Skocz do zawartości

Zasilanie i przeróbka Arduino UNO


Paulo

Pomocna odpowiedź

Witam, zastanawiam się nad metodami zasilania i ewentualnie małą modyfikacją mojego UNO. Prosiłbym was o poradę, bo myślę o kilku opcjach, ale na różnych forach i w dokumentacjach nie znalazłem konkretnych odpowiedzi na wszystkie pytania. Chodzi ogólnie o to, by ominąć ten mało wydajny i grzejący się stabilizator liniowy. Najprościej będzie jak w punktach wypisze rozważane przeze mnie opcje.

Zasilanie będzie z zasilacza stabilizowanego znamionowe 5VDC 2A, zmierzone 5.03VDC (bez obciążenia)

1) Wpięcie się pod gniazdo USB-B. W tym rozwiązaniu konfliktem może być wydajność prądowa. Jest tam ponoć układ, który służy do komunikacji z PC odnośnie takiej wydajności, standardowo np. USB 2.0 daje max 500mA. Ale jak to się wszystko ma do tego, gdy zasilam przez to złącze nie korzystając z lini Data+ i Data-? Mając zasilacz znamionowe 2A, to np. bez problemu jestem wtedy w stanie wyciągnąć z pinu 5V na płytce to bezpieczne 50%, czyli 1A?

Dodatkowo zasilając przez to gniazdo zasilana jest również wtedy ATMega16 odpowiadająca za komunikację UART-USB, co jest raczej wtedy niepotrzebne.

Również napięcie na wyjściach, gdy zasilam przez to gniazdo nie wiedząc czemu jest trochę obniżone i wynosi około 4.96V.

2) Zasilanie bezpośrednio pod pin 5V. Jest to dosyć wygodna opcja i aktualnie z niej korzystam cały czas, lecz ma spory minus. Otóż gdy potrzebuję wyprowadzić linię 5V na płytkę stykową to muszę najpierw + zasilacza wpiąć w płytkę i dopiero z płytki zasilać Arduino na pinie 5V. Problem jest spowodowany tym, że jest tylko 1 wyprowadzenia 5V na pinach Arduino, a nie 3 jak np GND. I teraz do rzeczy, przeglądając schemat zauważyłem, że obok pinu RESET i IOREF jest pin oznaczony jako "Not connected". Jesteście w stanie to potwierdzić? Bo jeżeli tak jest faktycznie to przylutowałbym sobie od spodu małą zworkę i połączył go z pinem 5V. Rozwiązałoby to mój problem.

3) Zasilanie przez złącze DC, problemem tu jest ten właśnie stabilizator po drodze. Jest możliwość go ominięcia i podania na złącze bezpośrednio 5V, które by zasilało bezpośrednio mikrokontroler? Myślałem również o zworce która z pinu VIN(czyli tego w gnieździe) weszła wprost za stabilizator, ale według schematu ominąłbym również diodę zabezpieczającą przed odwrotną polaryzacją.

Drugą sprawą w tym rozwiązaniu byłby niedziałający komparator, który przy równoczesnym podłączeniu zasilania przez gniazdo DC i USB, ustala źródło zasilania mikrokontrolera, ale myślę, że ta kwestia nie byłaby aż takim problemem, jedynie chyba przy wgrywaniu programu.

Co myślicie o tych rozwiązaniach i które najbardziej polecacie? Mi najbardziej odpowiadałaby wersja nr 3, tylko potrzebuję porady jak to poprawnie wykonać.

Dziękuję z góry za rady i pozdrawiam.

Link do komentarza
Share on other sites

Paulo, a możesz z ciekawości powiedzieć dlaczego koniecznie chcesz omijać ten stabilizator? To, że się trochę grzeje, nie oznacza nic złego 😉 Pytam, ponieważ rozwiązanie Twojego problemu będzie jednak łatwiejsze i wcale nie jest związane z tym stabilizatorem.

Link do komentarza
Share on other sites

Wiem, że to nic złego, że się grzeje. Musi sie grzać by działał, ale problemem jest tutaj jego mała wydajność, lub inaczej mówiąc Ptot. Złącze DC nadaje się praktycznie tylko do zasilania logiki, bo nawet podpietych kilka diod, nie mówiąc już o zasilaniu przekaźników z pinu 5V potrafi tak go rozgrzać, że się wyłącza termicznie. Wtedy i tak jest potrzebny osobny zasilacz 5VDC do zasilania czujnikow itp. A stosując, któryś z tych rozwiązań używałbym tylko jednego zasilacza. A poza tym po co stabilizować stabilizowane napięcie i po co marnować tyle mocy na ciepło?

