Skocz do zawartości

Bezpieczeństwo w elektronice hobbystycznej


Pomocna odpowiedź

(edytowany)

Obejrzałem film pana Piotra i nadal nie rozumiem do końca, jakie wartości mogą zabić ( być może nie zrozumiałem do końca tego fragmentu o łuku, a był on najważniejszym przesłaniem ).

Pomińmy takie kwestie jak to, że jednego dana wartość może zabić, a kogoś innego nie. Pomińmy też to, że ktoś był mokry w czasie "eksperymentu", albo to, czy prąd przechodził przez serce.

Na samym początku pan Piotr mówi, że to na moc ( czyli iloczyn napięcia i natężenia ) powinniśmy patrzeć. Następnie jednak mówi o granicznych wartościach dla napięcia i natężenia. Jest to dla mnie trochę sprzeczność.

Weźmy pod uwagę prąd stały o napięciu 200000V oraz natężeniu 0,00000000001A. Moc będzie bardzo mała ( 0,000002W ), więc nie powinna nas zabić, ale z drugiej strony napięcie mocno przekracza graniczne, o którym mówił Pan Piotr ( 60V ). Zatem przeżyjemy, czy nie?

Podobnie w drugą stronę napięcie 0,00000000001V, a natężenie 200000A. Tutaj również moc jest bardzo mała, ale jednak natężenie bardzo mocno przekracza graniczne ( 0.1A ). Przeżyjemy?

Czy zatem powinniśmy patrzeć tylko na moc, czy jednak również na oba czynniki ( napięcie oraz natężenie ) z osobna?

EDIT: Oczywiście pomińmy logiczność wartości, które podałem. Pewnie ciężko byłoby znaleźć miejsce przez które przepływa 200000A 🙂

Edytowano przez jugan1
(edytowany)

Poza tym, należy uwzględnić rezystancjię człowieka i prawo Ohma. Przy małym napięciu nie może przepłynąć duży prąd, a przy ogromnym napięciu przepłynie prąd o dużym natężeniu. Rezystancja człowieka jest szacowana i określane są maksymalne bezpieczne napięcia.

Edytowano przez 74HC04
  • 4 tygodnie później...
(edytowany)

Dzień dobry, jestem nowym użytkownikiem i to mój pierwszy wpis na forum więc chciałbym dołączyć do dyskusji. 
1. Była już mowa o zwykłych zasilaczach które mogą być potencjalnie niebezpieczne a co z zasilaczami laboratoryjnymi? To bezpieczny sposób na testy z urządzeniami zasilanymi np 24V? Regulujemy np 24V i niezbędne minimum A

2. Przypuśćmy że nasze urządzenie zasilane na 24V pobiera prąd z sieci. Gdzieś w tym urządzeniu mamy transformator i elektronikę która steruje np przekaźnikami na które idzie duży prąd do silników. Załóżmy też że nasze urządzenie jest uszkodzone, odłączyliśmy od niego wszystkie komponenty i chcemy je "zdebugować". Podłączamy wtedy zasilanie 24V bezpośrednio na wyjściach transformatora? 

3. Zamiast baterii 9V mam do testów 8 akumulatorków dających łącznie podobne napięcie. Jest tanio bo bateryjka pada błyskawicznie ale czy bezpiecznie? 

ps. Uprzedzając ew. ostrzeżenia. Tak, nie mam zamiaru robić nic przy urządzeniu z pkt2. ani żadnym innym dopóki moja wiedza mi na to nie pozwoli. Czyli pewnie minimum 2 lata 🙂 

Edytowano przez mcm83

Fabrycznie wykonane zasilacze muszą posiadać certyfikat bezpieczeństwa CE. Mając więc sprawny taki zasilacz, nie modyfikowany przez użytkownika można założyć, że jego użytkowanie jest bezpieczne. Bardziej bezpieczny może okazać się zasilacz z transformatorem, niż wykonaną "po taniości" przetwornicą. 

Odnośnie punktu 2 można odłączyć uzwojenie wtórne transformatora od zasilanego urządzenia i sprawdzić czy występuje na tym uzwojeniu napięcie. Jest to napięcie przemienne. Urządzenie można sprawdzić podłączając pod "zewnętrzny" zasilacz. Trzeba jednak wpiąć się w "odpowiednie miejsce". Podłączenie pod uzwojenie wtórne transformatora, szczególnie napięcia stałego spowoduje zwarcie. Chcąc diagnozować lub naprawiać jakiekolwiek urządzenia potrzebna jest wiedza i doświadczenie. W najlepszym wypadku można jeszcze bardziej uszkodzić takie urządzenie lub ulec porażeniu prądem.

