Psajfon Napisano 1 kwietnia Udostępnij Napisano 1 kwietnia Witam Zaczynam wlansie drugi poziom podstaw elektroniki. Czuje ze wiekszosc rzeczy ktore byly omawiane w 1 czesci zrozumialem dobrze ale mam troche problem z przekladaniem w glowie schematow jak beda wygladac na plytce stykowej, nie dokonca potrafie zrozumiec jak powinno sie laczyc wszystko i gdzie razem bo jednak na plytce wyglada to inaczej niz na rysunku. Wiem ze robiac cwiczenia czlowiek widzi jak w praktyce to wyglada ale czuje ze nie ucze sie tego jak samemu moglbym umiec przelozyc schemat na rozklad na plytce. Jest jakis sposob zeby sie tego lepiej nauczyc?
Preskaler 6 kwietnia Udostępnij 6 kwietnia Osobiście jestem przeciwnikiem płytek stykowych. Każdy (chyba?) miał na początku kłopoty z tymi schematami. Ja zaczynałem od schematów ideowych i takim ułożeniu elementów jak są przedstawione na schemacie a potem zgodnie z nim łączyłem (lutowałem) kabelki. 60 + lat temu przedstawiano w literaturze obie wersje schematów i chociaż ja z tych montażowych niechętnie korzystałem to pewnie innym ułatwiały one życie. https://obrazki.elektroda.pl/2516411900_1775488699_thumb.jpg https://obrazki.elektroda.pl/1773870200_1775488700_thumb.jpg
ethanak 6 kwietnia Udostępnij 6 kwietnia @Preskaler nie przesadzaj - stykówek używam czasami, przydają się, tylko trzeba wiedzieć jakie mają wady. W końcu aż tyle starszy ode mnie nie jesteś... w naszych czasach stykówek nie było, ale pamiętasz może takie ruskie zestawy z klocków?
Preskaler 6 kwietnia Udostępnij 6 kwietnia (edytowany) @ethanak Nie przesadzam tylko piszę jak czuję. Mnie elektronika zainteresowała bo chciałem zbudować radio. Pierwszy odbiornik zbudowałem w 1957r ale nie zadziałał bo zrobiłem go skręcając złącza. Dla tak małych napięć połączenia były niestabilne i nic z tego nie wyszło. Później opracowałem metodę lutowania w roztopionej kropli cyny i odbiornik zadziałał. Stykówek wtedy oczywiście nie było ale uraz do złączy stykowych pozostał mi na zawsze. Uważam, że ta metoda ma kilka wad. Po pierwsze - połączenia są niepewne i przy dotknięciu elementów mogą połączenia być niestabilne. Po drugie - tak wykonany układ nie jest tak czytelny jak np. „pająk”. Po trzecie - płytka stykowa zwiększa gabaryty układu i wymaga ew. większej obudowy. Po czwarte - płytkę trzeba kupić a „pająk” jest prawie zupełnie darmowy. Nie chodzi tu nawet o koszty lecz czas i konieczność udania się do sklepu ew. czekanie na przesyłkę. „Pająka” nawet, po zaizolowaniu połączeń i przewodów, można upchnąć w obudowie i używać w nieograniczonym czasie. Edytowano 6 kwietnia przez Preskaler
Pomocna odpowiedź
Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony
Utwórz konto w ~20 sekund!
Zarejestruj nowe konto, to proste!
Zarejestruj się »Zaloguj się
Posiadasz własne konto? Użyj go!
Zaloguj się »