Link do komentarza
Share on other sites

Podstawą do rozważań jest schemat referencyjny:

https://www.arduino.cc/en/uploads/Main/arduino-uno-schematic.pdf

który na pewno wiedziałeś snując pomysły własnych modyfikacji. Wynika z niego że:

1. Stabilizator ma dropout rzędu 1V przy maksymalnym prądzie ok. 800mA. Wchodząc zatem na Vin musisz zapodać conajmniej 6.7-6.8V bo po drodze jest jeszcze dioda. To oznacza, że nie wyciągniesz więcej jak te 0.8A nawet gdybyś dał najniższe możliwe napięcie Vin a i wtedy na płytce będzie się wydzielało ok. 0.8W na stabilizatorze i prawie drugie tyle na diodzie. To niemało i o ile scalak ma radiator położony na placku miedzi (uwaga: to nie jest masa) i jest w stanie rozproszyć te 0.8W grzejąc się nawet do 100°C, o tyle z diodą już taki pewien nie jestem. To zwykła 1A dioda, ale trzeba pamiętać, że producent podaje ten prąd przy bardzo dobrych warunkach chłodzenia zapewniających rozproszenie pełnej mocy. Tutaj tak nie jest, ścieżki od diody są takie sobie i na pewno nie przypominają obszarów sugerowanych przy takich obciążeniach. I rozumiem tu projektantów: takie podejście jest jakimś optimum, bo moc tracona na stabilizatorze rośnie wraz z Vin a na diodzie nie. Prąd mają przecież oboje taki sam. W zależności od egzemplarza UNO możesz mieć różne stabilizatory (na moich jest np. tani 1117, w referencji masz MC33269) a na pewno chińczycy jeszcze inne wsadzają w swojej nieskończonej pomysłowości potaniania wszystkiego. Nie sądzę żeby któraś wersja była mocniejsza niż te 0.8A a z pewnością zdarzają się i słabsze.

2. O którym wolnym pinie myślisz?

3. Gniazdo USB ma na wejściu bezpiecznik 500mA (o niezerowej rezystancji + klucz MOSFET) chroniący komputer przed zwarciami na płytce. Teoretycznie hosty USB powinny być z definicji na takie rzeczy odporne, ale doświadczenie pokazuje, że i tu oszczędności dają o sobie znać.. Tak więc tą drogą 0.5A nie przekroczysz.

4. Komparator sprawdza obecność Vin>6.6V i w przypadku pozytywnym, odłącza USB by znów chronić Hosta przed dopływem napięcia z zewnątrz, z arduinowego stabilizatora 5V - standard USB tego nie przewiduje.

5. Przez te "złocone" szpilki i chińskie kabelki nie radziłbym przepuszczać więcej jak 1A prądu, szczególnie na zasilaniu więc pobieranie z UNO dużych mocy nie jest dobrym pomysłem tym bardziej, że obciążenia szybkozmienne (np. inteligentne diody LED) będą huśtać też zasilaniem procesora. Nie mówiąc już o silnikach itp rzeczach.

Moim zdaniem, mocny zasilacz 5V po prostu nie pasuje do schematu zasilania Arduino UNO. To co umieszczono na tej płytce jest jakoś przemyślane i spójne. Tamtejszy stabilizator nie jest "mało wydajny". Jest optymalny (także cenowo) i wystarczający do obszaru zastosowań tego sprzętu.

Wchodząc zasilaniem na pin +5V lub wywalając lub zwierając główny stabilizator oraz diodę oraz używając wtedy porządnego gniazda Vin masz bezpośrednie wejście na szynę 5V, ale tracisz zabezpieczenie Hosta USB czyli swojego komputera - na własną odpowiedzialność. Jeśli chcesz mieć mocną, wieloamperową szynę 5V do zasilania reszty systemu musisz użyć zasilacza np. 9-12V, gniazda Vin w Arduino i przetwornicy DCDC robiącej osobne 5V. Przy dużych prądach pobieranych przez inne odbiorniki, te 200mW tracone w stabilizatorze liniowym (przy 9V i 50mA prądu samej płytki) w ogóle nie ma znaczenia. A jeśli prądu potrzeba niewiele (i to jest najczęstszy przypadek jednego-dwóch czujników) korzystasz z zasilania 5V dostępnego za darmo na pinie +5V.