Oryginalne baterie i akumulatorki dobrej marki używane zgodnie z zaleceniami producenta są bezpieczne. Trzeba mieć na uwadze, że ich uszkodzenie mechaniczne, ładowanie niezgodne z zaleceniami producenta lub próba ładowania baterii może zakończyć się wypadkiem, a nawet ich wybuchem lub pożarem. W przypadku akumulatorków należy unikać zwarć, ponieważ w krótkim czasie są one w stanie dostarczyć duży prąd co może zakończyć się pożarem lub nawet wybuchem akumulatorka.

Bardziej ekonomiczne jest używanie zamiast baterii lub akumulatorów zasilacza warsztatowego (laboratoryjnego). Samodzielne wykonanie takiego zasilacza na ogół jest nieopłacalne z przyczyn ekonomicznych. Koszt zakupu odpowiedniego transformatora, radiatora, obudowy może dorównać lub przewyższyć koszt zakupu oryginalnego nowego taniego zasilacz tego typu.

  • Lubię! 1
  • Pomogłeś! 1

Oscylując w temacie wątku opiszę w skrócie moje doświadczenia z porażeniem prądem.

  1. Prawie 10 lat temu, na wakacjach, poraził mnie prąd z elektrycznego pastucha.
    A było to tak, że myślałem że to zwykły drut kolczasty, a żadnych tabliczek na polu nie było...
     
  2. Po kilku latach, naprawiając wiecznie zapychającą się niszczarkę z Lidla, włączyłem bez obudowy spodniej aby sprawdzić działanie i drożność.
    Pech trafił że przełącznik zsunął się z obudowy i zamiast odłączyć z gniazdka - szukałem pozycji przełącznika po omacku.
    Wtedy przez przypadek dotknąłem cewki uzwojenia silnika napędzającego osie z nożami... Maszyna spadła hukiem z biurka na podłogę, cudem stroną obudowy na nogę i nie okaleczając mnie...

Nadal żyję i mam się (przynajmniej na powyższe zdarzenia) dobrze.

(edytowany)

Daawno temu przedłużacze „siłowe”(3fazy) miały gniazda przyłączeniowe wykonane z aluminium. Nie wiem czy to było przyczyną, czy niedbale wykonane przyłącza w środku, czy też to, że całe gniazdo było zalane deszczem, a może to, że miałem naście lat i nikłe pojęcie. Postanowiłem zwinąć przedłużacz, w deszczu, oczywiście nie odłączając go od zasilania. Tego jak mną szarpnęło jak dotknąłem gniazda, nie zapomnę nigdy.

Jest to nijak nieporównywalne do „zwykłego kopnięcia” z 230V, bo tego to miałem duużo:).

Nie próbujcie tego sami. To zabawa tylko dla osób ze specjalnymi uprawnieniami:))

 

Edytowano przez SOYER

Jak mam wspominać... wymiana lamp GU50 pod prądem (mała maszynka, 3.5 MHz, 200 W w antenie). Niby nic, można bez problemu je wyjąć i wsadzić, są chamoodporne... tyle że mają taki wykręcacz co go można zgubić.

Zgubiłem, wsadziłem łapę do nadajnika, 600V DC nie było przyjemne... Ale wciąż żyję 🙂

9 minut temu, SOYER napisał:

Jest to nijak nieporównywalne do „zwykłego kopnięcia” z 230V, bo tego to miałem duużo:).

to nadal było 230V (L - PE) żeby było więcej musiałbyś mieć połączenie pomiędzy fazami

@SOYER to jeszcze nic - w jakimś domu kultury (Śląsk, a nie Podlasie) był przedłużacz co miał dwie wtyczki (siła) na obu końcach 🙂

Tubylczy elektryk bardzo się dziwił że mam jakieś problemy z podłączeniem...

fuj 😄 choć dzisiaj kolega opowiadał jak im kot wlazł do stacji 15/0.4kV no, 9 żyć przeleciało z prędkością 50Hz 😞

W każdej legendzie jest ziarno prawdy, wiele osób lubi też pokolorować to i owo. Tamten zapewne nie przeżył a czy aż tak go spopieliło? Wątpię, aczkolwiek nie chciałbym tego widzieć 

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...