Skocz do zawartości

Drukarki 3D od Bambu Lab po ponad 2300 godzinach - opinia laika


Pomocna odpowiedź

Napisano

Przez wiele lat druk 3D wydawał mi się dość tandetną i problematyczną technologią. Uległem w tej kwestii pewnemu stereotypowi, jakoby jakość wydruków była lekko mówiąc wątpliwa, problemy z wytrzymałością były powszechne, a sam materiał był trudny w obróbce. Takie były właśnie moje pierwsze skojarzenia z 3D. Poza tym same drukarki w mojej głowie funkcjonowały jako coś, z czym jest sporo problemów, choć nie było poparte to żadnymi konkretnymi doświadczeniami, a wzięło się raczej z internetowych historii i zabawnych zdjęć, gdzie wydruki stawały się integralną częścią urządzenia. 

172631_mc5dj6xk7.thumb.png.593b634b4bd535d04bf57a2a1d7b392e.png

Moje wyobrażenie o druku 3D. (źródło)

Stereotyp ten towarzyszył mi do mniej więcej końca zeszłego roku, gdy też uwiedziony wizjami wydruków 3D, które można zobaczyć w internecie postanowiłem dać szansę tej technologii, nie mając jednocześnie w tym temacie żadnego doświadczenia. W tym artykule chciałbym opowiedzieć wam jak wyglądała moja historia, ale też, jakie są moje przemyślenia po tym czasie i przepracowaniu ponad dwóch tysięcy godzin na trzech drukarkach 3D. Mam nadzieję, że tekst ten będzie pomocny, zwłaszcza dla osób, które jeszcze nie mają własnego urządzenia, ale planują takie kupić, zaznaczam też jednak, że w tej kwestii nadal uważam się za laika, dlatego, jeśli jakiś fragment wymaga doprecyzowania lub poprawienia, jestem otwarty na sugestie. Wpis powstał w ramach współpracy ze sklepem Botland, ale opisywane drukarki zakupiłem we własnym zakresie. Pomysł na artykuł pojawił się dopiero teraz, gdy miałem już za sobą wiele godzin drukowania.

 

Zakup pierwszej drukarki 

Pomysł zakupu drukarki 3D wziął się przede wszystkim z wizji przygotowywania obudów pod konkretne moduły lub niewielkie elektroniczne urządzenia, które projektuje. Co więcej, zaczynając czytać i oglądać materiały w tym temacie, urzekła mnie nieco wizja jakości, która nijak się miała do skojarzeń, która uwcześnię miałem. Czasami zdarzało mi się bawić w modelarstwo, a także malować figurki z uniwersów fantasy, takich jak Warhammer 40K, zarówno dla siebie, jak i dla innych. Te kupowałem już jako gotowe, ale potencjalne drukowanie ich samodzielnie wydało mi się bardzo przyjemną wizją.

IMG_5846.thumb.JPG.fe9a6585de15680dab2bac9c96500144.JPG

Mój egzemplarz A1 mini.

Czytając poradniki dla początkujących, zauważyłem, że wiele z nich poleca drukarki 3D od Bambu Lab. Określając je przede wszystkim jako „bezobsługowe” i „bezproblemowe”. Większość tekstów opisywała, że wystarczy założyć filament, wykonać trzy kliknięcia na komputerze i drukarka rozpoczyna swoją pracę. Poza tym ewentualne prace konserwacyjne, których wymaga urządzanie, miał być zredukowane do niezbędnego minimum.

Polecaną dla nowych adeptów sztuki 3D, była seria drukarek A1, w której można znaleźć mniejszą A1 mini oraz standardową A1. Ostatecznie zdecydowałem się na egzemplarz o mniejszym polu roboczym, który charakteryzuje się też niższą ceną. Co więcej, nie planowałem też druku wielokolorowego, dlatego urządzenie kupiłem bez systemu AMS, umożliwiającego automatyczna zmianę szpuli, z której przygotowywany jest wydruk. 

Drukarka dotarła do mnie w listopadzie 2025 roku i zrobiła bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jej złożenie nie było zbyt wymagające, w zastawie znajdowała się instrukcja, a na stronie internetowej Bambu Lab znaleźć można było poradniki wideo. Pierwsze uruchomienie i wstępna kalibracja również przebiegła bezproblemowo.  