Napisz na co się zdecydowałeś.

-----------------------------------

EDIT: Jeszcze widzę, że o przekaźnikach pisałeś. Te elementy potrzebują pewnej liczby tzw. amperozwojów, bo z tego wprost wynika siła przyciągania kotwicy/zestyków. Mówiąc po polsku oznacza to, że dla danej fizycznej wielkości przekaźnika istnieje pewien optymalny iloczyn prądu i napięcia cewki. Przekaźnik przeznaczony na 5V będzie pobierał ponad 2x więcej prądu niż taki sam z cewką na 12V. A ten z kolei będzie ciągnął 2x więcej mA niż ten sam typ, ale nawinięty na 24V. Bierze się to z tego, że zwiększając liczbę zwojów zmniejszamy średnicę drutu by a) zmieścić uzwojenie na szpulce, b) zachować moc pobieraną przez cewkę. Widać, że błędem jest podłączanie do UNO przekaźników na 5V, bo one muszą czerpać prąd ze stabilizatora i - jeśli są wystarczająco duże - przeciążają go jak to opisałeś. Są przecież najbardziej prądożerną wersją w typoszeregu (chyba że jest także wersja 3V).

Rozumiem, że mleko już się wylało, masz te przekaźniki i musisz jakoś się ratować, ale odrobina zastanowienia a priori by wystarczyła, żeby kupić wersje 9 (rzadkie) lub 12V (megapopularne) i zasilać je wprost ze źródła 12V napędzającego (wtedy) także samo Arduino. Wilk syty i owca cała, prawda? Popatrz na Tabelę 1:

http://www.relpol.pl/pl/content/download/61996/1012125/file/RM12.pdf

Spróbuj używać zasilacza z wyższym napięciem i tak kombinować, by do pinu 5V Arduino podłączać tylko lekkie i "spokojne" obciążenia a całe zasilanie "cięższych" bloków brać wprost z zasilacza lub ew. dodatkowego stabilizatora. To jest optymalne i takie są tendencje w projektowaniu systemów zasilania. Stąd wynika ogromna popularność małych modułów tzw. POL (Point-of-Load) dostarczających dobrze stabilizowane zasilanie wprost do układów tego potrzebujących. Natomiast cała dystrybucja mocy ze źródła idzie szyną wyższego napięcia co ogranicza straty na ciepło (mniejsze prądy -> mniejsze straty, jak w liniach energetycznych), masę i cenę (cieńsze kable) i zmniejsza wahania napięcia zasilania (bo jedno obciążenie bezpośrednio "nie widzi" drugiego):

https://www.tme.eu/pl/katalog/moduly-zasilajace_113327/

https://www.pololu.com/category/84/regulators-and-power-supplies

Każda ingerencja w szynę zasilania procesora, wyciąganie długich kabelków z pinu 5V, jakieś płytki stykowe, czepianie tam indukcyjności lub dużych przełączanych pojemności jest a) zwiększaniem ryzyka niestabilnej pracy CPU, b) powodem grzania się (i być może przegrzewania i wyłączania) stabilizatora.

Link do komentarza
Share on other sites

Zarejestruj się lub zaloguj, aby ukryć tę reklamę.
Zarejestruj się lub zaloguj, aby ukryć tę reklamę.

jlcpcb.jpg

jlcpcb.jpg

Produkcja i montaż PCB - wybierz sprawdzone PCBWay!
   • Darmowe płytki dla studentów i projektów non-profit
   • Tylko 5$ za 10 prototypów PCB w 24 godziny
   • Usługa projektowania PCB na zlecenie
   • Montaż PCB od 30$ + bezpłatna dostawa i szablony
   • Darmowe narzędzie do podglądu plików Gerber
Zobacz również » Film z fabryki PCBWay

Tak, oczywiście schemat analizowałem.

2. O którym wolnym pinie myślisz?

r3d.jpg

Nad pinem IOREF jest wolny żeński goldpin oznaczony jako "not connected".

3. Gniazdo USB w takim razie odpada, niech służy tylko do programowania płytki.

4. Komparator sprawdza obecność Vin>6.6V i w przypadku pozytywnym, odłącza USB by znów chronić Hosta przed dopływem napięcia z zewnątrz, z arduinowego stabilizatora 5V - standard USB tego nie przewiduje.

