Skocz do zawartości
RONIN

Praca czy studia?

Pomocna odpowiedź

Chciałbym poruszyć dość ważny temat w życiu każdej osoby. Przykładowo osoba kończy technikum w jakimś kierunku, czyli ma wykształcenie średnie z kwalifikacjami. To pozwala na podjęcie pracy w jakimś zawodzie, jednak można się wybrać również na studia. Jak rozwiązaliście ten problem? Lepiej podjąć się jakiejś pracy wcześnie i próbować rozwijać swoje doświadczenie czy lepiej edukować się jak najdłużej i dopiero wtedy poszukiwać pracy?

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Wiemy jednak jak to często wygląda w praktyce. Ludzie pracujący i jednocześnie studiujący często pracują w miejscu, w którym nieszczególnie chcą - mam tutaj na myśli restauracje czy też jakieś sklepy. Jeśli ktoś natomiast chce rozwijać swoją karierę w danym kierunku to często pochłania to tyle czasu, że na edukację na studiach w takim kierunku może zwyczajnie brakować czasu.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

To pewnie zależy od kierunku i roku studiów. Jeśli jesteś na pierwszym roku medycyny to raczej nie masz szans na pracę w zawodzie (albo inaczej to ujmując - mam nadzieję, że jeszcze nie zatrudniają studentów jako lekarzy). W wielu zawodach, szczególnie związanych z informatyką, bardzo popularne jest zatrudnianie studentów 4-5 roku. Dla pracodawcy oznacza to niższe koszty, a studenci mają szansę na zdobycie doświadczenia. Kiedyś taką rolę odgrywały praktyki w zakładach pracy, ale teraz praktyki raczej są tylko stratą czasu. Więc jak nie chcesz mieć dyplomu i zupełnego braku doświadczenia, zostaje pogodzić pracę z nauką. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to możliwe, chociaż czasem trudne/męczące.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Ja osobiście uważam, że łączenie studiów z pracą jest wręcz niszczące. Sam nie mam takiego doświadczenia życiowego, ale mam kilku znajomych którzy próbują pogodzić swoje życie właśnie w ten sposób. Nie wygląda to zbyt ciekawie ponieważ pracują pon-pt nieraz po 10 godzin bo taka praca, a w weekend studiują zaocznie. Przez to w ogóle nie mają czasu na życie, a nawet na naukę.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Napisałem przecież, że łączenie pracy ze studiami bywa męczące. Ale może dlatego, że to większy wysiłek, bywa doceniany przez pracodawców. W dzisiejszych czasach mając tylko dyplom oraz wielkie oczekiwania wcale nie jest łatwo o znalezienie zajęcia.

Inna sprawa, że łączenie pracy i nauki wymaga kompromisów. Nie wyobrażam sobie pracy 10h i jeszcze nauki - ale jak widać inni dają radę. W każdym razie jeśli praca jest bardziej elastyczna godzinowo, najlepiej w niepełnym etacie, a do tego na ostatnich latach studiów i tak niewiele się dzieje - jest to warta rozważenia opcja.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

To prawda, praca jeszcze na połowę etatu może przejść przy studiach. Jednak przy pełnym etacie to trzeba być naprawdę twardym. Moim zdaniem jeśli chce się pracować na pełny etat to lepiej porzucić naukę na studiach. Zawsze można zdobywać doświadczenie już podczas pracy i szkolić się na własną rękę.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Szkolenie na własną rękę to jednak nie to samo. Jest bardzo ważne, ale nie zastąpi studiów. I nie chodzi mi o dyplom, który rzadko bywa potrzebny (ale czasem się przydaje).

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
Ja osobiście uważam, że łączenie studiów z pracą jest wręcz niszczące. Sam nie mam takiego doświadczenia życiowego, ale mam kilku znajomych którzy próbują pogodzić swoje życie właśnie w ten sposób. Nie wygląda to zbyt ciekawie ponieważ pracują pon-pt nieraz po 10 godzin bo taka praca, a w weekend studiują zaocznie. Przez to w ogóle nie mają czasu na życie, a nawet na naukę.

Ale studia kiedyś się kończą. No chyba że ktoś jest wiecznym studentem 🙂.

Z mojej perspektywy to wygląda tak.

Jeżeli ktoś poważnie myśli o studiach i swojej przyszłej pracy, to studiuje kierunek który go interesuje i jednocześnie stara się pracować w podobnej branży, co daje dwa w jednym. Oczywiście nie zawsze jest to proste, ale przy obecnej dynamice rynku pracy sądzę że osiągalne. Pracę zawsze można zmienić, więc jeżeli od razu się nie załapiemy tam gdzie chcemy, możemy pracować tam gdzie udało nam się załapać, i jednocześnie szukać tego co nas interesuje.

Jeżeli ktoś studiuje bo studiuje, lub wychodzi z założenie byłe zrobić inżyniera, to tak naprawdę nigdy nie będzie z niego fachowiec, bo nigdy nie robi niczego z zaangażowaniem i pasją. Może tytuł będzie miał, ale to wszystko.

Z tym szkoleniem na własną rękę to też nie tak łatwo i pisze tu z własnego doświadczenia, bo temat przerabiałem.

