Skocz do zawartości

Pomocna odpowiedź

Jako ktoś kto skończył technikum w 2014 a potem poszedł na studia trochę się wypowiem.

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

pierwszy semestr jest do wyrzucenia ludzi z techników którzy nie umieją teorii, a drugi to wyrzucenie ludzi z liceum którzy nie umieją praktyki.

Pierwszy rok jest do wyrzucenia ludzi którzy nie potrafią się szybko uczyć. A to bardzo przydatna umiejętność bo świat zmienia się szybko.

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

Ci ambitni ze studiów chwalą się podobnym poziomem wiedzy, tyle że jako prace dyplomowe. Uczelnie wyższe pokazują kilka takich projektów - i trzeba przyznać,  parę z nich jest naprawdę zadziwiających, lecz reszta to już właśnie poziom takiego technikum

Politechniki nie są od realizowania projektów na poziomie techników. Zobacz jakie granty są realizowane przez uczelnie. Albo jakie są realizowane prace doktorskie np tu: https://www.polsl.pl/rdime/doktoraty/.

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

gorąco zachęcam aby nie marudzić tylko nauczyć się

To jest uniwersalna prawda na całe życie. Wtedy nic nie szkodzi na przeszkodzie żeby jednocześnie wiedzieć jak działa różnicówka, silnik indukcyjny, jak przylutować i zaprogramować STM32, napisać w gołym Matlabie rozwiązywanie równań metodą gradientową. I rzeczy mniej techniczne jak np: New Deal Roosevelta.

  • Lubię! 2
  • 1 rok później...

Małe streszczenie pierwszego roku + odniesienie się do poprzednich postów:

Cytat

Pierwszy rok jest do wyrzucenia ludzi którzy nie potrafią się szybko uczyć. A to bardzo przydatna umiejętność bo świat zmienia się szybko.

Jak najbardziej jest prawdą zamiast tego co ja napisałem, chociaż technikum wciąż daje niesprawiedliwą przewagę. Mało kto u nas odpadł więc to powiedzenie o odrzucaniu ludzi jest już nieaktualne, jeżeli by bazować na moim przypadku.

Co do poziomu to bardziej mi chodziło o prace inżynierskie niż doktoranckie - i już wiem że u mnie są dość popularne stacje pogodowe na Arduino bądź mini robociki na serwach z Ali. Ale też przestałem hejtować, jako że z tego co się dowiedziałem - prace inżynierskie mają być odtwórcze, a dopiero doktoraty (jak kolega pokazał) są odkrywcze.

No i co do samych studiów - tak, technikum daje ogromną przewagę. Nauka C przebiegała prawidłowo jak na studia, również nie skomentuję nauki konkretnego softu (u nas to był Altium + Autocad) bo to jest zależne od rynku pracy. To co skomentuję to że zajęcia z Autocada to pół wykładu rysunku technicznego, dwa rysunki ołówkiem, dwa w Autocadzie, a potem... modelowanie 3D w Autocadzie. To już uważam było niepotrzebne i można by zamiast tego dać więcej rysunku technicznego. Altium z kolei polegał na zapamiętaniu odpowiedniej sekwencji kliknięć - przerysujcie schemat, zróbcie tak jak ja robię itd.
A potem się dziwię że rysunki inżynierów są takie a nie inne...

Nie pochwalam też trzech różnych zajęć z podstaw Pythona, ale zajęcia z Latexa jak najbardziej tak (to też jednak zależy od wydziału, inni mieli Worda). Fizyka to poziom 1 klasy rozszerzenia ze szkoły średniej, tylko że są pokazane zależności poprzez całki i pochodne, w sumie fajne powtórzenie (w końcu można zrozumieć dlaczego te wzory są takie a nie inne). Technika analogowa (czyt. Bolkowski) była również poprawnie przeprowadzona, jednak kurs ten jest ciut oderwany i abstrakcyjny względem pozostałych w tym momencie. Wiedza z niego przypuszczam przyda się za rok, to i ludzie po liceum skończą narzekać. Kurs logiki zastąpił u nas podstawy teorii systemów, nad czym ubolewam bo to właśnie teoria systemów powinna być uczona - zamiast tego uczyliśmy się o automatach skończonych, ze stosem, itd. co może i jest ciekawe, ale wciąż mniej potrzebne od teorii systemów.