 

Moje kolejne drukarki

Dość szybko, bo już w styczniu 2026 postanowiłem kupić swoją drugą drukarkę, z tym, że ta nie miała już być moim domowym urządzeniami, a służyć jako pomoc w pracy: drukowanie obudów do elektroniki, przygotowania prototypów do realizowanych projektów, ale też wydruki tak zwanych JIGów (wszystko, co może pomóc w produkcji i pracy) na potrzeby działów produkcji i utrzymania ruchu. 

IMG_5843.thumb.JPG.14d469008f2aa39ad8d613ae78000ca7.JPG

Drukarka A1 w mojej pracy.

Jako że moja prywatna A1 mini radziła sobie całkiem dobrze, wybór padł na większego brata, czyli Bambu Lab A1. Do drukarki tej niedługo później dokupiłem też system AMS lite do zmiany kolorów. Pod względem pierwszego wrażenia urządzenie to nie różniło się praktycznie niczym względem moich pierwszych doświadczeń z mniejszym przedstawicielem serii A1. 

Kilka miesięcy temu, dokładniej w czerwcu 2026 zainteresowałem się też jednym z nowych urządzeń od Bambu Lab, czyli drukarką X2D. Już wówczas zastanawiałem się nad kupieniem czegoś nowego do domu, przede wszystkim przez zbyt mały obszar roboczy w A1 mini. Rozważaną opcją była oczywiście zwyczajna A1, którą znałem dobrze ze swojej pracy, jednak jej mankamentem był brak zamkniętej komory, co uniemożliwiało drukowanie z tak zwanych materiałów technicznych, takich jak ABS czy nylon, które chciałem przetestować.

IMG_5847.thumb.JPG.3c6b04ef2fa382d5da5373ca74dd162f.JPG

Umieszczona pod sufitem X2D.

X2D była ówcześnie całkiem nowym urządzeniem, który nie miał jeszcze zbyt wielu opinii. Jednak z tych, które można było znaleźć drukarka ta konkurowała z tańszą P2S, oferując jednak większe możliwości. Przede wszystkim system podwójnego hotenda. Co więcej jak wskazywały niektóre z artykułów, w P2S zastosowano system nieco innych pasków, na których porusza się głowica, przez co drukarka miała problemy z dokładnością. W X2D wrócono do rozwiązań znanych z P1S, czyli nieco już starszej drukarki, która często określana jest jako najlepszy „wół roboczy” od Bambu Lab. Z tego też powodu mój wybór padł właśnie na X2D w zestawie z systemem AMS 2 Pro do zmiany kolorów i suszenia filamentów.

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia z użytkowania tej drukarki, to ta wydała się mi produktem znacznie bardziej „dojrzalszym”, aspirującym do miana bardziej premium. Wynika to zapewne z samej ceny, znacznie wyższej niż w przypadku sprzętów z rodziny A1, ale jednoczesnej przy X2D miałem wrażenie, że jeśli coś w niej ulegnie uszkodzeniu, to wymiana tego będzie bardziej wymagająca. 

 

Wrażenia z użytkowania i problemy

Mój egzemplarz A1 mini do tej pory przedrukowało około 500 godzin i jak na razie z drukarką nie było żadnych problemów. Testowałem na niej każdy rodzaj dyszy, czyli standardową 0,4mm, ale także te o średnicy 0,2 mm, 0,6 mm i 0,8 mm. Poza tym korzystałem z kilku płyt roboczych, oryginałów Bambu Lab o chropowatej teksturze, jak i tych gładkich oraz jednej płycie opisywanej jako zamiennik, z żadną nie odnotowałem jednak jakiś konkretnych problemów. 

IMG_5849.thumb.JPG.69bc0f56ff594caeba3ec78abc30f4bb.JPG

Prototyp obudowy pod moduł ładowarki indukcyjnej.

