Skocz do zawartości

Da Vinci w służbie ginekologii. Lekarze niepotrzebni?


Pomocna odpowiedź

Napisano

Da Vinci w służbie ginekologii. Lekarze niepotrzebni?

Potrafi zrobić najbardziej skomplikowaną operację. Dostanie się w najbardziej niedostępne zakamarki ludzkiego ciała. Robot do operacji chirurgicznych odwiedził Łodź.

Gościem nadzwyczajnym sympozjum zorganizowanego w łódzkim Instytucie Centrum Zdrowia matki Polki był da Vinci, czyli nowoczesny robot operacyjny. Prezentowała go firma zajmująca się dystrybucją sprzętu medycznego.

- Dostał takie imię na pamiątkę słynnego Leonarda, który jako pierwszy narysował robota - mówi Piotr Młynarczyk, dyrektor firmy Medim.

Wbrew pozorom da Vinci nie odbierze pracy lekarzom, bo sam nie operuje. Zabieg nadal prowadzi chirurg, sterując ramionami robota, który jest pochylony nad stołem operacyjnym. Ramiona wprowadza się do ciała pacjenta, przez kilkunastomiliterowe otwory w brzuchu, albo klatce piersiowej. Oprócz nich jest jeszcze kamera, którą wprowadza się przez pępek.

Chirurg siedzi kilka metrów od stołu operacyjnego przy specjalnej konsoli. Ma ekran, na którym widzi trójwymiarowy obraz z brzucha pacjenta i specjalne manetki, przypominające uszy nożyczek - do sterowania narzędziami.

- Zyskujemy nieprawdopodobne możliwości - mówi prof. Włodzimierz Baranowski, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. - Kiedy robię zabieg z wykorzystaniem laparoskopu, czyli narzędzia, którym mogę operować bez rozcinania powłok brzusznych, czuję się jakbym jadł chińskimi pałeczkami. Kiedy próbowałem robota, miałem wrażenie jakbym jadł rękami - wszystko mogłem chwycić pod niemal dowolnym kątem.

Dlatego da Vinci może być niezastąpiony w trudnych operacjach, prowadzonych starymi, tradycyjnymi metodami. Np. pozwala bardzo precyzyjnie usunąć prostatę, albo wyciąć jelito grube, bez rozcinania brzucha, albo naprawić zastawkę bez otwierania klatki piersiowej.

Robot kosztuje ok. 8 mln zł. Mimo, że w Zachodniej Europie jest niemal w powszechnym użyciu, kilka egzemplarzy jest w Czechach i Rumunii, a jeden w Bułgarii, nie ma go żaden z Polskich szpitali. Podobno o robota operacyjnego stara się jedna z warszawskich klinik.

Źródło: http://lodz.gazeta.pl

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...