z wbudowaną komunikacją Ethernet czy Wi-Fi) deklasuje mikrokontrolery 8051, których dogłębna znajomość w dzisiejszych czasach jest bezcelowa. Arduino Ethernet Rev3 Studia inżynierskie i kolejne rozczarowanie Po nauce programowania w technikum pojawiła się nadzieja, że szkoła wyższa to faktycznie wyższy poziom i że uda się zasiąść do czegoś nowocześniejszego, jak np. AVR czy STM32. Na trzecim roku w planie figuruje przedmiot o analogicznej nazwie do tego, który był w technikum. Na blatach w sali leży ten sam rodzaj płyt edukacyjnych z 8051, które programowano w szkole średniej… Znów semestr poświęcony technologii, której znajomość się nigdzie nie przyda; do tego „kształcenie” odbywa się z legendarną, akademicką surowością – zrozumienie fragmentu programu nie jest zadowalające. Na pytanie wykładowcy nie wystarczy odpowiedzieć poprawnie, własnymi słowami. Odpowiedź powinna zostać wyuczona na pamięć dokładnie tak, jak podano na wykładzie – w przeciwnym razie była uważana za błędną. Programy tworzone podczas zajęć również nie były wyjątkowo finezyjne, bo nie pozwalał na to sprzęt: jednym z zadań było zaprogramowanie kontrolera tak, aby sterował sygnalizacją świetlną na makiecie skrzyżowania (trochę bardziej skomplikowane zapalanie i gaszenie diod po upływie określonego czasu, wykorzystując przerwania). W drugim etapie zajęć do wejść cyfrowych podłączono czujniki przeszkody IR. Pojawienie się przeszkód na danym czujniku i w odpowiedniej kolejności powodowało odpowiednio zwiększenie lub zmniejszenie zawartości licznika, co z kolei miało odpowiadać liczeniu pasażerów w autobusie. Zawartość licznika przedstawiał wyświetlacz 7-segmentowy. Takie programy jedynie uczą pewnych zależności, które równie dobrze da się pokazać na nowocześniejszym sprzęcie, jednocześnie zaznajamiając z jego architekturą czy językiem programowania, co może dać oczywiste benefity w przyszłości. Mikrokontroler Intel P8051 używany w DSM-51. Warto zwrócić uwagę na rok produkcji mikrokontrolera (1982). Szczęśliwie, w następnym semestrze pojawiły się upragnione AVR. Niestety, sam prowadzący zajęcia przyznał, że jeden semestr na porządne poznanie AVR to za mało. Pojawia się pytanie, czy nie lepiej byłoby poświęcić dwa semestry na naukę AVR? Skąd zatem czerpać wiedzę i chęci? Czytając ten artykuł można odnieść wrażenie, że autor próbuje jeszcze bardziej zrazić czytelnika do uczenia się programowania mikrokontrolerów. Nic bardziej mylnego – chce pokazać swoje doświadczenia i dać przekaz młodemu człowiekowi żądnemu wiedzy, że nie ma się co przejmować, gdy po wejściu do klasy zastanie zakurzony i podniszczony sprzęt, który jest być może starszy od jego rodziców. Trzeba wtedy wziąć sprawy we własne ręce - jeżeli szkoła nie jest w stanie przekazać potrzebnej nam wiedzy, to należy zdobyć ją gdzie indziej. Cóż, edukacja w polskich szkołach i na uczelniach jest, jaka jest i ciężko będzie to przeskoczyć; na zmiany też zapewne przyjdzie poczekać. Jednak nie ma się co martwić – przecież istnieją fora czy kursy internetowe. STM32 NUCLEO-F103RB wykorzystywane do nauki programowania w jednym z kursów. Umiejętność programowania tego typu modułów jest pożądana na rynku pracy. Ogromna ilość ludzi pomimo ukończenia edukacji wciąż pogłębia swoją wiedzę, wykorzystując do tego Internet. Nic dziwnego, na rynku pracy pojawiają się interesujące i dobrze płatne oferty, które mogą być poza ich zasięgiem – a to dlatego, że nie są wystarczająco dobrze zaznajomieni z układami takimi jak na przykład AVR czy STM32. Osobom w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak zakupienie odpowiedniego sprzętu czy całego zestawu edukacyjnego i wzięcie się do nauki – wtedy uda się poszerzyć horyzonty i znaleźć lepszą pracę, a tak namiętnie męczone przez szkołę mikrokontrolery z poprzedniej epoki wcale nie będą do tego niezbędne.
×
×
  • Utwórz nowe...