Skocz do zawartości

Pomocna odpowiedź

Ja jak zadry są małe, to je ignoruję - i tak w to miejsce przyjdzie spoiwo lutownicze. Jeśli są większe, to uzbrajam Dremela w diamentowy frez kulkowy o odpowiednio większej od otworu średnicy i delikatnie "dotykam" otworu na najwyższych obrotach - jeszcze nigdy nic mi się nie oderwało

Ja zawsze po wierceniu całą płytkę przecieram papierem ściernym 1000. Dzięki temu pozbywam się warstwy tlenku. Zaraz po przeszlifowaniu myję płytkę i nakładam warstwę rozpuszczonej kalafonii.

Dzięki, spróbuję.

Czyli Ty także polecasz samo nałożenie kalafonii? W czym ją najlepiej rozpuścić (spirytus, denaturat)?

Ja cynuję normalnie

Co to znaczy normalnie?

_ender88 płytkę przemywam rozcieńczalnikiem, następnie malują topnikiem średnio-aktywnym (taki jak żel) i nakładam kapeńkę cyny, którą "rozsmarowuję" po ścieżce. Jak zostanie za dużo to do akcji wkracza plecionka lub przenoszę nadmiar cyny na inną ścieżkę.

Technika ta może brzmi niedorzecznie, ale jest naprawdę skuteczne 😉

Kiedyś zadziory ścinałem ostrym nożykiem takim z wymiennymi ostrzami, wyciągałem z niego jeden nożyk i ścinałem zadziory samym ostrzem, aby można było ustawić ostrze po całej długości na płytce (tak aby nie było pod kątem w stosunku do płytki).

Niestety w moim elektroniku "na już" mieli tylko pastę lutowniczą (= topnik średnio aktywny). Kupiłem i z ciekawości wypróbuję metodę piotreks-89.

Zamówiłem na Allegro preparat do cynowania chemicznego z Termo Past. Kupiłem też w Castoramie rozcieńczalnik nitro do rozpuszczenia kalafonii. Zastanawiam się, w jakiej kolejności mam teraz zakonserwować płytkę: najpierw kalafonia a potem cynowanie czy na odwrót? A może przy cynowaniu w ogóle nie trzeba już smarować kalafonią?

Doszły też wszystkie mikro-śrubki z Allegro. Udało mi się na próbę przykręcić wszystkie płytki wewnątrz obudowy.

To raczej nie jest kwestia kolejności, tylko wybór: albo jedno albo drugie. Jednak w obu wypadkach dobrze jest odtłuścić powierzchnię płytki, chociażby rozcieńczalnikiem. Cynowanie chemiczne polega jedynie na umieszczeniu obwodu w roztworze.

  • Pomogłeś! 1

Płytka przed cynowaniem powinna być wolna od wszelkich zanieczyszczeń. Do preparatu napewno dołączona jest instrukcja. Stosowałem podobny preparat (ten w torebce foliowej a nie pudelku). Efekt nie był zbyt genialny.

To raczej nie jest kwestia kolejności, tylko wybór

Przed chwilą pogooglałem i znalazłem wiele opisów, w których radzą przed cynowaniem chemicznym posmarować płytkę kalafonią.

Z tego, co widzę, to pierzchan jest za smarowaniem kalafonią, a grabo za cynowaniem. Mamy remis, ktoś jeszcze się wypowie?

_ender88, pomyśl sam, cynowanie chemiczne polega na osadzaniu cyny z jakiejś soli na miedzi. Jak ma się ta cyna osadzić na miedzi, skoro ty ją oddzielisz od miedzi kalafonią.

Edit:

Kalafonią można pokrywać przy cynowaniu lutownicą czy z pomocą gorącego powietrza bo kalafonia jak sam wiesz ułatwia lutowanie.

  • Pomogłeś! 1

Ja zawsze robiłem tak:

- trawienie

- wiercenie (wiertarka, którą wierciłem nie łapała wierteł mniejszych od 1.5mm, kupiłem wiertła chyba do dremela 0.8mm z 3.2mm trzpieniem; najpierw wierciłem 0.8 potem wiertłem 1mm z trzpieniem owiniętym taśmą klejącą, trochę biło, ale w już nawiercone otwory wchodziło ładnie)

- usuwanie zadziorów - delikatnie większym wiertłem

- czyszczenie płytki (woda, mydło, twarda gąbka, ew. lekko drobnym papierem ściernym)

- zabezpieczenie roztworem kalafonii

Zabezpieczenie kalafonią powoduje, raz, że miedź się nie utlenia i płytka może trochę poleżeć przed lutowaniem, dwa, ułatwia cynowanie/lutowanie.

Cynowałem zawsze "normalnie".