Podstawy automatyki i robotyki to pamięciówka której pewnie już nikt nie pamięta, bo i sam kurs to tylko i wyłącznie puszczanie slajdów i opowiadanie o sterownikach PLC, podstawach mechaniki itd. Kursy matematyczne, tj. analiza, algebra i r. różniczkowe jak najbardziej są na odpowiednim poziomie, jakim bym się spodziewał po studiach i faktycznie pozwoliły mi opanować narzędzia matematyczne jakich wcześniej mi brakowało.

Chciałbym jeszcze napomknąć o kołach naukowych. Jest to świetna opcja dla ludzi którzy nie mają wiedzy praktycznej, bo sami studenci mówią że najwięcej się nauczyli w kołach. Jeżeli ktoś jednak ma pracę w zawodzie, bądź odpowiednie doświadczenie, koło mu za dużo nie przyniesie. Ponadto smutno mi stwierdzić że koła naukowe w dużej mierze skupiają się na tworzeniu konstrukcji pod zawody i ich wygrywaniu, aby mieć więcej pieniędzy na konstrukcje pod  kolejne zawody. Tak, mógłbym pomóc przy budowie bolida, rakiety bądź łazika, jednak jeżeli chciałbym stworzyć dajmy na to kerfusio-podobnego robota, to sorki - jak już to niepublicznie, i w pojedynkę. Koło wtedy oferuje narzędzia i oczywiście porady od innych osób.

Podsumowując, brakuje mi powiązania niektórych kursów ze sobą (jak chociażby 3x różny python, 3x różny matlab a wystarczyłby jeden konkretny). I już to powinno wystarczyć, tak aby pozostałe kursy były dobrane pod te główne. Technikum wciąż daje niesprawiedliwą przewagę, chociaż przyznaję że jest kilku ludzi po liceum którzy wiedzą po co tu przyszli i można z nimi porozmawiać o elektronice, a oni wiedzą o czym się mówi.

Zobaczymy co przyniesie ten rok.

  • Lubię! 1
(edytowany)
Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

Młody człowiek musi teraz sobie uświadomić że ten wybór BĘDZIE wyborem życiowym. To oznacza że zadecyduje on o całym dalszym życiu (mimo że się tak nie wydaje).

Szkoła średnia to 3 do 5 lat. Absolwent po skończonej szkole ma 18-19 lat. Wiek emerytalny, to 60-65 lat więc okres pracy to około 40-45 lat. Biorąc pod uwagę naukę zawodu 3 lata i 10 lat na praktykowanie oznacza że zawód można zmienić co najmniej 3 razy. Pierwsza decyzja nie jest ostateczną - chciałbyś być pilotem, a tu nie przechodzisz badań lekarskich. Pierwszy zawód wcale nie musi być tym na całe życie.

 

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

Technika tutaj jednak mają okazję zabłysnąć tą pięcioletnią i darmową (!) nauką zawodu, bo mimo że nauczyciele też lubią sponiewierać uczniów, wiedza praktyczna spokojnie jest do porównania z tą ze studiami (a przynajmniej, po konsultacjach ze studentami można odnieść takie wrażenie).

Wiedza praktyczna po szkole czy studiach ma raczej mało wspólnego z tą, którą trzeba zdobyć pracując. Praktykę zdobywa się wykonując konkretną pracę, poznając organizację, specjalistyczne narzędzia, standardy, procedury, kontakt z kontrahentami czy klientami. Nawet jeśli ktoś od razu zacznie pracę samodzielną, to przed nim istny tor przeszkód do pokonania.

 

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

Na chwilę obecną niestety mało co wiem jak to "jest" być studentem w tych jakże pięknych czasach - lecz z tego co wiem, pierwszy semestr jest do wyrzucenia ludzi z techników którzy nie umieją teorii, a drugi to wyrzucenie ludzi z liceum którzy nie umieją praktyki. Koła naukowe to "prawdziwe" źródło praktycznej wiedzy - lub praca.