Zdecydowanie najbardziej obciążoną drukarka w moim zestawieniu jest A1, z której korzystam w pracy. Na jej liczniku jest już ponad 1500 godzin druku i tutaj też mogę powiedzieć nieco więcej o występujących problemach. Podobnie jak A1 mini, drukarka ta pracowała z każdym rodzajem dyszy, jedna z nich przestała podawać filament, ale wydarzyło się to raczej na pewno z mojej winy, ponieważ testowałem wydruki z TPU o miękkości 60A, które nie jest obsługiwane przez urządzenie. Ciekawostką jest jednak, że po dopracowaniu ustawień i sposobu podawania filamentu, da się drukować z tego materiału.

IMG_5806.thumb.JPG.b072d7c458ad535f1d3dcf9ee186ae57.JPG

Obudowa do niewielkiej stacji sieci Meshtastic, o której wspominałem w innym artykule.

Co więcej, jedna z kupionych przeminie dysz była prawdopodobnie fabrycznie uszkodzona. Już po pierwszym wykonanym na niej wydruku zauważyłem, że materiał wydostawał się w miejscu łączenia radiatora z końcówką dyszy. Tego nie było, aż tak wiele, ale ubrudził on nieco ceramiczny element grzejny, który, mimo że działał, zdecydowałem się profilaktycznie wymienić. Zdarzyło się to mniej więcej w okolicy 700 godzin przebiegu.

W okolicach 1100 godzin przedrukowanych przez A1 zauważyłem co raz to większe problemy z jakością. W warstwach materiału zaczęły pojawiać się dziury, tak, jak gdyby drukarka nie podawała filamnetu lub dysza była przytkana. Po testach okazało się, że problemem jest mechanizm podający materiał w ekstruderze, ten dość wyraźnie ślizgał się na filamencie. Po wymianie ekstrudera na nowy, problemy ustąpiły. 

IMG_5844.thumb.JPG.499a01c42aca803024088b13d47da7d4.JPG

Płyty robocze, które nie przetrwały moich eksperymentów z TPU.

Pry okazji pracy z A1 udało mi się też uszkodzić kilka płyt roboczych przy ściąganiu wydruków z TPU na zimno, które trzymały się zaskakująco mocno. Drukując z tego materiału, warto zastosować szczególną ostrożność.  

Do tej pory X2D przepracowała najmniej godzin, bo tylko około 300. W tym czasie nie pojawiły się jednak żadne problemy. Na drukarce tej nie testowałem jeszcze żadnej innej płyty roboczej niż oryginału z powierzchnią proszkową. Większość druku wykonywałem na dyszy o średnicy 0,4mm i tylko jeden z nich pozwolił mi przetestować średnice 0,2mm. Co ciekawe przy tej okazji dowiedziałem się, że drukarka nie może pracować na dwóch hotendach o różnej średnicy. Planowałem wydruk, gdzie główną dyszą byłoby 0,2mm, a dodatkowa 0,4mm odpowiedzialna byłaby tylko za podpory. Takie coś nie jest jednak możliwe i urządzanie wymaga zastosowania obu dyszy o takiej samej średnicy.

att.d8aNH1pF_o5YquXLfTKgOP_C9inXTKIVpTAVNo5V9ng.thumb.jpg.d93a47f65955cc91083119ea66a3054d.jpg

Plantosaur wraz z podstawką xD

Jeśli miałbym porównać ze sobą wszystkie testowane drukarki, to wewnątrz rodziny A1 nie ma żadnych różnic. Praca z tymi drukarkami jest praktycznie taka sama, bo też ich budowa jest bardzo podobna i dzielą one wspólne części. Drukarki nie są w żaden sposób wymagające, co ważne należy dbać tylko o ich czystość i odpowiednie smarowanie.

X2D wdaje się lepsza pod względem jakości wydruków, nawet na tych samych ustawieniach, warstwy są mniej widoczne, całość wydaje się bardziej gładka. Wydaje mi się, że jest to spowodowane zamkniętą komorą systemu AMS, dzięki czemu filament jest zawsze suchy i czysty. Co więcej, sama zamknięta i grzana komora drukarki pozwala przygotowywać elementów z materiałów innych niż klasyczne PLA i PETG. Testowałem tutaj wspominany już wcześniej ABS i niezwykle wytrzymały nylon PA12. O czystość i smarowanie X2D również należy regularnie dbać. Wydaje mi się, że ciekawym spostrzeżeniem może być też to, że spodziewałem się, iż seria X2 będzie cichsza niż A1, w rzeczywistości okazało się odwrotnie. Słyszalny jest głównie wentylator umieszczony na tylnej ściance urządzenia, przez co spanie przy pracującej drukarce jest problematyczne, gdzie przy drukującej A1 mini nie miałem takiego problemu.