Darmowe szkolenia to tak naprawdę głównie 8 godzinne 1 dniowe warsztaty, na tych warsztatach lądują głównie laicy, lub tacy co w tym siedzą i tak. 50% czasu marnuje się na tłumaczenie podstaw laikom, a 40% to ćwiczenia z średniej półki MAX, 10% to tzw. panel dyskusyjny, i jak ktoś doświadczony zada konkretne pytanie, to i tak jest monolog pytający<>prowadzący bo reszta siedzi w szoku o czym gadają. Pomijam że w ciągu 8 w praktyce 7 godzin bo są przeważnie 2 przerwy, nie da się poruszyć wszystkich tematów, bo zagadnienie to ocean.

Inna sprawa że na taki kurs / warsztaty trzeba jechać przygotowanym, lub już jako tako doświadczonym z danym temacie, aby cokolwiek rozumieć i nie tłuc podstaw, no i przy okazji nie zrobić z siebie głupka.

Sprawa trzecia. O ile są darmowe, kursy, to tak naprawdę dostać na nie można się tylko prowadzić własną działalność lub będąc skierowanym przez firmę która nas zatrudnia, a i ta czasami jest wymagane że musi być związana z daną branżą. Inaczej mówiąc elektryk-automatyk pracujący w Biedronce, może się nie załapać na darmowy kurs sterowników PLC, bo jego firma nie działa w branży automatyki. Rzadko, ale czasem firmy prowadzące szkolenia to weryfikują, no bo elektryk z Biedronki nie jest dla nich potencjalne żadnym klientem.

Kursy płatne to znowu konkretne wydatki tak od 900+ dla podstaw.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Ja bym tak nie generalizował. Często się zdarza, że ludzie znajdują powołanie już po studiach, kiedy się stykają z praktyką. Czasem nawet jest ono jakoś związane z tym co studiowali! Ja sam się intensywnie douczam podstaw elektroniki i programowania mikrokontrolerów, bo zainteresowało mnie to i widzę, że jest mi to potrzebne do rzeczy, które chcę robić. Wcześniej jakoś mnie to nie ciągnęło -- lutownica w domu była, nawet czasem coś tam naprawiłem, ale tak jak piszesz, nie było pasji. Ale jak zacząłem coś rzeczywiście budować i okazało się, że bez pewnej wiedzy to jednak ani rusz, to nagle przyszła mi ochota.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
Ja bym tak nie generalizował. Często się zdarza, że ludzie znajdują powołanie już po studiach, kiedy się stykają z praktyką. Czasem nawet jest ono jakoś związane z tym co studiowali! Ja sam się intensywnie douczam podstaw elektroniki i programowania mikrokontrolerów, bo zainteresowało mnie to i widzę, że jest mi to potrzebne do rzeczy, które chcę robić. Wcześniej jakoś mnie to nie ciągnęło -- lutownica w domu była, nawet czasem coś tam naprawiłem, ale tak jak piszesz, nie było pasji. Ale jak zacząłem coś rzeczywiście budować i okazało się, że bez pewnej wiedzy to jednak ani rusz, to nagle przyszła mi ochota.

Podziwiam naprawdę. Mi zawsze łatwiej przychodziła nauka, gdy sam na coś wpadłem. Wystarczyło że coś mnie zainteresowało i sam szukałem informacji na ten temat. Szkoła jakoś nigdy nie potrafiła wzbudzić u mnie wystarczającego zainteresowania by ta wiedza aż tak łatwo wpadała. Owszem zdarzały się tematy, które wchodziły łatwiej, ale nie było czegoś takiego żeby mnie poprowadziło nowa drogą.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

U mnie na informatyce od drugiego / trzeciego roku to większość osób już gdzieś tam pracowała. Niestety też z tego powodu mimo iż większość skończyła studia magisterskie to zabrakło czasu na obronienie pracy mgr. Myślę że gdzieś 1/10 się broni głównie Ci którzy potrzebują mastera do wizy pracowniczej.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Doświadczenie jest ważniejsze niż studia. Mi jedynie tyle studia dały że dzięki statusowi studenta mogłam odbyć bezpłatne praktyki i czegoś się nauczyłem.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites
Doświadczenie jest ważniejsze niż studia. Mi jedynie tyle studia dały że dzięki statusowi studenta mogłam odbyć bezpłatne praktyki i czegoś się nauczyłem.

Też o tym myślałem. Do tego jeśli ktoś jest na przyszłościowym kierunku, takim jak chociażby informatyka (w dodatku skierowana na programowanie) może mieć spore korzyści ze studiowania. Łatwiej się jest wtedy dostać do jakiejś lepszej firmy, zajmującej się głównie programowaniem, właśnie na praktyki. Niech one będą nawet bezpłatne, ale po tym czasie zawsze istnieje szansa na to, że otrzymamy propozycję pracy od tejże firmy, tyle że tutaj mamy kolejną sprawę, czyli "wrodzone" umiejętności wykonywania danego działania. Wychodzę z założenia, że ktoś musi mieć swoisty dryg do danej sprawy, bo inaczej nawet spędzając godziny nad książkami będzie mu trudno. Wtedy po studiach znalezienie pracy będzie prawie niemożliwe.

Udostępnij ten post


Link to post
Share on other sites

Dołącz do dyskusji, napisz odpowiedź!

Jeśli masz już konto to zaloguj się teraz, aby opublikować wiadomość jako Ty. Możesz też napisać teraz i zarejestrować się później.
Uwaga: wgrywanie zdjęć i załączników dostępne jest po zalogowaniu!

Anonim
Dołącz do dyskusji! Kliknij i zacznij pisać...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...