Tak, więc obchodząc VIN ten warunek zawsze będzie nieprawdziwy, czyli arduino zawsze będzie wybierało źródło zasilania z USB. A gdy wtedy mam podpięte zasilanie bezpośrednio na pin 5V to się one "spotkają" i będą ze sobą "walczyć". Dlatego ochrona wtedy nei będzie działała.

Jeśli chcesz mieć mocną, wieloamperową szynę 5V do zasilania reszty systemu musisz użyć zasilacza np. 9-12V, gniazda Vin w Arduino i przetwornicy DCDC robiącej osobne 5V.

Czyli najlepszym, najoptymalniejszym i najstabilniejszym rozwiązaniem byłby zasilacz 12V wpięty w gniazdo DC, gdzie jego + wejdzie na diodę zabezpieczającą przez odwrotną polaryzacją, skąd dalej wyprowadzony zostanie na goldpinie VIN (o napięciu obniżonym o Ud diody) i z goldpinu VIN wejść na przetwornicę impulsową DC-DC step-down i obniżyć to napięcie do 5V i z niego zasilać wszystkie prądożerne elementy. A tylko małoprądowe sygnały sterujące brać z wyjść arduino - czyli przez stabilizator liniowy. Tak?

Co do przekaźników to zdaję sobie z tego sprawy, ale dziękuję za ugruntowanie wiedzy. Jako przykładu go użyłem, bo to najbardziej prądożerny element jaki można w miarę bezpiecznie podłączyć bezpośrednio do arduino.(Oczywiście z diodą równoległą itp)

__________

Komentarz dodany przez: Treker

Link do komentarza
Share on other sites

Ja bym zrobił jeszcze prościej:

a. Arduino podłączone do zasilacza 9-12V

b. Ew. dodatkowa przetwornica lub przetwornice robiące ile tam trzeba (5V dla diodek WS2811 i/lub 6V dla serwomechanizmów i/lub 9V dla jakichś silników) podłączone wprost do tego samego zasilacza, zarówno plusem jak i masą. Krótkie przewody itp.

c. Ew. napędy/mostki/przekaźniki 12V podłączasz wprost do zasilacza.

Nie obciążasz wtedy żadnych złącz ani w sumie delikatnych ścieżek Arduino dużymi prądami. Niech elektronika cyfrowa ma trochę spokoju i zajmie się tym co umie najlepiej: analizą i wypracowywaniem sygnałów sterujących. Przez masę Arduino nic dużego wtedy nie przepływa w obie strony a kable możesz wtedy zrobić dowolnie grube bo goldpiny nie są już ograniczeniem. Jeżeli uważasz to za potrzebne, możesz także dospawać jakąś dużą diodę przed przetwornicami, ale przy raz podłączonym zasilaczu (lub złączu uniemożliwiającym odwrócenie polaryzacji) to chyba nadmiar ostrożności.

Ha, tego pinu nigdy nie zauważyłem. Może w moich tego nie ma? W zasadzie możesz tam podłączyć cokolwiek bezkarnie, ale takie przeróbki mogą nieoczekiwanie zaboleć. Np. gdy założysz jakiś shield, który oczekuje w tym miejscu pinu N.C, ale ma tam jakiś sygnał wykorzystywany np. w procesie produkcji do testowania pakietu.

Z resztą tak jak napisałem, z oryginalnego stabilizatora nie możesz pociągnąć więcej niż może przenieść jeden pin więc taka przeróbka chyba nie ma uzasadnienia. Gdybym miał z Arduino brać więcej jak 200mA, zrobiłbym osobny stabilizator/przetwornicę. A przy Vin=12V i tak więcej się nie da z powodu mocy strat.

Link do komentarza
Share on other sites

Tak sobie to czytam i wydaje mi się, że głównym problemem autora wątku jest tutaj niepraktyczność/niewygoda używanego przez niego zasilacza, który ma tylko jedno wyjście. Wydaje mi się, że prostym rozwiązaniem tego jest zrobienie sobie z płytki prototypowej tak zwanej "power distribution board" z wieloma pinami i terminalami do podłączania wszystkiego (i być może także od razu zamontowanymi przetwornicami, jeśli są potrzebne). To tak w ramach "praktycznego" zaimplementowania tego, co opisał marek1707.