Uniwersytet, także techniczny, ma pokazać więcej teorii niż szkoła średnia i nauczyć jak z tej terorii korzystać. Jeśli technik jest słaby z teorii, to albo musi to poprawić, albo zastanowić się czy będzie mu ta teoria potrzbna by być dobrym technikiem, a nie inżynierem. Wiedzę praktyczną, jak napisałem wyżej, zdobywa się w czasie pracy i wykonywania konkretnych zadań więc jeśli licealista, ma problem z rozumieniem teoretycznych tematów technicznych, to nie dla niego są studia inżynierskie.

 

Dnia 21.06.2024 o 20:15, Leoneq napisał:

Już nie wspominając o tym że montując rzeczy które się ruszają i działają, jest z tego po prostu frajda.

To bardzo subiektywne stwierdzenie. Jest ogrom zajęć, w których potrzebna jest wiedza techniczna, a które nie wiążą się z fizycznycznym montowaniem.

Moim zdaniem rola szkoły średniej, to pokazanie tego co się w świecie dzieje, jakie są możliwości i jakie z tym się wiążą wymagania. Nauczenie uczniów porządnie jezyka/ków obcych, matematyki oraz umiejętności kreatywnego rozwiązywania problemów z wykorzystaniem zdobytej teorii oraz podstawowych narzędzi (komputer, podstawowe programy użytkowe). Te zdobyte umiejętności pozwolą wybrać jakiś kierunek, poszerzać wiedzę i rozwijać konkretne umiejętności praktyczne.

Edytowano przez Sylba
  • Lubię! 2
Cytat

Za moich czasów w technikach wykonywało się prace dyplomowe zlecone przez nauczyciela, ale można było wykonać pracę dyplomową własnego pomysłu jeśli było to coś interesującego i wartościowego.

Tutaj mogę taką anegdotę przytoczyć zasłyszaną z mojego technikum... ponoć kiedy były jeszcze te prace dyplomowe, ktoś wykonał projekt zasilacza liniowego. Przed komisją pięknie pokazał wszystko schematy i działanie, ale jakoś udało mu się nie pokazywać wnętrza urządzenia. Zasilacz został w szkole, 2 lata później ktoś chciał go uruchomić a tutaj nic nie działa... po rozkręceniu okazało się, że w środku po prostu była bateria. Podobno próbowali mu cofnąć tytuł technika nawet...

Cytat

brak tych zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych

Są zajęcia o nazwie "Technika". Lub były te 6 lat temu. W klasach 4-6 jak kojarzę uczone są zasady ruchu drogowego celem zdobycia karty rowerowej, dopiero w klasach 7-8 jest coś "ciekawszego" i to coś ciekawszego to u nas było akurat haftowanie. Co nie było złe, ale jest czymś zupełnie innym od tego co Kolega miał te ponad 30 lat temu. Ja się jeszcze załapałem jak nauczyciele chcieli robić koła naukowe (a nawet fakultety!) to i teraz dominuje/dominowało głównie programowanie Lego, Scratch i tym podobne. Fakultety z chemii były najciekawsze, jako że szkoła była świeżo dofinansowana a pani co chwilę pokazywała nowe to eksperymenty na żywo, oczywiście uzupełniane nagraniami Nowej Ery. Tak też spróbowałem wytrawić pierwszą płytkę PCB jeszcze w chlorku żelaza 😛

Niestety nie wiem jak teraz wygląda sytuacja w szkołach podstawowych. Jednak jeżeli już jakieś hobby jest, to najczęściej informatyka.

Cytat

Wiedza praktyczna po szkole czy studiach ma raczej mało wspólnego z tą, którą trzeba zdobyć pracując.