Jedną z kwestii, o której chciałbym jeszcze wspomnieć jest umiejscowienie drukarki, we wielu poradnikach, czy też filmach na YouTube od osób, które wydaje się, że zajmują się drukiem 3D profesjonalnie urządzenia umieszczone są na dedykowanych stołach i mają swoje konkretne miejsce. Na samym początku wydawało mi się, że rzeczywiście drukarka musi stać w stabilnym miejscu, ale z własnego doświadczenia, gdzie A1 mini stoi na dość chwiejnej półce, X2D na górze równie chwiejnego regału, to wydaje mi się, że nie ma to aż takiego wielkiego znaczenia. Oczywiście nie oznacza to, że nie należy się tym kompletnie przejmować, sam od początku trzymam drukarki na gumowych matach antywibracyjnych, ale raczej nie jest to aż tak wielkim problemem, jak mogłoby się wydawać. Moja A1 w pracy, ustawiona jest właśnie na dedykowanym dla siebie stole, lecz nie zauważyłem znaczących różnic w jej pracy czy też jakości modeli względem domowych egzemplarzy.  

 

Testowane filamenty

Kilka słów należy się też filamentom, które testowałem i nadal wykorzystuje. W znacznej większości były to oryginalne szpule od Bambu Lab - PLA praktycznie każdego rodzaju, standardowe PETG, TPU oraz ABS. Poza sporadycznym splątaniem materiału wewnątrz szpuli nie miałem z nimi większych problemów. 

IMG_5743.thumb.JPG.36795c541424da7cd3e5f8f62cd94bac.JPG

Plantosaur w trakcie druku.

Testowałem też wiele tanich, chińskich szpuli, które można znaleźć na Allegro pod różnymi markami. Osobiście nie miałem z nimi problemów, poza tym, że tanie PETG ma tendencję do nitkowania tak, jak gdyby filament był wilgotny, choć z innymi markami nie ma tego problemu, a szpule przechowuje w pakiecie z pochłaniaczami wilgoci w szczelnych workach strunowych. Trzeba też pamiętać, że wielu użytkowników skarży się, że chińskie zamienniki potrafią zapychać hotend drukarki.  

Od pewnego czasu stosuję też szpule Sunlu, które to cenowo umiejscowione są między Bambu Lab a najtańszymi chińczykami. Te podobnie jak oryginały bywają splątane, ale pod względem użytkowania nie powodują żadnych problemów. Poza tym testowałem też pojedyncze szpule innych, mniej i bardziej znanych marek, były to jednak na tyle małe i krótkie wydruki, że w tej kwestii nie mogę powiedzieć niczego konkretnego. 

 

Na co warto zwrócić uwagę przy druku 3D

IMG_5787.thumb.JPG.71536b3d525a2c6da1b2adea401d1375.JPG

Wydruk pojemnika do suszenia pochłaniacza wilgoci z PLA, który trzymany będzie w 55°C, nie był najlepszym pomysłem.

Jako laik w świecie drukarek 3D, który uczy się na własnych błędach, chciałbym wskazać też wam, kilka kwestii i przemyśleń, które wydają mi się w tym temacie wartościowe, warte uwagi i dzięki którym praca z urządzeniem będzie bardziej bezproblemowa

  • Tak jak wspominałem, ważne jest dbanie o czystość i odpowiednie smarowanie wszędzie tam, gdzie drukarka tego wymaga. Dzięki temu urządzenie odwdzięczy się dłuższą bezproblemową pracą.

  • Regularne kalibracje. Wiele problemów z wydrukami może brać się z braku kalibracji, ta drukarce nigdy nie zaszkodzi. Warto wykonywać ja przy każdej okazji jakiejś zmiany czy modyfikacji. Przykładowo przestawienia w inne miejsce czy też zmiany dyszy na nową.