Domyślam się, że tak jak napisał Sabre, że do cynowania chemicznego płytka musi być oczyszczona (odtłuszczona) - bez kalafonii. Zastanawiam się też, czy jest to proces automatyczny czy nie trzeba przypadkiem podłączyć do cynowanej miedzi zasilania i dać drugą elektrodę... (cynowanie elektrochemiczne).

Edit: ok, sprawdziłem, oczywiście bez sensu byłoby doprowadzanie napięcia do każdego kawałka miedzi. Preparaty do cynowania chemicznego płytek są preparatami do cynowania bezprądowego.

W zasadzie nie stosuje żadnej z powyższych metod. Zazwyczaj płytki smaruje pastą lutowniczą na bazie kalafonii, którą nakładam tym co mam pod ręką. Płytka mocno się klei do wszystkiego. Potem lutuje wszystkie element, a płytkę myję preparatami do czyszczenia PCB. Pasta się zmywa, miedz nie jest już zabezpieczona, z czasem postanie nalot, ale mi w niczym to nie przeszkadza, bo już wszystko polutowane.

Jednak w obu wypadkach dobrze jest odtłuścić powierzchnię płytki, chociażby rozcieńczalnikiem

Co wy macie z tym "odtłuszczaniem" rozcieńczalnikiem? Zastanówcie się, do czego został stworzony - do rozcieńczania farb, lakierów, etc. Więc jak działa? Malujesz natryskowo, musisz wymieszać farbę z rozcieńczalnikiem, żeby łatwo przechodziła przez dysze i równomiernie się nakładała (zmniejsza się jej gęstość). Co się potem dzieje z rozcieńczalnikiem? Wyparowuje, i to jest słowo klucz. Zmywając płytkę rozcieńczalnikiem pozbędziesz się np. tonera, ale nie odtłuścisz jej, bo rozcieńczalnik wyparuje i pozostawi cały syf.

Każdy sobie chyba wylał trochę rozcieńczalnika kiedyś na palce, nie przyszło wam do głowy, czemu są śliskie? No właśnie. Wbijta sobie do głowy: rozcieńczalnik nie odtłuszcza! Jak chcecie odtłuścić to np. płyn do mycia naczyń, on ma za zadanie pozbywanie się tłuszczu.

Również do odtłuszczania płytek polecam płyn do naczyń - ważne jest tylko, aby płytkę spłukać bardzo ciepła (wręcz gorącą) wodą i nie ociągać się z wycieraniem, najlepiej chusteczką higieniczną lub czymś tego typu (papier toaletowy, ręczniki papierowe). Polecam wszystkie czynności związane z wykonywaniem płytek wykonywać w lateksowych rękawiczkach, oprócz "bariery" dla tłustych paluchów można dzięki temu łatwo wyczuć kiedy płytka jest dobrze odtłuszczona (rękawiczka przestaje się łatwo ślizgać po powierzchni, wydając charakterystyczny dźwięk, słabo słyszalny, ale dobrze wyczuwalny palcami).

Skleiłem uchwyt na baterię oraz pocynowałem i polutowałem płytki. Brakuje jeszcze płytki z Bluetoothem, bo zapomniałem, że ta musi być wydrukowana z odbiciem lustrzanym i zorientowałem się dopiero, kiedy chciałem przylutować BT... 😉

Dodałem sporo zdjęć do punktu Elektronika - montaż i testy w oryginalnym poście. Wrzucam je też tutaj.

Przejrzałem cały wątek i kliknąłem Pomógł przy wpisach, w których odpowiadaliście na moje pytania albo w inny sposób pomogliście. Dziękuję wszystkim. W szczególności skorzystałem z dwóch porad:

=> do zmywania tuszu bardzo dobrze nadaje się rozcieńczalnik nitro;

=> do wygładzania płytki po wierceniu bardzo dobrze nadaje się papier ścierny 500.

Zdecydowałem się na cynowanie chemiczne, zawsze to dodatkowa warstwa ochronna w porównaniu do samej kalafonii. Jestem z niego zadowolony. Zwłaszcza na początku bardzo dobrze się lutowało, z czasem trochę gorzej - chyba przez to, że pobrudziłem ścieżki tłustymi palcami. Czym można zmyć tłuszcz już w trakcie lutowania (kiedy zanurzenie w wodzie konieczne przy myciu płynem do naczyń raczej odpada)?

Próbowałem zmyć pozostałości kalafonii (tej zawartej w "cynie") rozcieńczalnikiem nitro. Plamy kalafonii zostały, w dodatku płytka zrobiła się lepka. Czym to zmyć?

_ender88 przy cynowaniu chemicznym właśnie tak jest. Warstwa jest dobra do lutowania tylko przez pewien czas, dlatego ja cynuję tradycyjnie 😉

Widzę, że nie udało ci się wykorzystać śrubek jako konektorów do styków baterii 😋

Bądź aktywny - zaloguj się lub utwórz konto!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto w ~20 sekund!

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj się »

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się »
×
×
  • Utwórz nowe...