I tak i nie. Zależy to mocno od szkoły - np. w Centrum Kształcenia gdzie większość zajęć przez 5 lat to programowanie PLC, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie że większość wymaganej wiedzy już się posiada. Jednak wiem że nie każda szkoła/centrum ma do dyspozycji sterowniki jako takie, więc tutaj trzeba mieć też pewne szczęście. Jedyne co ratuje to obowiązkowa praktyka, o której nie pamiętam czy wspominałem. Idzie się wówczas do 2 różnych miejsc pracy na miesiąc, i nie zawsze musi być to liczenie śrubek. Mam wrażenie że wystarczy pokazać pewną ambicję? Mnie to nie spotkało, ale wiem że koledzy często mieli pytanie "Praktyki chcesz odbębnić czy czegoś się nauczyć", coś w tym stylu. Wielu też dostaje oferty pracy od razu po praktykach, co też "uratowało" kilku moich znajomych przed studiami.

Cytat

To bardzo subiektywne stwierdzenie.

Zgadzam się, faktycznie już mnie trochę poniosło.

  • Nie zgadzam się! 1
Dnia 21.10.2025 o 19:28, Leoneq napisał:

Tutaj mogę taką anegdotę przytoczyć zasłyszaną z mojego technikum... ponoć kiedy były jeszcze te prace dyplomowe, ktoś wykonał projekt zasilacza liniowego. Przed komisją pięknie pokazał wszystko schematy i działanie, ale jakoś udało mu się nie pokazywać wnętrza urządzenia. Zasilacz został w szkole, 2 lata później ktoś chciał go uruchomić a tutaj nic nie działa... po rozkręceniu okazało się, że w środku po prostu była bateria. Podobno próbowali mu cofnąć tytuł technika nawet...

W czasach kiedy kończyłem technikum taki numer by nie przeszedł. Dowodzi to również niekompetencje komisji, która nie sprawdziła rzetelnie przedmiotu pracy dyplomowej. Ja kończyłem technikum mechaniczne, a moja praca dyplomowa związana była z elektryką - elektroniką. Ponieważ moje technikum było mechaniczne i nauczyciele nie mieli stosownych kompetencji do oceny mojej pracy dyplomowej, poproszono o jej ocenę nauczyciela z sąsiedniego technikum elektronicznego.

Dnia 21.10.2025 o 19:28, Leoneq napisał:

Są zajęcia o nazwie "Technika". Lub były te 6 lat temu. W klasach 4-6 jak kojarzę uczone są zasady ruchu drogowego celem zdobycia karty rowerowej, dopiero w klasach 7-8 jest coś "ciekawszego" i to coś ciekawszego to u nas było akurat haftowanie. Co nie było złe, ale jest czymś zupełnie innym od tego co Kolega miał te ponad 30 lat temu. Ja się jeszcze załapałem jak nauczyciele chcieli robić koła naukowe (a nawet fakultety!) to i teraz dominuje/dominowało głównie programowanie Lego, Scratch i tym podobne. Fakultety z chemii były najciekawsze, jako że szkoła była świeżo dofinansowana a pani co chwilę pokazywała nowe to eksperymenty na żywo, oczywiście uzupełniane nagraniami Nowej Ery. Tak też spróbowałem wytrawić pierwszą płytkę PCB jeszcze w chlorku żelaza

Do pełni sukcesu musi być nauczyciel z charyzmą, który potrafi zainteresować daną dziedziną nauki młodzież. Tym czasem w pobliskim miasteczku jest szkoła o kierunku mechanicznym, gdzie polonistka po kursie zawodowym podjęła się nauki młodzieży w zawodzie tokarz...

Z czasów szkoły podstawowej pamiętam, że funkcjonowało szkole koło fotograficzne, gdzie uczono tradycyjnej fotografii. Ręcznego wywoływania czarno-białych klisz fotograficznych oraz robienia odbitek na papierze. Funkcjonowało również koło chemiczne.

  • Lubię! 1

Ogólnie lepiej wybierać technikum + studia. Dla czego? Bo jak powinie ci się noga na studiach, to zostajesz z wyksztalceniem średnim technicznym, a po liceum jesteś, z niewiele wartym papierkiem w dłoni. 

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...