Link do komentarza
Share on other sites

Mi też się wydaje, że Paul myśli o zbudowaniu jakiejś platformy/zestawu do eksperymentów. Opisałem tylko samą "elektrykę", bo to jest kluczowe. Jeśli ktoś ma odrobinę doświadczenia (a czuję, że to ten przypadek) może kupić zasilacz+przetwornice i sobie to wszystko zmontować jak uważa: na kawałku sklejki, w pudełku po butach lub w porządnej obudowie. A jeśli jeszcze doda jakieś woltomierze panelowe itp, robi się fajny sprzęt.

Osobiście uważam, że Arduino jest na tyle elastyczne i stosowane raczej do chwilowych rozwiązań testowych, że robienie takiego rozbudowanego, dedykowanego zasilacza "na stałe" jest jednak niepraktyczne, choć oczywiście możliwe. Tak naprawdę wystarczy zaopatrzyć się w jeden lub lepiej dwa zasilacze laboratoryjne z regulowanymi napięciami i prądami i 99% problemów z zasilaniem znika. Mając na biurku taki zestaw od razu widać co się dzieje w układzie. Dwa dowolne napięcia (powiedzmy 0-15V lub 0-30V) i bieżące odczyty prądów to naprawdę duży komfort pracy. Cena jest wyższa niż tego o czym mówiliśmy wcześniej, ale to inwestycja na lata.

Link do komentarza
Share on other sites

Alternatywą dla zasilaczy laboratoryjnych mogą być dwa lub trzy chińskie zasilacze "panelowe" podłączone do tego samego źródła zasilania (np. zasilacz ATX).

RUIDENG DPS3003 32V 3A Buck Adjustable DC Constant Voltage Power Supply Module Integrated Voltmeter Ammeter With Color Display

Ciekawe czy ktoś to testował i może powiedzieć co to jest warte?

Link do komentarza
Share on other sites

Jedyne ryzyko jakie przychodzi mi na szybko do głowy w przypadku tego produktu to niepokojące rozróżnienie zacisków masy wejściowej i masy wyjściowej. Niektóre proste zasilacze tego typu mają zrobiony pomiar prądu w gałęzi masy - bo tak jest taniej. Między IN- a OUT- jest wtedy rezystor pomiarowy np. 0.01Ω i oczywiście wzmacniacz a to powoduje, że nie możesz dwóch takich wynalazków podłączyć do wspólnego źródła a potem zewrzeć ich mas wyjściowych żeby mieć jedną wspólną dla wielu odbiorników.

Mam takie dwie różne chińskie płytki przetwornic z regulowanym potencjometrami napięciem i ograniczeniem prądowym i tam właśnie tak to jest zrobione. Jedna działa świetnie pod warunkiem, że korzystasz tylko z jej masy wyjściowej (OUT-) no i że nie podłączysz drugiej podobnej obok.

Warto też zauważyć, że są to przetwornice typu buck czyli obniżające i zawsze potrzebują trochę więcej na wejściu niż dadzą na wyjściu. Z zasilacza ATX zrobisz zasilacz z Vmax co najwyżej 9-10V. Przydałby się do tego porządny zasilacz, tak ze 24V i min. 120W na sztukę panelu, a to już jest dodatkowy koszt.

No i nie napisali nic o ciekawszych parametrach typu tętnienia/szumy na wyjściu czy odpowiedź na zmiany obciążenia. Może to być super oszczędnościowy układ mający za diodą jedynie kondensator, gdzie 50-100mVrms szerokopasmowej kaszany jest na porządku dziennym. A spadek pobieranego prądu o 1A może powodować chwilowy (np. przez 1ms) wzrost napięcia np. o 1V. Zawsze jakaś zmiana będzie, ale można to zrobić dobrze albo źle.

Faktycznie przydałby się jakiś test, bo na producenta nie ma co liczyć.

Link do komentarza
Share on other sites

Moim problem była właśnie ta niewygoda stosowania takiego zasilacza, ale nie w celach eksperymentalnych, bo do tego tak jak mówisz służą zasilacze laboratoryjne, a po prostu niewygoda z konieczności czasem stosowania 2 zasilaczy do 1 projektu, który gdzieś tam miał sobie stać i coś tam robić. Ale problem już rozwiązałem, dziękuję wam.