  • Warto też dbać o płytę roboczą i czyścić ją regularnie. Problemy z odlepianiem się pierwszej warstwy, często są kwestią zabrudzonej powierzchni. Ciekawą opcją są też dedykowane do wydruków kleje, osobiście testowałem oryginały od Bambu Lab i sprawdza się to całkiem dobrze, rzeczywiście wydaje się, że materiał trzyma się lepiej, ale trzeba też pamiętać, że klej potrafi zastawić ślad na wydruku, który da się jednak zmyć wodą lub izopropanolem. 

  • Kwestią, o której warto pamiętać, jest też samo zdjęcie wydruku z płyt roboczej. Robiąc to na gorąco, może się zdarzyć, że pierwsza warstwa filamentu pozostanie na jej powierzchni, zawsze warto dać mu ostygnąć. Poza tym szczególnej uwagi wymaga TPU o czym już wspominałem.

  • Istotną kwestią, jest też przechowywania filamentu, który powinien znajdować się w suchym miejscu. Stosować można tutaj worki strunowe lub dedykowane pojemniki wraz z pochłaniaczami wilgoci, który to też należy regularnie suszyć. Do tego celu przydaje się AMS 2 Pro, który obsługuje taką funkcję.  

  • Nie warto bać się też eksperymentów, program do obsługi drukarki jest dość rozbudowany, ale każda jego opcja jest opisana, warto zapoznać się z tym wszystkim, często modyfikując jakieś ustawienia, można uzyskać lepszą jakość wydruku. 

  • Zabawa z drukiem 3D pozwala nauczyć się też przygotowywać własne modele. Do tego celu polecam poczytać o programie Autodesk Fusion 360, który to do domowego użytku jest darmowy i nawet w tej wersji ma olbrzymie możliwości. Własnymi projektami można się też dzielić z innymi, dzięki MakerWorld, serwisowi powiązanemu z Bambu Lab. 

  • Elementem, który zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, jeśli pojawią się jakieś problemy z jakością wydruków jest ceramiczna grzałka, a dokładniej trzy śrubki umieszczone na jej tylnej ściance. Co jakiś czas po zdjęciu dyszy powinno się ją zdjąć i dokręcić wspominane elementy.

  • Problemem wydruków 3D potrafi być łamanie się równolegle do ułożenia warstw, ponieważ to właśnie miejsce jest najmniej odporne. Dlatego też warto zwracać uwagę na ułożenie elementu w trakcie drukowania, czasami dłuższy czas pracy czy większa ilość materiału to dobra cena, dzięki której uzyskamy znacznie lepsza wytrzymałość.

  • 1 mm w projekcie to nie zawsze 1 mm w rzeczywistości, trzeba pamiętać, że średnica dyszy i grubość warstwy mają znaczenie, zwłaszcza w bardzo szczegółowych modelach. 

  • Z moich obserwacji wynika też, że podpory typu drzewa mają większą tendencję do łamania się, niż tak zwane podpory „normalne”, na te jednak potrzebne jest więcej materiału, a czas ich druku jest dłuższy. 

 

Kilka słów na koniec 

Na pewno daleko mi jeszcze do miana eksperta, jeśli chodzi o druk 3D, ale to, co mogę powiedzieć, to że żałuje, że zająłem się tym tematem tak późno. Jeśli ktoś zastanawia się, czy nie zacząć bawić się drukiem 3D to jednym słowem - warto. Jest to świetna zabawa, która uczy też cierpliwości. Jeśli zaczniesz drukować własne rzeczy, zapewniam, że bardzo szybko zaczniesz dostrzegać masę miejsc, gdzie „można coś wydrukować”, tak aby coś ulepszyć lub poprawić. 

att.OP-1ybXYy3oXMUFFrcvyASxK__jkOBzV-VGJhyDU5Os.thumb.jpg.0a5c7ebe45a1b073027d89864dea572f.jpg

Świecący ślimak, przygotowany na drukarce 3D. 

Nie ma też co bać się eksperymentów, dlatego wydaje mi się, że prosta i tania drukarka od Bambu Lab, jest bardzo dobra na początek, bo wcale nie tak łatwo ją popsuć, a nawet jeśli coś się zdarzy, to części są dostępne i względnie tanie.  

  • Lubię! 2

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...