Teraz narodził się inny, otóż moje przypuszczenia okazały się słuszne co do tego zasilania przez gniazdo DC z zasilacza 12V. To, że się nienaturalnie grzał. Otóż miałem podpięte arduino samo tylko do tego zasilacza, bez przetwornic, nawet nic nie było podłączone do wyjść i gdzieś chyba dostało przebicie, bo nagle patrzę a dioda zasilania nie świeci. Zdziwiony odłączyłem zasilacz i podpiąłem się pod płytkę tak jak zawsze przedtem to robiłem - pin 5V i GND z zasilacza 5VDC i zasilacz mi piszczy, że ma zwarcie.. Jakieś pomysły co mogło się spalić, lub ewentualne przyczyny, jak ją ratować?

Od razu powiem, że to nie wina zasilacza 12V, bo też jest dobrze stabilizowany.

Link do komentarza
Share on other sites

"Ale problem już rozwiązałem"

Napisz więcej. Sądząc po popularności tego działu, wielu ludzi zabiera się za Arduino i z pewnością napotykają podobne kłopoty. Komuś się przyda a i my dowiemy się jak to w końcu wymyśliłeś.

Jeżeli dopuszczasz ingerencję z zewnątrz, np. zwarcie jakiegoś kabelka zasilającego do któregoś pinu I/O, to bardzo dokładnie przypomnij sobie w jakich to mogło stać się okolicznościach. Takie szczegóły są ważne, jak w badaniu katastrof. Mogą oszczędzić wiele niepotrzebnej pracy, bo jeśli zrobiłeś jakąś krzywdę procesorowi, to nie ma sensu gmerać przy stabilizatorze. On sam ma zabezpieczenia zarówno nadprądowe jak i termiczne więc teoretycznie nic nie powinno go załatwić w tak miłych warunkach pracy ze stabilizowanych 12V. Nawet przy zbyt dużym prądzie powinien po prostu nagrzać się i obniżyć napięcie. Co to znaczy "nienaturalne grzanie"? Vin 12V i z 50mA pobierane przez Arduino daje jakieś 350mW - w obudowie SOT223 z kawałkiem miedzi na PCB to jest wyczuwalnie ciepłe, ale na pewno nie parzy. U Ciebie było inaczej?

Może coś się rozłączyło na chwilę, nie stykało? Dopuszczasz taki scenariusz? Nawet indukcyjnościom długich przewodów to wystarczy żeby zrobić 100V. A może jednak coś z tym zasilaczem? Oglądałeś go kiedykolwiek na oscyloskopie? Miernik pokazuje tylko wartości średnie.

Takie zwarcia na szynie zasilania są paskudne, bo jest na niej mnóstwo elementów. Masz tu dwa procesory, system zasilania, kondensatory itd. Nic nie wiedząc ja bym zaczął od stabilizatora, bo najłatwiej go wylutować. Jeżeli zwarcie nie jest na 0.00Ω, możesz spróbować podłączyć zasilacz 3-5V/1-2A (no i tu np. przydaje się laboratoryjny z ograniczeniem prądowym) i gdy ten będzie pracował na zwarcie (o ile jest na to odporny, bo zaraz będziesz miał dwa urządzenia zepsute) poszukaj co się grzeje. Najlepiej jakimś termometrem bezdotykowym ale można i palcem, nosem itp. To może być delikatna zmiana temperatury więc test rób uważnie, np. po minucie grzania. Temu elementowi i tak już nic nie zaszkodzi a moc na nim wydzielana powinna być wyczuwalna. Rzadko kiedy coś psuje się na kompletne zwarcie więc tym razem fizyka jest po Twojej stronie: im większy opór tym więcej ciepła. Bądź jednak ostrożny, bo to może być np. któryś kondensator a wtedy grzanie może go zagotować i pęknąć. Nie ma reguły, musisz wykazać się przebiegłością.

Zasilacz nie może być na wyższe napięcie, bo gdy w trakcie testu zwarcie nagle zniknie, nie powinno pokazać się tam więcej niż procesory mogą przeżyć.

Link do komentarza
Share on other sites

Plan ogólnie miałem taki, że dla projektów, w których urządzenia wykonawcze pobierają stosunkowo małe moce i raczej czysto rezystancyjne to zrobię tę zworkę z VIN gniazda DC zaraz za stabilizator i do gniazda wepnę 5VDC. Wczoraj testowo zrobiłem taką zworkę i wszystko idealnie działało na stabilnych 5V na wszystkich pinach.

Ale dla większości projektów to planowałem zrobić tak jak mi radziliście, bo były to mądre rady, czyli normalnie przez DC jack 12V i zrobić jak radził deshipu, ale może nie aż takie zaawansowane PDB jak są do dronów, ale jakąś mniejszą wersję na jakiejś płytce uniwersalnej chociażby i do tego samego węzła podpiąć jakąś przetwornicę najlepiej regulowaną i z niej zasilać elementy wykonawcze.

Ze względu, że mam 2 UNO, to jedno bym przerobił tak, drugie tak.

Teraz wracając do zwarcia to zostało mi 1 UNO 😃

Pomierzyłem i wzorcowałem względem działającego UNO i tak:

Pomiar pomiędzy | Działające | Niedziałające

GND i 5V | 1.3K | 0.4 (tzn rezystancja przewodów multimetru)

GND i VIN | 8.6K | 0.4

GND i dowolny I/O | 7k | 7k

WE stabilizatora | 1.6k | 0.4

WY stabilizatora | 4.5k | 0.4

Dalej nie ma sensu chyba mierzyć. Jeszcze dodam, że co do GND i 5V to ten sam pomiar mam na wyciągniętej ATMedze328. Wszystko upalone. Jak? Nie wiem, jakaś żyła wodna pod domem może idzie, że nawet filtr na kablu nie pomógł 😃

Dodam również, że to na pewno nie wina tej zworki, bo robiłem ją na aktualnie działającym arduino, gdyż ta co się upaliła to jest w obudowie, więc zwarcia jakieś przez położenie go na nóżkę rezystora itp. również wykluczam. Nie było nic do niej akurat podłączone, sam zasilacz, więc to wina stabilizatora jedynie. Od początku mi się nie podobał, właśnie z powodu tego nienaturalnego grzania, już po chwili nie można się go było dotknąć, bo aż prawie "płonął".

Co ciekawe przy podłączeniu jakiegokolwiek zasilania do niej teraz to stabilizator dalej się grzeje, lecz jak mierzyłem napięcie to pokazuje jakieś ułamki voltów, ale to się chyba odkłada na diodzie.

Link do komentarza
Share on other sites

Wylutuj stabilizator tak jak radził marek1707, i sprawdź czy uno działa zasilane z 5V.

Plan ogólnie miałem taki, że dla projektów, w których urządzenia wykonawcze pobierają stosunkowo małe moce i raczej czysto rezystancyjne to zrobię tę zworkę z VIN gniazda DC zaraz za stabilizator i do gniazda wepnę 5VDC.

Nie rozumiem dlaczego nie możesz podłączyć zasilacza 5V do gniazda USB uno? 500mA to za mało?

Wracając na chwilę do tych chińskich zasilaczy. Znalazłem dwa filmy na youtube.

Wrażenia ogólne:

Test sprawności:

Edit:

Na filmach widać rezystory pomiarowe. Są ustawione blisko gniazd i faktycznie mogą łączyć masę Vin z masą Vout.

Link do komentarza
Share on other sites

Wylutowałem stabilizator, tak jak myślałem dostał jakiegoś przebicia. Jak go sprawdzałem na płytce stykowej to napięcie na wyjściu jest niższe tylko o 0.1V od wejściowego. Także cały układ po lini zasilania dostał 12V z zasilacza. Trochę szkoda, ale fajnie by się było dowiedzieć jaki jest powód takiej sytuacji. Macie jakieś pomysły?

Teraz inna sprawa, w kwestii mikroprocesorów od strony technicznej dosyć mało wiem. Chodzi o to jak najprościej sprawdzić czy są one sprawne? Pytam ponieważ skoro arduino nie nadaje się już do robienia projektów to mógłbym je wykorzystać do programowania arduino pro mini w dosyć wygodny sposób. Tylko właśnie potrzebna jest do tego sprawna AtMega16u2.

Nie daje temu arduino jakichś wielkich nadziei chociażby z uwagi na fakt, że przy wylutowanym stabilizatorze zasiliłem je z zasilacza na USB(nie mam odwagi jeszcze go podłączyć do komputera) i w miejscu w którym był przedtem stabilizator pola lutownicze dalej się grzały. Dlaczego?

Link do komentarza
Share on other sites

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Więcej na ten temat znajdziesz w Polityce Prywatności.